IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bazaltowe Pola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Halfi

avatar

Female Liczba postów : 74
Wiek : 21
Skąd : Lublin

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sob Lis 15, 2014 2:45 pm

Kolejny trening z Charmanderem. Myślałam, że z każdym treningiem coraz bardziej będzie mu się nudzić robienie wciąż tego samego, ale nie. Jest odwrotnie. On coraz bardziej się w to angażuje i mam wrażenie, że mu się to podoba - ciężka praca. Bardzo dobrze. To znaczy, że jest ambitny.
- No, Charmander! Wiesz, co masz robić. Powietrze w płuca i wypuszczamy dym! Hop!
Nie musiałam tego robić. Zanim zdążyłam skończyć to zdanie, już zostałam otoczona warstwą dymku.
Kaszlałam ciężko, gdy wyszłam z szarej chmury.
Charmander wypuścił kolejną falę dymu... na mnie. Zaczęłam przed nim uciekać, podczas gdy on mnie gonił i próbował mnie zadymić.
Doskonale. Zabawa sama się znalazła.

Charmander:
- Nauka zasłony dymnej (8)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Nie Lis 16, 2014 1:11 am

Tepig i Tropienie po Zapachu 8
~Próba zmiany charakteru 2


Przybyłem i dziś nad Bazaltowe Pola czując, iż jesteśmy coraz bliżej opanowania ruchu. Od razu po dotaciu na wyznaczone miejsce wypuściłem mego podopiecznego witając sięz nim w przyjaznym geście i przechodząc do treningu. Kontynuowałem czynnościz poprzednich dni. Przyniosłem trochę karmy, dałem ją do powąchania Tepigowi, by zapisał w głowie jej zapach, po czym schowałem jądobrze, a oczy podopiecznego przewiązałem znów jedwabną przepaską tak, by nie widział tego gdzie chowam pokarm. Następnie poleciłem Brandowi wytropienie jedzonk. Ten wyostrzył węch i po chwilach jakby ślepego poruszania się po otoczeniu, wpadł na trop i skierował się do źródła zapachu. Poruszał się bez przeszkód dzięki wechowi, aż w końcu dotarł do ukrytego pakunku. Wykonał dzisiejszego dnia świetną robotę.

Chciałem jeszcze chwilę poświęcić Brandowi - pracując nad jego charakterem. Podszedł do mnie, a ja wyjąłem z kieszeni pudełko zapałek, wyjąłem jedną z nich i zgrabnym ruchem nadgarstka otarłem ją o bok pudełka, tym samym ją zapalając. Tepig nieco się przestraszył, jednak nie spuszczał zafascynowany wzroku od płomienia. - Spójrz, ogień. Nie ma się czego bać. Widzisz? Okiełznałem go. - rzekłem spokojnym tonem do Branda, ukazując mu płomień zapałki. - Piękny widok, prawda?


Ostatnio zmieniony przez Raven dnia Nie Lis 16, 2014 12:20 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Nie Lis 16, 2014 12:07 pm

Nadeszła pora aby rozpocząć kolejny trening z Charmanderem.
-Cześć Szumrak, dzięki za walkę z Froakie. Spisałeś się bardzo dobrze. Przegrałeś tylko dlatego że jakoś Twój żar nie bardzo podpalał cel i ogólnie Froakie mało odczuwał jego efekty. Nie przejmuj się tym. Poznasz jeszcze kilka ataków i nawet wodne stwory nie będą ci straszne.
Pokemon zgodził się ze mną i przeszliśmy do trenowania ataku zwanego Zasłoną Dymną. Pokemon kumulował normalną energię w pyszczku i próbował wytworzyć z niej chmurki dymu, który miał zasłaniać jego i okolice. Dymek był nawet gęsty i ciemny, lecz nie zasłaniał zbyt wiele. Zasłonił jedynie pyszczek Szumraka. Pochwaliłem stworka za to że tak szybko się uczy i w ramach nagrody, dałem mu mocno przyprawioną pokekarmę.



Charmander
Zasłona Dymna (Smokescreen) 10

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Lis 17, 2014 5:05 pm

Odziana w szary płaszcz postać kroczyła leśną ścieżką wśród liści, które nisko leżały na ziemi w kwiecie jesieni. Wiatr powiewał, liście szeleściły z każdym krokiem mężczyzny. Nie widać było jego twarzy, skrywał ją pod osłoną kaptura. Jedynie mroźna para buchała mu z ust, strój sprawiał wrażenie, że na dworze jest bardzo zimno. Szedł dalej, coraz głębiej w las, aż wszedłszy na polanę usłaną na wzgórzu dojrzał wierzchołek jednego z tutejszych, wydawało się wygasłych wulkanów. Tuż za górą podziemnego ognia rozciągała się pustynia, ale nieco inna niż ta usłana piaskiem czy kamieniami, choć rzeźba, kształty, obszar, wszystko by się zgadzało gdyby nie zimny obraz zastygłej magmy ciągnący się w miejscu zwanym Bazaltowymi Polami.
~
Dotychczas ściśle zamaskowany młodzieniec, powoli rozbierał szarą szatę, która służyła mu odbywszy podróż w jesiennej temperaturze lasu. Ewidentnie już na samym wzgórzu, jeszcze co najmniej milę oddalonym od wulkanu było cieplej. Klimat się zmieniał, tym samym zmieniała się temperatura. Zarys sylwetki chłopaka jawił się już przejrzyście, zdjąwszy odzienie odsłonił kolejne -  czarną koszulę z długim rękawem, w tym samym kolorze spodnie oraz pełne buty. Włosy miał dłuższe, brązowe, chaotycznie ułożone, chylące się ku górze, krótko mówiąc nieuczesane, choć pewnie to wynikało z faktu, iż zanim się tu zjawił, odbył podróż, być może nawet z odległego regionu, zaś tutaj przemierzał granice kolejnego, do którego ponoć udali się znani mu trenerzy pokemon. On był jednym z nich, lecz zjawił się nieco później.
- Pora ruszać... - Rzekł spoglądając w niebo - nieprzyjazne, wrogie, jawiące się listopadową pogodą, potem spojrzał na czekające go morze bazaltu, po którego przekroczeniu wydawać by się mogło, że znalazł się w zupełnie odmiennej przestrzeni, z mroźnych otchłani lasów po niepozorne piekło usłane rozgrzanymi i kontrastującymi z nimi zastygłymi skałami koloru ciemniejszego niż noc, bazaltu. Kontynuował podróż, już ze zdjętą zasłoną przed mrozem ku dołowi doliny, zeskoczywszy po kamiennych półkach ze wzgórza.
~
Dotarł tam, gdzie zamierzał. Przed mężczyzną stała otworem kraina Bazaltowych Pól. Wielka, nieodkryta, nieprzenikniona, czekała by młody trener spędził tu czas wraz ze swoim pokemonem, zaś ten zahartował swe ciało i oddał w ryg treningu. Nie był pierwszy, kraina gościła także innych, ćwiczących w odmiennych regionach pogorzeliska zostawionego przez wulkan. Trener nie był zbyt rozmowny, przez co nie ośmielił się pomyśleć, aby przeszkodzić słowem jednemu z nich. Wiedział jaki jest cel jego podróży, a przede wszystkim kto jest celem jego starań i na kim będzie wówczas koncentrować swoją uwagę. W końcu jest doświadczony i miał styczność z pokemonami nie raz.
~
Sięgnął do pasa, gdzie umocowany był jak na razie jedyny skrywający w swoim wnętrzu pokemona PokeBall. Wziął go do ręki i zastanowił się przez chwilę, unosząc kulę na wysokość tułowia. Po krótkich chwilach niepewności, cisnął nim przed siebie, jak gdyby rzucał shurikenem. Czerwone światło eksplodowało przed przybyszem  i w ten sposób trener zobaczył, że na jego oczach zmaterializował się pokemon. Gdy już miał sięgnąć po dostany niedawno, nowy Pokedex, zrozumiał, że nie musi tego robić. Znał stworzenie, które uwolnił z metalowej kuli, znał bardzo dobrze, ale wiedział też, że czeka przed nim kolejne wyzwanie. Od razu się uśmiechnął i podszedł bliżej do pokemona, po czym rzekł schylając się ku niemu:
- Witaj, Charmander. Od dziś ty i ja jesteśmy drużyną, ale myślę, że i to ulegnie zmianie i staniemy się czymś więcej niżeli zespołem. Ale to już... Zależy od ciebie. - Chłopak z uśmiechem na twarzy wystawił rękę przed swoim nowym ognistym stworkiem. Kontynuował:
- Wybacz, że się nie przedstawiłem... Jestem Shi! Proste imię, myślę, że nawet jesteś je w stanie wymówić, cóż... Na dobry początek powiem tylko tyle, że jestem Trenerem Pokemon i zamierzał sprawić byś stał się o wiele silniejszy. Nie chcę mówić o przeszłości, więc stań się moją teraźniejszością i zarówno przyszłością, a później przeszłością. To skomplikowane, nie musisz rozumieć... Twoja kolej, przyjacielu. Powiedz mi coś o sobie! - Ostatnie zdania wypowiedziane przez Trenera Pokemon - Shi, właściwie Shirai'a Oak'a, było dziwne, albowiem pokemony pozbawione z reguły znajomości języka japońskiego, nie mogły dosłownie "powiedzieć czegoś o sobie", ale czy aby na pewno? Ten okaz umiejętnie wybrnął z sytuacji, swoim zachowaniem pokazał swojemu nowemu trenerowi swój charakter. Shi ucieszył się, że jego starter ma w sobie taką motywację do treningów i tak bardzo dba o własne ciało w najniższym stadium ewolucji. Niestety szanowanie go w pedantycznym stopniu, automatycznie skutkowało pojawieniem się przeciwnej temu cesze charakteru, strachu przed okaleczeniem swojej twarzy podczas walki. Mężczyzna głowił się przed chwilę co by z tym zrobić, po czym sięgając do plecaka wyjął coś metalowego, zwracając się do ognistego stworka:
- Charmander... Nie przejmuj się! Każdy ma swoje słabości, strach nie jest niczym złym. Pamiętaj, że perfekcja polega na tym byś wychodził z walki bez zadrapania i pokonywał swoich przeciwników jednym tchem. Ciężka praca nas obu i poświęcony czas, a także wylany pot, łzy oraz krew. To wszystko sprawia, że ów perfekcję zawsze będziesz w stanie osiągnąć, aczkolwiek nie będzie to proste. Póki co wręczę ci coś co na pewno cię w jakimś tam stopniu zadowoli. - Shi w ręku miał opaskę, bawełnianą w kolorze niebieskim z metalowym ochraniaczem na czoło, a na nim wygrawerowanym napisem "Pokemon".
- Oto opaska Trenera Pokemon, chroni moje czoło przed ewentualnym atakiem dzikiego pokemona. Wykułem ją podczas mojej podróży do tego regionu, myśląc, że mogę spotkać tutaj naprawdę niebezpieczne stworzenia, w końcu nie mam przy sobie nikogo innego oprócz ciebie. Liczę na współpracę! Opaska jest teraz twoja, mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu będzie ci użyteczna i ochroni twoje cenne oblicze w razie potrzeby walki. Noś ją dumnie, przyjacielu! - Wręczył ognistemu pokemonowi ochraniacz na czoło, po czym pogłaskał go kilkukrotnie i pomógł zawiązać ów prezent, o ile oczywiście Charmander wyraził mu na to zgodę. Po tym Shi przycupnął na bazaltowej skale i wyjął PokeDex.
~
Nastoletni trener miał zamiar przystąpić do pierwszego treningu z nowym Charmanderem, który pozwoli nieopierzonemu pokemonowi poznać nowy, na początku prosty, ale użyteczny atak. Nim jednak Shi zdecydował się pokazać ów atak w Pokedexie, uruchomił specyficzną aplikację służącą do oglądania Anime i pokazał ognistemu na niewielkim ekranie anime zatytułowane Dragon Ball. Wybrał moment, w którym Goku przygotowywał się do Tenkaichi Budokai. Po czym po kilku fragmentach tych scen, wyłączył i zwrócił się do Charmandera:
- Widzisz... Tak trenował Son Goku! Niech on będzie twoim autorytetem. Musisz ciężko trenować, aby osiągnąć cel. Pamiętaj, że nim Goku opanował w pełni Kamehameha i potrafił tą techniką niszczyć planety, musiało upłynąć mnóstwo dni treningu. Ciebie też to czeka, Charmander. Nigdy się nie poddawaj, a staniesz się Super Saiyaninem świata pokemonów! - Zaśmiał się, po czym wyłączył aplikację i wpisał w dex nazwę ataku i pokazał go ognistej jaszczurce, następnie wyjaśnił:
- Oto Warczenie, atak, który musisz znać aby obniżyć siłę ataku twojego wroga. Pamiętaj jednak, że żeby warczeć należy zrobić to odpowiednio, inaczej moralnie nie wystraszysz wroga dużo silniejszego od ciebie. Każdy szanujący się pokemon, powinien powinien pokazać przed walką, a nawet w jej trakcie, że potrafi wydać z siebie okrzyk, który sprawi, że wróg będzie czuł przed tobą respekt i nie będzie w stanie zaatakować lekkomyślnie. Pokazałem ci na ekranie Pokedexu w jaki sposób masz to wykonać. Ten Charmander, którego widziałeś w komputerku to potrafił, więc i ty musisz to umieć. Liczę na ciebie! - Po tych słowach, jaszczur wziął się w garść i usilnie próbował kilkakroć zawarczeć jak prawdziwy pies, dający ostrzeżenie włamywaczowi, by nie podchodził bliżej, bo skończy się to źle. Wnet Shi przerwał:
- Hej, hej, hej! Żwawiej! Warcz! Wrrrrr....! Wry! Nazywasz się Charmander i wiem, że drzemie w tobiie smok! Wrrrr... Mnie to słabo wychodzi! Warcz dalej, aż powietrze zawiruje! Wrrree...! To idealny dla ciebie ruch! - Energiczne okrzyki trenera i motywujące słowa miały pomóc pokemonowi w jego debiutanckim treningu, ten nie przerywał Warczenia nawet na chwilę, rzeczywiście trenowanie przychodziło mu z łatwością. Usiłował skierować swój wark w konkretny punkt, w tym wypadku skałę, wiedział, że w rzeczywistości celem będzie pokemon. W istocie był to ruch dla niego idealny, pasujący do walkobojnego charakteru. Shi miał nadzieję, że podniósł Charmandera dziś na duchu, a ten postawił pierwszy krok na drodze ku rozwojowi, a nawet ewolucji.
~
Oboje zmęczeni po liczonym w godzinach treningu, udali się pieszo do swojego nowego domu w regionie Eteria, po drodze oglądając stare odcinki Dragon Ball'a.


  • zapoznanie z pokemonem;
  • nauka Warczenia (Growl) #1

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halfi

avatar

Female Liczba postów : 74
Wiek : 21
Skąd : Lublin

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Lis 17, 2014 5:19 pm

Wpadłam na trening z Charmanderem. Przywitałam się z nim a potem nadzorowałam jego pracę. Poleciłam mu, by dym wypuszczał na krzew rosnący nieopodal, na podstawie jego widoczności będę wiedziała, czy atak jest skuteczny czy nie. Pierwszych parę prób traktowałam jako rozgrzewkę: krzak się trochę osmalił, ale w chmurze dymu był widoczny jego zarys.
Kolejnych parę prób wyszło świetnie: krzaku nie było widać i kłębie czarnej, gęstej chmury.
- W tym tempie szybko ewoluujesz! - ucieszyłam się i przytuliłam jaszczurkę.
Dziś jednak nie miałam czasu na zabawę. Musiałam zapoznać się z niedawno złapanym Pokemonem.

Charmander:
- Dalsza nauka zasłony dymnej (9)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Lis 17, 2014 6:41 pm

Tuż po treningu z Voltorbem, wybrałem się na Bazaltowe pola, aby trenować z swym Szumrakiem Zasłonę Dymną. Gdy ustawiłem pokemona na twardym głazie, poleciłem mu, by za pomocą zasłony dymnej ukrył siebie razem z głazem. Charmander nabrał dużo powietrza w pyszczek i po chwili wypuściłem z niego małą ilość dymu, która wystarczyła tylko na tyle aby zasłonić samą głowę pokemona. Kolejne próby owocowały takim samym efektem, więc szybko zakończyłem trening, nakarmiłem ognistą jaszczurkę i udałem się na długi nocny spacerek.



Charmander
Zasłona Dymna (Smokescreen) 11

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Lis 17, 2014 11:58 pm

Tepig i Tropienie po Zapachu 9

Niczym Jastrząb zamaszystym ruchem skrzydłem przywędrowałem z nad Starego Klasztoru do Bazaltowych Pól rozciagających się wzdłuż i wszerz, a to wszystko tylko dlatego, że przyszedł czas na szkolenie mojego startera - Branda. Nie miałem zbytnich pomysłów jak dalej prowadzić zajęcia więc skupiłem się wraz z Brandem na udoskonaleniu poruszania się za pomocą węchu. Wszystko było jak poprzednio - wyjąłem troszkę jedzenia, by Tepig zapamiętał jego zapach, po czym schowałem je i zawiązałem oczy podopiecznego przepaską. Poczatkowo ten szukał zapachu, a gdy złapał trop bez problemu poruszając się "po ciemku" dotarł do pakunku. Ćwiczenia czynią mistrza!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Wto Lis 18, 2014 7:35 pm

Przed nocą przeszedłem się na Bazaltowe pola, gdzie od razu wypuściłem z pokeballa swego Charmandera i szybko przeszliśmy do trenowania Zasłony Dymnej. Pokemon nabierał powietrze do pyszczka i wydychał trochę dymu. By wzmocnić ten ruch, kazałem pokemonowi położyć ogon na ziemi tuż przed jego pyszczkiem, przykryłem go kupką liści, po czym kazałem mu wdychać dym z liści i wydychać w zwiększonej ilości w postaci Zasłony Dymnej. Teraz było o wiele lepiej. Pochwaliłem swego pokemona i dałem mu coś do picia, bo się biedaczyna krztusił od dymu.



Charmander
Zasłona Dymna (Smokescreen) 12

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Wto Lis 18, 2014 10:23 pm

Tepig i Walec 1 (Wprowadzenie)

Nie mogąc zapomnieć oniemal codziennym treningu przybyłem nad Bazaltowe Pola. Od razu po przybyciu wypuściłem Tepiga i z calego serca pogratulowałem mu opanowania Tropienia po Zapachu. Jednak teraz czekają nas kolejne wyzwania i na jedno z nich właśnie przyszedł dzisiaj czas. Od teraz zaczniemy naukę nowego ruchu - Walca, niezwykle przydatnego podczas pojedynku. Wytłumaczyłem podopiecznemu, że ruch ten polega na niezwykle szybkim toczeniu/turlaniu się po powierzchni i atakowaniu przeciwnika. Wspomniałem również o bardzo ważnej rzeczy - Walec im częściej jest używany, tym jest silniejszy. Właśnie na tym oparta jest moc tego ruchu. Tepig słuchał mnie ze znakomitą uwagą, zapamiętując wszystkie informacje. Dobrze jak na początek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Czw Lis 20, 2014 9:32 pm

Tym razem z przeciwnej strony świata, zza oddalonych kilometry od Bazaltowych Pól miast, przybywał odziany w czarny strój młodzieniec. Trener Shi, bo takie nosił imię, przybył tu po raz kolejny, aby jego można by rzec nowy, choć wiekopomny, pokemon, mógł czerpać korzyść z przebywania z nowym dla samego zainteresowanego człowiekiem. Przez krótki czas pobytu w tym regionie, chłopak analizował miejsce, które byłoby najodpowiedniejsze dla ognistego jaszczura imieniem Charmander. Wiedział, że kolejny ruch, który ma zamiar mu przekazać jest powiązany z wewnętrznym ogniem, który drzemie w młodym smoku. Zastanawiał się długo, by ewentualnie nie skierować się do Smoczej Doliny, by tam pod okiem pierwotnych sił natury i magii tego miejsca, opanować "ten atak" jeszcze szybciej.
- Na Dolinę przyjdzie jeszcze czas. - Powiedział w duchu, zatrzymując się w epicentrum Bazaltu, tam gdzie temperatura sprawiała, że miejsce z lekka przypominało saunę na otwartej przestrzeni. Jak sądził były to idealne warunki dla ognistego pokemona. Uniósł koszulę, luźną i przewiewną, aby sięgnąć po pokeballa. Wnet wziął go z zadumą i rzucił przed siebie, niedaleko, z gracją. Z przeźroczystego, czerwonego światła wyłoniła się postać niewielkiej jaszczurki, na której końcu ogona tlił się żywy płomień, tańcząc z każdym oddechem pokemona, w rytm bicia serca.
~
Na dobre powitanie zbliżył się do gada i chyląc sylwetkę uściskał jego gładką, lecz jak przystało na Charmandera, twardą, coś na wzór łuskowatej, skórkę. Od razu wróciły wspomnienia z jego pierwszej walki pokemon, kiedy to ta skóra właśnie pozwoliła wytrwać w boju z wodnym, równie twardym pokiem. Nie wracał do tej historii, nie wspominał o niej Charmanderowi, jasno wiedząc, że nieznane są emocje tych zwierząt, choć można by rzecz, że są nawet bardziej emocjonalni niżeli ludzie. Teraz Shi pisał kolejną historię, nową, na pewno ciekawszą z większym trenerskim kunsztem i doświadczeniem. Odsunął się od zabarwionego na pomarańcz jaszczura i spojrzał na ochraniacz z symbolem pokemon, co od razu wywołało w młodym mężczyźnie swego rodzaju zadumę i dumę zarazem.
- Dziś poznamy coś nowego. Dziękuję za ciężką pracę wykonaną dla poznania tego ruchu. Nikt nie Warczy tak jak ty, mój przyjacielu! Jednakże... Dziś stoi przed tobą trudniejsze zadanie. Ale gdy opanujesz ruch nazywany często Smokescreenem, będziesz niczym ninja pod osłoną dymu. Skupimy się rzecz jasna na innym anime niż Dragon Ball, aczkolwiek pozwolę ci obejrzeć kolejne odcinki... Spokojna twoja jaszczurcza głowa! Dobra... Najpierw podstawy. - Energiczny trener, równie energicznie co w słowach chwycił za Pokedex i włączył specjalną aplikację, która pozwalała podobnym mu pokemonotreserom mieć dostęp do bazy danych wszelkich ruchów możliwych do wykonania przez dany gatunek pokemona. W międzyczasie jego pokemon nadrabiał kolejne odcinki Dragon Ball'a na laptopie należącym do Shi. Ten, nie pozwolił mu jednak używać go nazbyt długo i dobrze, bo nawet pokemonowi mogą popsuć się oczy. Uznał przed treningowy relaks za coś potrzebnego do rozluźnienia ciała. Zbierając już własne myśli w jednolitą całość mógł śmiało stwierdzić, iż jego podopieczny jest gotów do rozgrzewki, do której w try miga oboje przystąpili.
~
Shi na początku wykonywał ćwiczenia z pokemonem, ale uznał, że w takich warunkach to młodociany smok będzie sprawować się lepiej i wzmógł intensywność tych, które Charmander robił sam. Rozgrzanie kończyn było podstawą, ale przede wszystkim najważniejszy był oddech. Ćwiczyli to, by podczas bojowego zmęczenia, pokemon mógł szybko wziąć spokojny oddech i zainicjować ruch, do którego się przymierzał. Sam fakt wykonania Zasłony dymnej był równie istotny co regularne oddychanie tlenem. Perfekcja była dla obu bardzo ważna, w końcu ten na swój sposób ognisty duet uwielbiał Goku i jego smocze kule, który zawsze poznając coś nowego próbował to udoskonalić, by stać się silniejszy. To właśnie ta skromna i niewymagająca filozofia pozwalała obu zbierać kolejne doświadczenie i zyskiwać metafizyczną siłę wyobraźni, a także tą widocznym gołym okiem. Pokemon z metalowym ochraniaczem, przepaską na czoło, będącym symbolem przyjaźni tej dwójki i jednocześnie określającym przynależność do swojego gatunku, z uwagi na grawer, nabierał stopniowo do płuc skumulowaną ilość siarczystego powietrza, aby obudzić kryjący się w malcu ogień, który wydychany od razu przeradzał się w dym, smoczy smog, mglisty i gęsty. Na razie ta faza miała na celu zahartować i wzmóc potencjał ognia oraz nadawania mu wszelakich kształtów od pary po dym, na którym się skupił. Wdychał, wydychał, tworzył własny, zaś Shi stał przed nim i wkuwał do głowy niewielkiej jaszczurki poprawną formę wykonania tegoż ataku. Początki zmagań z Zasłoną dymną zawsze były trudne dla pokemonów, ale od czego ma się trenera?
~
Po wstępnej fazie, nastoletni Oak włączył inną aplikację, która bezpośrednio łączyła go z internetem. W ten sposób wszedł na swój własny profil na YouPokemon -  ogólnodostępny portal z filmami o wszelkiej tematyce, głównie Anime i materiałów przyrodniczych wypełnionych pokemonami. Tam wchodząc na własny profil, znalazł AMV z anime Naruto, uwzględniając w nim wszystkie ujęcia, które pokazywały w jaki sposób używa się Bomb Dymnych, które robią swego rodzaju Zasłonę, którą przyszło opanowywać starterowi z Kanto, jak również Eterii. W ten sposób, odpoczywając, po wycieńczającym wdychaniu siarczystego powietrza z centrum Bazaltowych Pól, jaszczurek mógł spokojnie przyjrzeć się o jaki efekt mu chodzi i oczyma wyobraźni, urzeczywistnić swój sen o poprawnym wytworzeniu swego rodzaju dymu. Obejrzawszy do końca istotne AMV, będące swoistym materiałem treningowym przygotowanym przez Shi, ten puścił tym razem odcinek Naruto, przy których pokemon po czystej teorii mógł zrelaksować umysł.
~
Pochodzący z Kanto, młody Oak nakazał wstać rozciągniętemu i przygotowanemu do wykonania Zasłony dymnej pokemonowi. Rzekł:
- Przyjacielu... Ja wiem, że potrafisz. - Machnął ręką na znak gotowości pokemona i ciepłymi słowami, które w jego mniemaniu podniosły na duchu poka o dość nietypowym charakterze i wytrwałym oraz walecznym sercu, które ukazać mógł tylko w treningach. Ten natychmiast rozpoczął. Iście ogniście! Wdech, trochę dymu i zwiększanie jego ilości, stopniowo rozpowszechniając się po paszczy. Potem wydech i buch! Mały, większy, posiadający kształt. Starał się tym czym buchnął, kierować, nadawać materii i objąć smolistym smogiem jak największy obszar. Czynności te powtarzał, aż ciało odmówiło mu posłuszeństwa. Padł wycieńczony, zaś Shi w zdumieniu podziękował mu ukłonem i wyrazami szacunku.
~
Obaj, choć zmęczeni, każdy na swój sposób i czym innym, ruszyli w kierunku domu osadzonego w Eterii. A właściwie ruszył tylko Shi, który swojego pierwszego w życiu samca Charmandera niósł na rękach, a ten spał w długie, śniąc w języku pokemonów, Bóg wie o czym.


  • Nauka Zasłony dymnej (Smokescreen) #1

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pią Lis 21, 2014 2:34 pm

Z zimnego, okrytego popołudniowym chłodem listopadowego miasta, Shi przybył raz jeszcze w miejsce noszące nazwę Bazaltowych Pól. Tym razem nie szedł sam, u jego boku spoczywał pokemon - Charmander, który wpatrzony w ekran oglądał naprzemiennie nowo poznane wskutek trenerskich wskazówek mistrza Shi anime pt. DB i Naruto. Młodzik nie wiedział nawet, że źródła z których właśnie teraz przychodzi mu czerpać są moralnie wartościowsze od choćby wysokobudżetowego filmu okrzykniętego kinowym bestsellerem. Trener wierzył, że jego ognisty stworek zyska dzięki temu potrzebną inspirację, choć martwił się czy w laptopie wytrzyma bateria i czy przejdzie próbę wysokiej temperatury panującej w tych rejonach. Nie było sensu dalej psuć pięknych oczu jaszczura, w końcu to kolejne podejście treningowe i dzisiaj zadaniem nadrzędnym będzie dla tej dwójki kontynuacja poznawanego dzień wcześniej ruchu. Oak wyrwał młodemu laptop z małych, ale dobrze zaostrzonych łapek, po czym schował go do torby. Pokemon wiedział nie protestował, myśląc, że to część treningu. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, dla zwierzaka z metalowym ochraniaczem na czole nadanym podczas pierwszego spotkania, trening był numerem jeden, a właściwie numerem dwa, bo jak przystało na Charmanderowego modela z idealnym ciałem i rzecz jasna pokemonowym kaloryferem, ciało cenił ponad wszystko. Ponadto twarz, która jest jego częścią. Shi przysiadł na bazalcie i pogłaskał otwartą dłonią pomarańczową główkę. Był to znak, który zezwalał na rozpoczęcie rozgrzewki.
~
Ognisty wiedział już co ma poczynać. Przede wszystkim rozgrzewał klatkę piersiową, ćwicząc płuca i oddech, które te czynniki stawiały w pierwszych szeregu. Rozciąganie kończyn było również ważne, bowiem to one odpowiedzialne były za odpowiedni balans choćby szyją. Dodatkowo cenił sobie biegi kondycyjne, z pomocą których zawdzięcza wrodzoną szybkość, a przede wszystkim kondycję potrzebną do wycieńczających ciało, często bardzo długich treningów. Kolejny etap polegał na napełnianiu ust siarczystym powietrzem, Shi tego nie robił, choć nie ukrywał, że pomagał fizycznie w rozgrzewce pokemonowi, czerpiąc tym samym profity dla własnego ciała. W ten sposób pokemon uczył się w jaki sposób wytwarzać swoją własną sadzę zgromadzoną w ustach, póki co dodając odrobinę tej z zewnątrz. Po przedbiegach, przysiadł i posłuchał co ma do powiedzenia trener.
~
Mężczyzna wyjaśnił gadowi, że teraz czeka go najtrudniejsza część, bowiem właśnie to wypluwanie skondensowanej substancji w postaci smogu jest finalnym efektem Zasłony dymnej.
- Skoncentruj się i stopniowo uwalniaj dym ze swoich ust. Nie szarżuj, bo się zadławisz. - Powiedział Shi, spoglądając przysiadłszy wcześniej na kamieniu, przyglądając się poczynaniom jego podopiecznego i prawiąc komendy, które miały tegoż towarzysza zmotywować. Jaszczur zabrał się za finalną część ekspedycji Smokescreenu, oddychał głęboko i skończywszy gwałtowny bieg, runął w miejscu ku podłożu, po czym usiłował wypuścić zwarty strumień gazowej postaci wypalonego ognia. Czynność tę powtarzał z wielu różnorakich pozycji i dograń, aby móc używać tego ruchu w różnych, nieprzyjemnych dla siebie warunkach. Pokemon z grawerem symbolu swojej rasy opaską przewieszoną przez czoło wiedział, że by nauczyć się walczyć w sposób, aby nie odnieść poważniejszych obrażeń, zwłaszcza na drogocennej twarzy, musi wszystko robić perfekcyjnie i katować resztę swego ciała na treningach, by efekty nastąpiły po kilku, kilkunastu próbach. W godzinach liczony trening jak zwykle przyprawił małego samca Charmandera o wycieńczenie, choć nie takie jak wczoraj, bowiem dziś miał jeszcze siłę by oglądać walki Shinobich z użyciem bomb dymnych, które przygotował mu trener w ramach materiałów potrzebnych do teorii poznania Zasłony dymnej.
~
Shi Oak wyjął pusty Pokeball należący do jego startera i uwalniający czerwony promień światła, które natychmiast pochłonęło do wnętrza kuli fire lizarda, który zdążył zasnąć przy laptopie użyczonym na zakończenie treningu przez opiekuna. Trener szedł do domu, powoli przekraczając granice miast Eterii, zostawiając w tyle nieprzyjazne i wymagające Bazaltowe Pola.

  • nauka Zasłony dymnej (Smokescreen) #2

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pią Lis 21, 2014 11:01 pm

Tepig i Walec 2

Noc już spokojnie panowała w niebiosach i na lądzie czyniąc spustoszenie niezorientowanym wśród tych stref istot. Ja do nich nie należałem, wszakże jako szaman musiałem dostosować się zarówno do dnia jak i do nocy, zarówno do słońca jak i księżyca, zarówno do ciepła jak i do zimna, okiełznając je i ucząc się nad nimi panować. W taką oto porę przyszło mi dzisiaj przywędrować nad Bazaltowe Pola, rozciągające się niby hektarami, płaszczyzna za płaszczyzną, jednak teraz na ich miejscu prezentowała sie jakby dla nie zaznajomionych z naturą ogromna nieprzejednana nicość. Oczywiście nic bardziej mylnego, a ja pozwoliłem sobie dziś troszkę poingerować w otoczenie - nie zaklęciami północno-eteryjskich szepów szamanów lecz odrobiną technologii, a mianowicie lampkami, mogącymi się nie rozważnemu podróżnikowi pomylić z gwiazdami, które poustawiałem na dość sporym obszarze jednego z płaskowyży Bazaltowych Pól, rozświetlając tym samym części pobliskiego nam otoczenia, które stworzyło jakby nowy horyzont, granicę mistyczną, ktorej nie wolno nam przekroczyć...

Brand był już gotów do działania, zajmując malutką część dostępnego nam terenu, jako, że sam jak na razie nie posiadał dużych rozmiarów. Nie zlekając zbytnio przeszliśmy plynnym ruchem do szkolenia nowej techniki zwanej wśród trenerskiej gawiedzi Walcem. Ostatnimi czasy o ile pamięć mnie w tamtych chwilach nie myliła, to wytłumaczyłem Tepigowi, ognistemu stworzeniu na czym tak w ogóle polega ta jak na razie nieznana jeszcze dla niego technika. Dzisiaj przyszedł czas na praktykę. Wyjąłem swą szamańską różdżkę, która w następnej chwili spoczywała bezpiecznie w dłoni swego posiadacza i macznąłem ją kilkukrotnie wykonując obroty... Aż w końcu w drugiej mej dłoni zaczęły wirować małe cząsteczki, których było więcej i więcej i więcej, które połączyły się w kulę. Mój podopieczny nie mógł uwierzyć w szamańską sztukę, jednak ja odparłem na to tylko uśmiechem, widocznym dla Branda. Ukazałem śwince powstały przedmiot, po czym wytłumaczyłem, iż to właśnie taką "postawę" powinien przyjąć podczas wykonywania Walca. Patrząc na Tepiga, nie byłem pewien czy podoła zadaniu, dlatego poprosiłem go, by spróbował zwinąć się w kulkę. Nijak mu to wyszło. Było to więc odpowiednim momentem do podjęcia pewnych kroków - postanowiłem wprowadzić codzienną gimnastykę, by Brand stał się bardziej giętki dzięki czemu uda mu się zwinąć kulkę. Zaczęliśmy od dnia dzisiejszego, by nie tracić zbytnio czasu. Brand zaczął się rozciągać się, trenować podskoki, turlał się w tą i w tamtą, by stać się bardziej wyćwiczony. Byłem niezwykle uradowany widząc starającego się ze wszystkich sił, młodego pokemona. Odłożyłem kulę po czym kucnąłem i z uśmiechem na ustach jak i w sercu pogłaskałem Tepiga, będąc dumnym z jego starań. Nie mieliśmy we dwójkę dalszych planów pobytu nad Bazaltowymi Polami, a więc wyjąłem odpowiedniego PokeBalla i zamknąłem w nim podopiecznego, by odpoczął nieco po naszym szkoleniu. Zostało jeszcze tylko sprzątnięcie przedmiotów treningowych. Chwyciłem więcza niejaką kulę, która podrzucie delikatnym w górę rozproszyła się w migocący pył. Zaś lampki zebrałem co do jednej własnoręcznie po czym schowałem je w odpowiednim miejscu. Różdżka szamańska spoczywała pewnie w mej dłoni. Nakreśliłem nią w powietrzu szeroki łuk, wykonałem okrąg wokół siebie, po czym obracając w dłoniach skierowałem ją ku górze, zrywając tym samym wiatr, który ogarniając mnie podszeptał, w którą stronę mam udać się by dojść do celu - do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RicoChet

avatar

Male Liczba postów : 295
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pią Lis 21, 2014 11:33 pm


Przyszedłszy wieczorem na bazaltowe pola, oglądałem okolice, by zobaczyć czy teren można jakoś wykorzystać do treningu, ale nic nie wpadło mi w oko. Wypuściłem Fennekina i kazałem mu się rozgrzać, przed treningiem, jaki mieliśmy zamiar dziś przeprowadzić. Ruchem jakiego mam nauczyć poka jest płomienny ładunek. Pokemon miał najpierw uderzyć kilkukrotnie nogami w podłoże, a następnie owinąć się płaszczem z płomieni i zaszarżować na oponenta. Dziś ćwiczyliśmy jednak kształtowanie płaszcza, co sprawiało nie małe trudności.

Fennekin - płomienny ładunek - 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sob Lis 22, 2014 3:52 pm

Charmander
~
Wyruszył w podróż ku Bazaltowym Polom. Jeszcze nieco zmęczony wczorajszym polowaniem, z którego udało mu się zgarnąć trochę kosztowności i wytrwać do zakończenia głównego wątku fabularnego, choć nie ukrywał złości, że wrócił z pewnym niedosytem. Ale co ważniejsze jego pokemon wczoraj trochę potrenował, dzięki czemu zyskał wewnętrzną siłę. Dzisiaj Shi miał zamiar dać mu trochę wolnego i skupić się na wspólnym oglądaniu Anime, aczkolwiek chociaż pół treningu miał za cel zrealizować. Wierzył, że taki potencjał jaki w nim drzemie, należy wykorzystać, a ten podoła i będzie zdolny trenować. Uwolnił spod koszuli swój pasek z sześcioma ball'ami, w tym jednym, jedynym zapełnionym, w którym drzemał sobie jaszczur. Rzucił, wnet czerwone światło zmaterializowało ognistego pokemona, który tak jak przypuszczał, rwał się do treningu.
~
Rozgrzewkę, o ile można było to jak nazwać, rozpoczęli od zabawy z Pokedexem, wpierw analizując zachowanie bohaterów znanych shounenów, później odtwarzając materiał treningowy ukazujący poprawne wykonanie Zasłony dymnej przez różne gatunki pokemonów, w tym Cindaquil'a, który sposobem wykonywania tego ruchu, chyba najbardziej odpowiadał Charmanderowi. Zdobywszy tą wiedzę, mogli przejść do wstępnej, ale tym razem realnej rozgrzewki.
~
Obaj zaczęli, w tym przodujący, instruujący Shi, który pokazywał swojemu podopiecznego w jaki sposób prawidłowo rozgrzewać kończyny oburącz, obunóg, a przede wszystkim brzucha łamanego na cały tułów. Było to o tyle istotne, że powietrze jakie nabierał podczas wdechu jaszczur miało charakterystyczną temperaturę i oddychając, rozgrzewało wnętrze małego gada. Dzięki temu podczas wydechu mógł bezpośrednio wydusić z siebie gorące powietrze, które w paszczy miało zamienić się w dym. Nie skupiali się jednak na tłumaczeniu tych dziwnych reakcji chemicznych, a praktyce. Pokemon musiał sam do tego dojść. W ten sposób mogli przejść poziom wyżej.
~
Shi stanął kilka metrów dalej, odsuwając się od startera, by dym, który wytworzy nie wpadł mu do oczu i ust. Następnie zwrócił się bezpośrednio do pokemona z charakterystyczną, metalową przepaską na czoło:
- Charmander, rób to co zazwyczaj. Praktykę ćwiczyliśmy już dwukrotnie, to nasze trzecie podejście. Nie wierzę, że ostatnie, ale na pewno zbliży nas do finalnej formy Zasłony dymnej. Działaj! - Powiedział stworkowi z ochraniaczem, wnet ten zaczął powtarzać część elementów z treningu, później je pomijając. Mianowicie adaptując powietrze z płuc i ogień, do którego był zdolny rozpocząć proces materializacji płomienia, wymieszał. W ten sposób z jego paszczy wylewała się chmara gazu. Otworzył ją szerzej i dodawał stopniowe podmuchy ruchami ust, zaś ruchami ciała i odpowiednim balansem rozprowadzał ją w miejsce, w które chciał, celował.
- Równowaga, kolego. Rób to pewniej, przyjacielu! - Motywował Charmander'a Oak. A ten w tymże rytmie, ćwiczył kilka godzin. Wdało się rzecz jasna zmęczenie, po wczorajszym i treningu, i polowaniu, więc skończyli troszkę wcześniej.
~
Na zakończenie oboje odeszli nieco z granic krainy bazaltu, by móc delektować się listopadowym chłodkiem i kontrastującym z nim ciepłem tych rejonów. Zasiedli przed ekranem laptopa i dzisiejszą wyprawę zwieńczyli Narutem, Dragon Ball'em i rzecz jasna przygodami Ash'a - Pokemonami.


  • odpoczynek po wczorajszym polowaniu;
  • nauka Zasłony dymnej (Smokescreen) #3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sob Lis 22, 2014 5:53 pm

Tepig i Walec 3

Idąc tak przed siebie, aż za granicę horyzontu można zajść naprawdę niesamowicie daleko, ponad wyraz wyobraźni ludzkiej. Jednak takiej wędrówki nie szykowałem na dzień dzisiejszy - zaszedłem do Bazaltowych Pól, bezkresnych Eteryjskich włości nad, które młodzi trenerzy za zgodą Najwyższej Izby mogą przychodzić i trenować, wspaniałe miejsce. Tepig miał za zadanie dziś trenować wykorzystanie Walca, dlatego rozpoczęliśmy od rozgrzewki, czyli gimnastyki: rozciągania się i tym podobnych, by podołał wyzwaniu zwinięvia się w kulkę. I... wyszło mu to - przypominał kulistą figurę. Lecz na tym się zasadniczo skończyło, gdyż nie potrafił się przeturlać. Ale przecież jeszcze nic straconego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RicoChet

avatar

Male Liczba postów : 295
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Nie Lis 23, 2014 1:06 am


Dzisiejszej nocy, ponownie przyszedłem w to miejsce, by trenować Fennekin'a. Zaczęliśmy od standardowych ćwiczeń rozluźniających i siłowych, kończąc na biegach.  Kontynuujemy tworzenie ognistej osłony, czy płaszcza, którym ma się okryć, podczas ataku. Płomienie wychodzą z jego pyszczka, jak przy użyciu żaru, ale nie jest w stanie kompletnie się nim owinąć. Nadal nad tym ćwiczymy, mimo późnej godziny i zmęczenia dniem.

Fennekin - płomienny ładunek - 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Nie Lis 23, 2014 5:10 pm

Charmander
~
Chłodnym, acz niewymagającym, listopadowym wieczorem, mężczyzna imieniem Shi przechadzał się przez tereny Eterii, aż trafił do miejsca, w którym temperatura była nieco wyższa, obalając mity jesiennego przymrozku. Tereny Bazaltowych Pól przywitały go swym ciepełkiem i dały dodatkową energię do tego, po co tu przyszedł, mówiąc jaśniej - treningu. Chłopak usadowił się na jednej z ciepłych, wysuniętych skał o charakterystycznej, smolistej barwie, po czym użył jej jak krzesełka. W tej pozycji sięgnął ku swemu pasu, by wymacać rękoma kulę oznaczoną, że w jej wnętrzu skryty jest pokemon. Rzucił nią, rozrywając smugę czerwonego światła prezentującego się okazale na tle zachodzącego słońca. Wyskoczył Charmander z charakterystyczną opaską doklejoną do czoła, która pełniła rolę ochraniacza i jednocześnie była dla małego znakiem rozpoznawczym, a także określała jego przynależność z uwagi na symbol widniejący grawerem na części czołowej. Trener Shi i jego pokemon Charmander gotów byli do rozpoczęcia rozgrzewki.
~
Obaj rozpoczęli dzisiejsze zmagania od krótkich rozgrzań swoich kończyn, w cieple tutejszej aury. Pomarańczowy jaszczur wymachiwał tu i tam swoimi kończynami, jak gdyby nigdy nic. Nie sprawiało mu to trudu, choć zwiększając intensywność, przysparzało o pot.
- Pamiętaj Charmander, że w drodze do opanowania tego ruchu, oddech jest dużo ważniejszy od sprawności fizycznej. Oddychaj głęboko i nabierz trochę tego siarczystego powietrza do płuc. Przyda się do wytworzenia Dymnej zasłony. - Pokierował podopiecznego Oak, by ten w trybie natychmiastowym zastosował się do wskazówek. Wierzył, że partner, a także przyjaciel usłucha i zrealizuje tę jakże istotną część rozgrzewki. Zaraz po tym, obaj zasiedli do ekranu Pokedexu, który za pomocą specjalnych aplikacji emitował, mniej specjalne ataki, w tym Smokescreen'a - jego poprawne wykonanie przez pokemony innego gatunku, a także z rodziny "charamnderowatych". Ten niebagatelny materiał treningowy służył tylko na plus i miał wspierać oraz pełnić wzorzec dla startera z Eterii, a także uświadomić w przekonaniu jak należy poprawnie wykonać ów atak, by dotychczasowy trening nie poszedł na marne. Pokemon zalecił się raz jeszcze do wskazówek, tym razem nie trenera, a minikomputera i gotów był do finalnej części sparingu.
~
Samiec stanął w rozkroku na jednej z wysuniętych z podłoża bazaltowych skał, po czym zainicjował proces swobodnego rozluźnienia płuc i oddechu, mówiąc czysto z biologicznego-fizjologicznego punktu widzenia. Prościej - nabrał powietrza, po czym wyzwolił pokłady ognia w nim drzemiące, ale nie uwalniając go, a chomikując przez jakiś czas w paszczy, by zgromadzona substancja przerodziła się w czysty smog, o ile dym można nazwać czystym. Ale ten był taki naprawdę, bowiem to naturalne dzieło pokemona.
- Celuj przed siebie! - Polecił trener pokemon, ewakuując się z bliskiej odległości od jego ucznia. Ten zaś strzelił. Strzelił dymem, który w postaci strumienia pędził w pobliskie skały. Do treningu dodawał później inne wszelkie kombinacje, po rozgałęzienie strumienia, aż do samoistnego zwiększenia jego ilości, by mógł się swobodnie rozprzestrzeniać.
Godzinny trening opłacił się, bo ognisty podopieczny Shi'ego był już naprawdę zmęczony i przysiadł na swoim jarzącym się płomieniem ogonku, ciężko oddychając.
~
Shi Oak podszedł do niego i podniósł, po czym włączył losowy odcinek anime, które wczoraj oglądali. Nie miało to znaczenia jakie, dla pokemona także, bo temu oczy się zamykały. Gdy uznał, że mogą na dziś skończyć, idąc w stronę domu, w pewnym momencie schował do czerwono-białej kuli swojego "eterskiego" gada, poprawiając wcześniej i wycierając nieco ochraniacz, który zdążył lekko zasmolić.

  • nauka Zasłony dymnej (Smokescreen) #4

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Lis 24, 2014 6:23 pm

Charmander
~
Na dworze wiało chłodem, zima tuż tuż, ale nawet ten niemiłosierny okres dla ognistych pokemonów, Shi i jego partner musieli przetrwać, bowiem w siłę rośli wszyscy trenerzy z Eterii, więc wczesna, przerwa na ferie byłaby czymś niewybaczalnym. Trener z Kanto dobrze o tym wiedział, wiedział też, że jego Charmander jest maniakiem treningów i żadnego mu nie odpuści, nawet gdyby brak zgody pojawił się z tej drugiej strony. Na szczęście dla Oak'a było w tej krainie, której niestety nie zdążył jeszcze dostatecznie dobrze zwiedzić, miejsce, które sprzyjało jego starterowi i zaprzeczało istnieniu zimy w świecie pokemonów.
- Bazaltowe Pola to cud natury. W Kanto istniał wulkan, który pozwalał na swobodne trenowania ognistych stworków, aczkolwiek nie mogę być wybredny. Mój rodzimy region ma inną specyfikę, zaś ten jest na swój sposób magiczny, o czym jeszcze nie raz się przekonam. - Myślał Shi, bawiąc się pokeballem, którego chwilę temu odpiął od pasa. Chwilę później rzucił nim przed siebie, wchodząc już naprawdę głęboko w pustynie bazaltu. Z kuli wyłonił się oczywiście Charmander.
~
Zaczęli jak co dzień - od rozgrzewki. Monotonia i rutyna była częścią treningu, więc nikt nie narzekał, bowiem nagrodą na pewno stanie się harmonia zdrowego ducha i ciała, poprzez hartowanie go na świeżym powietrzu. Drobne rozgrzania kończyn, które zaingerował ognisty jaszczurek z nietypową, jakby nie z tego anime, opaską na czole. Wymachiwał kończynami i balansował tułowiem, by móc równie balansować nim podczas wydychania oparów dymu, które poprawnie zwano Dymną zasłoną. Najważniejszy był oddech, co po stu kroć powtarzał małemu gadowi z płonącym ogonem jego Kantoński trener. Niedoszły Charizard nabierał powietrza do pokemonowych płuc. Powietrze to nie było zwykłe, bo tkwiła w nim siarka z wnętrza ziemi, wygasłego wulkanu. Ale by wyłapać ów siarkę należało być pokemonem, a co ważniejsza potrafić zrobić tak głęboki wdech co pomarańczowy, więc dla Shi'ego to nie był problem, on sam mógł się delektować ekologicznym powietrzem z dala od miast, które na swój sposób, swoją innością, oczyszczało mu płuca. Pokemon skupił się teraz na drobnych próbach wydychania ów siarki i dodania do niej swojego własnego ognia. Liczył, że zaowocuje to niewielką ilością dymu, ulatniającą się z paszczy. Na większą ilość przyszedł czas w kolejnej części dzisiejszych zmagań.
~
Chłopak i jego eterski starter przysiedli na pobliskiej skale i sprawdzali zawartość Pokedexu, klikając ważne dla treningu aplikacje. Shi Oak pokazał siedzącemu z nim stworzeniu jak poprawnie wykonywać Zasłonę Dymną, ponadto pokazał oczywiście swój niepodważalny i autorski materiał AMV, który zdążył już zapisać w Dexie. Dla przypomnienia, pokazywał on wszelakie sceny, z wszelkich sezonów anime Naruto, gdzie Ninja zwani też Shinobi, używają bomb dymnych do różnych celów, w różnych okolicznościach, a także w różnych miejscach, przez co dym rozchodzi się nieregularnie, ale efekt jest zbliżony do pierwotnego celu tego ruchu w świecie rządzonym przez dziwne stworzenia zwane, w zdrobnieniu mówiąc, Pokami.
Po zapoznaniu się z materiałem, ognisty podopieczny wziął się za siebie i zaczął. Tym razem biegnąc, nabierał powietrza do ust, po czym w try miga gromadził ogień w paszczy, który zrazu przeradzał się w dym. Bieg służył dodatkowemu utrudnieniu wymyślonemu przez trenera, miał na celu przypasować realia prawdziwej walki, bądź innego ważnego polowania lub przygody. Pokemon typu ognistego w kolejności następnej wystrzelał przed siebie strumień, a nawet falę ciemnej barwy smogu, który miał na celu ograniczyć widoczność na pewnym obszarze. Balansując, dowolnie nim manipulował, a przynajmniej starała się to robić. Gdy zmęczenie dało górę, zaprzestał.
~
Koniec treningu zbliżał się nieuchronnie, ale Shi wiedział jak wynagrodzić swojemu przyjacielowi dzisiejsze trudy. Nakarmił go batonami dietetycznymi-energetycznymi i w rytmie Dragon Ball'a wyświetlanego na ekranie Pokedexu, udali się w stronę domu.  

  • nauka Zasłony dymnej (Smokescreen) #5

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RicoChet

avatar

Male Liczba postów : 295
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Lis 24, 2014 7:15 pm


Dzisiejszy trening był zaplanowany na wieczór.  Dalej trenujemy z Fennekin'em ruch, łączący żywioł ognia z szybkością. o ile ostatnio rozkazałem pokowi ćwiczyć tworzenie ognistego płaszcza, to dziś przechodzimy do ćwiczeń szybkościowych. Najlepszą metodą jaką znam, jest metoda obciążnikowa. Po założeniu stworkowi 0,5kg obciążenia, kazałem mu biegać od punktu A do B. Trening klasyczny, ale działa...

Fennekin - płomienny ładunek - 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Wto Lis 25, 2014 6:13 pm

Charmander
~
Pod wieczór, gdy zakwitały pierwsze kwiatki zimy, gdy słońce opadło tak nisko, że nie sposób było go dostrzec, trener Shi przemknął pod osłoną nocy przez granicę Bazaltowych Pól. Tutaj niebo było zabarwione na czerwono, od nielicznych kraterów wypełnionych magmą. Powietrze pachniało siarką i logika zbliżającej się zimy nie obowiązywała, tutaj zawsze było gorąco - idealne warunki dla ognistych stworków. Jeden z nich siedział zamknięty w kuli, którą w pięści zaciskał pochodzący z Kanto Shi. Zatrzymał się, zdjął niepotrzebne, jesienne szaty i rzucił wcześniej ściskaną kulką przed siebie, dodając w pomruku:
- Idź, Charmander. - Powiedział z przyzwyczajenia i nawyku pozostałego mu jeszcze z dawnych czasów, gdy był o kilka lat młodszy. Teraz wiedział, że podobny zwrot sygnalizujący pojawienie się nowego pokemona w danym miejscu i czasie jest zbędny i daje ewentualnemu oponentowi szansę na decyzję. Mimo wszystko, robił to do dziś. Przed oczyma mężczyzny pokazał się pomarańczowy jaszczur, którego imię zostało już powiedziane. Trener podszedł do niego i pogłaskał w opatuloną, nietypową opaską vel. ochraniaczem na czoło, jak na realia pokemonowego świata.
- Dziś będziemy kontynuować nasz trening, przyjacielu. Wiesz już od czego zacząć, rozgrzewka w saunie wypoci z ciebie zbędne kilogramy! - Dodał, po czym oboje ściągnęli zbędne ubrania, w przypadku pokemona była to rzecz jasna opaska, nie chciał jej zabrudzić, a zrobić to przy dużo ważniejszej dla niego okazji.
~
Dziś postanowili wzbogacić swoją rozgrzewkę o dodatkowy element jaki na początku powielali. Zamiast łapać na siłę oddech, młody Charmander zyskiwał trochę kondycji, biegnąc wraz z trenerem od południowej granicy Bazaltu, aż po północną granicę Bazaltowych Pól. Oddychali ciężko, obaj, ale i tak człowiek zawsze będzie ciężej oddychać od pokemona. Ten blisko godzinny etap, zwieńczyli odpoczynkiem na pobliskiej skale, a tam oglądali słynne materiały treningowe, no może kilka odcinków anime, a dzień mijał, zaś noc coraz obfitsza. Następnie po krótkim odstępie czasowym tuż po czynnościach przy ekranie Pokedexa z użyciem nietypowych i zaśmiecających jego pamięć aplikacji, "prawie-Charmeleon" wziął się do pracy. Rozgrzewał po równo każdą ze swych kończyn, wymachując, rozciągając i wyginając swoje elastyczne ciałko. Na koniec połączył finalną część z rozgrzewką, próbując zadymić sobie przełyk i uwolnić sporadyczne ilości dymu, które większych obfitościach będą tryskać za kilka minut. Rozgrzewkę uznali za zakończoną.
~
Niestrudzeni, ambitni i wymagający od siebie duet kontynuował. W tym celu Shi przypomniał podopiecznemu co ma uczynić:
- Charmander, Zasłona Dymna to specyficzny ruch. Aby go dobrze wykonać musisz pamiętać o precyzji swojego strzału dymem, a także odpowiedniej jego ilości. Gdy proporcje będą równe, poskutkuje. Gdy dasz za mało dymu, staniesz się łatwym celem, gdy za dużo - sam się częściowo oślepisz, co przeciwnik o dobrym węchu czy słuchu z łatwością wykorzysta. - Wskazówki zostały powiedziane, więc pomarańczowo-skóry gad nabrał trochę powietrza do ust i robił sobie w paszczy shake z własnego ognia, który po gwałtownym zgaśnięciu wynajdywał odrobinę dymu, ulatniającego się z pyszczka. Potomek jakiegoś Charizarda wiedział, że teraz należy strzelić strumieniem smogu, który przerodzi się w najprawdziwszego Smokescreen'a. Uczynił to raz, potem kolejny i tak przez dobrą godzinę, która pozostała im dziś wieczór, a właściwie zbliżającą się noc. Shi stał z boku i zapisywał coś w Dexie, ewentualnie wytykając ognistemu starterowi błędy. Podczas dzisiejszego treningu przećwiczyli też wszelkie możliwe kombinacje z wykonywaniem tego ruchu jak na przykład z pozycji odwróconej, z biegu czy powietrza. Na koniec, jak mieli już w zwyczaju, obejrzeli kilka anime i Oak schował do ball'a swojego podopiecznego, ubierając jesienne odzienie i wracając do miast Eterii.

  • nauka Zasłony dymnej (Smokescreen) #6

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Lis 26, 2014 5:47 pm

Charmander
~
Dzisiaj obaj obchodzili mały jubileusz, bowiem mijał dokładnie tydzień od rozpoczęcia nauki Zasłony Dymnej. Shi i jego Charmander z tej okazji zrobili sobie wczoraj wieczór z anime, przez co powoli wlekli się przez bazaltową pustynię. Konkretniej, wlókł się tylko trener, pozwalając jeszcze na sen swojemu pokemonowi, by ten oszczędził sił i wyzwolił drzemiącą w nim energię na trening, do którego w końcu przywiązywał ogromną wagę. Mężczyzna stanął gdzieś na środku Bazaltowych Pól, tak by mieć siąść na wystającej z podłoża, bazaltowej skale. Wnet zdjął ponurą, jesienną szatę i rzucił daleko przed siebie kulą, pokeballem, w którym drzemał jego ognisty starter. Z czerwonym błyskiem gdzieś w oddali, uwolnił się ognisty podmuch. Ewidentnie było widać, że zbudzony jaszczur biegnie do swojego trenera truchtem, pewnie już wiedząc, że rozpoczęli trening. Nim jednak przyszedł czas na rozgrzewkę, Shi rzucił krótko:
- Oddaj mi tą opaskę na czas treningu, będzie tylko ci ciążyła. - Polecił poke-przyjacielowi, a ten nie usłuchał, licząc, że rzeczywiście choć odrobinę polepszy rezultat dzisiejszego treningu. Czuł do tego przedmiotu pewną sympatię, co zrodziło uśmiech na twarzy trenera. Zanim jednak przystąpili, Shi dostarczył pokemonowi dziś dość nietypowych materiałów treningowych, tym razem w postaci mangi. Skrawki, które przyniósł, ukazywały kadry z Naruto, Dragon Ball'a, Bleach'a i innych shonenów, gdzie użyto dymu. Pokemon miał za zadanie uformować i odwzorować podobny efekt wywołany poprzez użycie bomby dymnej, więc "na sucho" spróbował kształtować zebrany w paszczy dym i rozprzestrzeniać go w bezpiecznej odległości od trenera. Możliwe, że z daremnym skutkiem, ale był już gotów do prawdziwej nauki.
~
Na początek Shi polecił swojemu podopiecznemu, by kontynuował biegi, które mu wcześniej zaserwował, już na samym początku, gdy rzucił swojego pokeball'a, w którym drzemał Charmander zbyt daleko od punktu, w którym się znajdował. Wykonali kilka okrążeń wokół skał przypominających Stone Henge z Bazaltu. W międzyczasie wymachiwali i rozgrzewali tym samym swoje kończyny. Samiec pokemonów pochodzących z Góry Charizardów w tej właśnie chwili oddychał ciężko, ale głęboko, by odpowiednio przystosować swój oddech do wydychanego przez siebie dymu. Shi po pewnym czasie ich wspólnego treningu poradził:
- Możesz już spróbować, twój oddech powinien być OK. - Tak naprawdę to jego bicie serca i przyśpieszony oddech wynikający z prób dotrzymania kroku swojemu ognistemu starterowi zmusił go do ponownego przycupnięcia na pobliskiej, czarnej jak smoła skale. Ale fakt faktem, że domniemał, iż jego przyjaciel, zarazem wychowanek będzie w stanie uczynić ten ruch kompletnym. Charmander nie czekał dłużej, w miejscu nabrał silny dech i gromadził w pyszczku dym, który niczym strumień morskiej wody puścił w postaci dymu w miejsce, nieco oddalone od jego trenera, by ten miał wgląd na sytuację. Wnet Shi odezwał się ponownie, podchodząc nieco bliżej, gdy dym już osadził się w wysokich warstwach atmosfery, rozpłynął:
- Dobrze. Teraz to samo, tyle że musisz nauczyć się tego używać również w biegu oraz wyskoku. To ważne w drodze do pokonania twojej słabości. Gdy przyjdzie ci toczyć pojedynek, ten ruch stanie się dla ciebie automatyzmem, by zwiększyć swoje szanse, aczkolwiek musisz wiedzieć jak najlepiej go wykorzystać, jeśli rzeczywiście chcesz pokonywać swych przeciwników i wychodzić z ów walki bez najmniejszego zadrapania. Wiem, że to możliwe i osiągniesz swój cel, jednocześnie przezwyciężając swoje słabości. Wiedz, że droga poprzez trening jest dla ciebie najodpowiedniejsza! - Motywująca przemowa miała na celu wzniecić w pokemonie płomień motywacji i zawzięcia. Po tych słowach gad został pogłaskany w głowę, okrytą nieco zasmoloną opaską na czoło, którą trener natychmiast zdjął i polecił, że wypierze ją w pralni, gdy będą wracać z treningu. Dla Charmander'a wykonanie Zasłony dymnej w biegu było o tyle trudne, że bez odpowiedniej kontroli oddechu, nie mógł strzelić smogiem i miał za zadanie wykształcić w swoim organizmie pewne automatyzmy. W locie, z wyskoku, też było ciężko. Tutaj liczyła się równowaga i jednoczesna kontrola ciała oraz oddechu. Ćwiczył tak przez dobrych kilka godzin, aż opadł z sił, wnet przybiegł Shi i zakończył dzisiejsze zmagania.
~
Na koniec zmęczony jaszczur dostał nagrodę w postaci dietetycznych batoników, które tak ubóstwiał, po czym nim został złożony w sen do wnętrza kuli pokemon, trener Shi przeczytał mu jakąś mangę, na dobranoc. Schowawszy Charmandera, ruszył w kierunku świateł miast Eterii, bo na dworze było już ciemno, a dni coraz krótsze.  

  • nauka Zasłony dymnej (Smokescreen) #7

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RicoChet

avatar

Male Liczba postów : 295
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Lis 26, 2014 9:44 pm


Przyszedłem na tutejsze tereny, by cwiczyc Fennekin'a. Ostatnio wprowadziłem trening z obciążeniem i właśnie dzięki temu, doprowadzimy nasz trening do perfekcji. Dziś ponownie kazałem pokowi biegać i skakać, następnie slalom i znowu biegi. Trening szybkości jest kluczowy w poznaniu nowego ruchu, którym jest Płomienny Ładunek. Do tej pory poćwiczyliśmy trochę kontrole płomienia i szybkość, ale to dopiero początek treningu.

Fennekin - płomienny ładunek - 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Lis 26, 2014 10:37 pm

Tepig i Walec 4

Po tych wszystkich próbach Tepiga podczas ostatnich treningów nieco szczerze powiedziwawszy zidiociałem. Ciągle coś nie grało, coś szło nie tak. Jakby nad nami wisiało jakieś fatum. Dlatego przyszedł czas by je przezwyciężyć.

Tepig na początku zaczął wykonywać kilka ćwiczeń rozciągających. Następnie zaś trzeba było przybrać postać kuli, skulić się co mojemu podopiecznymu w końcu wyszło prawidłowo. Potem był mały problem: sam nie dawał rady się rozpędzić i nabrać mocy. Dlatego też podczas pierwszej próby pomagałem nieco, popychając go do przodu i tak kilka razy. Właśnie po tych kilku próbach Tepig zaczął rozumieć jak nabierać prędkości i jak wykorzystać tą prędkość, by uderzyć w przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Czw Lis 27, 2014 4:59 pm

Charmander
~
Zawędrował tutaj w godzinach popołudniowych, jedyne miejsce w Eterii, gdzie pustoszącą niebo ciemność oświetlały piekielne kratery lawy w eterskich Bazaltowych Polach. Shi pieszo stawiał kolejno kroki, aż dotarł w swoje ulubione miejsce, gdzie zwykł wraz z Charmanderem trenować Zasłonę dymną. Dzisiaj nie było inaczej, obaj z tym zamiarem tutaj przyszli. Przyszli, bo tuż za plecami trenera szedł pewnym krokiem i równie pewny siebie pokemon, który pewnie niecierpliwił się, że codzienna rutyna przypada na dość późną porę, bo w końcu im bliżej zimy, tym dni krótsze i zimniejsze. Ale nie tu, nie na Bazaltowych Polach, co zdążyli zauważyć nie raz, ale za każdym razem równie zaskakująco ich to zaskakiwało. Żeby oszczędzić czasu i jednocześnie rozpocząć rozgrzewę, pobiegli i wkrótce nieco zasapani, przysiedli na płaskim głazie wystającym z podłoża, który ocieplał ich zadki przyjemnym ogniem z bijącym wnętrza ziemi tuż pod ich stopami. Shi wyjął dziś laptopa, na którym miał rzecz jasna zapisane kilka odcinków anime, które przegapił lub jeszcze po prostu nie widział jego podopieczny. Postanowili zacząć od Naruto, bo tam jak zdążyli przywyknąć - używa się bomb dymnych. Nie przerywali sobie z oglądaniem, ale pokrótce, a dokładnie dwudziestu kilku minutach, zamknęli komputer i wstali, spoglądając w niebo.
~
Nadszedł czas na prawdziwy trening, niżeli przyjemności, które Oak zwykł nazywać "materiałami treningowymi". Więc gdyby ktoś go zapytał czemu pokazuje to pokemonowi na treningu, pewnie ten udzieliłby podobnej odpowiedzi. Jednakże animacje miały za zadanie pobudzić wyobraźnię jaszczurki i odpowiednio go wychować, niczym człowieka. W końcu pokemony też mają dzieciństwo, a Charmander właśnie jego doświadcza.
- Nic nie wychowa cię lepiej niż shouneny, uwierz! Ale swoją drogą... Dziś nie przyszliśmy tu oglądać anime, aczkolwiek miejsce przypada do gustu, bo ciepło prawie jak w domu, a zima tuż, tuż. Ech... Nie marnuję ci więcej czasu! Zaczynaj Charmander! Zasłona dymna! - Polecił otwarcie Shi, licząc na to, że nauczony doświadczeniem niedoszły smok, poradzi sobie sam z dzisiejszym treningiem. Nie praktykował tego wcześniej, aczkolwiek wiedział, że zaufanie jest kluczowe. Nie rozczarował się. Ognisty pokemon zrazu zaczął się rozgrzewać, a co. Temperatura tego miejsca sprawiła, że udało mu się to zrobić dość szybko, jednak oddech nie był płynny przez bardzo gęste powietrze. Musiał jak zwykł trochę pooddychać, ciężko, ale głęboko, co znowuż przyniosło rezultaty. Będąc gotowym do zmagań ze smogiem, nabierał w jaszczurczym pyszczku czy paszczy, jak zwał, tak zwał, w miarę duże ilości żaru, a także rozrzedzonego powietrza tego miejsca, które pełniło funkcję izolatora i zarazem sprawiało, że ogień natychmiast dymił, zgasiwszy się. Wygiął swoje ciało i wypiął płuca do przodu, po czym strumieniem strzelił przed siebie chmarą skondensowanego dymu. Niejednokrotnie i rozmaitych pozycji, co wkrótce doprowadziło go do stanu skrajnego zmęczenia i poczucia niezmarnowanego czasu, acz zmęczenie przeważało. Trener widząc jak jego Charmander chwieje się na nogach, schował go do ball'a, by ten odrobinę odpoczął.
~
Już Shi ubrał swoje zimowe wdzianko i miał ruszyć na przechadzkę, ale zrobiwszy kilka kroków do przodu, szturchania uśpionym ognistym smoczkiem w PokeBallu, gdy ten omijał skały, sprawiły, że pokemon obudził się i dobrowolnie uwolnił z kuli. Dalej zmęczony, ale jak sam mu przyznał skinieniem głowy i gestem wskazującym na laptopa, chciał jeszcze obejrzeć jakieś anime. I tym akcentem zakończyli dzisiejsze zmagania, by kolejny dzień pisał nową to historię.
  • nauka Zasłony dymnej (Smokescreen) #8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RicoChet

avatar

Male Liczba postów : 295
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Czw Lis 27, 2014 10:07 pm


I tego wieczora postanowiłem urządzic trening mojemu pokowi. Kolejne ćwiczenia z obciążnikami, biegi, slalomy i skoki. Z dnia na dzień, pok dostaje trochę większy wycisk, ale wszystko po to, by nauczyć się nowego ruchu. Kiedy pok się juz zmęczył porządnie, postanowiłem przeznaczyć chwilę, na odpoczynek, a parę minut później, za pomocą płomieni, pok miał wytworzyć płaszcz ognia. Dzisiejszy trening był intensywniejszy, ale to zwróci się w przyszłości.

Fennekin - płomienny ładunek - 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   

Powrót do góry Go down
 

Bazaltowe Pola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Bazaltowe Pola

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Archiwum :: Archiwum :: Eternal vol 2.0 :: Eteria-