IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bazaltowe Pola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Riley
Admin
avatar

Male Liczba postów : 836
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pią Sty 02, 2015 11:43 pm

Kobieta pozwoliła zatrzymać ci jednego pokemona, konkretnie tego którego wskazałeś.

[ale to już było... i nie wróci więcej...]

Morpheus +2zł - pokeball + pokemon (Samiczka)
Samael +8zł
Roxie +8zł
Castiel +15zł
Wabik +15zł
Jazon +5zł
Sin +3zł


Ostatnio zmieniony przez Riley dnia Sob Sty 03, 2015 12:07 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sob Sty 03, 2015 12:03 am

(*trening na 2.01 - czekałam aż polo się skończy Smile*)
[1]

Nemfi – młoda, nastoletnia dziewczyna, rozpoczynająca swoją przygodę w Eterii, postanowiła odbyć swój pierwszy trening z lisicą Horo, na bazaltowych polach. Słysząc tą nazwę mogła być pewna, że miejsce to obfituje w występowanie tej skały zasadowej. Dotarła na pola wcale nie tak późno jak przypuszczała, ale przez zimową porę, zdążyło się zrobić już bardzo ciemno, a jedynym dostępnym, naturalnym źródłem światła był blask styczniowej pełni. Srebrna poświata pozwalała rozróżniać kształty, czy nawet dostarczyć światła niezwykłym… kryształom.
Podłoże było ziarniste, błyszczące, w barwie szarej lub czarnej, co ciężko było wyróżnić, może nawet były i te i te, wymieszane ze sobą. Gdy stanęło się na bazaltowej nawierzchni, można było poczuć się jak w ruchomych piaskach, stąd zrozumiała, że lepiej będzie pozostać na stworzonym chodniku o dużych, sześciokątnych płytach w ciemno zielonej barwie, zapewne stworzone z materii pól. Ruszyła wzdłuż ścieżki, którą dostrzegała do czasu, aż nie wkroczyła w las. Obecność „drzew” mocno ją zdziwiła. Nie wyobrażała sobie, że coś może wyrosnąć na takiej ziemi. Dotknęła gładkiej powierzchni „rośliny”. Była chłodna i pozbawiona kory. Spojrzała w górę, na dziwnie błyszczące „liście”. Z całą pewnością to nie mogło być drzewo. Wyjęła z kieszeni zapałki, w celu oświetlenia sobie i drogi, i znaleziska. Dzięki nikłemu płomykowi, dostrzegła, że jest to tylko posąg wyglądający jak drzewo. Czarne, szare i zielone kolumny bazaltowe pięły się w górę, a ich „gałęzie” pokrywały skupienia oliwinu. Nadawało to uroku miejsca, które początkowo wydawać się mogło smutną i pozbawioną piękna pustynią. Ruszyła dalej, oglądając się i wymieniając zapałki, dopiero, gdy sparzyły jej palce. Chodnik zaprowadził ją w końcu na obszar wielkości boiska do piłki nożnej, pokryty płytą bazaltową, tak samo jak ścieżka. Było to idealne i bezpieczne miejsce do trenowania, gdzie światło księżyca jako tako dochodziło. Wezwała, więc na arenę swojego pokemona, startera, którego przekazał jej profesor. Lekki rzut pokeballem, aby w powietrzu, w swym kulminacyjnym punkcie wyrzutu, otworzył się i wypuścił błyszczącą, karmazynową łunę światła, która dotknąwszy ziemi, zaczęła przeistaczać się w niewielkiego pokemona. I tak o to ujrzała przed sobą złotowłosego lisa o rudych akcentach. Fennekin prezentował się okazale tak samo jak w laboratorium. Pokemon rozejrzał się wokoło, a czerwone ślepia zdawały się świecić w ciemności własnym światłem. Horo był spokojny, choć jego pokłady chęci trenowania zdawały się niewyczerpane, co więcej czerpał z tych zajęć przyjemność i był w tym całkiem ambitny, a nawet zdeterminowany. Młody pokemon mimo wszystko potrafił nie popadać w euforię.
- Witaj Horo – Z uśmiechem na ustach, ledwo widząc, Nemfi przywitała się ze swoim przyjacielem, który odparł dość radosnym szczeknięciem. – Dziś potrenujemy twoje ataki, oraz postaram się Ciebie nauczyć czegoś nowego i niezbyt łatwego, aby było to wyzwaniem i przyniosło satysfakcję. Dobrze? – Pokemon przytaknął głową i ustawił się obok trenerki, w końcu nie będzie przecież na niej trenować, co byłoby może i ciekawe, ale też nieodpowiednie i niebezpieczne. – Na początek drapanie… - Rozejrzała się, szukając celu – na tym bazaltowym drzewie – rzekła. Materiał powinien być odpowiedni i na tyle twardy, aby trening coś znaczył, a nie był zwykłą, nudną prezentacją. Choć odgłosy drapania w skałę były więcej niż tylko nieprzyjemne, to jednak tak jak trenerka przypuszczała, były wyzwaniem. Ślady na powierzchni nie były zbyt głębokie, nawet po upłynięciu godziny pełnej zachęty.
- Dobrze, bardzo dobrze się do tego przyłożyłeś. Bazalt nie jest taki łatwy do skruszenia. Teraz powinniśmy potrenować żar. W tym celu uderzaj je w błyszczące zielenią bomby oliwinowi, które wyglądają jak liście – Poleciła, a lisek trenował swą celność i siłę ataku w nieco przyjemniejszy i lżejszy sposób. W końcu na siłował się już fizycznie, teraz duchowo.
- Dobrze, no te ćwiczenia ewidentnie były rozgrzewką. Pierwsze faktycznie stanowiło wyzwanie, ale drugie to igraszka, prawda Horo? Przygotowałam do nauki atak, który nie należy do wyjątkowo trudnych, aczkolwiek zajmuję trochę czasu i z pewnością ćwiczenia będą męczące. Atak nazywa się „Płomienny Ładunek”. Jest to atak przypominający lot komety. Najpierw uwalnia się cały pokład swojej ognistej mocy, przez co tworzy się wokół otoczka z tego żywiołu, bądź coś w rodzaju płaszcza, następnie naładowany i otoczony mocą biegniesz na przeciwnika jak najszybciej, ogień i tak cię dodatkowo przyspieszy zmniejszając szansę uniku przeciwnika. I tak całym sobą uderzasz w niego z szybkością i ogniem.
Tak wygląda rozpędzanie się w ogniu:



A tak wygląda to z boku, jak celuje w przeciwnika:



Na pewno ciężką pracą osiągniemy cel. Spróbuj najpierw wydobyć ogień nie jak żar z pyszczka, a z całego siebie, zrób wpierw płaszczy. A dopiero potem dodamy do tego biegnięcie i celność uderzenia – Uśmiechnęła się do pokemona. Horo trenował ciężko, skupiał się i silił. Co innego wypluć żar, a co innego uwolnić z siebie ogień. Niektórzy twierdzą, że łatwo jest po skupieniu uwolnić energię, ale bardzo ciężko jest wyzwolić się i poczuć zew wolności, a następnie tę moc okiełznać, nakierować, a nie podpalić wszystko. Ale Lisek lubił trenować, było mu łatwo, ale czuł satysfakcje i miło spędzał czas z trenerką. Po treningu, poszli razem na solidną kolację i odpoczynek. Chociaż Horo… On mógłby jeszcze trenować, ale sen i jedzenie również są ważne, do nauki potrzebna jest siła i wypoczęte ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morpheus

avatar

Male Liczba postów : 64
Wiek : 19
Skąd : Bydgoszcz

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sob Sty 03, 2015 4:43 am

TRENING #001- ,,Niech zapłonie ogień"

Przybyłem na bazaltowe pola, gdzie poznałem partnerkę, z którą przyjdzie mi tutaj trenować. Przed treningiem nazwałem ją Flare.
-Witaj Flare! Dzisiaj odbędziemy razem trening! Będzie zabawnie, baw się dobrze podczas tego, postaram się, żeby ci się nie nudziło! Na początek pokaż co już potrafisz! -powiedziałem do Flare i obserwowałem jej ruchy. Świetnie opanowała Akcję, która jest standardowym ruchem kontaktowym, a zarazem bazuje na sile i szybkości pokemona. Dobrze, że umie także Żar, oszczędzi mi tym sporo wysiłku przy nauce kolejnego ataku. Żar jest atakiem dystansowym, o dość dużej sile rażenia. Świetnie, bo akurat te dwa ruchy pomogą mi w dzisiejszym zadaniu-No dobra, moja kabareciaro! Dzisiejszy trening, to trening,w którym nauczymy cię Płomiennego Ładunku, a dokładniej zaczniemy jego naukę. W ten sposób zaczniemy naukę. Od skupienia energii ognistej wokół ciebie. Jest to podobne do żaru, tylko że zamiast wystrzeliwać energię należy ją zgromadzić wokół siebie.

To powiedziawszy obserwowałem, jak Flare zbiera energię. Jest bardzo komediową postacią w mojej drużynie, ale uważam, że idealnie da sobie radę z opanowaniem tego ruchu. Po krótkim wprowadzeniu udałem się z Ponytą na małą przechadzkę po polach. Było tu mnóstwo przestrzeni, w której aż przyjemnie było się położyć, co też uczyniliśmy. Położyliśmy się na polu i patrzyliśmy na gwiazdy, bo zapadła już noc. Było cudownie. Pochwaliłem Flare za udany trening i chwilę później przytuliłem ją i wróciłem do balla. Potem opuściłem teren Pól Bazaltowych i udałem się w stronę upragnionego domu.

Podsumowanie:
Cele treningu: Miłe spędzenie czasu z pokemonem oraz poznanie jego umiejętności, trening nowego ruchu.
Treningi:
 Ponyta - Nauka Płomiennego Ładunku #1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sophie

avatar

Female Liczba postów : 206
Wiek : 21
Skąd : Mars

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sob Sty 03, 2015 2:48 pm

Fennekin i Płomienny Ładunek (Flame Charge) 1

Przeciągnęłam się lekko, przychodząc na tereny Bazaltowego Pola. Jak okiem nie sięgnąć była to równina, porośnięta w pewnej części trawą. Z daleka majaczyły jakieś skały, a całe to miejsce pewnie miało mnóstwo swoich sekretów i ciekawostek.
Dziś jednak to nie było takie ważne. Moje myśli krążyły wokół małej, niepozornej kuleczki, bezpiecznie spoczywającej na mojej dłoni. Przedmiot ten krył w sobie niezwykłą istotkę, którą bardzo chciałam dziś poznać oraz zaprzyjaźnić się z nią.
Wzięłam głęboki wdech, przygotowując się do naszego pierwszego spodkania. Czułam jak poruszane wiatrem moje czerwonozłote włosy łaskoczą mnie po szyji, jagby chcąc mnie robawić, ośmielić.
Usiadłam więc na trawie i wykonałam zgrabny ruch ręką. Ball błysnął lekko podrzucony do góry. Lekko rozchylił swoje dwie połówki i naraz można było zobaczyć srebrne światło, wydobywające się z jego wnętrza. Igrało ono ze złotymi niciami zachodzącego słońca, tańcząc radośnie. Spektakl ten trwał jednak krótko, ale jego koniec był zachwycający. Z owej puli migotających błysków wyłoniła się mała lisiczka, ciekawe spoglądająca na świat dookoła niej. Gdy jej wzrok zatrzymał się na mnie, nie mogłam powstrzymać szerokiego uśmiechu- zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia.
-Witaj, maleńka. Mam na imię Sophie i jestem koordynatorką oraz trenerką pokemon.
Uwielbiam piękno i grację, umiejętność pokazania prawdziwej siebie oraz możliwość stworzenia czegoś pięknego. Kocham patrzeć na ludzi, którzy potrafią je zobaczyć i docenić. Dlatego uwielbiam pokazy... i mam nadzieję, że ty też je szczerze pokochasz
- powiedziałam spokojnie i pewnie, glaszcząc liska po miękkim futerku- Jesteś pięknym ognistym pokemonem. Możesz stać się też bardzo silna- ja Ci w tym pomogę i razem pokażemy wszystkim na co nas stać! Wiem, że nie przepadasz za nowoczesnością i technologią- więc obiecuje ci solennie, że nigdy nie będę korzystała z ich usług, jeśli tylko ty będziesz przy mnie. Wiem, że potrafisz lśnić o wiele mocniej, dzięki swojej wewnętrznej sile, niż jakaś tam żarówka przy pomocy elektryczności
Pieszczotliwie ją pogłaskałam, wesoło patrząc jej w oczy. Była taka cudowna. Całe futerko lśniło odbijając ostatnie już promienie słońca, przez co wydawała się być smukłym płomyczkiem świeczki.
Uśmiechała się na wspomnienie moich słów, co wzięłam za dobry symbol.
- Jesteś dla mnie bardzo wyjątkowa. Chciałbym to podkreślić.. - odwróciłam się na chwilę i z plecaka wyjęłam małe pudełeczko. Otworzyłam je, gdy Fennekin patrzyła na nie zdziwiona, a naszym oczom ukazał się czerwony rubin, w kształcie płomyczka, zawieszony na złotym łańcuszku.
Pokazałam jej, że na szyi mam identyczny wisiorek i posłałam jej radosny uśmiech.
-Jesteś wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, moja kochana- zaczęłam lekko, radośnie, zapinając naszyjnik tak, aby jej nie przeszkadzał- Dlatego daje Ci imię Rif, oraz ten naszyjnik. Chce, żeby Ci przypominał, że masz we mnie bratnią duszę i kogoś, komu możesz ufać
Pocałowałam ją w czoło. Ognista panienka radośnie zaakceptowała swoje imię i lekko się we mnie wtuliła. Pogłaskałam ją lekko.
Przez jakiś czas bawiłyśmy się razem. Chciałam ją jak najbardziej poznać, jak najbardziej zrozumieć.
- Może masz ochotę na pierwszy trening?
Rif nie kryła emtuzjazmu, który i mi bardzo szybko się idzielił.
- Atak, od którego zaczniemy trening, nosi nazwę Płomienny Ładunek.
Jest typu ognistego- to bardzo przydatna umiejętność. Ze swojego wnętrza zdobywasz pokłady wrodzonej siły i tworzysz strumień ognia wokół własnej osi. Dzięki temu zadajesz większe obrażenia. Ogień sprawia też że zwiększa się twoja prędkość- a ty wyglądasz jak spadająca gwiazda, migocząca wśród płomieni. I co o tym myślisz?

Rif jakby przez chwilę trawiła moje słowa i skinęła radośnie głową;
- Myśle że damy radę, ale na dziś wystarczy wrażen, kochana. Zasłużyłaś na odpoczynek!

http://wiki.pokemonpl.net/images/a/a4/Tepig_Flame_Charge.png
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sob Sty 03, 2015 11:10 pm

[2] Płomienny Ładunek

Czas na trening ponownie pojawił się dopiero wieczorem. Na zewnątrz było ciemno, choć księżyc widniał wysoko na niebie. Aby nie iść znów po omacku i liczyć tylko na zapałki, Nemfi przygotowała dziś sobie lampion na kiju. Było to niewielkie pudełko wykonane z metalu i kolorowego szkła. W środku urządzenia znajdowała się świeczka pokroju tea light – może kończyła się szybciej, ale dawała tyle samo światła co większe okazy.
Kolorowe światło umilało drogę przez bazaltowe pola. Spokojnie stąpając po chodniku, kierowała się na boisko przeznaczone do treningów.

Na przygotowanym terenie, dziewczyna wypuściła z pokeballa swojego lisiego przyjaciela. Złoty Fennekin o wdzięcznym imieniu Horo pojawił się przed trenerką, chętny do treningu. Mały pokemon bardzo chętnie brał udział w doskonaleniu siebie i swoich ataków, sprawiało mu to przyjemność, widocznie nie lubił „stać w miejscu”.
- Zacznijmy dziś od żaru, jest lekkim ćwiczeniem i przyda ci się trening celności tego ruchu. Proszę użyj ataku na zielonych minerałach znajdujących się na tych sztucznych, kamiennych drzewach. To leciutkie zadanie, więc poradzisz sobie Horo – Odrzekła, a lisek zaczął strzekać płonącymi kulkami w owe „klejnoty”. Nie uszkadzały się, ponieważ dzięki swojej strukturze i krótkiemu narażeniu na wysoką temperaturę, były w stanie do przetrwać. Po zabawnym treningu strzelania do małych zielonych kamyczków na drzewie, zabrali się jak ostatnio za drapanie.
Drapanie ćwiczyli na bazaltowym drzewie, bo jego właściwości przyczyniały się do rozwoju ataku, a nie drapania ot tak. Pokemon musiał przyłożyć się do siły ruchu, aby coś wskórać. Jedynym minusem był ten okropny jazgot. Horo wydawał się nie wzruszony, ale jego trenerka dostawała ciarek od tego i przytykała dłońmi uszy.

Na koniec zostawili sobie naukę płomiennego ładunku.
- Pamiętasz Horo jak mówiłam ci o ataku? – Lisek przytaknął, a jego złoty ogon gładko snuł po chłodnej powierzchni kamienia – postaraj się ponownie wykrzesać z siebie ognistą siłę na zewnątrz i mając ją na względzie zaatakuj biegając jak najszybciej potrafisz to drzewo – Pokazała konkretne drzewo na wypadek, gdyby Horo udało się „zapalić”. Lepiej, żeby wiedział co robić, gdyby się to zdarzyło, choć lisek jest mądrym pokemonem, ogień na jego ciele mógłby wprowadzić do w stan dezorientacji lub paniki.
Noc minęła na ćwiczeniu wydobywania żywiołu na zewnątrz i starania się wykończyć do końca atak.

Po treningu poszli do domu na lekką kolację i odżywczy sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Nie Sty 04, 2015 10:29 am

Tepig i Miotacz Płomieni 12
~Próba zmiany charakteru 16


Bazaltowe Pola znów dzisiejszego dnia nawiedziłem wraz z Brandem, by móc trenować dalej Miotacz Płomieni. Od razu po wypuszczeniu przeszliśmy do konkretów. Tepig zaczął kumulować ognistą moc w nosku, tak by Miotacz Płomieni był jak najsilniejszy. Następnie poleciłem, by podopieczny wypuścił z siebie tą moc jako Miotacz Płomieni i skierował na pobliski, suchy konar drzewa. Nosek podopiecznego rozżarzył się i po chwili wystrzelił z siebie silną kolumnadę ognoa, która to objęła wskazany przeze konar drzewa, a ten zajął się ogniem... Treningi jak widać przynoszą pożądane rezultaty, a lęk przed ciepłem nie jest już przeszkodą w zdobyciu sukcesu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morpheus

avatar

Male Liczba postów : 64
Wiek : 19
Skąd : Bydgoszcz

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Nie Sty 04, 2015 12:42 pm

TRENING #002- ,,Biegnij Flare! Biegnij!"

Po raz drugi przyszedłem z moim kucykiem na Bazaltowe Pola, by potrenować z nią Płomienny Ładunek. Dzisiaj zaczniemy przechodzić na wyższy stopień nauczania.
-Witaj Flare! mam nadzieję, że dobrze się odpoczywało, bo dzisiaj czeka nas sporo ciężkiej pracy! Dzisiaj nauczymy ciękolejnego kroku poznania Płomiennego ładunku. Podczas ładowania energii tak jak na ostatnim treningu zacznij rozpędzać się i zacznij biec. Póki co, byle tylko się rozbiec i nie stracić tej energii!

Powiedziałem do mojej towarzyszki i obserwowałem jej poczynania. Ten etap był o tyle trudny, że jeśli energia nie została wystarczająco dobrze skupiona, to pokemon mógł ją utracić podczas biegu. Starałem się korygować drobne błędy ze strony kabareciary.
-No dobra. To tyle z treningu! Co powiesz, by poćwiczyć trochę kondycję? Pobiegajmy trochę po tym polu!
Powiedziałem i zacząłem biegać z Ponytą. Było świetnie, bawiliśmy się długo. Po udanym dniu opuściliśmy teren Bazaltowych pól, by móc przyjść tu dnia kolejnego.

Podsumowanie:
Cele treningu: Miłe spędzenie czasu z pokemonem , kontynuacja treningu ruchu.
Treningi:
 Ponyta - Nauka Płomiennego Ładunku #2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Halfi

avatar

Female Liczba postów : 74
Wiek : 22
Skąd : Lublin

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Nie Sty 04, 2015 5:44 pm

Trening z Charmanderem
Po dość długiej nieobecności znów wpadłam odwiedzić Bazaltowe Pola na dalsze treningi. Wypuściłam swojego podopiecznego, przytuliłam na powitanie i pochwaliłam udanej nauki Zasłony Dymnej. To przydatny ruch.
Następnie otworzyłam Pokedex i włączyłam odpowiednią stronę z Ognistym Kłem.
- Spójrz. To atak gryzienia, ale dość niezwykły, bo podciągnięty pod twój typ. Musisz nagrzać kły do odpowiednio wysokiej temperatury a potem mocno wgryźć się w cel.
Złapałam jakąś gałąź leżącą nieopodal.
- Najpierw nagrzej kły, potrzymaj w pysku ogień, to wszystko. Kiedy poczujesz ze są odpowiednio gorące, ugryź to. - wyjaśniłam.
Widziałam jak nadyma się i napełnia pyszczek ogniem. Potrzymał chwilę i ugryzł gałąź która przełamała sę pod wpływem mocnego ugryzienia.
- Tak, bardzo dobrze, tylko chodzi o to, zeby gałąź zniszczyła się nie poprzez przełamanie a bardziej spalenie, rozumiesz? - zapytałam i poleciłam by zrobił to jeszcze raz.
Ćwiczyliśmy w ten sposób jeszcze z godzinę a potem ruszyłam w inne miejsce by odbyć inny trening z Taillow.

Charmander: Ognisty kieł [1]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Wto Sty 06, 2015 10:26 pm

{3} Płomienny ładunek

Nastała noc. Zegar wybił godzinę dwudziestą pierwszą, budząc zaspanych domowników. Nemfi poderwała się na równe nogi, słysząc złowrogie bycie ustawionego zegara z kukułką. Oczami szybko powiodła na tarczę mechanizmu, a jej źrenice powiększyły się. Szybko rzuciła się po kurtkę i wręcz wybiegła z domu na mróz, ubierając się w drodze.
Śnieg prószył delikatnie, stary poczciwy Jack malował szyby i wszelkie powierzchnie gładkie nieodporne na odrobinę lodowej magii. Dziewczyna, co jakiś czas przyglądała się arcydziełom bajkowej postaci, co jakiś czas przy okazji zaglądając do ciepłych wnętrz domostw. Rodzinna atmosfera panująca w małym miasteczku krainy Eterii powodowała uśmiech na jej twarzy. Zostawiając za sobą ślad mroźnego oddechu, gnała w stronę bazaltowych pól.

Dotarła na miejsce dopiero po 50 minutach zmiennego biegu. Mając kiepską kondycję, padła u celu na kolana i oddychając ciężko, próbowała zebrać siły. Od dwóch dni nie przyszło jej trenować, nadmiar obowiązków przytłoczył dziewczynę i choć Horo mógł samotnie trenować, to, co to był za trening? Nie mogła go ponownie zaniedbać, a w związku z tym zawieźć. Podniosła się i przeszła już na spokojnie ośnieżoną dróżką na boisko, a tam wypuściła liska.

Nikt nie wiedział jak działa urządzenie zwane pokeballem i dlaczego zmienia pokemony w łunę świtała. Nemfi zawsze określała to jako teleport. W końcu nawet w wymianach między trenerami, używa się urządzenia, które teleportuje pokemony w inne pokebale… Gdzie je teleportuje zamykając w kulce? Czy zostają światłem i śpią? Z zamyśleń wyrwał ją lisi pisk. Spojrzała na przyjaciela i uśmiechnęła się przepraszająco.
- Witaj na kolejny treningu, dziś zaczniemy od rozgrzewki – „co prawda ja już swoją miałam”, pomyślała – zrobimy trzy okrążenia wokół boiska, razem. – Lisek spojrzał zaciekawiony. Pomysł trenowania razem miał dać do zrozumienia pokemonowi, że zawsze może liczyć na swoją trenerkę. W każdym razie ustawili się i ruszyli najpierw truchtem, a następnie biegiem wokół określonego obszaru. Po wykonaniu zadania, zdyszani, ponownie zajęli środek boiska. – A teraz… Rozciąganie! – Rzuciła, ochoczo do zaskoczonego liska. W celu ćwiczenia z pokemonem, dziewczyna przeniosła się do czworonożnej pozycji.
- Zaczniemy od ćwiczeń wzmacniających kręgosłup. W tym celu przenieś ciężar ciała na ręce, prawą łapę wyprostuj i unieś na 30 sekund. Dobrze… śledź wzrokiem unoszącą się łapkę. Teraz wracamy do pozycji wyjściowej i zmieniamy na lewą łapę. – Powiedziała. Powtórzyli ćwiczenie pięć razy. – A teraz zrób koci grzbiet – głowę opuść i schowaj między ramionami. Wzrok skieruj na klatkę piersiową. Grzbiet powinien być maksymalnie uwypuklony. Wytrzymuj 5 sekund. Unieś głowę jak najwyżej (wzrok kieruj na sufit). Kręgosłup wygięty maksymalnie w dół. Wytrzymuj 5 sekund. Powtórz 5 razy całe ćwiczenie. Dobrze Ci idzie! … Jeszcze troszkę wyżej, wspaniale!; A teraz kolejne ćwiczenie. Uklęknij na podłodze. Ramiona i uda ustaw prostopadle do podłoża. Głowa jest przedłużeniem linii kręgosłupa. Przyjmij tzw. pozycję ślizgawkową – prostuj ręce, kierując je w przód i opuszczaj jak najniżej tułów. Staraj się mostek docisnąć do podłoża. Policz do 10 i wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 10 razy. – Po rozciąganiu, trenerka wstała – bardzo dobrze. W zdrowym ciele zdrowy duch, jak mawiają. Moim zdaniem będziesz dzięki temu efektywniej się uczył – Stwierdziła z uśmiechem, a pokemon w zasadzie się ucieszył, choć dla niego istotniejszy jest sam trening. Lubi aktywnie spędzać czas i to się dla niego liczy.
- A teraz potrenujmy ataki! – Wyjęła z plecaka rozkładaną tarczę, która była metalową blachą z zawiasami i stoperami. – Spróbuj trafić żarem w blachę! – Rzekła i śmiejąc się, zaczęła uciekać. Lisek koncentrował się i atakował metal z różnym skutkiem, nie mniej musiał biegać, gonić i celować, a przy okazji świetnie się bawił.
- No dobrze! Na razie pomińmy drapanie i skupmy się na nauce. Biegaliśmy już dziś, ćwiczyliśmy twój ognisty atak, a więc pora wrócić do Płomiennego Ładunku. Chyba powiedziałam Tobie już wszystko, co wiem o tym ataku. Pokemon uwalnia ognistą moc, która dodaje mu prędkości, a nawet w zasadzie siły. Pokemon otoczony ognistą aurą biegnie i atakuje przeciwnika, zasadniczo całym ciałem. Więc teoria jest jasna. – Przykucnęła, zasłaniając się swoją prowizoryczną tarczą – A teraz spróbuj ten atak wykonać na mnie. Zaatakuj mnie sobą, wzmocniony potęgą Twego żywiołu! – Uśmiechnęła się do pokemona i czekała na efekty, jednak większość przypominała szybki atak, a czasem, choć zapalał się, w trakcie… Gasł, co wyglądało zabawnie. Aczkolwiek robili postępy i to się liczyło. Godziny długie przyszło im spędzić nad tym atakiem, który w książkach wyglądał prosto, ale w praktyce wymaga dużo pracy.

Po treningu Horo powrócił odpocząć do pokeballa, a Nemfi już spokojnie ruszyła w drogę powrotną do miasteczka. Powolny spacer zabrał jej dwa razy więcej czasu, ale była to przyjemna, relaksująca i orzeźwiająca chwila.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sophie

avatar

Female Liczba postów : 206
Wiek : 21
Skąd : Mars

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Sty 07, 2015 5:36 pm

Fennekin i Płomienny Ładunek (Flame Charge) 2

- Dzisiaj zaczniemy praktyczne ćwiczenia związane z opanowaniem Płomiennego Ładunku- zaczęłam mówić radośnie, gdy tylko Rif wynurzyła się z balla w asyście srebrnego światła.
Znów trenowałyśmy na terenach Bazaltowego Pola. Tym razem jednak zatrzymałyśmy się na jałowej ziemi, by przypadkiem podczas trenowania nie wywołać pożaru.
Rif słuchała mnie uważnie z zaciekawieniem w oczach. Chyba bardzo chciała pokazać, na co ją stać. Ucieszyła się widząc takie zaangażowanie u pokemona. Jestem pewna, że jeśli tak dalej pójdzie, razem na pewno uda nam się osiągnąć każdy wybrany cel.
-Zaczbijmy od małej rozgrzewki. Proszę, użyj Żaru - powiedziałam, wskazując solidny kamień oddalony o piętnaście metrów od nas.
Rif z gracją wykonała polecenie, celnie uderzając głaz atakiem. Gestem poprosiłam, by poszła za mną i ruszyłam w stronę żażących się pozostałości ataku;
- Czujesz to? To ciepło, tą energię płynącą ze swojego wnętrza? To ona sprawia, że możesz wykonywać te ataki. To ognista siła, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Potęga twoich przodków. A my musimy nauczyć się ją kontrolować.[/i]
Usiadłam po turecku i wzięłam głęboki wdech, uspokajając się, wyciszając;
-[i] Poszukaj w sobie tej siły. Wiem, że potrafisz jej używać- widzę Żar, który powstał właśnie dzięki niej. Teraz jednak musisz zmienić jej formę. To już nie będzie atak, do którego wymagany jest pyszczek, ale całe twoje ciało. Dlatego też energia nie jest uwalniana przez buzię, ale przez całą powierzchnię twojej skóry. Musisz ją umieć kontrolować- to sukces, który pomoże Ci w nauczeniu się każdego ognistego ataku. To co? Do roboty, kochana!
Razem z Rif medytowałyśmy, próbując opanować wewnętrzną ognistą siłę pokemona. Rozniesienie jej na całe ciało nie jest prostym zadaniem- dałam więc mojej kochanej lisiczce tyle czasu, ile tylko go będzie potrzebowała.
Po kilku godzinach zaczęłam widzieć efekty pracy. W mroku futro pokemonki zaczęło lśnić, lizane płomyczkami ognia. Rif posłała mi uśmiech, ale ciało zdradzało, jak wielki był to dla niej wysiłek. Po chwili płomyki rozpłynęły się, zostawiając po sobie tylko ulotne wspomnienie. Podeszłam do mojej kruszyny i pogłaskałam ją czule;
-[i] Świetnie się dziś spisałaś, kochana. Zaszłaś już tak daleko, choć dopiero zaczynamy. Zasłużyłaś na odpoczynek.
- po tych słowach schowałam ją do balla i ruszyłam do naszego domu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sophie

avatar

Female Liczba postów : 206
Wiek : 21
Skąd : Mars

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Sty 07, 2015 5:36 pm

Double post ~


Ostatnio zmieniony przez Sophie dnia Czw Sty 08, 2015 2:33 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Sty 07, 2015 8:30 pm

Tepig i Miotacz Płomieni 13
~Próba zmiany charakteru 17


Bazaltowe Pola stały się kolejnym miejscem na mojej dzisiejszej trenerskiej ścieżce. Zapraszały one do swego gościńca parami nagich czarno korowych drzew, okrytych w płaszcz pierwszego śniegu tej zimy. - Tepig, zapraszam nad Bazaltowe Pola! - zawołałem wyrzucając pokeballa w gór, wypuszczając tym samym mojego ognistego startera, poke-świnkę, Tepiga o imieniu Brand.
- Miło Cię znów zobaczyć w tej okolicznej scenerii. Jak na pewno się domyślasz jesteśmy tutaj w celu treningowym - by okiełznać Miotacz Płomieni - powiedziałem po czym wyjąłem kilka piłek. - Ja będę ja wyrzucał w górę, a Twoim celem będzie je zestrzelić Miotaczem Płomieni - będą one ruchomymi celami. Będzie to trening celności tego ataku, a doprowadzenie tego aspektu do perfekcji z pewnością przyczyni się do okiełznania tego ruchu. Do dzieła towarzyszu - zawołałem do pokemona i zacząłem wyrzucać piłki w górę, a gdy spadały łapałem je i wyrzucałem itd.
Tepig musiał tak jak zawsze skupić w sobie płomienie co już umiał, gdyż było to standardem i uczyliśmy się tego na każdym naszym dotychczasowym treningu. Już po chwili jego nosek rozżarzył się i był gotowy do wystrzału Miotacza Płomieni. Jednak wzlatujące i spadające piłki sprawiały mu mętlik w głowie, ale wziął się w garść i wystrzelił Miotacz Płomieni. Niestety... nie trafił w żadną z wyrzucanych przeze mnie automatycznie piłek. Podobnie było przy naszych kolejnych próbach. Dzisiejsze szkolenie zakończyło się fiaskiem. - Ach Tepig, nic się nie stało. Damy sobie z tym radę... Razem - uśmiechnąłem się do towarzysza, który to właśnie za moim poleceniem zakończył wykonywania dalszych ćwiczeń szkoleniowych. - Widzę, że nie boisz się już ciepła tak jak dawniej. Zauważyłeś? - i w tym momencie ja zauważyłem zdziwienie na pyszczku startera. - Dokonałeś tego - przezwyciężyłeś lęk - nie mógł wymazać ze swojego umysłu zadziwienia zaistniałą sytuacją, który kontrastował z uśmiechem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Sty 07, 2015 10:54 pm

{4} Płomienny ładunek.

Ponownie nadeszła nocna pora. Śnieg tym razem gęsto padał i zasypywał okoliczne drogi. Trenerka wykrzywiła usta w grymas niezadowolenia i ubrała się na tak zwaną cebulkę, aby nie zmarznąć. Opatulona szalikami i kilkoma cienkimi warstwami odzieży (w tym jedna z użyciem kurtki przeciw deszczowej), wyszła na puste ulice miasteczka, oświetlone oszczędnie latarniami. Ograniczana przez gęsty opad śniegu, mierzący aż po kolana, powiodła płynnie, aczkolwiek adekwatnie wolno. Wędrówka zajęła sporo czasu i w wyniku tego, na bazaltowych polach była dopiero koło dwudziestej trzeciej godziny.
Przystąpiła na boisko, które choć odśnieżone nie było najlepiej przystosowane do treningu. I choć śnieg przestał padać, to i tak narobił i tu sporą warstwę śniegu. No nic, Horo na pewno sobie poradzi. Zdjęła z siebie większość odzieży, zostając w dresie, chroniona jednak bielizną termoaktywną. Jak miała ćwiczyć z pokemonem, nie mogła być obładowana ciuchami, dodatkowo tylko by się w nich bardziej spociła i przeziębiła.
Wypuściła liska z pokeballa, gotowa do treningu z nim – Witaj mój przyjacielu na kolejnym naszym treningu. Rozpocznijmy spotkanie rozgrzewką przygotowywującą do nauki naszego priorytetowego ataku zwanego płomiennym ładunkiem. Tak więc zrobimy dziś cztery okrążenia wokół boiska. Dwa pierwsze spokojnym truchtem, a przy dwóch ostatnich dajemy gaz do dechy. Zgoda? – Lisek wydał radosny okrzyk i wzięli się do pracy. Po okrążeniu zmachani, dali sobie tylko chwilkę na złapanie oddechu. – No, bieganie mamy z głowy. Teraz czas na żar, ze względu na porę ominiemy dziś rozciąganie, postaram się wrócić do niego jutro lub w piątek. Teraz żar… Tym razem w piłki, które będę tobie rzucała. Wzięłam siedem piłek tenisowych. Skończymy to ćwiczenie dopiero wtedy, gdy trawisz we wszystkie dostępne kuleczki. Jasne? – Uśmiechnęła się i wyjęła z torby najpierw trzy okrągłe, zielone piłeczki. – Gotowy? – Zapytała i wyrzuciła od razu piłki, aby autentycznie ćwiczyć refleks i celność liska. Udało mu się trafić jedną z trzech, a jedną oberwał w głowę… Auć. – Nie martw się, dobrze ci poszło, mam nadzieję, że nie nabiłeś sobie ogromnego guza – Spojrzała z troską, ale lisek hardo wypiął pierś do przodu, pomimo łez w oczach wywołanych bólem. Taki odruch. – Chcesz dalej ćwiczyć? – Lisek przytaknął. Wzięła dwie, które zostały i rzuciła. Jedną trafił bezbłędną, przy drugiej zabrakł milimetr… Ale kiedyś ten milimetr może przesądzić wygraną w walce… Wyjęła trzy piłeczki i wzięła jedną, która została. Tym razem wyrzuciła cztery. Dwie trafione i dwie ominięte. Do nich dołożyła jedną i znów były trzy piłki. Wyrzuciła je wysoko, dzięki czemu Horo zdarzył trafić wszystkie trzy. – No dobrze, zniszczyłeś pięknie wszystkie cele. Bardzo dobrze. Będziemy to, co jakiś czas ćwiczyć. A teraz przejdźmy do płomiennego ładunku. Pamiętaj, skoncentruj się i wyobraź sobie pokłady swojej mocy. Niech będzie to coś, co jest zamknięte, na przykład skrzynia, drzwi, brama, sejf… Cokolwiek. A następnie wyobraź sobie, że masz klucz i uwalniasz to wszystko. Poczuj swoją moc, poczuj ogień, to przyjemne ciepło… A następnie szarżuj do ataku. Wczułeś się? – Pokemon uśmiechnął się. Trenerka wyjęła blaszaną, składaną „tarczę” (tak jak ostatnio) i przykucnęła. – No to do ataku! Horo, płomienny ładunek! – Wydała polecenie, a lisek robił to najlepiej jak mógł, aby otoczony ognistym płaszczem, polecieć i zaatakować przeciwnika. Coraz rzadziej gasł przy ataku, stopniowo wychodziło mu to coraz lepiej. Do każdej próby przykładał się całym sercem. Kochał treningi, uwielbiał to robić i czuł się szczęśliwy.

Po treningu Fennekin wrócił do pokeballa. Gry Nemfi wróciła do domu, nakarmiła swoje pokemony i położyła się w ich towarzystwie spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Nie Sty 11, 2015 12:28 am

{5} Płomienny Ładunek

Nemfi doczłapała się zmęczona do domu, ale nie czas i miejsce na odpoczynek! Dwa dni opuszczała trening z pokemonem, i choć była to siła wyższa, nie godzi się poddawać i dopuszczać do trzech dni. Dlatego też chwyciła latarkę, spakowała potrzebne do treningu rzeczy i ubrała się cieplej (ponieważ choć opady zelżały, wiatr tylko zyskał na swej sile). Wyszła spokojnie z domu, nie zdatna do biegu, za to wsiadła na rower, korzystając z tego, że drogi nie były oblodzone.
Pojazdem szybciej dotarła na miejsce treningowe, choć zmachała się przy tym, to mniej niż przy biegu. Ogólnie sprawa podróży była krótko powiedziawszy – wygrana. Podjechała tyle ile mogła i pozostawiła rower samopas. Raczej nikt go nie ukradnie, nie był zbyt „nowy”, nawet jeżeli ktoś by się pokusił, nie byłaby to wielka strata. Ten wątek jednak nie był zbyt istotny. Ważniejszą sprawą było to, że trenerka postanowiła zmienić miejsce treningowe, na te wyzbyte integracji człowieka. Jak się okazywało, nie musiała przechodzić po żwirowym podłożu. Graniczący z morzem teren był skupiskiem kolumn bazaltowych, formułujących pewne i twarde podłoże. Co prawda nie równe, ale to się nawet lepiej składa. Będąc już w miejscu, gdzie siła ognista stawiała opór wodzie (ale odczuwało się przyjemny zapach rześkiej bryzy), wypuściła swojego pokemona, który rozejrzał się po pustkowiu.
- Tutaj, obecnie, będzie nam lepiej trenować. Ten teren jest… Dużym wyzwaniem, zwłaszcza nocą. Twój wzrok jest dobry, ale nie przesadzajmy. Wzięłam ze sobą pochodnie, wetknę je miedzy skały, podpalisz je żarem. Dadzą nikłe, ale jakiekolwiek światło. – Odrzekła, wyjmując z niewielkiego tobołka coś, co miało być pochodniami. Były naprawdę prowizoryczne, na zasadzie kija, metalowej obróżki, która trzyma naoliwioną szmatę. Rozstawiła je, a Horo kolejno podpalał. W ten sposób zrobili sobie niewielki krąg treningowy, w którym i wokół którego będą manewrować. – Gotowe. Zacznijmy od biegu, to bardzo przydatne przy płomiennym ładunku. Niestety ja nie dam rady, jestem jeszcze za słaba na to zadanie, ale ty jesteś silniejszy. Poradzisz sobie. Biegaj wokół, manewrując pomiędzy pochodniami. Bieg prócz tego, tak jak widzisz, będzie z przeszkodami, co jakiś czas jest tu widoczny dość duży spadek terenu. Ze względu na niewielki obszar, pomimo tego, zalecam Tobie pięć okrążeń sprintu. Wierzę w ciebie, więc do boju! Bez wyzwań nie ma efektów – Uśmiechnęła się do pokemona, a stworek rozumiejąc polecenie i pałając niezrozumiałą dla niektórych miłością do treningów, wyruszył na podbój świata biegów. Ruszył i manewrował między pochodniami, ale musiał bacznie obserwować teren, aby wiedzieć, kiedy uskoczyć, a kiedy uważać na obniżenie poziomu. Czasem, jak obszar niższy był stosunkowo wąski, po prostu go przeskakiwał, bo nie było sensu mu ulegać. Im szybciej biegł, tym było mu trudniej, ale nie potknął się ani razu, jednakże widocznie zmachała go rozgrzewka. – Bardzo dobrze! – Pochwaliła pokemona i na wzmocnienie po zadaniu, poczęstowała go pikantną pufinką, za którą większość pokemonów ognistych przepadała, w tym i Horo. Trenerka spojrzała na zegarek – Och nie! Już po północy… I to sporo. Dobrze, żarem zapaliłeś pochodnie, bieganie wyraźnie idzie ci dobrze, orientujesz się i wyczuwasz teren… Zabierzmy się wiec za płomienny ładunek. On i tak zajmie nam z godzinę, może dwie. Nie ma sensu dodawać ćwiczeń, jak i to będzie wystarczające. Pamiętaj… - Wyjęła tarczę i poprzestawiała pochodnie tak, że teraz wyznaczały linię (nie robiła toru, ponieważ zabrakłoby jej pochodni). Ustawiła się na końcu i zasłoniła mocno poturbowaną i osmoloną tarczą – Kontynuujemy. Skoncentruj się, uwolnij ognistą moc i wspomagany żywiołem, który Cię przyspieszy, szarżuj na mnie i uderz całą ognistą mocą w tarczę. Nie przejmuj się ochroni mnie – Ukryła się i Fenekinn ćwiczył atak. Po godzinie mimo chęci nie byli wstanie trenować dłużej, ponieważ Horo w końcu udało się raz wykonać pełen atak od początku do końca, przez co rozwalił tarczę… Ale przynajmniej z tym małym, jednorazowym (oby nie Wink) sukcesem, będzie się im lepiej spało. Udali się w drogę powrotną, przy rowerze schowała liska. Ułożyła w koszyku latarkę i popedałowała do domu.

//*Od autora: trening miał być na 10.01, niestety spora obsuwa czyni go treningiem 11.01, wspominam o tym, ponieważ z racji pierwotnej chęci terminowania, została uwzględniona jedynie dwu dniowa przerwa. Chciałam czytającym wyjaśnić tę nieścisłość.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Sty 12, 2015 7:16 pm

Po treningu z Voltorbem, wybrałem się na Bazaltowe Pola. Wypuściłem z pokeballa Szumraka, a ten zaprezentował perfekcyjne siekanie, po czym zaczął się zmieniać. Na jego głowie pojawił sie róg, wydłużyły się jego łapki, a on sam urósł i ściemniał nieco.
-Wow, Szumrak, ewoluowałeś. Nie spodziewałem się że dokonasz tego tak szybko. No no, moje gratulacje.
Pokemon mocno uścisnął wyciągniętą przeze mnie dłoń. Po czym zaczął się popisywać znanymi mu atakami. Zaprezentował wszystkie, co go nieco zmęczyło, ale dzięki temu mógł trochę obeznać się z siłą swego nowego ciała. Gdy już usiadł na ziemi i zabrał się za zajadanie kanapek, usiadłem obok niego i rozłożyłem przed nim kilka zdjęć nowego ataku.
-To jest miotacz płomieni. Bardzo silny ognisty atak, który powoduje oparzenia. Od dziś będziesz się go uczył.

Pokemon spojrzał na zdjęcia i zatrzymał na nich wzrok.
-Miotacz płomieni jest bardzo efektywny na roślinne pokemony, więc jak już poznasz ten atak, to wszystkie roślinne stworki będą się obawiały nawet podejść blisko ciebie.

Szumrak uśmiechnął się pod nosem, a ja poczułem dumę z swego ognistego stworka.





Charmaleon
Trening poewolucyjny
Miotacz Płomieni (Flamethrower) 1
Próba zmiany charakteru 11

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Sty 12, 2015 11:22 pm

Charmeleon
~
Shi po wczorajszym treningu wychowującym nie miał zamiaru spocząć na laurach w kwestii fizyczności swojego nowo ewolucyjnego przedstawiciela rasy Charizardów, które to stadium teraz obaj obrali sobie za cel. Jednakże nim to nastanie, pokemona czekała długa droga w poznawaniu coraz to silniejszych ataków ognistych, których póki co nie miał za dużo w swoim arsenale młody Charmeleon. Na drugim po ewolucji treningu, Shi przygotował specjalny program, mający za zadanie nauczenie jego pokemona stopniowo Ognistego Kła, który w zwarciu przydawał się nieopisanie, a wykorzystać go można było jeszcze na wiele różnych sposobów. O dziwo, zmienił też miejsce sprzyjające ognistym ruchom, po czym zakomunikował wypuszczonemu pokemonowi, którego wyciągnął czym prędzej z ball'a.
- Bazaltowe Pola. Wracają wspomnienia, no nie? Choć tak niby bliskie w czasie, a jakże odległe w naszych umysłach, pozostawszy tam na lata. Cieszysz się, że tu wróciliśmy? -  Zapytał ognistego stwora, którego ogon jarzył się płomieniem jeszcze jaśniej, aniżeli w poprzednim stadium ewolucyjnym. Ten z aprobatą, na początku zdziwieniem, wyraził chęć treningu.
- Dobrze. Najpierw mnie wysłuchaj... Kieł ognia to ruch umożliwiający ci skumulowanie w pysku, a konkretnie - kłach, nieokrzesanej ilości twojego naturalnego ognia. Jak wiesz, ściśnięty i skumulowany niczym plazma ogień ma moc destrukcyjną znacznie przewyższającą dotychczas poznawane przez ciebie ruchy. Musisz się zaangażować i ukończyć ten niełatwy trening, bo przeplatany z tymi odnośnie zmiany twojego charakteru. Dodam, że dużo łatwiej będzie ci wywołać oparzenia u przeciwnika niżeli przy użyciu Żaru, przyjrzyj się obrazkom, które dla ciebie przygotowałem... - Urwał wypowiedź, kończąc teorię, po czym jego podopieczny ujrzał grafiki, na których rzeczywiście inne pokemony jarzyły ognistymi kłami i doszczętnie raniły swoje ofiary. Później białowłosy pokusił się o filmik z walki w anime, także z użyciem ów ataku. Następnie rzekł:
- Cóż... To chyba tyle ode mnie, resztę musisz samotnie załapać. Jesteś już dorosłym jaszczurem, a może nawet staniesz się wkrótce prawdziwym smokiem. Ja tylko polecę ci co należy... Skoncentruj się i spróbuj skumulować niczym Byakuya swój czar drogi zniszczenia w palcu, ty w kle lub jak wolisz jej większej ilości - zębach. Musisz dopracować go pod względem siły rażenia, podatności na poparzenia oponentów czy wprost głosząc - skuteczności. Kumuluj ogień, teren ci sprzyja, następnie uderz nim o coś, co możesz przegryźć. Ten odłam suchego, węglowego surowca nada się idealnie. Akurat przyniosłem ze sobą całkiem niezłą bryłę, która mijałem wkraczając na tereny bazaltu. - Charmeleon zaczął, machając i świecąc z radości ogonem, który później pełny wigoru wspomagał jego naturalnie wytwarzany w paszczy płomień. Przelewał go na kły, które wkrótce przypominały zęby po spożyciu jakiejś nieznanej, wręcz mistycznej, ale farbującej gumy balonowej. Kły jarzące się płomieniem należało podtrzymać niczym drobne świece, po czym z impetem wgryźć się w odłam wielkiego kawału węgla, który leżał na ziemi Bazaltowych Pól. Charmander powtórzył wielokrotnie swoje próby, jak na pierwszy raz nieźle, ale wiadome, że chaotycznie i nieregularnie. Musiał się po prostu przyzwyczaić.
- Starczy, łapiesz to. Innym razem dasz z siebie jeszcze więcej. Teraz widzę ogień w twoich zmęczonych oczach, ale do ciała to ty się jeszcze nie przyzwyczaiłeś i nie korzystasz z pełni jego możliwości. Cierpliwość do klucz do doskonałości. Przypomnij sobie wczorajszy trening charakterny. - Pogłaskał podopiecznego mu jaszczura i jak to Shi, o tej godzinie wrócił do domu, by zasnąć i zebrać siłę na dzień kolejny.

  • nauka Kła ognia (Fire Fang) #1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Pon Sty 12, 2015 11:53 pm

{6} Płomienny ładunek

Kolejnej nocy Nemfi i Horo udali się na teren bazaltowych pól w celu nauki płomiennego ładunku, nie trudnego ognistego ruchu, wyszukanego w encyklopedii pokemon. W plasku pochodni, swe spotkanie rozpoczęli czterema okrążeniami po nierównym terenie. Następnie trzeba było poćwiczyć ruch ognisty, w tym wypadku żar. Aby efektywnie rozwijać te umiejętności, trenerka wyrzucała w górę tenisowe piłeczki, a pokemon musiał je zlikwidować żarem. Dziś musiał uporać się z dziesięcioma, rzucanymi po dwie na raz. Później nieco rozciągania na kręgosłup, głównie ćwiczenie „koci grzbiet”, co było miłym i relaksującym przerywnikiem. Następnie uczyli się ruchu tak jak uprzednio. Dziewczyna osłonięta prowizoryczną tarczą (już nową), przyjmowała na siebie atak pokemona. Horo koncentrował się, uwalniał swój ogień i szarżował do ataku, uderzając całym ciałem z bardzo dużą siłą. Trenowali tak pół nocy, aż w końcu zmógł ich sen. Koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Wto Sty 13, 2015 4:35 pm

Nadeszła pora treningowa. Wieczorem gdy jeszcze chmury były oświetlane przez zachodzące słońce udałem się na Bazaltowe Pola. Niosłem pod pachą dwa składane krzesełka, a na plech plecak turystyczny. Dotarłem do miejsca treningowego i rozłożyłem krzesełka. Usiadłem na jednym z nich, zdjąłem plecak, położyłem go na ziemi. Po rozsunięciu największej kieszeni, wyjąłem z plecaka teczkę, w której trzymałem zdjęcia Miotacza Płomieni w formacie A4. Gdy już wszystko było gotowe, wyjąłem pokeballa z Charmaleonem i wypuściłem go.
-Proszę usiądź na krzesełku. Przedstawię ci zdjęcia ataku, którego będziesz się uczył. Jak zapewne pamiętasz z wczorajszego treningu, ten atak nazywany jest miotaczem płomieni.  
Wyjąłem pierwsze zdjęcie.
-Tutaj Arcanine wytwarza wąski strumień miotacza, poprzez nadanie mu dużego impetu. Dzięki temu atak sięga daleko i celni. NA drugim zdjęciu masz Chimchara, który stosuje szeroki strumień płomienia. Zapewne przeciwnik jest blisko, więc zostanie cały otoczony płomieniem. Kolejne zdjęcie pokazuje Flyguna, który nieco podkręcił strumień ognia, dzięki czemu cel zostanie oparzony także na plecach. Kolejna fotka przedstawia Charizarda i Moltresa. Oba pokemony siłują się atakami, a ten który jest słabszy, otrzyma podwójne obrażenia. Piąte zdjęcie jest bardzo ciekawe, bo pokazuje jak użyć miotacza gdy jesteś otoczony. Wystarczy podskoczyć i płomień posłać w ziemię. Ogień rozejdzie sie dookoła oparzając wszystkich dokoła. A ostatnie zdjęcie przedstawia Flareona, który dosłownie zmiata miotaczem płomieni Lucario.  

Pokemon jeszcze chwilę przyglądał się zdjęciom.
-Jak widzisz atak jest  bardzo silny i skuteczny. Przed nim każdy roślinny pok będzie uciekał gdzie pieprz rośnie, a nawet dalej.
Szumrak się zaśmiał, a ja wyjąłem paczuszkę z przekąskami dla swego pokemona.






Charmaleon
Miotacz Płomieni (Flamethrower) 2
Próba zmiany charakteru 12

----------------------------------------------------



Ostatnio zmieniony przez Dziomek dnia Sro Sty 14, 2015 11:59 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Wto Sty 13, 2015 11:08 pm

Charmeleon
~
Mężczyzna postanowił rozpocząć dzień od kolejnego trening, który miał zamiar poświęcić Charmeleonowi. Nie chciał udawać się do względnie spokojniejszej Smoczej Doliny, by nie wybić ognistego pokemona z rytmu treningowego, szczególnie, że z nowym ruchem nie był jeszcze obeznany, a tłumaczenie teorii na każdych zmaganiach to nie lada problem, czego Shi starał się uniknąć. Przemierzał Bazaltowe Pola wgłąb, szukając wzrokiem jakiejś "czystej" polanki wśród ciemnych, powulkanicznych głazów., która porównywalnie miała najmniej wypiętrzonych i nierównych głazów, a można było dostrzec jedynie miękkie, czarne bryły węgla, z którymi uprzednio trenowali, by starter wgryzł się w powłokę, zwęglając wydobywany w kopalniach surowiec, ale jak się okazuje, również ten surowiec dostępny w przyrodzie - naturalnych okolicznościach. Pora była późna, jednakże miejsce to czy to w dzień, czy noc rozjaśnione było przez szczeliny lawy, gdzieniegdzie rozpostarte i charakterystyczną czerwonawo-szarą mgłę. Co prawda trener dawno tu nie był, ale niegdyś trenował intensywnie razem, jeszcze z Charmanderem, co szybko adaptowało go do niesprzyjającego klimatu. Oak w przeciwieństwie do posiadanego przez siebie towarzysza, którego póki co trzymał w kuli, musiał się klimatyzować. Charmeleon zaś od razu po wypuszczeniu przywitał swojego mentora pozytywnymi gestami a też wyrażając chęć do i intensywnych, fizyczno-mistycznych zmagań.
- Proponuję ci w ramach rozgrzewki porozgrzewać wnętrze twojej paszczy, dzięki temu szybciej odpalisz swoje kły. Z rozgrzewaniem bawiłeś się już nieraz, więc wiesz jaka forma ci odpowiada i czy skory jesteś wypuszczać Żar z ust w tym celu. Proponuję jednak korzystać już z Ognistego Kła, a przynajmniej postarać się. Twoje kły będą bowiem musiały wytrzymać gorejące temperatury. - Wedle wskazówek i własnych rozważaniach, wynikających ze smykałki pokemona do treningów czy naturalnego i pobudzonego przez ewolucję instynktu, przystąpił do rozgrzewki, po czym zaczął korzystać z Kła ognia, jak gdyby wgryzał się w usadowione na ziemi stopy węgla, żarząc je do czerwoności, by przypominały w finalnej fazie przynajmniej pomniejsze, magmowe kratery. Zadanie nie należało do prostych, acz niedoszły Charizard nie z takimi trudami sobie już radził. Z tego względu Shi mógł zaobserwować zmiany w poku, jakimi były iskrzące i rozpalone po kilku próbach zęby podopiecznego. Zaniepokoiło go to, więc wyjął napój z woda mineralną, by najstarszy z jego teamu napił się i z parą lecącą z ust, ugasić kły.
- Napij się i wracaj do pokeball'a. Mam jeszcze dzisiaj dwa następne treningi z twoimi przyjaciółmi. - Oddalił się, schowawszy.

  • nauka Kła ognia (Fire Fang) #2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Sty 14, 2015 12:01 am

{7} Płomienny ładunek

Nocą, przy ciepłym blasku ognia, ponownie przyszło im trenować. Pogoda dopisywała. Znikomy wiatr, chłodna, łagodząca obolałe ciało temperatura. Nemfi zdjęła z pleców płócienny plecak, a Horo czekał z niecierpliwością na kolejny trening, na znak tego, machał energicznie swą kitą na boki. Trenerka jednak musiała wypakować piłeczki i nową tarczę. – No to zaczynamy przyjacielu. No chodź… czas na parę okrążeń. Podbijamy do siedmiu? – Zapytała z uśmiechem, a na pytanie odpowiedziało jej coś w rodzaju szczeknięcia, w lisim wykonaniu. Od razu przystąpili do zadania, zaczynając powoli i z czasem rozkręcając się, nie marnując energii. Biegi były doskonałą rozgrzewką jak i elementem nauki nowego ataku. Następnie przyszło im ćwiczyć ognistą moc liska, którą obecnie posiadał w postaci żaru. Dziś również odbywało się to na piłeczkach tenisowych, ponieważ był to bardzo efektywny sposób. Rozwijał żywioł, wzmagał koncentrację i refleks pokemona. Nemfi przygotowała dziesięć piłeczek, rzucanych po dwie. Gdy lisek trafił tylko jedną, to dokładała do niej piłeczkę i cały czas starała się rzucać po dwie, aż się nie skończą. W końcu Fennekin uporał się z drugim zadaniem i mogli wziąć się za naukę.
- Dalej kontynuujemy płomienny ładunek. Pamiętaj, koncentrujesz się na celu. Uwalniasz swój ogień, nie tłamsisz go, pozwól mu siebie prowadzić. Gdy już poczujesz, jak ogień wrze i otacza Ciebie, ruszasz szarżą na przeciwnika, uderzając w niego. Standard. Ja będę twoim przeciwnikiem jak zawsze z tarczą, która mnie ochroni. Nic mi się nie stanie, więc możesz spokojnie trenować przyjacielu – puściła oczko, rozłożyła nie najlepszą samoróbkę z mocniejszego metalu (ponieważ po ostatnim miała prawie złamaną rękę, czym raczej nie będzie dzielić się z pokemonem) i ukucnęła kryjąc się za tym prostokątem. Czego się nie robi dla pokemona i aby oszczędzić kasy na manekinach. Trenowali całą noc, po czym zasnęli na bazaltowych polach wyczerpani… W przypadku Nemfi – poobijani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Sro Sty 14, 2015 12:06 pm

Dziś mogłem odwiedzić tylko jedno miejsce treningowe i mój wybór padł na Bazaltowe pola. Gdy tylko dotarłem na miejsce, wypuściłem z pokeballa Charmaleona.
-Hej Szumrak, dziś musimy się streszczać, bo już jestem spóźniony. Spróbuj wykonać miotacz płomieni. Zbierz jak najwięcej ognistej energii w pyszczku i przetwórz ją w płomień i podpal coś. Tylko nie mnie.
Pok zmrużył oczy, nabrał dużą ilość powietrza i z grymasem na twarzy próbował zapanować nad energią. Po chwili otworzył pyszczek, ale nic się nie wydarzyło.
-Jeszcze raz Szumrak. Jeszcze raz.
Charmaleon ponowił próbę, lecz efekt był taki sam, a właściwie brak efektu.
No dobra, na dziś wystarczy, ale przy kolejnym treningu będziesz musiał się bardziej wysilić. Jak już poznasz miotacz płomieni, to może zorganizujemy jakąś walkę z roślinnym pokemonem. Będziesz mógł poćwiczyć swoje przezwyciężanie strachu. A teraz łap kanapkę i lecimy do domu.

Pokemon złapał rzuconą małą paczuszkę, szybko ją rozpakował i w chwilę zjadł ją. Uwielbiał kanapki z szynką z Tepiga i bez sałaty.





Charmaleon
Miotacz Płomieni (Flamethrower) 3
Próba zmiany charakteru 13

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Czw Sty 15, 2015 6:58 am

Trening za wczoraj 14.01.2015, tak to jest jak się dzień wcześniej zarwie nockę i obudzi dopiero drugiego dnia rano. Są chęci, a organizmu i czasu się nie oszuka, liczę więc na wyrozumienie.

Charmeleon
~
Wraz z Charmeleonem zagościłem ponownie na pustyni czarnego, jak kończąca się o tej porze noc, bazaltu. Shi zawitał tutaj doglądając uważnie świty, które niestety przez chmary słabo czynnych wulkanów i zagłębień lawy lukach zastygłych kamieni nie było widoczne na tyle, by ujawnić horyzont. Mężczyzna postanowił dość szybko uporać się ze swoim treningiem, jako, że w istocie spał większą i ważniejszą część dnia.
- No dobra Charmeleon, dziś zastaniemy tutaj. To miejsce jest odpowiednie. - Wreszcie zatrzymali się na kamiennej polance, która zwykła być jedną z ich ulubionych, kiedy tylko poznawali rozmaite ruchy Charmandera z pierwszych, młodocianych chwil stadium. Następnie Oak przekazał wskazówki odnośnie obowiązkowej dziś rozgrzewki:
- Niech siarczyste powietrze ci sprzyja i spokojnie oddychaj nim głęboko, a potem łatwiejsze dla ciebie będzie rozpalenie po "przeżuciu" ognia w twojej paszczy, rozpalenie kła czy jak wolisz kłów, na których skoncentrujesz kluczową ognistą siłę i ciepło, pałające z pyska. Poruszaj się też trochę, rozgrzej tułów i głowę, bo takie gryzienie wymaga nie lada sprawności fizycznej i wbrew pozorom, trochę szczęścia, bo to atak krótkodystansowy. - Białowłosy czekał, uważnie obserwując poczynania rozgrzewkowe jego podopiecznego, którego kolor po ewolucji nie uległ zmianie, pozostając pomarańczowym. Wreszcie Shi usłyszał jak starterowi strzeliło w kościach, szczególnie kręgach szyjnych, co ucieszyło go, aniżeli wzbudziło zaniepokojenie. Oznaczało to tym samym, że ognisty jest gotów do próby finalnej dzisiejszych zmagań.
- Dzisiaj nie będziesz gryzł węgla, a spróbujesz ugryźć mój bokken i go zwęglić, czy nawet spalić. Nie będzie to łatwe, ale spróbuj. - Niczym z psem rozpoczęli kluczową część, jednakże Charmeleonowi nie przyszło łatwo w ogóle doskoczyć do drewnianej katany, a samo wgryzienie jak zostało zainicjowane, to szybko było wyrywane z kłów. Shi miał do czynienia z psami, więc wiedział jak obchodzić się z tego typu treningiem i nie oszczędzał pokemona, który usilnie próbował użyć kła ognia. Pokrótce się zmęczył, a Shi schowawszy go, odszedł głębiej w Eterię.

  • nauka Kła ognia (Fire Fang) #3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 690

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Czw Sty 15, 2015 8:21 am

Tepig i Miotacz Płomieni 14
~Próba zmiany charakteru (oswajanie się z ogniem) 18

Przychodzę dziś z Tepigiem nad Bazaltowe Pola od razu "rozgrzewamy się" bawiąc się w piromana. Naszymi celami są suche samotne konary drzew i krzewy, które zapalane mocą Miotacza Płomieni wyrobią u Tepiga tą odpowiednią energię. Po spaleniu kilku przydrożnych krzewów jako rozgrzewka przechodzimy do treningu właściwego. Wyrzucam w górę piłki, które mają być ruchomymi celami dla Branda i jego ataku. Stworek więc kumuluje w sobie wystqrczającą energię ogniando wykonania tego ruchu i wypuszcza z siebie kolumnade ognia, którą celuje w rzucane co chwila przeze mnie piłki. Jednak na pięć piłek trafił tylko w jedną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Czw Sty 15, 2015 11:24 am

Kolejny raz wybrałem się na bazaltowe pola. Na miejscu wypuściłem z pokeballa Szumraka i rozpoczęliśmy trening od rozgrzewki. Pokemon wykonał kilka razy atak żarem. Gdy już sobie przypomniał jak wydobywa się z siebie ogień, pok miał przejść o poziom wyżej i wytworzyć silny płomień składajacy się na miotacz płomieni. Szumrak nabrał ogromną ilość powietrza w swe płuca i po chwili wyrzucił je z siebie w postaci ognia, który od razu zgasł i zamienił się w dym. Przy kolejnych próbach ogień utrzymał się nieco dłużej, ale nie miał szans cokolwiek oparzyć. Po kilkunastu minutach treningu pokemon był wymęczony, więc dałem mu miseczkę pokekarmy i zacząłem opowiadać o tym jak dużą ma przewagę nad roślinnymi pokemonami.





Charmaleon
Miotacz Płomieni (Flamethrower) 4
Próba zmiany charakteru 14

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   Czw Sty 15, 2015 4:11 pm

{8} Płomienny ładunek

Ciemne chmury snuły mozolnie po szarym niebie. Tylko, co jakiś czas udawało się promieniom słonecznym, przedostać się przez kłębiastą zaporę i musnąć na sekund kilka wilgotną ziemię. Tak, rano już padało, a raczej lało, dopiero po południu pogoda uspokoiła się, dając nadzieję na spokój, aż do wieczora. Trenerka wyjrzała zza maszyny pisarskiej. Po pokoju walały się rękopisy, lampka przy biurku wciąż się paliła, dając do zrozumienia, że spędziła nad swą pracą całą noc.  Stalowe oczy snuły po niebie, analizując aspekty atmosferyczne.  Wyraźnie dziś odpadał nocny trening, co mogło ucieszyć Fennekina, choć nie to, żeby się skarżył. Nawet krótki trening potrafi go uszczęśliwić i nigdy nie skarżył się na jego warunki.  Z pewnością jednak nocny trening w deszczu byłby strzałem w kolano. Nie wiedziała, czy cieszyć się z braku śniegu, czy narzekać na deszcz – jedno nie było lepsze od drugiego. Wstała niechętnie od biurka, zgasiła lampkę i poszła na przedpokój ubrać się do wyjścia. Teraz już tylko zabrać pokeballe, plecak z rzeczami do treningu, i można ruszać w drogę! Choć może przez ciśnienie – z mniej entuzjastycznym akcentem.



Droga przebiegła spokojnie, bogata w grzecznościowe rytuały powitalne z sąsiadami. Rower świetnie się sprawdzał, aby dotrzeć na miejsce treningowe, choć musiała zostawiać go przed górą, uzbrajając go tylko w wiarę w ludzkość i w niską wartość swojego sprzętu – raczej nikomu nie udałoby się sprzedać rower chyba, że na złom.  No nic, dużej straty by nie było. Zostawiła rower, poprawiła plecak i ruszyła do góry, wpinając się po kolumnach bazaltowych porośniętych gdzie nie gdzie mchem.  

Teren był nierówny i nie tylko za względu na różne wysokości kolumn, ale również ich wierzch bywał uwypuklony – więc we wszystkich takich miejscach zbierała się chłodna woda po ówczesnym deszczu. To nie mogło jednak przeszkadzać w treningu młodemu Fennekinowi, któremu niegdyś przyjdzie w końcu zawalczyć na arenie. Prędzej czy później nadejdzie czas próby. Z resztą to tylko woda, nie atak, nie musi uważać jak Charmander na swój ogon, więc da sobie radę. W końcu ogień odparowuje wodę dzięki temperaturze, jaką osiąga. Wszystko jest możliwe, a równowaga konieczna. Zdjęła plecak i niedbale rzuciła go na ziemię. Teren był otwarty, a jego dalsze drogi prowadziły ku morzu, górom i lasom. Nie był, co prawda miejscem centralnym w regionie, ale też nie był granicznym. Młoda dziewczyna widziała w oddali wzgórza, porośnięte krótką trawą, przypominając bardziej zwykły kopiec, obrośnięty mchem; Słyszała szum fal, a na horyzoncie po przeciwnej stronie malował się nierówny pas zieleni, który zapewne był lasem. Surowość i siła bazaltowych pól była nieporównywalna, ogromna, a dla niektórych nawet przytłaczająca, o ile nie umie się odpowiednio przekierować i dysponować tą siłą. Dla niej była inspirująca i miała nadzieję, że dla Horo również.

Wyjęła z paska jeden pokeball i uwolniła z niego czerwoną wstęgę światła, która w kilka sekund przeistoczyła się w żywe stworzenie – lisiego pokemona. Nemfi zawsze sprawiało przyjemność, oglądanie tego niewytłumaczalnego zjawiska. Choć pokeballe tworzone były przez ludzi, nie wiedzieli oni jak one do końca działają – O okrutna ironio! Udręka niewiedzy była nie do pomyślenia. Uśmiechnęła się jednak do swojego przyjaciela, po przez zmęczenie i udrękę niewyjaśnionych zjawisk.

- Witaj Horo. Dziś trenujemy w dzień, w nocy spodziewam się kolejnej ulewy, a bacząc na ciepły wiatr, może i burzy. Dobrze by było potrenować zanim wszystko się rozkręci. Zaczniemy wspólnie od pięciu okrążeni. Najpierw wolno, a wykończymy to przy dwóch ostatnich, gdzie postaramy się jak najszybciej wykończyć zadanie. Musimy obydwoje nauczyć się dysponowania energia i dawania z siebie wszystko wtedy, kiedy trzeba. Złota zasada. No to do dzieła – Ustawiła się z pokemonem na czymś, co miało stanowić linię startu. Ciężko było określić okrążenia na tak rozległym polu, ale starali się to określić przez bardziej charakterystyczne, wysokie kolumny.  Teren był łatwiejszy do opanowania przez zwinnego, czworonożnego lisa, zaś dla człowieka stanowił wyzwanie, któremu musiał sprostać. Treningi z pokemonem pogłębiały więź, może nawet motywowały w tym, że nie jest sam, a to, czego się od niego wymaga, nie jest błahą zachcianka. Zdecydowanie Horo nie potrzebował potwierdzenia w celu, lubił to, co robił, ale na pewno milej było mu trenować w towarzystwie, śmiać się i ścigać przy ostatnich okrążeniach – kto pierwszy u mety? Pytanie retoryczne.

Zaś po bieganiu, zakończonym przyjacielskim wyścigiem pełnym śmiechów i chichów, czas nadszedł na szlifowanie swoich ognistych umiejętności. Żar był obecnie jedynym atakiem wzniecającym w sercu małego pokemona ten żywioł. Był to też atak, który należałoby docenić za skuteczność i rozsądne, strategiczne wykonywanie. – Do płomiennego ładunku musisz dobrze czuć swoją moc, wychodzącą i pochodzącą z ognia, które się w tobie tli. Dlatego nieustannie dbamy o twój główny atak. Dalej będziemy szkolić go za pośrednictwem piłeczek tenisowych. Potrzebujesz refleksu i skupienia. Pamiętaj, mam tylko dziesięć piłek, rzucam je po dwie, zawsze, aż się nie skończą i nie zostanie ostatnia. Bądź rozsądny, wiedz, którą zbić najpierw, aby zdążyć rozprawić się z drugą. Gotowy? – Zapytała, ale nie czekała na odpowiedź. Wyrzuciła piłki wysoko ku niebu, jednocześnie, a Fennekin musiał się z nimi rozprawić. Ich zieleń była doskonale widoczna na tle szarości, a brak słońca był raczej chwalebnym aspektem. Nie miał, na co zrzucić swą ewentualną porażkę. Samo zadanie szło mu coraz lepiej. Miał świetny wzrok, a trenując głównie w nocy przy słabym blasku ognia, czuł przewagę. Może poczuł się w końcu za pewnie, gdy nie zdążył zestrzelić jedną z piłek? Jego pyszczek wykrzywił się w grymas niezadowolenia, ale nic nie powiedział, przygotował się tylko na kolejne, dzięki którym mógł się zrekompensować w ćwiczeniu. Nie dał już siebie pochłonąć myślami, dalej istniały już tylko piłeczki, z którymi trzeba się było rozprawić.

Po skończonym zadaniu lekko dyszał, dało mu to w kość, również uderzyło to w jego dumę. Teraz było łatwiej, jak mógł przypuścić tę piłeczkę? Niedorzeczność. Machał nerwowo, nisko ogonem, delikatnie zamiatając powierzchnię kolumn i mocząc kosmyki swej kity. Nie zważał na to. Następnym ruchem, jaki posiadał, było drapanie. Długo nie trenowali go przez, wręcz ślepe, zapatrzenie w atak do nauki. Dziś należało to zmienić. Trenerka rozejrzała się w poszukiwaniu wystarczająco wysuniętych słupów, po czym wydała krótki rozkaz użycia na nich drapania. O pazury trzeba dbać, o siłę ataku również. Nie było to skomplikowane ćwiczenie, nad którym można by było i wypadałoby się rozpisywać, tak, więc po prostu ćwiczył i drapał swe cele, aż do ich jakiejkolwiek likwidacji, aż do osiągnięcia jakiegokolwiek zmęczenia. Jego determinacja nie pozwalała mu tak łatwo odpuścić. Dawał z siebie więcej niż to marne sto procent, co trenerka doceniała i pozwalała mu odczuć swą dumę z niego. Pozytywne oddziaływanie na pokemona ceniła sobie bardziej, niż być chłodnym, zobojętniałym generałem, którego nic nie rusza. Dla niej postawa obojętna była zniechęcająca, więc nie pozwalała sobie tak surowo traktować pokemonów. Widząc, że drapanie dało mu w kość i dało mu się wyżyć po opuszczeniu tej nieszczęsnej piłeczki w poprzednim zadaniu, napoiła swojego przyjaciela dla regeneracji sił. Nakarmiła go również mięsnym, pełnowartościowym posiłkiem. Niewielka przerwa do nauki, aby choć trochę mógł odpocząć.

Na koniec została właśnie nauka – Horo, już czas wrócić do głównego celu w dzisiejszym treningu. Płomienny ładunek to bardzo ważny dla nas ruch. Wymaga on od ciebie wszystkich cech i umiejętności, jakie szlifujemy niemalże, co dnia. Skupienie, refleks, szybkość, ogień, siła.  Coraz bardziej przybliżasz się do celu. Z każdym dniem umiejętnie utrzymujesz płomień, pozwalasz mu na zwiększanie twej szybkości i nie obawiasz się jej. Uderzasz precyzyjnie. Niestety nie możesz już trenować na mnie i na tarczy, twoja siła przerasta już moje możliwości oraz wytrzymałość tego przedmiotu. Już wczoraj powinnam zmienić Tobie cel, siniaki były wystarczająco mocne, minimalne poparzenia również powinny mnie oświecić w tym fakcie. Poćwiczysz na bazaltowych skałach, pełno ich tutaj, jest nawet cała ich ściana. To na nich się skupisz. Z resztą nie lubisz żywych celów. Powinieneś poczuć się swobodnie, wiec liczę na Twoje postępy w tym zakresie. Jasne? – Puściła oczko do pokemona. Ten zdeterminowany przytaknął łebkiem. Nemfi zaprowadziła pokemona do wspomnianej ściany z bazaltowych kolumn, która była niżej, niż teren, na którym się znajdowali. Tam spokojnie mógł trenować i uderzać w swego „ przeciwnika”. Bez litości i zahamowani, bez strachu o krzywdę bliskiej osoby. Teraz mógł uwolnić siebie, swą duszę, swą moc i serce. Teraz mógł pokazać, na co go stać, a trenerka z dumą mogła obserwować etapy ataku i je korygować. Skupienie, przebudzenie i uwolnienie mocy, szarża i ostateczny cios, kruszący niewzruszoną wcześniej skałę. Horo czuł się szczęśliwy i silny jak nigdy wcześniej. W tej chwili trening był skuteczny.


Po ciężkich zmaganiach ze skałami, dziewczyna musiała przekonać lisa do odpuszczenia na razie. Choć był wycieńczony, miał ochotę trenować dalej. Zaproponowała mu, więc, że jeżeli wieczorem przestanie padać lub będzie jedynie mżyć, powróci z nim jeszcze potrenować. Wiadomo, że w pełnym deszczu nie łatwo mu będzie rozniecić ogień, zaś przy mżawce i tak ma małe szanse, Fennekin jeszcze się rozkręcał z tym atakiem, więc zanim pokona wodę, upłynie jeszcze sporo czasu. Horo przystał na propozycję, ale nie chciał wracać do pokeballa. Gdy jechali rowerem, zwinął się w kłębuszek, w koszyku na kierownicy. Obserwował mijający świat i czuł jak przyjemny, ciepły wiatr tarmosił jego sierść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bazaltowe Pola   

Powrót do góry Go down
 

Bazaltowe Pola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Bazaltowe Pola

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Archiwum :: Archiwum :: Eternal vol 2.0 :: Eteria-