IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 PJP - Plac treningowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Riley
Admin
avatar

Male Liczba postów : 836
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Czw Sty 29, 2015 10:13 pm

Obudziłem się rano i zdziwiło mnie to, że jestem ptakiem!? Trochę zajęło mi ogarnięcie o co tu chodzi, ale w końcu udało mi się dość co się stało. Przypomniałem sobie, że profesorek rozszczepił moją "duszę" i wszczepił część do ciała pokemona. Zostałem jednym z wymarłych pokemonów. Archen ma wielki potencjał więc czemu go nie wykorzystać, a co może być lepsze niż ciężki trening? Wyszedłem ze swojego gniazda i zacząłem rozglądać się za odpowiednim miejscem do treningu. Wędrowałem jakiś czas w lesie po czym wyszedłem na pagórek z którego zaobserwowałem piękne jezioro. Rozłożyłem skrzydła i poczułem wiatr w skrzydłach, aż chciało się polecieć. Z pagórka szybowałem niżej rozglądając się za odpowiednim miejscem. W końcu udało mi się znaleźć stary, pochylony dąb. Będzie idealny do treningu. Zdecydowałem się na Szybki Atak jako ruch który powinienem poznać jako pierwszy aby usprawnić poruszanie się i możliwość obrony.


Miałem dość ostre pazury co pomogło mi we wdrapaniu się na drzewko. Lekko pochylone było niczym ścieżka w góry. Po wdrapaniu się w koronę drzewa czekałem na odpowiedni podmuch wiatru. Musiałem poczuć to w swoich skrzydłach i wybić się z korony szybując ku ziemi. manipulowałem swoimi skrzydłami aby przyspieszyć i z większą siłą zaatakować. Podczas lotu pojawiały się za mną białe, słabo widoczne smugi, które oznaczały nabieranie prędkości. Jednak to jeszcze nie było to. Kiedy stanąłem na ziemi, zacząłem rozglądać się za gałązkami i liśćmi aby móc ulepić jakiegoś manekina. Jestem ptakiem, więc nie sprawiło mi to zbytniego problemu. Z gałązek ręce, nogi i szyję, z liści tułów i głowę. Zatargałem go pod dąb i ponownie wdrapałem się na ów drzewo. Ustawiłem się w koronie i kiedy wyczułem odpowiedni moment, razem z podmuchem wiatru poszybowałem w stronę prowizorycznego manekina. Skupiłem się na celu, co pomogło w szybszym nabraniu prędkości, a co za tym idzie, lepszym wykonaniu tego ruchu. Ponownie pojawiły się za mną białe smugi, jednak teraz wyraźniejsze, a ja uderzyłem w kukłę. Ponownie powtórzyłem wszystkie poszczególne etapy mojego treningu. Po ciężkiej pracy zgłodniałem trochę, więc rozejrzałem się dookoła czy nie rosną tu jakieś jagody. Przekąsiłem kilka po czym wróciłem do gniazda na odpoczynek.

Cel:
Kształcenie u siebie (Archena) Szybkiego Ataku (Quick Attack)(1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Czw Sty 29, 2015 10:18 pm

Dla Wabika nastał kolejny dzień. Obudził się, a następnie z pozycji poziomek przeniósł się do pozycji poziomek, a następnie usiadł opierając się o swoje ulubione drzewko, którego nie zamierza na razie zniszczyć. Ów roślina byłą powoli jego domem. Osłaniała go przed wiatrem oraz deszczem i dawała cień. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że krople wody spadają z nieba nawadniając tutejszą glebę i dostarczając roślinom czynników niezbędnych do życia i prawidłowego funkcjonowania. Wabik dinozaur zamknął swoje pokemonowe oczy i zaczął medytować. Większa część tego ataku polegała na skupieniu się oraz wizualizacji ów ataku w swojej wyobraźni w taki sposób, by wyszła poza standardowe granice i zadziałała na ciało w czasie walki. Przez kilkanaście minut nic mu nie wychodziło. Dopiero potem uzmysłowił sobie, że ten deszcz może mu w pewien sposób pomóc. Spróbował zobrazować sobie swoją energię, jako chaotyczny deszcz, który spada z nieba bez większego schematu. Po prostu spada i tyle. Tak też wyglądała w tech chwili energia Wabika. Buszowała ona po ciele pokemona bez żadnej reguły. Potem spróbował skupić ją w jednym miejscu, a w jego wyobraźni po prostu zwężało się pole działania deszczu, powoli i stopniowo, bez pośpiechu. W jego wypadku moc miała zebrać się w specjalnej, twardej narośli na głowie. W jego wnętrzu wyglądało to, jak kałuża, która powoli rozszerza się tworząc najpierw jezioro, a potem ogromny zbiornik wodny. Element, na głowie Wabika powoli iskrzył się niebieskim odcieniem, jednak to było za mało, a Szamanowi zaczął doskwierać głów, przez co musiał zakończyć trening, bo dźwięki dochodzące się z jego brzucha zburzyły całkowicie jego równowagę. Pokemon po długiej, bo kilkugodzinnej medytacji udał się coś zjeść.


Cel:
Skupienie energii 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Czw Sty 29, 2015 10:30 pm

Kabuto Shi
~
Kabutoshi wstał i dzień zaczął od skromnego oczyszczenia swojej skorupy z oblegającego go robactwa i kępy traw zagnieżdżonych między jego odnóżami. Oczywiście wykąpał się w jeziorze, które często odwiedzał wedle kodeksu higieny samuraja, nawet będąc pod postacią wymarłego skorupiaka. W wodzie mógł oczyścić umysł i zebrać siły na dzisiejszy trening, który zdecydował się przeprowadzić w głębi jurajskiej dżungli. Całość jego wstępnymi wizjami miała być swego rodzaju placem treningowym, który pokemon ukończy skacząc od drzewa do do drzewa, przy czym każde z nich musi wpierw podrapać w charakterystycznym dla Scrathch'a wykonywanego przez Kabuto sposobem.
- Oby ktoś mnie nie uprzedził... - Powiedział w myślach jakby odczuwał obecność innych trenujących tu trene... Yyy... Pokemonów. Rzeczywiście wyszedłszy z wody pognał czym prędzej w gąszcz chaszczy zapewnionych przez organizację w postaci placu treningowego. Większe drzewa oznaczył zręcznie, ocierając o nie skorupę, przy okazji już wstępnie używając Drapania. Teraz, po markowaniu blisko kilkudziesięciu roślin z obfitą korą mógł wrócić się na początek dżungli skąd wchodził w las.
- Kabu... To! - Jak gdyby miał powiedzieć "trzy-cztery-start" czy z angielskiego "ready, go!", zrobił to pomysłowo, bo z użyciem sylab, które po pokemonowemu mógł wypowiadać. Oznaczało to, że po chwili zniknął w gąszczu i można było zaobserwować małą skamielinę z równie małymi oczyma i kilku calowymi nóżkami, którymi to przebierał jak uciekająca przed pająkiem mrówka. Każde drzewko, które wcześniej oznaczył, traktował jednym lub dwoma cięciami, pozostawiając białą smugę charakterystyczną dla podkreślenia w anime zastosowania Drapania, tym samym pozostawiał na nim skazę w postaci urżniętych kawałków kory drzewnej, które po tym swobodnie opadały na ściółkę. Dla takiego małego szkraba, dżungla wydawała się być ośmiotysięcznikiem, gdzieś wysoko w górach, ale mimo to z przerwami lub nie, dopełnił swego, drapiąc ostatnie z markowanych kor. Teraz pozostało mu wrócić, co również nie obyło się bez drzemki, na której spędził część tegoż dnia między innymi. Podobnie jak w pierwszą stronę, drapał kolejne drzewka w drugą, by nie zawieść swoich oczekiwań. Na miejscu, przy jeziorku, w którym wykąpał się przed snem raz jeszcze by z ciała Kabuta zmyć pot. Po czym Shi ruszył na spoczynek, a ten miał odbyć nieopodal jego karty postaci, w cudzysłowie mówiąc, gdzie na piasku wygrawerował wizytówkę i metrykę konkretnego pokemona jakim się stał z inicjatywy PJP. Tu, wtulił się w drzewko, przy których zwykł drzemać i śnił o samicach swojego gatunku, co oczywiście wydawało się dziwne, aczkolwiek takie, nie inne były skutki uboczne pozostawania w tej formie.
- Kabuto! - Krzyknął, na chwilę wyrywając się ze snu, bogowie wiedzą dlaczego, choć możliwie związane było to właśnie z wizjami sennymi. Następnie zasnął ponownie i już przez spoczynek nie krzyczał.

  • nauka Drapania (Scratch) #2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sophie

avatar

Female Liczba postów : 206
Wiek : 20
Skąd : Mars

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Czw Sty 29, 2015 10:52 pm

Mad Kolejny dzień pelen rozmyślań, planów i zwiedzania okolic tego pięknego miejsca. Przez jakiś czas próbowałam zgadnąć, w jakich wogóle jesteśmy okolicach,że udało im się stworzyć idealny świat, bez żadnej rysy- a co za tym idzie nie miałam najmniejszego pojęcia, co mogłabym zrobić. Jestem tylko małym stworzeniem, które tak na dobrą sprawę zbyt wiele zdziałać nie potrafi. Przynajmniej na razie.
Dlatego właśnie ostro trenuje; cały czas mając na uwadze to, że muszę stać się silna i jak najbardziej niezależna.
Kilkakrotnie w ciągu dnia z rana biegam, maszeruje, by przyzwyczajać się do tego ciałam- i czuć się w nim jak w swoim własnym. W sumie, ciekawe co to drugie ja porabiało w tym momencie. I czy wogóle wie co się stało? Czy w nieświadomości że fragment jej duszy został rozszczepiony bawi się w najlepsze?
Odrzuciłam te myśli, skupiając się w tym momencie na. ważniejszym celu. Czyli nieustannego treningu, by być gotową na wszystko.  
Wczoraj zaczęłam naukę Rock Throw- Rzutu Kamieniem.
Siedziałam na tym samym kamieniu, co dnia wczorajszego i medytowałam od jakiegoś czasu w ciszy. Zabawne, jak taka chwila odprężenia i spokoju działa kojąco i zdecydowanie zmniejsza stres a zwiększa efektywność. Same plusy!
Dzięki medytacji coraz lepiej poznawałam energię przypisaną mi jako pokemonowi. Teraz wdech i wydech. Przyśpieczenie kamiennej siły dryfującej po moim ciele.   Teraz skupienie i próba uniesienia kamyków i...
Poruszyły się! Drgnęły lekko, a tego ruchu nie można pomylić z tańcem wiatru.
Skupiłam sę znów. Chciałm ruszyć wredne głazy do ruchu,, lecz te tak nie pracowały.
Nie ma sensu opusywać kolejnych prób. Cały czas ta sama zasada działania wiła się wokół mnie. Próbyvpodniesienia przedmiotu skalnego siłą woli- za każdym razem już odważniej. Chwila odpoczynku na złapanie oddechu i znów trening.
Za każdym razem podnosiłam poprzeczkę w górę- coraz to większe kamienie próbowały uniknąć mojej sile woli, wypełnianej przez kamienną siłe.
Gdy unosić potrafiłam już w miarę ciężkie skały, zaczęłam nimi poruszać po wymyślnych trajektoriach. ćwiczenie to bardzo dobrze pomagało na wyobraźnię i myślenie przestrzenne . Tworzyłam z nich wirującą tarczę, próbowałam wycelować w wyrysowane tarcze.
Gdy byłam już padnięta, pomyślałam;
- Na dziś mi wystarczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pią Sty 30, 2015 8:16 pm

Kabuto Shi
~
Shi w formie pokemona znów wybudził się o dość późnej porze, acz ważne było, że wypoczął i miał siłę na dzisiejszy trening, który to miał być kontynuacją ćwiczeń podstawy jaką posiadał Kabuto w początkowej fazie rozwoju. Ofensywny ruch - Drapanie, które liczyło sobie sumę obrażeń wynoszącą czterdzieści, trzeba było trenować na czymś, na czym można zostawić ślad. Próbował już z drzewami, liśćmi czy glebą, to jednak nie wystarczało, więc dzisiaj miał zamiar porwać się na coś większego, twardszego i trudniejszego do podrapania.
- Udam się w rejony tutejszego wulkanu, by wulkaniczne głazy sprzyjały mojemu treningowi. - Pomyślał i nim wyruszył, to wpierw wykonał drobną korektę na swojej wizytówce, która dalej nienaruszona i pięknie wygrawerowana na piasku była do jego oglądu. Kabuto swoimi szybkimi odnóżami zaznaczył coś w stylu "Drapanie III", co równoznaczne było z tym, iż dzisiaj odbywał dokładnie trzecie zmaganie ze Scratchem.
- Kabuto! Kabuto! Kabuto! - W biegu na obrzeża i część góry wulkanicznej, aby dojść w rejony z bazaltowymi skałami, wydawał charakterystyczne dla tego gatunku dźwięki, przy tym oddychając niczym jęczący w podobny sposób tenisista. Kabutoshi wkrótce znalazł się tam, gdzie miał znaleźć i po krótkiej rozgrzewce polegającej na podskokach, skłonach odnóż i utwardzeniu pancerza za pomocą już poznanego, podszedł do ogromnej ściany skalnej o odcieniu czarnym i zaczął naparzać równo po tarczy usłanej z wulkanicznych głazów. Z charakterystyczną dla pokemonów smugą pozostawianą przez Drapanie, odciskał piętno w postaci białych rys uwidocznionych idealnie na czarnym tle. W ten sposób mógł ocenić swoje postępy, w tym długość cięć i ich głębokość jak na tak twardy materiał.
- Uch... Kabu... - Zmęczył się po kilku obfitych próbach i porysował swoje kończyny, równie co on drapiąc skałę, swoje ciało. Oparł się więc i postanowił, że kontynuować przyjdzie mu na jakimś lżejszym materiale. Ogrzał się tutejszą lawą, przy tym dobrze się bawiąc i oddalił się znów w niziny, gdzie bujna roślinność zielono pokrywała plac treningowy. Skorzystał po dziennej wędrówce z wodopoju, wykąpał się w jeziorze i odetchnął, wykonując kilka Drapań na sucho, tnąc powietrze z pluskiem wody. Skamieniały pokemon, którego ciało dzierżył teraz młodszy z pokolenia Oak'ów Shi, raz jeszcze postanowił skupić się na drzewach, przeżywając lekkie Deja Vu. Najpierw podszedł do tego z owocami i skorzystał ze Scratch'a by zrzucić kilka z nich, przy tym odznaczając jego korę. Następnie łupem jego padło przewrócone, które niczym bóbr, chciał rozchlapać poznawanym ruchem na pół i jak cienką deskę złamać. Sztuka ta mu się nie udało, bowiem nie był to zbyt silny ruch, acz postanowił wykorzystać wchłaniane przez glebę liście, które przewrócone drzewko dzierżyło, a chaszcze służyły mu niegdyś za posłanie i ochronę przed nocą. Także na koniec swojego treningu, skupił się na rozdrapywaniu wszystkimi swoimi kończynami liści naraz, dewastując i robiąc swego rodzaju leśną sałatkę. Zmęczony, pokierował się instynktem do jaskini, którą mijał gdy wracał z podnóży wulkanu i tam spędził noc, jak zwykł śniąc o sobie w przyszłości. Czy to w postaci ludzkiej, czy to w pokemonowej.

  • nauka Drapania (Scratch) #3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pią Sty 30, 2015 11:08 pm

Ja Lileep czyli w sumie jedna z moich dwóch podświadomości w sumie wreszcie obudziłem więc i w sumie to był jedyny moment, który mogłem sobie wykorzystać na trening, bo ja jako ten prehistoryczny pokemon słabo nadawałem się na zwiedzanie i inne takiego typu rzeczy. Więc gdy się obudziłem postarałem to wykorzystać na trening podczas tego dnia. Tak więc gdy obrałem za cel swoje ulubione miejsce treningowe i tak ujrzałem, że moje cele z poprzednich treningów poczęły umierać. Ale dzisiaj nastąpił kolejny trening z nazwy, który miał mnie przybliżyć do nauki Kwasu. Tak więc postanowiłem ustać się i zacząć. Tak więc pobudzałem do wytwarzania moje gruczoły w gardle i to spowodowało kumulowanie w moich ustach kwasu, który kumulowałem w ustach, a następnie wypluwałem w postaci strumienia na swój cel. Ten wkrótce umierał i to powodowało, że miałem większe chęci na treningi. Tak więc ponawiałem kilkukrotnie i gdy mi się odechciało zrezygnowałem i poszedłem się wyspać.

Cel:
-Próbuje siebie Lileepa nauczyć Kwasu (Acid) (3)


----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley
Admin
avatar

Male Liczba postów : 836
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pią Sty 30, 2015 11:35 pm

Obudziłem się w swoim gniazdku. Zasiedliłem je więc jest jak mój dom i to do niego będę wracał po codziennym treningu. Jako, że po śnie zgłodniałem, postanowiłem wykorzystać swoją umiejętność latania do znalezienia jakiegoś pożywienia. Nie było mi ciężko znaleźć jakiś bardzo obficie owocujący krzaczek, ponieważ było ich tu pełno. Najadłem się po czym ruszyłem na wędrówkę do miejsca w którym trenowałem cały wczorajszy dzień. Dziś również postanowiłem wykorzystać pochylony dąb, jednak na innym celu. Rozejrzałem się dookoła i po jakimś czasie udało mi się znaleźć i przyciągnąć lekko spróchniały pieniek. Ustawiłem go na miejscu wczorajszej kukły i kiedy pole do treningu było już gotowe, wdrapałem się na drzewko. Będąc w jego koronie czekałem na korzystny prąd powietrza, z którym mógłbym poszybować i zacząć atakować swój cel jednocześnie powoli przyzwyczajać się do latania. Kiedy korzystny prąd powietrza nadpłynął, niczym skok wiary wykonałem odskok z korony na ziemię. Poszybowałem, a żeby nabrać prędkości manipulowałem ciałem i skrzydłami dzięki czemu mogłem kontrolować tor i wysokość lotu. Prędkość zwiększała się, a wraz z tym za moimi skrzydłami pojawiały się białe ślady w postaci smug jakby mgły. Po chwili uderzyłem w spróchniały pieniek. Ponownie wdrapałem się na drzewko i wykonałem skok, tym razem bez specjalnego wiatru aby móc uniezależnić swoją umiejętność od warunków pogodowych. Również zacząłem szybować w stronę pieńka i jak za pierwszym razem, teraz również udało mi się trafić. Tym razem stanąłem na ziemi i próbowałem użyć ruchu z ziemi. Wziąłem porządny rozbieg i pobiegłem w stronę pieńka. Uderzyłem go i stwierdziłem, że lepsze jest jednak uderzanie z powietrza więc wróciłem na drzewo i powtórzyłem wcześniejsze procesy krok po kroku, nie pomijając niczego. Kiedy zakończyłem swoją naukę, wykończony zgryzłem kilka jagód i wróciłem do swojego gniazdka aby odpocząć przed kolejnym pracowitym dniem.

Cel:
Kształcenie u siebie (Archena) Szybkiego Ataku (Quick Attack)(2)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pią Sty 30, 2015 11:40 pm

Dla Wabika nastał kolejny dzień, dzień który prawdopodobnie cały przeznaczy na trening oraz zwiedzanie tutejszych dzikich, wręcz dziewiczych terenów. A więc ponownie się obudził i rozejrzał się po okolicy, która nic się nie zmieniła. Możliwe, że trawa urosła, a liście zmieniły swoje pole oraz barwę. Jego chęci nadal nie opadły, miał zamiar rosnąć w siłę, by jeśli nadejdzie taka potrzeba wejść na sam szczyt drabiny przetrwania. Tu nie ma miejsca na błąd, a dzicz rządzi się własnymi prawami. Ponownie udał się na chwilę do wodopoju, by zaspokoić swoje pragnienie, a następnie skierował się ku zbiornikowi wodnemu, by zadbać o swoją higienę osobistą, może to nie był nawyk dinozaurów, jednak w wnętrzu tego pokemona nadal istniała ludzka część. Ponownie zamknął oczy, by rozpocząć medytacje w celu odnalezienia oraz próby kontroli swojej wewnętrznej dzikiej energii. Ponownie wizualizował sobie deszcz, a następnie dziki potok, który był symbolem jego energii płynącej przez całe ciało oraz rosnącej na sile w czasie przechodzenia przez różne czakry. Kierunek przepływu zaczynał się w ogonie, a kończył w głowie, gdzie energia miała zostać wykorzystana do silniejszego ataku. Po jakimś czasie poczuł delikatne mrowienie w narośli na głowie. W pełnym skupieniu wstał, a następnie udał się do zbiornika wodnego, który służył mu jako lustro. To co zobaczył bardzo go zadowoliło, bowiem odpowiednie miejsce promieniowało energią. Szaman postanowił to spróbować wykorzystać w walce na placu treningowym. Niestety w drodze do manekina rozproszył się, przez co cała energia rozprysnęła się po pokemonie. Stanął na przeciwko olbrzymiej kukły, a następnie zamknął oczy, ponieważ to pomagało mu się skoncentrować nad zadaniem. Teraz nie musiał już długo nad tym pracować, ponieważ uświadomił sobie jakie błędy czynił i jak je może poprawić. W taki oto sposób po raz drugi odpowiednie miejsce zaświeciło, a Wabik wyprowadził celny atak w sam środek ofiary. Czuł się fenomenalnie i rozpierała go duma, jednak po dzisiejszym treningu był tak zmęczony, że od razu udał się na spoczynek.


Cel:
Skupienie energii 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Sob Sty 31, 2015 8:12 pm

Wczoraj byłem nieco zmęczony, a przez to mój trening był bardzo krótki. Dzisiaj jednak udało mi się jakoś wcześniej obudzić i znowu przemaszerować się po okolicy, aż wreszcie po długiej podróży, bo chyba powtarzać, że jestem bardzo wolnym pokemonem nie muszę. Tak więc po tej całej przechadzce po okolicach dotarłem znowu w dobrze znane mi miejsce gdzie trenuje od samego początku czyli dnia w którym dostałem się do tej cholernej pokemonowej skorupy. Chciałbym za to komuś skopać tyłek, ale żeby to zrobić musiałem się zabrać za kolejny trening. Już miałem zabierać się za kolejne próby wykonywania Kwasu, ale wtedy rzekłem do siebie:
-Przecież ten atak nie sprawia mi już żadnych wielkich problemów. Świetnie wytwarzam, dobrze celuje i trafiam nim w cel. Uznam więc go za nauczony, a tymczasem może wezmę się już za coś następnego. Tylko czego ja jeszcze mogę nauczyć tę Lileepową postać. Hmmm. - i jak zwykle przyszedł czas w którym musiałem sięgnąć w głąb mojej pamięci. Nastąpił moment w którym próbowałem przypomnieć listę ruchów, które była wywieszona kiedyś w muzeum przy skamielinie tego stwora. Oraz to czego ja mógłbym jeszcze nauczyć tego ciała. Tak więc po kilku dłuższych chwilach udało mi się przypomnieć jeden z dobrze znanych mi ruchów trawiastych.
-No przecież. Wykorzystam do tego Korzenie. Uczyłem go kiedyś moich pokemonów, gdy jeszcze byłem częścią trenera, a nie jakiegoś pokemona. Tak więc jest! Ma cel! Korzenie. Oł yea! - nawet przed oczyma miałem teraz pokemona, którego kiedyś uczyłem tego ruchu. NA pewno taka wizja mi się teraz przyda.


Tak więc mając już wszystko co było mi potrzebne a właściwie prawie wszystko mogłem już powoli zaczynać dzisiejszy trening. Został mi jeden tylko warunek. Musiałem znaleźć sobie jakiś cel. Gdy się tak rozejrzałem to znalazłem znajomego manekina, którego wykorzystywałem do nauki Uwięzi. A więc obrałem go sobie za cel i już po chwili zapadła cisza, która wskazywała, że już po chwili rozpocznę trening. Spokój i cisza pozwalały mi na osiągnięcie pełnego skupienia co momentalnie sprawiło, że mogłem w głębi siebie kumulować całą posiadaną w tym momencie roślinną energię. Chwilę potrwało zanim osiągnąłem zamierzony cel, ale wtedy widać było efekt, bowiem momentalnie rozbłysłem na zielono. Zielone światło otoczyło moje ciała, a ja byłem gotowy do wykonywania dalszych części tego ruchu. Tak więc następnie skumulowaną obecnie w mym ciele energię wysyłałem w podłoże i to tak, by momentalnie pobudzić zawarte w ziemi korzenie, które miałem teraz pod kontrolą1 Nie tylko wyłoniły się z ziemi przed samym celem, ale po ruszeniu nimi posłałem je na cel czyli manekina. Te obwiązały się wokół niego i nie tylko mogłem go w ten sposób unieruchomić, ale nawet unieść nieco w powietrze, a nawet w walce wykorzystać to do regeneracji swojego życia! I to wszystko udało mi się dokonać już przy pierwszej próbie wykonania tego roślinnego ruchu! Ma się w sobie ten talent. Ale i talentowi czasem trzeba pomóc i brałem się za kolejne próby wykonywania tego ruchu. Znowu w ciszy kumulowałem energię, następnie świeciłem na zielono, a potem posyłałem ja do ziemi, by tam pobudzić korzenie i nimi sterować ponad powierzchnią ziemi. Następnie oplatałem je wokół celu i unieruchamiałem. To mi się udało i za drugim i to bez problemu, za trzecim również. I zresztą wychodziło równie dobrze za kilkoma kolejnymi. Ale wreszcie każdy opadłby z sił. Więc i ja wtedy zakończyłem, by mieć siły jutro. Następnie ruszyłem poszukać czegoś pożywnego do jedzenia.

Cel:
-Próbuje siebie Lileepa nauczyć Korzeni (Ingrain) (1)

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Sob Sty 31, 2015 9:18 pm

Matt obudził się kolejnego dnia i ziewnął. Nie miał ochoty wstawać. Ostatnimi czasy spał jak niemowlak i najchętniej nie ruszałby się w ogóle. Wolałby zostać w schowany pod liśćmi w swojej ciepłej i przytulnej norce. Ale nadszedł czas na dalsze trenowanie, więc i dzisiaj chłopak nie miał zamiaru odpuszczać.
Chłopakowi udało się opanować Utwardzenie. Zna już zatem Drapanie i Utwardzenie. Nadszedł czas na kolejny ruch, chłopak przeanalizował wszystkie za i przeciw tego, kim teraz jest. Jest pokemonem robakiem, ma ciekawe pazurki. Na pewno może nauczyć się Cięcia Furii. Jakiś czas temu chłopak przeglądał w pokedexie różne ataki. Zwłaszcza ataki pokemonów robaków bardzo go interesowały, więc wie o nich całkiem sporo. Cięcie Furii mogło być bardzo przydatne, kto wie na jakie próby dalej zostanie wystawiony Mattorith. Chłopak spróbował przypomnieć sobie jak wyglądał ten atak w pokedexie... To było coś takiego:


Chłopak więc od razu przeszedł do treningu. Wydawało się to dość proste. Chłopak musiał po prostu bardzo popracować nad znaną mu już umiejętnością - Drapaniem.
Mattorith stanął pod jednym z drzew i zaczął je drapać. Starał się w swoich "pazurkach" zgromadzić jak najwięcej energii. Musiały one zaświecić czerwono-różowym światłem. Gdyby tak się stało, pokemon miałby świadomość, że atak wykonywany jest w poprawny sposób. Na razie nic nie zaświeciło, nic nawet nie chciało błysnąć. Kolejne ciosy były zwykłym drapaniem. Chłopak nie miał zamiaru się poddawać. Próbował wykonać Cięcie Furii kilka godzin, jednak postępów nie było widać. Ale po pierwszym treningu nigdy nie można się spodziewać nie wiadomo czego, więc gdy Matt zmęczył się do tego stopnia, że nie był w stanie kontynuować, odpuścił sobie.

Mattorith
-Cięcie Furii (Fury Cutter) 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Sob Sty 31, 2015 9:36 pm

Kabuto Shi
~
Zbudził się i czuł się znacznie silniejszy, mając za sobą już podstawy jego drogi do ewolucji. Na potwierdzenie tego faktu wyskoczył spod drzewa, pod którym spędził wczorajszą noc i podrapał je znacznie, korzystając z Drapania. Teraz był już pewien swego i mógł podjąć się czegoś trudniejszego, acz niewykraczającego poza obręby jego możliwości jak choćby atak TM. Tym razem pokemon o bardzo rzadkim typie mieszanym, który w ciele miał uwięzionego blisko dwudziestoletniego mężczyznę, postanowił poznać ruch typu trawiastego, zdając sobie świetnie sprawę, że przy drzewach spędza znaczną część swojego pobytu tutaj, a te zdecydowanie są tutaj wysokie i ich nie brakuje, toteż kryją w sobie sporo życiodajnych sił. W Absorpcji, bo jej się miał zamiar uczyć, by wzbogacić swój arsenał, chodziło o zadanie obrażeń oponentowi energią trawiastą, jak i część z tej energii przeznaczając na uleczenie szkód czy po prostu wzmocnie swojego wskaźnika życia, lecząc rany.
- Muszę znaleźć wielkie, życiodajne drzewo, więc udam się w tym celu do dżungli. - Podobnie jak wczoraj czy to w ostatnich dniach, ruszył do dżungli, gdzie w końcu udało mu się odnaleźć upragniony słup drewna, na którego koronie widniały obgryzione liście i owoce.
- To jest naruszone przez te długoszyje poke-dinozaury. Muszę znaleźć inne... - Główkował, po chwili ruszając dalej wgłąb, odwiedziwszy obszary, których jeszcze nie miał okazji penetrować, aż w końcu na niewielkiej trawiastej polance odnalazł to, czego szukał. Drzewo wielkości Shinju z Naruto, które pozostawiało nienaruszone bardziej ze względu na to, że długoszyje dinozaury po prostu tam nie sięgały. Wiedział, że porywa się z motyką na księżyc i może paść od tak dużych pokładów energii, które przyswoi podczas Absorbowania. Czuł się jednak silny, jak to na małego szkraba-skamielinę. Kabuto nie zamierzał odpuszczać, więc na próbę wyszukał kilka krzaków o znacznie, znacznie mniejszych rozmiarach, które posłużyły mu za swego rodzaju "tester". Shi skupił się i próbował z siebie wykrzesać trawiasty typ, a konkretniej to coś, co posłuży za "połącznik" z nim, a rośliną. Zaczepiając się, spróbował zadać rozmaitym krzewom i mniejszym drzewkom obrażenie, po czym część tych obrażeń zamienić w życiodajną energią, którą wyssał, lecząc zmęczenie podróżą w te rejony.
- Pora więc na to większe! Kabuto! - Na wpół w myślach, na w pół na głos uronił urywek monologu, którym zagrzał siebie do spróbowania z Absorpcją Shinju. Kabutoshi podszedł zmutowanej kory drzewnej, po czym przyłożył po prostu swoje przednie odnóża niczym shinobi ze ścieżki Ningendō Paina, starając się uderzyć wpierw energią traw, po czym przyjąć dla siebie część życia utraconego przez cel. Nie było to proste i z początku się nie udawało, a jak udawało to na wpół kamiennemu, na wpół wodnemu pokemonowi zaczynało się kręcić w głowie, ale powoli rozumiał, że to dobry omen na przyszłość w poznawaniu tego ataku.
- Ka... - Jęknął zmęczony, wiedząc, że po krótkiej drzemce przy drzewie, którą właśnie odbył musi udać się w drogę powrotną ku jego umownej "wizytówce" i poczynić stosowne korekty w związku z opanowanym dokładnie wczoraj atakiem. Wyruszył więc, co krok zatrzymując się pod jakimś drzewem, by pobrać od niego w biegu energię, może nie było to mądre, ale pomysłowe i po części siły wracały, w ten sposób mógł biec przez dżunglę bez końca. Koło swego posłania, już na miejscu wstępnym, w które go zesłała organizacja w ramach eksperymentu. Zanotował:
- Kabuto, samiec... Waga... Wzrost... Ataki! O mam. Dopisać koło Utwardzenia... Dra-pa-nie... Drapanie. Zanotuje tylko i kładę się spać... ...Początek nauki Absorpcji (Absorb), poszło chyba dobrze. - Mężczyźnie w ciele pokemona pisanie szło znacznie szybciej niżeli w postaci ludzkiej, bowiem mógł robić to kilkoma odnóżami naraz, do których zdążył się już przyzwyczaić. Położył się i zasnął.

  • nauka Absorpcji (Absorb) #1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Sob Sty 31, 2015 11:06 pm

Po przebudzeniu czuł się dziwnie, trochę nieswojo. Przez kilka minut próbował zrozumieć co się stało. Dopiero po bliżej nieokreślonym czasie zdał sobie sprawę, że potrafi kontrolować przepływ energii w swoim organizmie i opanował skupienie mocy. Z radością pobiegł w stronę zbiornika wodnego, które posłużyło mu jako lustro. Z dumą obserwował, jak jego głowa się świeci niebieskim kolorem. Dzięki temu otrzymał nowe chęci i motywacje do dalszej, cięższej pracy. Przez próba nauki nowej umiejętności udał się na miejsce, gdzie już czekała na niego strawa. W czasie spożywania posiłku zastanawiał się, jaki może teraz atak trenować. W głowie pojawiła mu się myśl, a za nią obraz przedstawiający Niski Cios. Wabik czym prędzej ruszył na plac treningowy, by rozpocząć swój własny trening z trzecim atakiem na tej wyspie. Na początku dinozaur powtórzył sobie dwa już poznane ataki. Dopiero potem przeszedł do sena sprawy. Znalazł sobie nową ofiarę, która stała pewnie na dwóch stosunkowo cieniutkich nogach. Szaman na kozaku zbliżył się do kukły, a następnie spróbował wyprowadzić cios, jednak zaowocowało to utratą równowagi i bliskim kontaktem z twardą i nieprzyjemną ziemią. W związku z tym należało się podszkolić w umiejętnościach, które słabo wychodziły czyli utrzymaniu pozycji pionowej na jednej nodze. Oddalił się od manekina. Stanął pewnie na nogach, a następnie wyciągnął swe dłonie w bok, potem wykonał kilka ruchów ogonem, a na końcu podniósł lewą nogę do góry. Starał się panować nad swoim ciałem i odpowiednio korygować postawę, jednak nie utrzymał się dłużej niż trzydzieści sekund. Jednak Szaman się łatwo nie poddawał i postanowił spróbować drugi raz, jednak i za tym i z każdym kolejnym zaliczał prędzej czy później glebę. Cały poobijany udał się spać, a jego rekord to pięć minut.



Cel:
Niski Cios 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley
Admin
avatar

Male Liczba postów : 836
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Sob Sty 31, 2015 11:34 pm

Kolejny dzień jako prehistoryczny pokemon rozpoczął się dość dziwnie. Czułem się, jakbym opanował atak, którego próbowałem się nauczyć. Jak co dzień, zjadłem po czym udałem się na wycieczkę do mojego miejsca treningowego. Po drodze próbowałem jednak wykonać szybki atak i udało mi się! Używając tego ruchu przemieszczałem się szybciej, a za mną ciągnęła się biała smuga. Był to efekt oczekiwany i zadowoliły mnie efekty mojej pracy. Kiedy dotarłem na miejsce treningowe postanowiłem, że jeśli znam już podstawowy atak którym mogę się bronić to warto byłoby poznać coś mocniejszego. Rozejrzałem się dookoła i znalazłem jakąś starą, podartą kukłę która wydała mi się bardzo dobra jako worek treningowy. Ustawiłem ją na miejscu standardowym dla mojego treningu po czym rozmyślałem jak zabrać się za naukę Ataku Skrzydłami. Ponownie do nauki ataku posłużyło mi pochylone drzewo z którego postanowiłem się wybić i wzlecieć do nauki ataku, który miał wyglądać tak:


Wymierzyłem kukłę po czym zacząłem wznosić się i pikować w stronę lalki w ten sam sposób co przy poprzednim ruchu. Manipulowałem ciałem podczas lotu. aby móc osiągnąć odpowiednią prędkość. Trzymałem skrzydła sztywno i przy przelocie obok kukły uderzyłem najpierw jednym skrzydełkiem. Następnie wzniosłem się w tym samym locie, zawróciłem i uderzyłem drugim skrzydłem. Przysiadłem na ziemi i poprawiłem kukłę, która była dość ruszona pomimo swojego poprzedniego wyglądu. Skrzydła jednak nie zadały takiego obrażenia jakie powinny były zadać. Wdrapałem się na drzewko ponownie i wykonałem wszystko tak samo jak wcześniej, jednak przed pierwszym uderzeniem, skrzydełka zaczęły jaśnieć. Przed ponownym uderzeniem było identycznie. Trening był wyczerpujący, więc zakończyłem go i wróciłem do swojego gniazda, aby zjeść i iść odpocząć przed kolejnym dniem ciężkiej pracy.

Cel:
Nauczenie się (Archen) Ataku Skrzydłami (Wing Attack)(1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Nie Lut 01, 2015 5:40 pm

Kabuto Shi
~
Znów to się wybudził, skorupiasty stwór z gatunku Kabutowatych, a właściwie to Shi w ciele tego stworzenia. Porozciągał się, poskakał i utwardził z użyciem jednego ze swoich ruchów, który podnosił jego współczynnik obrony. Żywa skamielina była gotowa by stawić czoła kolejnemu dniowi, w którym za cel postanowił sobie poznanie Absorpcji. Niczym druid przywitał się z kilkoma drzewami, bo podświadomie wiedział, że to one zapewniają mu najprostszą drogę do zrozumienia typu trawiastego, ale przede wszystkim poznania ruchu tego typu, który znalazł się w jego liście z atakami.
- Muszę się nauczyć wykonywać to na odległość. - Powiedział sobie w myślach Kabutoshi, by przysiąść na otwartej przestrzeni i chwilę pomedytować, aby zobrazować sobie wykonanie specyficznych promieni świetlnych, które zespolą go z celem i zadawszy mu obrażenia, oddadzą mu je w postaci punktów witalnych. Absorpcja podobnie jak pokrewne jej ruchy, będzie zdecydowania najsilniejszą bronią dla Kabuta, bowiem bądź co bądź korzyści z jej pomocą są zdecydowanie jednostronne, oczywiście dla strony używającego. Ta myśl zmotywowała medytującego w bezruchu stworka, który ze swoich otworów w ciele, których było niewiele, starał się wystrzelić słupy łączącego z celem czerwonego lasera i w ten sposób wyssać energię z trawy, na której spoczywał. Później przyszedł czas na coś trudniejszego. Wstał z trawy i poszedł w krzaki, których bujność i roślinność zajmowały znaczną część średniego piętra leśnego. Energia w podobny sposób kradziona z tych roślin, niszczyła je odrobinę, jednak przy okazji budowała siły w pokemonie. Trzeba było przyznać, że ta próba wymagała od małego szkraba dużo zwinności, przy tym kaleczył się o dzikie róże, a zakrwawiony i poobijany musiał, po prostu musiał odzyskać siły Absorbem.
- Kabuto... - Skomlał od czasu do czasu, wymawiając znane dobrze słowo. Gdy uporał się już z krzewami, zostawiając w tyle niskie trawy, przyszła pora na królów najwyższego piętra życia leśnego, czyli drzewa. Jako, że pole treningowe nie ograniczało jego wyobraźni, ponownie udał się do Shinju, jednakże tym razem podjął tego prawdziwego w świecie Shippuudena Naruto, które jeszcze w anime stało, choć jak wiemy z mangi niedługo miało upaść czy tam zostać wchłonięcie. W każdym bądź razie, Shi w ciele Kabuto musiał się skupić na pozyskaniu czakry z tej rośliny, która adekwatnie powróciwszy do świata Pokemon, powinna mu dać siły. W świecie słynnego shounena, na polu bitwy nie napotkał niczego ciekawego, jedynie Madarę walczącego z bestiami. Wiedział, że może mógłby się czegoś od wielkiego Uchihy nauczyć, ale dla niedoszłego Kabutopsa ważniejsze było poznawanie nowych ruchów, by jak najszybciej ewoluować. Święte drzewo padło jego celem, więc stanąwszy przy nim wspiął nieco na jego korę, aby skupiwszy się wypuścić dwie smugi świetlne, które z użyciem energii trawy scali go z celem i odda trochę z obrażeń na korzyść Oak'a.
- Jeszcze raz i wracam. - Postanowił sobie myślami, a wówczas podjął kolejnej próby wyssania energii z drzewa, przy tym doznając zawrotów głowy podobnych do efektu zjedzenia halucynogennych darów natury. Spadł na swój utwardzony pancerz i wyrwał się ze świata drugiego, by powrócić do pierwotnego. W świecie pokemonów spróbował po drzemce raz kolejny absorbować tutejsze drzewa, które wypełniały lasy Placu Treningowego. Po zmaganiach, wykąpał się, ziewnął i utulając posłanie wśród wysokiej trawy, która miło łaskotała go w ciało wraz z każdym silniejszym porywem wiatru, zaczął śnić, już nieprzytomny.

  • nauka Absorpcji (Absorb) #2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Nie Lut 01, 2015 8:53 pm

Lileep Sin czyli dusza człowieka, która utknęła w skorupie wymarłego pokemona. Może nie byłoby to nawet takie złe gdyby nie fakt, że ciało w którym utknąłem było ciut lepsze w aspekcie poruszania się, bo obecnie prowadzę raczej osiadł tryb życia mimo prób przenoszenia się z miejsca w miejsce. To jednak koczownikiem nie będę, bo przejść parę metrów w tym ciele to katorga. Tak więc większość swojego pobytu w tym ciele spędzam w dobrze znanym mi i póki co bezpiecznym miejscu o nazwie Miejsce Treningowe i to właśnie tutaj obudziłem się z dość długiego już snu i po chwili byłem gotowy do kolejnego treningu. W myślach słyszałem tylko:
-By byś najlepszym rozwijać się trzeba, a do bycia najlepszym Korzeni mi potrzeba. - mówiłem tak sobie, by pobudzić się jeszcze przed treningiem ruchu o nazwie właśnie Korzenie, bo to go zaczynałem uczyć już wczoraj. Tak więc trzeba brać się do roboty, bo sam ten trawiasty ruch się nie opanuje. Tak więc na sam początek przygotowałem swój cel czyli dobrze znanego mi manekina treningowego. Troszeczkę to trwało, ale gdy się udało to się nieco od niego oddaliłem i w takiej pozycji byłem gotowy do rozpoczęcia kolejnego już treningu w tym dziwacznym ciele. Stałem tak więc i po chwili w ciszy rozpocząłem powolny proces kumulowania w sobie swej roślinnej energii z ciała. Nieco to mi zajęło, ale i tak dzięki totalnemu skupieniu i ciszy udawało mi się to, a gdy już skumulowałem tę energię to momentalnie moje ciało rozbłysło zielonym światłem. A gdy już to mi się udało to wtedy przesyłałem swą skumulowaną energię do podłoża, a to już powodowało pobudzenie podziemnych korzeni i kłączy, które teraz kontrolowałem. Tak więc nagle wyskakiwały pod stopami mojego celu czyli manekina, a następnie obwiązywały się wokół niego. Tym samym go unieruchamiając, a dodatkowo gdyby to była żywa istota to w czasie walki mógłbym tum ruchem się nieco uleczyć! To niesamowite, że tak dobrze mi szło z tym nie do końca łatwym ruchem. Byłem jednak dobrej myśli. Gdy więc zakończyłem pierwszą próbę tego ruchu to odstawiłem manekina na miejsce i brałem się za powtórkę. Znowu w ciszy i skupieniu zbierałem swą wewnętrzną energię, aż do rozbłysku zielonego światła na ciele, a następnie przesyłałem ją do ziemi, by tam pobudzić kłącza i korzenie, a to wszystko by mieć je teraz pod swoją kontrolą. Gdy to się udawało to wysyłałem korzenie ponad powierzchnię ziemi, by obwiązały się wokół swojego celu. Potem oczywiście odstawiłem cel na nogi i mogłem dalej powtarzać te czynności, by ponawiać wykonywanie ruchu o nazwie Korzenie. Szło coraz lepiej i o dziwo coraz szybciej. Każdy moment wykonywania wydawał się krótszy w czasie, a w walce to szczególnie ważne. Tak wiec trenowałem, aż do zmęczenia. Gdy ono nastąpiło to przestałem trenować. Wtedy cofnąłem się w cień, by w spokoju odpocząć po wyczerpującym treningu.

Cel:
-Próbuje siebie Lileepa nauczyć Korzeni (Ingrain) (2)

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Nie Lut 01, 2015 10:03 pm

Wabik obudził się po raz kolejny na tajemniczej wyspie stworzonej przez naukowców do swoich niecnych badać. A biedne pokemony stały się tylko marionetkami w ich mrocznej grze lub królikami doświadczalnymi. Szaman tak sobie o tym myśląc stracił wszelkie chęci na trening, jednak nie mógł sobie pozwolić na przerwę. chociaż krótki trening, ale musi być. Jego zwolnienie, słabość lub lenistwo to wygrana innych, a na to jego duma nie mogła pozwolić. Pewnie wstał, a następnie ruszył w kierunku planu treningowego. Spojrzał na manekina, a następnie próbował go atakować. Walczył zaciekle, kilka razy upadł na ziemię, jednak dążył do opanowania Niskiego Ciosu. Z jego równowaga było coraz lepiej. Kilka razy z nudów i braku laku próbował nawet ślizgiem zaatakować nogi ofiary, jednak zakończyło się to zdobyciem kolejnych siniaków oraz nowych zadrapań. Jednak jedno było pewne, szło mu coraz lepiej i był bliski opanowania tego tajemniczego ataku.


Cel:
Niski Cios 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Nie Lut 01, 2015 10:46 pm

Matt przybył w okolice polanki, na której cały czas trenował. Przyszedł czas na drugi trening Cięcia Furii. Każdy kolejny atak był dla Matta kolejnym wyzwaniem, które Mattorith po prostu uwielbiał. Nie ukrywał, że w pewnym sensie podobało mu się bycie pokemonem. Ale tylko w pewnym sensie, nie w całości.
Na miejscu chłopak szybko się rozgrzał, przypomniał i trochę poćwiczył znane już mu ataki i następnie przeszedł do właściwej części treningu. Tego dnia Matt postanowił dalej próbować przeciąć drzewo. Próbował używać Drapania, jednak wzmocnić atak, nadać mu odpowiednią siłę. Dodatkowo próbował wytworzyć świecąca otoczkę wokół swoich pazurków w trakcie wykonywania ataku. Było to trudne, jednak Matt nie miał zamiaru się poddawać. Zaczął uderzać w drzewo, jednak nie działo się nic specjalnego. Trenował tak długo aż się zmęczył. Ostatecznie zaczął uderzać mocniej i nawet jego pazurki zaświeciły się delikatnie, jednak wciąż było to o wiele za mało.

Mattorith
Cięcie Furii (Fury Cutter) 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pon Lut 02, 2015 7:39 pm

Kabuto Shi
~
Skamieniały pokemon, którego ożywiono w tutejszym laboratorium i wcielono do skorupy duszę człowieka - Shi'ego, spędzał tutaj, czyli na Placu treningowym Parku Jurajskiego, już dziewiąty dzień. Mniej więcej tak samo zaczynał każdy z nich, mając świadomość, że najważniejszy jego punktem jest oczywiście trening. Niemniej jednak jak nakazywała higiena, umył się w dostępnym mu jeziorze, po czym skierował się na małą rozgrzewkę po lesie, a wróciwszy spojrzał na ukrytą pod liśćmi, wymalowaną na piasku i poprawioną kredą na kamieniu wizytówkę ze wszystkimi ważniejszymi informacjami o obecnym stanie pokemona. Odhaczył rzecz jasna wczorajszy trening Absorpcji, którą dziś miał zamiar kontynuować. Kabutoshi rozwinął się już znacznie, bowiem opanował podstawy jako pusta skorupa Kabuto.
- Kabu... to! - Skończył pisanie, malowanie swoimi krótkimi ale mnogimi nóżkami i do treningu właściwego miał zamiar przystąpić właśnie teraz. W tym celu wziął ze sobą kilka owoców, bowiem jego celem podróży był wulkan, a do niego trochę kilometrów było od miejsca startowego, jakby to inaczej nie ujmując. Skamienialec znalazł się w nieprzyjemnych ostojach piekielnych skał magmowych i dotarł aż do gorącego szczytu, w którego kraterze, jakoby kadzi, znajdowała się ów magma, bulgocząca i tętniąca życiem z wnętrza planety. Niegdyś białowłosy postanowił wykorzystać ów magmę i spróbować, mianowicie użyć trawiastego ruchu, by wyssać energię z wnętrza krateru.
- Absorpcja! - Krzyknął w głowie, a z jego otworów na ciele ukazały się dwie smugi czerwonego światła, które scaliły go na chwilę z magmą i z zawrotami głowy wprowadzały życiodajną energię do ciała pokemona, by wrócić mu siły za odbytą podróż. W drodze powrotnej, schodząc z góry ognia, postarał się na skalistym terenie szukać roślin, które mimo trudnych warunków rosły sobie tu swobodnie. Począwszy od mchów porastających głazy, po większe i suchsze krzewy. Na nich również tym samym sposobem albo dotykiem, starał się zadać obrażenia, kosztem uleczenia swoich ran, wykorzystując oczywiście Absorpcję, której wstępną fazę miał za sobą, a przynajmniej na to liczył. Po drodze zahaczył o wypoczynek. Poniżej góry odwiedził równie życiodajne gorące źródła i zastosował w wypoczynku i medytacji Absorpcję, wyssawszy życie z wody, lecząc swe rany niczym fantasy uzdrowiciel.
- Pora wracać i wrócić jeszcze do klasycznego sposobu. - Zastanowił się, otrzepując z przyjaznej cieczy, a następnie znalazł się po nieco krótszej wędrówce tam, skąd zaczął, a stąd udał się do dżungli, by odszukać Shinju z innego niż Pokemony, anime. Spokojnie podszedł do niego i Absorpcją wyssał chakrę. Zrobił się senny, toteż zasnął dziś tutaj, śniąc o przyziemnych sprawach, nie wiedząc jakie światy odwiedza i gdzie tak naprawdę jest.

  • nauka Absorpcji (Absorb) #3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pon Lut 02, 2015 7:55 pm

Minął już ponad tydzień od kiedy pewna cząstka mnie musi się tułać po okolicy i to w tej skorupie wymarłego pokemona. Niewygodne to, ale i nieporadne a w szczególności postać, która została dobrana mi, bowiem ślamazarne ruchy są nie dla mnie. W kwestii poruszania zawsze wolałem dużą prędkość, a tutaj musiałem sobie dreptać powolutku. Może i nauczyłem się przez to cierpliwości, ale i jednego, że trzeba przeć do przodu nawet w takim nieporadnym ciele inaczej stajesz się pokarmem innych. Właśnie dlatego nadszedł czas kolejnego treningu gdy w głowie brzmiało mi:
-Czas rozpocząć kolejny dzień nauki Korzeni, bo inaczej się nie zmieni. Potrzebuję tego ruchu i nie zamieram na nim poprzestać stanę się najsilniejszym człowiekiem w skorupie pokemona. A może jestem już ostatnim? Może innych coś pożarło. W końcu nie widziałem ich od dłuższego czasu. No cóż mam nadzieję, że jednak jeszcze kiedyś kogoś spotkam w tym ciele... - i po tych słowach zauważyłem swój cel. Manekina, który stał dokładnie w tym samym miejscu w którym to go zostawiłem. A to w sumie nawet bardzo dobrze, bo nie musiałem tracić czasu na ustawianie go, a przecież samo podejście do niego zabiera dużo czasu. Tak więc bez większego gadania ustawiłem się naprzeciwko niego i rozpocząłem trening. Właśnie w tym momencie zapadła cisza. Przymknąłem nieco schowane w ciele oczy i po chwili zacząłem w ogromnym skupieniu kumulować swoją trawiastą energię. Troszeczkę to potrwało, ale wreszcie cielesna energia została zebrana tak jak powinna i w wyniku tego jak zresztą i ostatnio ciało rozbłysło na zielono! To normalna reakcja na taką ilość roślinnej energii, ale jaka okazała! W każdym razie to się udało, a to przecież jeszcze nie koniec. Wtedy tę skumulowaną energię wepchnąłem niemalże do ziemi, a to skutkowało tym, że pobudziłem korzenie znajdujące się pod ziemią i już po chwili miałem w swym władaniu potężne podziemne korzenie! Mając je do dyspozycji oczywiści momentalnie kazałem im wyskoczyć ponad poziom ziemi, a po chwili jeszcze obwiązać się wokół swego celu, którym oczywiście był wcześniej wspomniany manekin. Teraz nie tylko miałem go unieruchomienie, ale dodatkowo mogłem korzystać z jego energii życiowej którą mogłem sobie pobierać, by uzupełniać swoją. Ruch był już niemal dopracowany do samego końca. Mogłem się więc tylko cieszyć i w myślach do siebie mówić:
-Jeszcze moment jeszcze chwile. Korzenie będą moje. - ale mimo to trenowałem dalej, bo nie mogłem sobie odpuścić. Chciałem być zupełnie pewien, że je opanuje i, że będę mógł się zabrać za kolejny już ruch. Tak więc ponawiałem według tego samego schematu. Zbierałem energię, wysyłałem ją do ziemi, by pobudzić korzenie, a następnie wykorzystując je obwiązywałem się wokół swego celu i unieruchamiałem, by potem móc jeszcze korzystać z jego energii życiowej. I tak po jednej próbie nastąpiła kolejne i tak dopiero skończyło się na około siedemnastu, ale już wtedy miałem dość i musiałem dać sobie odpoczynek. Usiadłem więc na sam koniec w cieniu i zasnąłem.

Cel:
-Próbuje siebie Lileepa nauczyć Korzeni (Ingrain) (3)

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pon Lut 02, 2015 9:49 pm

Pokemon dinozaur wstał po kilkunastu godzinach przyjemnego snu. Śnił o pięknych lasach, górach i dolinach, które nie zostały zniszczone przez destrukcyjną siłę człowieka. Po długim leniuchowaniu Wabik przebudził się ze snu i rozejrzał się po okolicy, nie miał bowiem zielonego pojęcia, że przespał cały jeden dzień i w związku z tym najnormalniej w świecie ruszył na drugi trening Niskiego Ciosu. Na rozgrzewkę pobiegał sobie trochę po torze z przeszkodami, gdzie musiał skakać, kucać, wykonywać uniki, skręty, a nawet turlać się. Czuł, że wszystkie jego mięśnie i ścięgna były odpowiednio przygotowane do ciężkiego treningu i chłopak w ciele pokemona nie nabawi się kontuzji. Następnie ruszył w kierunku manekina, który był już przez niego raz maltretowany. Wabik okrążył dwa razy przeciwnika, a następnie spróbował zaatakować nogi przeciwnika, jednak przez przypadek pokemon zaliczył bliskie spotkanie z ziemią. Potem spróbował zaatakować swoim ogonem. Średnio jednak na pięć prób mu wychodziła, za to z reszty zyskał wiele nowych siniaków oraz zadrapać i drobnych ran z których sączyła się krew. Nie miał on jednak najmniejszego zamiaru odpuścić, więc próbował do upadłego, a na końcu treningu średnio co drugi cios mu wychodził i w związku z tym Szaman był z siebie dumny.


Cel:
Niski Cios 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pon Lut 02, 2015 10:00 pm

Matt obudził się rano. Ziewnął delikatnie i sam był zdziwiony, że pierwszą rzeczą, która przyszła mu rano do głowy był trening. Tak - Mattorith chciał trenować. Naprawdę zaczęło sprawiać mu to przyjemność. Trzeba to wykorzystać, dopóki taką chęć cały czas ma.
Przyszedł czas na trzeci trening Cięcia Furii. Matt przybył na miejsce, w którym trenował od samego początku przygody w tym miejscu. Już powoli przyzwyczaił się do ów miejsca i jakoś nie wyobrażał sobie treningu w innym miejscu - przynajmniej nie na razie. Kto wie co się będzie działo dalej?
Pokemon na początku trochę się rozgrzał i krótko potrenował znane już mu ataku - Utwardzenie oraz Drapanie. Po rozgrzewce chłopak wziął się za Cięcie Furii. Dlatego Matt na dzisiejszym treningu postanowił popracować nad swoją siłą fizyczną. Wykonał więc wiele ćwiczeń, które miały pomóc rozwinąć się jego mięśnie - zwłaszcza jeśli chodzi o pazurki - takie małe łapki.
Po tym nadszedł czas na trening Cięcia Furii, więc chłopak dalej zajął się próbami przecięcia kawałka kłody, który miał przed sobą. Dodatkowo wciąż próbował nadać odpowiednie właściwości swoim pazurkom. Trenował taki kilka godzin. Tak naprawdę do wycieńczenia.

Mattorith
Cięcie Furii (Fury Cutter) 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel

avatar

Male Liczba postów : 715
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Pon Lut 02, 2015 10:35 pm

Przechadzając się dalej po tym miejscu doszło do mnie, że nic więcej ze swoim tym życiem nie robię. Musiałem to zmienić. W końcu nie chcę być tutaj całe życie uwięziony. Dlatego postanowiłem wybrać się w spokojne miejsce i potrenować inny ruch. Pamiętam jak podczas nauki Ryku widziałem swoje zęby. Bialutkie i pełne. To będzie idealne wyjście. Poszukałem jakiegoś drzewa, na którym mógłbym z sukcesem poćwiczyć. Rozpocząłem po prostu od gryzienia konarów. Zaciskałem zęby za każdym razem coraz mocniej i bardziej zjadliwie. Chciałem aby to wyglądało na przerażający akt. Dzięki temu z pewnością będę w stanie terroryzować to co znajduje się dookoła.
- Hm, a nawet podczas tego sobie naostrzę moje zęby.
Dalej kontynuowałem zaciekle próby wygryzienia drzewa. Troszeczkę dewastacji jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Takie są prawa natury.

Uczę się Gryzienia -1-

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shi

avatar

Male Liczba postów : 372
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Wto Lut 03, 2015 3:14 pm

Kabuto Shi
~
Niezwykła codzienność Shi'ego w ciele Kabuto, a właściwie to kolejny dzień tutaj spędzony stał się w końcu faktem. Jak mniemał z już braku poczucia czasu Oak, był to już dziesiąty. Mały szkrab o specyfice skamieniałego stworzenia, którego ciężko jednoznacznie sklasyfikować jako robaka czy ssaka, ważne że był skamieliną i tego mężczyzna, a raczej samiec, się trzymał. Kabutoshi rozpoczął dzień od kąpieli w gorących źródłach, szczędząc sobie wizyty w bliższym jeziorze. Jako, że wczoraj tutaj zasnął, termalne jeziorka były bliżej.
- Siły wracają mi z każdym wykonaniem Absorpcji, więc to oznacza tyle, że ją opanowałem. Trzeba to zaznaczyć na prowizorce. - Zastanowił się, a mówiąc "prowizorka", miał na myśli wypisaną czy też rozpisaną wizytówkę vel. kartę postaci pokemona, który znajdował się na terenie Parku Jurajskiego. Ze źródeł udał się natychmiast właśnie tam i odznaczył kolejno:
- Rubryka ataki... Gdzież jesteś? O mam cię! ...Utwardzenie, Drapanie... A teraz... Ab-sorp-cja... Absorpcja! - Po dodaniu korekty, mógł skupić się już na kolejnym z cyklu treningu, tyle że dotyczącym kolejnego wykraczającego poza podstawę ruchu. Wydawał się mniej skomplikowany niżeli trawiasty, aczkolwiek ponownie miało miejsce tutaj wymienianie typu, odbiegając od dwóch podstawowych jakie posiadał oryginalnie Kabuto. Chodziło tym razem o typ ziemny, a ruch zwał się po prostu Błotnym Strzałem. Szybko go sobie w głowie zanalizował niegdyś białowłosy, teraz bezwłosy o beżowym pancerzu w kolorze właściwie adekwatnym do poznawanego typu, kolorze ziemi:
- To proste! Znajdę tylko jakieś bagna, poużywam trochę błota stamtąd, by później sam nauczyć się zrozumieć i wytwarzać ów błotko, by to zadało obrażenia oponentowi i przy okazji zmniejszyło jego szybkość. Przydatny ruch, zaiste. Obym się bawił tak dobrze jak przy rzucaniu shurikenami! - Stwierdził i pognał w zarośla, przebijając się przez, aby wkrótce znaleźć się na obfitych i pełnych życia jurajskich bagnach, gdzie oczywiście możność korzystania z błota pojawiła się natychmiastowo. Aby uatrakcyjnić trening, pokemon-człowiek-skamielina zaczął wyszukiwać drobne, zamieszkujące te tereny stworzenia, które bez skrupułów obrzucał błotem w szaleńczej furii. Niekiedy musiał uciekać przed ofiarami, ale było warto, bo dzięki temu zrozumiał konsystencję błocka. Teraz odsunął się trochę od urodzajnych bagien, by samemu w ciszy przestudiować wytwarzanie Błotnego Strzału.
- Rozumiem... - Pomrukiwał oczywiście po swojemu, w języku pokemonów, aczkolwiek to miał na myśli, w końcu dochodząc do tego, że będzie zmuszony skorzystać z energii ziemi, która póki co jest mu obca, ale po to trenuje, by zagłębić się w jej podstawach. Oczywiście resztę dnia tutaj spędził na trenowaniu też celności i skuteczności swoich rzutów z wykorzystaniem błota tu dostępnego, ale starał się również po swojemu wytwarzać, niekoniecznie w wersji pierwotnej, a niekiedy w wersji niebieskich kulek, których pierwotnie używa jego wyższa forma ewolucji, jak widać na tym obrazku.
- Kaaaa... buto! - Ten dźwięk oznaczał ziewnięcie równoznaczne ze zmęczeniem szkraba z kilkoma odnóżami i twardym pancerzyku. Nim jednak chciał oddawać się snu, pomyślał, że z Absorpcji korzystając, powróci sobie i siły i w ten oto sposób zyskał kolejny cenny czas, który wypełnił mu dzień, a bagno dalej było nękane przez rzucającego tu i tam błotem, a właściwie to strzelającego jak z karabinu nim, pokemona. Dzień miał się ku końcowi, więc zwlekać i pozostawać na bagniskach nie wypadało. Ukradkiem przemknął się przez zarośla, minął gorące źródła, wskoczył do jeziora będąc już praktycznie w umownym domu i wskoczył do łóżka wśród traw, wtulając w nią się słodko.

  • nauka Błotnego strzału (Mud Shot) #1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Wto Lut 03, 2015 7:43 pm

No i znowu się obudziłem bardzo późno, ale już zdążyłem się przyzwyczaić do tego co teraz się dzieję, siedzę w końcu już w tym mocno ponad tydzień i każdy powoli przyzwyczajał się do nowej sytuacji. Tak było i ze mną. Wreszcie jednak przyzwyczaiłem się do treningów w tej pokemoniastej formie i właśnie jak w zegarku doszło do mnie, że nadszedł czas na kolejny trening. Już chciałem brać się za kolejny trening Korzeni, ale wtedy rzekłem do siebie:
-Uświadamiam sobie, że właściwie przez te wszystkie treningi Korzeni nie miałem z nimi problemu i właściwie mogę uznać, że moje treningi Korzeni można zakończyć. I to zakończyć sukcesem. Teraz jednak rodzi się kolejny problem, bo muszę obrać dla siebie kolejny cel. Czego mógłbym teraz postarać się nauczyć? - po tym pytaniu właściwie retorycznym nastał początek zastanowienia. Mijały sekundy, a ja w mojej obecnej pustce w głowie próbowałem wyszukać atak, który jeszcze mógłbym poznać. I nagle... olśnienie. Przyszło mi na myśl coś tak oczywistego!
-Głupi ja. No to takie oczywiste. Jestem pokemonem wymarłym, a każdy do tej pory odkryty wymarły pokemon był w stanie poznać Antyczną Moc. Tak więc postanawiam, że właśnie biorę się za treningi Antycznej Mocy. Tak jakby ktoś się właśnie pytał to odpowiadam, że biorę się za ten ruch typu kamiennego. - po tych słowach sięgnąłem w głąb głowy, by odnaleźć zapamiętane gdzieś wyrywki z wykonywania tegoż właśnie ruchu.


No i po tym wszystkim sam mogłem zacząć trening. Na sam jednak początek ustawiłem sobie manekina, bo potrzebny mi jest cel dzięki, któremu na spokojnie mógłbym zabrać się za trening. I gdy już swój cel sobie ustawiłem to momentalnie zabrałem się za naukę tegoż ruchu. Na sam początek stanąłem naprzeciwko swego celu i gdy już tak w niego się wpatrywałem to wtedy zacząłem kumulować swoją wewnętrzną energię. Akurat w tym wypadku było mi nieco łatwiej, będąc starożytnym ożywieńcem moja energia już sama w sobie jest antyczna, a więc wszystko wspaniale układało się pod naukę takiego ataku. Tak więc kumulowałem swoją energię, a to wszystko tuż przed swoją twarzą otoczoną mackami. Energię którą tam odkładałem formowałem w kształcie kuli, która z czasem i biegiem dokładanej energii rosła. Gdy była już dość dużych rozmiarów to zaprzestałem i następnie ponownie wymierzyłem w cel. A na sam koniec posłałem go w niego, a gdy trafiał to powodował jego niezłe uszkodzenia. Następnie brałem się za kolejną próbę. Znowu zbierałem energię, znowu ją formowałem w kulę przed twarzą, a na sam koniec wymierzyłem w manekina i posyłałem w niego, by trafiając uszkodzić go. I tak w koło Macieju jak to mówią. Ponawiałem do kilkunastu prób włącznie, bo później byłem już nazbyt zmęczony, by wykonywać kolejne ataki. Ale gdy już wystrzeliłem to mogłem dumnie odczekać do następnego dnia, by znowu potrenować ten ruch. Po prostu muszę go opanować! Teraz jednak nie pozostało mi nic innego jak odpoczynek.

Cel:
-Próbuje siebie Lileepa nauczyć Antycznej Mocy (Ancient Power) (1)

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley
Admin
avatar

Male Liczba postów : 836
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   Wto Lut 03, 2015 9:01 pm

Kolejny piękny dzień. Dzień który przeznaczę na kształcenie się w nowych ruchach. Po wstaniu z łóżka, gniazda, poszukałem czegoś na ząb i poleciałem na moje stałe miejsce treningu jakim był pochylony dąb. Wędrowałem lub leciałem jakiś czas, aż w końcu trafiłem na swoje standardowe miejsce treningowe. Wyciągnąłem z krzaków swoją starą kukłę z poprzedniego treningu i tak jak na poprzednich, tak i na dzisiejszym kontynuuję naukę Ataku Skrzydłami. Słońce skryło się za chmurami, a przelotnie powiewał delikatny wiaterek. Idealne warunki do latania i trenowania. Wielce się nie zastanawiając wszedłem na drzewo tak jak zwykłym robić to na poprzednich treningach. Rozłożyłem skrzydła i wybiłem się w powietrze. Chwilę później zacząłem szybować, aż nagle nastąpił zwrot akcji i pikowanie w stronę kukły. Podczas spadania, moje skrzydła zaczęły delikatnie jaśnieć po czym zaczęły połyskiwać białym światłem. Tuż przed uderzeniem światło było tak mocne, że aż oślepiało. Uderzyłem skrzydłem w lalkę, po czym zawróciłem i ponownie uderzyłem skrzydłem w kukłę. Wzbiłem się wyżej aby usiąść w koronach mojego drzewa i ponownie wykonałem wzlot, pikowanie w manekina i uderzenia skrzydłami w cel. Trening był bardzo wyczerpujący, ale zaraz po jego zakończeniu znalazłem siłę aby posprzątać po sobie czyli kukła w krzaki, zjeść porządną kolację i iść spać do gniazda spokojnie oczekując na kolejny dzień pełen pracy.

Cel:
Nauczenie się (Archen) Ataku Skrzydłami (Wing Attack)(2)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: PJP - Plac treningowy   

Powrót do góry Go down
 

PJP - Plac treningowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» PJP - Plac treningowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Archiwum :: Archiwum :: Eternal vol 2.0-