IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 10:58 pm

[wznowienie przygody]

Przygoda Wabika

Ciepłe promienie wiosennego słońca wpadały do pokoju przez szpary w zasłonach. Były zbyt słabe, aby rozświetlić pokój młodego szamana, ale na tyle silne, aby dokuczliwie przerywać mu sen. Jedynie odruch okrycia się kołdrą był obecnie jedyną deską ratunku (zwłaszcza na tym poziomie rozbudzenia i pracy mózgu). Ale opcja nie była długo skuteczna, ponieważ pod pierzyną szybko zrobiło się duszno i ciężko było wytrzymać. Wygląda na to, że jednak trzeba wstać. Zapewne młody umysł szacował, jaka to nieludzka godzina być mogła, ale wskazówki zegara nie były łaskawe. Godzina dziesiąta widniała na tarczy. Niby nic, jednakże to dziś miała odbyć się pierwsza, szamańska wyprawa tego młodego mężczyzny, a nic tak dobrze nie działa jak obcowanie z przyrodą o świcie. Niby strach, co pomyślą przodkowie, ale z drugiej strony, co się stało, to się nie odstanie. Chyba można jedynie wziąć się w garść, spakować i wyruszyć do gaju, prawda?
Ach gaj... Spokojne miejsce, łono matki natury, teren goszczący rozmaite okazy pokemonów - o wiosennej porze roku to miejsce jest najpiękniejsze, ponieważ wszystko zaczyna się budzić do życia, a co za tym idzie, panuje tam ogromne zamieszanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:38 pm

Chłopak zwany Wabikiem smacznie sobie spał w swoim ciepłym i mięciutkim łóżku, jednak wesołe promienie światła skutecznie zakłóciły jego spokój. Instynktownie sięgnął po poduszkę, która o dziwo nie była pod jego głową, przewrócił się na drugi bok i przykrył kołdrą. Po kilku minutach zrobiło mu się duszno, więc przewrócił się na plecy i spokojnie wpatrywał się w sufit. Dopiero po kilku sekundach wyskoczył z łóżka jak poparzony, ponieważ przypomniał sobie, że miał dzisiaj odbyć pierwszą szamańską podróż w jego życiu. Spojrzał na telefon, który niestety się rozładował co sprawiło, że budzik nie zadziałał. Złośliwość rzeczy martwych. Na tarczy zegara widniała godzina dziesiąta. Wabik zabrał uprzednio przygotowane rzeczy i ruszył do łazienki w celu odbycia toalety porannej. Potem, już ubrany, zwarty i gotowy złapał torbę z spakowanymi rzeczami i opuścił swój pokój.
- Przodkowie, nie gniewajcie się na mnie. - powiedział sam do siebie, ale wiedział, że szaman nigdy nie jest sam. Zawsze może liczyć na pomoc duchów swoich ojców. W końcu to rodzina. W czasie wędrówki do gaju rozmyślał, jak się zmieniło jego życie i jak szamaństwo na niego wpłynie. Ten dar jest wielkim wyróżnieniem, ale prowadzi do wielkiej odpowiedzialności. A on przyjął to brzemię, teraz nie ma odwrotu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:39 pm

Wabik zebrał podstawowy ekwipunek i wraz z wyjściem z domu, rozpoczął swoją wędrówkę, która miała dodatkowo napełnić jego życie magią, wskazać tę drogę przez życie, która jest mu przeznaczoną. Wystarczyło, że przeszedł przez mało ruchliwą uliczkę przed domostwem, w którym się jedynie zatrzymał (nie chcę ingerować w dokładne miejsce zamieszkania postaci) i był już na ścieżkach gaju. Dlaczego właśnie tutaj? Ponieważ było tu spokojnie, bujna roślinność, która przepełniała to miejsce, zdawała się skutecznie odcinać ludzi od cywilizacji. Dla niektórych mogło się to wydawać straszne, ale to tak, jakby natura walczyła ze zgiełkiem miast i w efekcie bitwy zdobyła zaciszny kącik, którym cieszyć się mogli Ci ludzie, którzy potrzebowali ciszy i spokoju. Oczy młodego szamana rejestrowały teraz głębię tutejszych barw. Soczysta zieleń często przeplatała się z jaskrawym kwieciem. Majaczące w oddali brązy kory drzew, przypominały plecionkę z koszyka, dając wrażenie, że jest się w owym ułożonym... Ale ciężko to porównać. Czy leży się tak bezpiecznie, a może nawiązując do świąt - może czuć się pisanką? To trochę bez sensu, ale na prawdę pewne elementy są tak wyjątkowe i tak odbierane przez naszą percepcję poznania, że mogą trafić tylko do naszego umysłu i głębszego zakątka wyobraźni, ale nie mogą zostać przekształcone w słowa. Tak, więc krajobraz był w intensywnych kolorach, a górowała roślinność. Młodzieniec kroczył obecnie zakładaną z góry główną ścieżką, mijając rzędy ławek i zakładanie zatrzymał się przy niewielkim oczku wodnym, gdzie wesoło pływały Magikarpie, były one mniejsze od właściwych okazów pokemonów. Wabik musi wybrać, jak chce przemierzać przez pokemonowy gaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:41 pm

Po wkroczeniu na teren gaju poczuł się inaczej. Tu nie było brudnego powietrza stworzonego przez człowieka oraz jego wynalazki. Tutaj władze sprawowała natura, a powietrze było świeże i bardzo rześkie. Jedyne dźwięki, które dochodziły do uszu Wabika to kojący szum liści drzew i krzaków. Szaman przypomniał sobie w czasie wędrówki swoje dzieciństwo, kiedy jeszcze nie trenował własnych podopiecznych. Uwielbiał wtedy kroczyć przez dzikie tereny lasu, który znajdował się niedaleko jego domu. Czuł się wtedy tak błogo. Z zadumy wyrwał go plusk wody. To Magikarpie korzystały z dobrodziejstwa, którym była krystaliczna woda w dziczy. Przodkowie potrafili chronić to co piękne, przed destrukcyjnymi siłami. Wabik uklęknął obok zbiornika i wpatrywał się w leniwie pływające ryby. Teraz wyglądają niepozornie, ale drzemie w nich ukryta siła. Szaman wyciągnął z torby trochę jedzenia dla pokemonów i poczęstował swoich braci.
- Smacznego. Rośnijcie, musicie być silne by przeżyć. - powiedział i wstał. Ruszył w głąb gaju. Chciał jeszcze bardziej oddalić się od cywilizacji. Najchętniej zostałby tu, jak najdłużej. Ale musiał zmieniać ten świat na lepsze. Wiele pokemonów żyje samotnie w oczekiwaniu na spotkanie wyjątkowej osoby. Ale bez pierwszego amuletu i spotkania swojego drzewa nie opuści tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:42 pm

Młodzieniec zatrzymał się przy stawie. Tafla wody mieniła się w blasku słońca, które przedzierało się z trudem przez gęste gałęzie osadzonych tu drzew. Magikarpie były niewielkie, jak już wspomniane było, ale Wabik wiedział, że to, co skrywają w swym wnętrzu to coś o ogromnych gabarytach. Dusza, siła, niezmierzone pokłady cech, które mogły mieć nieskończone pomiary. Nie mniej, pyszczki tych pokemonów jak zawsze były nieskalane zewnętrznymi oznakami inteligencji i myśli. Zapewne przez pozory ludzie szybko ewoluowali swoich podopiecznych, a prawda jest taka, że aby ewoluować, trzeba najpierw docenić swoją obecną formę... Inaczej nie będzie się potrafiło korzystać ze wszystkich nowych aspektów. Ale tak tu się rozgadujemy na temat ryb, a nasz główny bohater postanawia je dobrodusznie nakarmić. Ciekawe, czy ktoś zatrzymuje się tutaj, aby nacieszyć swój widok pokemonami, aby z nimi po obcować, choćby karmiąc je. Granulowane, kolorowe kulki wylądowały w wodzie, powodując zamęt. Każda z rybek chciała zakosztować przysmaku. W końcu wszystko ucichło, a z tego wszystkiego, z natłoku, ze stawu wypadła jedna, niewielka, aczkolwiek niesamowicie twarda, karmazynowa łuska. Z zewnętrznej strony była gładka i połyskiwała w złocistych promieniach. Wewnętrzna, była szorstka. Kto wie, może ten prezent natury przyda mu się do stworzenia swoich Szamańskich atrybutów? Jakby nie patrzeć doświadczył teraz daru natury.

Nastał czas na dalsze kroki, a w tym celu, młodzian zboczył ze ścieżki i kierował się w bardziej dzikie ostępy gaju, gdzie rzadko widywało się człowieka. Trawa stawała się coraz wyższa, sięgając maksymalnie nieco ponad kolana. Świat wydawał się coraz bardziej odległy, aż można by pomyśleć, że trafiło się do równoległego wymiaru. Widać było powalone drzewa, których nikt nie uprzątnął, tutaj wszystko pozostawało poddane naturalnemu biegowi. Czy to nie piękne? Żadnej ingerencji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:42 pm

Chłopak cierpliwie czekał, aż wszystkie ryby się najedzą. Nie chciał, by któraś poczuła się gorsza przez to, że jest młodsza lub słabsza. W swojej przygodzie trenera sam złapał niepozornie wyglądająca rybę. Był to pierwszy, samodzielnie złapany pokemon. Wyglądał niepozornie, jednak potrafi się przemienić w pięknego Mioltica. Wabik nie trenuje go ze względu na swojego startera, Feebas musi poczekać na swój czas. Chłopak już chciał opuścić swoich przyjaciół, lecz usłyszał cichy plusk i obok jego stóp wylądowała karmazynowa łuska. Prezent od braci. Można to uznać za równorzędną wymianę. On ich nakarmił, a one dały mu część siebie. Coś co będzie mu przypominać.
- Dziękuję. Nie zapomnę was. Ta łuska będzie zawsze przy mnie, a przynajmniej będę się starał. Nie śpieszcie się. Cieszcie się swoich czystym jeziorem. Nie wszyscy zasługują na taki luksus. Teraz niestety muszę was opuścić, ale postaram się jeszcze kiedyś tu wrócić. - po tych słowach spojrzał na taflę wody i z łuską w dłoni oddalił się. Swoją drogą, ciekawe co by ktoś pomyślał gdyby widział tą sytuację. Nie każdy rozmawia z przypadkowymi pokemonami, zazwyczaj próbują je złapać. W czasie dalszej wędrówki Wabik uważnie się rozglądał, nie chciał by coś umknęło jego uwadze. Dodatkowo co jakiś czas zatrzymywał się, czasami nawet siadał pod drzewem z zamkniętymi oczami, by oddać się całkowicie naturze. W czasie podróży uważał, by przez przypadek nie złamać młodego drzewa, które dopiero co wyrosło z ziemi. Szanował naturę, podobało mu się to naturalne piękno. Widać, że nikt przed nim przed kilka ostatnich lat tędy nie spacerował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:42 pm

Każdy dar natury przyczyniał się do rozwijania duszy Wabika. Wszystko co się działo w życiu Szamana, miało jakiś cel. W tym wypadku chłopak hojnie obdarował pokemony w stawie, pożywieniem, w zamian otrzymał silną, twardą jak stal, połyskującą łuskę, na znak jego dobrego serca, nie lękającego się oddać co jego innym istotom.

Czy mógł być postrzegany dziwnie przez innych ludzi? Zapewne tak, skoro różne dusze przemierzają te drogi, ale On teraz się od tego wszystkiego oddala. Ruszył swoją drogą nie bacząc za siebie, bo taka jest prawda. Szedł bacznie się rozglądając, mijając krzewy z jagodami o zarośniętych, dzikich pędach. Wędrował między wolnymi drzewami, które bez ograniczeń wspinały się ku niebu, których korzenie sięgały niezwykle głęboko, mogąc czerpać wodę z pradawnych źródeł, dzięki czemu ich zieleń była niespotykana, a kora ciemna i twarda, na tyle, że Stantler miałby problem zdrapać ją swym porożem. Wabik siadał co jakiś czas pod drzewem, nie do końca dając do zrozumienia, czy chce odpocząć, czy sprawdzić reakcję roślinności, a może starał się skontaktować z nią, aby odnaleźć właściwą trasę? W końcu ile może iść, jakie drzewo go wybierze i jak je znaleźć? Szedł raczej po omacku, jak dziecko we mgle, nie do końca wiedząc czego szuka. Był ostrożny, spokojny, zupełnie nie jak na jego wiek. Patrzył swymi bystrymi oczyma na otaczającą go naturę.

Usiadł ponownie pod starym drzewem, o korze pomarszczonym jak rodzynka. Przymknął oczy, a wtedy rozległ się szum. Nie był on głośny, ani rozległy, prowadził w określonym kierunku, tylko niektóre drzewa były targane przez swawolny wiatr, a reszta roślinności milczała, w swym ożywieniu. Gdyby tylko liście miały oczy - Tysiące par skierowane byłyby na młodego szamana, który dźwiga się z grzechów i ludzkich zapędów, który podąża do oczyszczenia swojej duszy.

Co zrobi teraz Wabik? Zrozumie znak i pomknie? A może pozostanie jeszcze chwilkę, w błogim odpoczynku, spoczywając na miękkich łodygach traw?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:42 pm

Wabik przez dłuższy czas zwiedzał las i cieszył swe oczy pięknymi widokami, jakie stworzyła sama dzika natura. Nie było w tym żadnej ingerencji człowieka, dzięki czemu wszystko wyglądało tak naturalnie i niepowtarzalnie. Na całym świecie nie znajdzie się dwóch takich samych lasów, drzew, krzewów i pokemonów. Zawsze istnieje mała, nawet drobna różnica. Podobnie jest z ludźmi, nawet bliźniaki nie są takie same. Wracając do przygody, chłopak w sumie sam konkretnie nie wiedział czego szuka. W czasie rozmowy z jedyną szamanką, którą poznał zdołał się tylko dowiedzieć, że swoją podróż musi rozpocząć od zrobienia pierwszego amuletu, który będzie mu towarzyszyć przez całe życie. W czasie podróży poddawał się całkowicie woli przodków, którzy sprawili, że życie potoczyło się tak, a nie inaczej, ponieważ w życiu szamana nie istnieje takie coś jak przypadek. Chcą pomóc losowi siadał pod różnymi drzewami, niekiedy dotykając palcami korzeni lub starej, wiekowej kory. Na niektórych drzewach widoczne były ślady po pazurach dzikich pokemonów, które zamieszkiwały ten tajemniczy gaj. Mimo świadomości, że wkroczył na teren dzikich stworzeń, jego serce nie przepełniał strach, tylko ciekawość i pewność. Po wielu godzinach wędrówki usiadł pod starym drzewem, który zapewne już wiele przeżył i gdyby umiał mówić, uraczyłby Wabika interesującymi opowieściami o historii tego świata i jego skrawku, którym był las. Z kieszeni wyciągnął raz jeszcze karmazynową łuskę. Powoli, bez pośpiechu zaczął jej się przyglądać z wszystkich stron i jeździć opuszkami palców po jej powierzchni. Błacha rzecz, a cieszy. Ale prezenty z serca są lepsze od drogich, wymyślnych przedmiotów. Dodatkowo przez myśl mu przemknęło ilu jest ludzi takich jak on i Imuna. Ilu szamanów spokojnie kroczy po świecie dostrzegając to, czego inni nie widzą i nigdy nie zobaczą. Z refleksji wyrwał go szum drzew. Wydawało mu się, że rośliny i wiatr chcą mu pomóc, by nie musiał już błądzić po omacku przez dzikie tereny. Bez namysłu poddał się woli przyrody. Wstał i ruszył w kierunku, gdzie prowadziły go znaki. Jego serce przepełniła radość. Teraz jest pewny, że nigdy nie jest sam,a przodkowie go nie opuścili przez poranną wpadkę. A przyjazne duszki mogą mu pomóc. Może ta długa wędrówka była tylko sprawdzeniem jego intencji i silnej woli, ponieważ bez nich już dawno by odpuścił i wrócił do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:43 pm

Chłopak wstał i ruszył za wiatrem, mącącym drzewa. Jego serce zabiło szybciej mimo woli. Czyż to nieekscytujące doznać dowodu, że nie jesteśmy sami? Że ktoś zawsze nad nami czuwa i jest gotów pomóc, gdy tylko to zaakceptujemy. Przemierzał, więc kolejne dzikie ostępy, a musiał się śmieszyć, bo wiatr gnał do przodu i nikł w oddali. W końcu wyprowadziło to Wabika głębiej w las, gdzie już żadna droga nie była tak oczywista. Mógł poczuć się, jak w labiryncie. Pozornie całe otoczenie wyglądało tak samo, ale jak sam już to zauważył - nic nie mogło być takie samo, zawsze jest jakaś różnica.

Przed nim rysowały się trzy drogi, równie zarośnięte i ciemne, ale o innych uczuciach. Gdy zbliżył się do pierwszej, poczuł nieprzyjemne ukłucie w sercu. Ogarnęła go ogromna niemoc i poczuł, jakby coś lub ktoś go rozczarował, zranił... Upadł na kolana. Ciężar tej drogi był niesamowicie przygniatający. Ledwo dotarł do drugiej, która podniosła go na nogi. W jego duszy zapanował błogi spokój i poczuł niesamowite ciepło, które delikatnie go otoczyło, jakby nie chcąc go sparzyć. Nie czuł się szczęśliwy, ale też nie smutny. Równowaga i harmonia ducha, to właśnie odczuwał. Niechętnie, więc przeszedł do trzeciej opcji. Ta droga najpierw wywołała u niego złość, istną wściekłość, która prowadziła do chęci destrukcji, ale po dłuższej chwili przeszły te negatywne uczucia i... Chciał nagle skakać, tańczyć, śpiewać - Cieszyć się życiem. Wszystko w około zyskało na barwach, czuł się niesamowicie szczęśliwy i wszechmogący. Przy tej drodze był pewien, że osiągnie wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:43 pm

Czuł w głębi serca, że jego życie właśnie się odmienia. Jego serce nagle zaczęło bić mocniej i nie było to efektem zmęczenia. Kondycja pozwalała mu na bieg za tajemniczym drogowskazem, którym był wiatr. W czasie pościgu chłopak cały czas obserwował gdzie stawia nogi, by przez przypadek nie zranić małego pokemona żyjącego wśród wysokich traw. Wabik sądził, że już dawno był w środku lasu, gdzie jeden niewłaściwy ruch mógł sprawić, że już nigdy nie znajdzie drogi do domu. Był w błędzie. Wiatr zaprowadził go do miejsca, które było prawdziwym labiryntem. Przed obraniem kolejnej drogi chłopak zatrzymał się na chwilę. Przez chwilę zastanawiał się jak może wyglądać jego duchowy opiekun. W głowię rodziło się wiele pomysłów i możliwości. Ostatecznie tylko spojrzał w niebo i skinął głową w geście podziękowania. Bez tek pomocy biedny Szaman pewnie by jeszcze krążył jak dziecko we mgle. Przed sobą miał trzy drogi. Każda wyglądała tak samo, ale dochodziły z nich różne uczucia. Do odważnych świat należy. Wabik zbliżył się do pierwszej, by lepiej wyodrębnić emocje z nią związaną. Nagle poczuł ukłucie w sercu, które zbiło go z nóg. Z bezradnością padł na kolana próbując przezwyciężyć ból. Na tym się jednak nie skończyło, bo towarzyszyły mu inne negatywne odczucia. Był bezsilny, przez głowę przelatywały mu myśli, że zranił kogoś lub zawiódł, uronił nawet kilka łez. Szaman z trudem czołgał się w kierunku środkowej ścieżki. Była ona zupełnie inna. Ledwo się do niej zbliżył i wszystkie emocje odeszły w niepamięć. Czuł przyjemne ciepło, które niosło za sobą bezpieczeństwo i błogość. Jego emocje się wyrównały, osiągnął idealny punkt między spokojem, a gniewem. Praktycznie już zdecydował, ale nie wadziło mu sprawdzić kolejnej ścieżki. Tam był zdezorientowany. Najpierw poczuł przypływ energii i chęć zniszczenia czegoś, a później korciło go, żeby tańczyć, śpiewać i szczyty zdobywać. Ta droga mogła doprowadzić do osiągnięcia wszystkich celów, jednak obawiał się konsekwencji. Wrócił to drugiej ścieżki, gdzie przywitał go błogi spokój. Wabik pierwszy raz przeżył tak intensywne wahania nastrojów. Zabrał raz jeszcze głęboki oddech i ruszył druga ścieżką przed siebie. Nie odwracał się za siebie. Przeszłości nikt nie zmieni, możemy martwić się o przyszłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:44 pm

To nie była łatwa decyzja. Każda z tych dróg mogła znacząco wpłynąć na osobowość Szamana. W końcu pod wpływem tylu uczuć, możemy zmienić się nie do poznania. Wybrał jednak najkorzystniejszą z dróg Szamańskich, które przynosiło mu równowagę i spokój ducha. Mógł dzięki temu świadomie i logicznie podejmować decyzję, które będą idealnym odzwierciedleniem jego samego, a nie chwili. Z pewnością niesie to ze sobą zalety, ale na pewno też i wady, czasami ciężko jest cieszyć się z chłodnej kalkulacji, w końcu życie bywa różne, a wszystko potrzebuje pewnej równowagi. Wabika czekają więc nie tylko radosne chwile, ale także i gorzkie, z tym, że na pewno nie będą one dla niego ciężarem.

Przeszedł przez tunel, na początku ciemny i niewyróżniający się, ale z czasem robił się jaśniejszy. Zachodzące słońce, swymi karmazynowymi promieniami przedzierało się przez korony drzew, oświetlając kilka, szczególnie interesujących drzew. Przed Szamanem rysował się zagajnik tak stary, że za pewne obecne pokolenia nie znają dokładnego wieku. Nie oznacza to, że drzewa, które przyszło Mu zobaczyć, były stare. Były tu naprawdę przeróżne wiekowo dęby, sadzone przez mężczyzn, zgodnie ze starą tradycją, związaną z typowym sadzeniem owej roślinności. Z łatwością można było dostrzec młode sadzonki, które ledwo wyrastały ponad ziemię, ale były też i ogromne roślinne wieżowce, których gałęzie były tak grube i rozłożyste, że mogłyby dźwignąć ciężar domu jednorodzinnego. Z resztą mieszkać w takim miejscu byłoby zapewne pięknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:44 pm

W czasie przechadzki tunelem Wabik czuł spokój i harmonię płynąca do niego z różnych stron. Następne co zobaczył, to były przeróżnej wielkości dęby. Każde zapewne mogłoby opowiedzieć długie i interesujące historię, gdyby tylko umiało mówić. W głowie chłopaka narodził się pomysł. Od razu rozpoczął poszukiwanie zdrowo wyglądającego żołędzie z którego w przyszłości ma szansę wyrosnąć potężny i majestatyczny dąb. Wiele nasion miało ubytki lub zamieszkane były przez owady, jednak po kilkunastu minutach Szaman znalazł to czego szukał. Następnie w miarę pustym miejscu odgarnął ściółkę i własnymi rękami zaczął kopać dół. Nie straszny mu był piasek i brud, bardziej się martwił, czy duchy tego lasu nie pogniewają się, że on ingeruje w jego wygląd sadząc własne drzewo. Zanim złożył żołądź do ziemie, pomodlił się do duszków urodzaju i tego lasu, by opiekowały się roślinką, oraz pozwoliły jej wyrosnąć w potężne drzewo. Następnie przysypał dołek ziemią, którą wyrównał i na jej powierzchni palcem narysował runy: Fehu, Jera i Inguz. Miały one zagwarantować tej ziemi obfitość i urodzaj. Wstając z jego torby wypadł notes, który otworzył się na rysunkach i notatkach o kosturach wędrowcy. Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech, bowiem dąb jego zdaniem idealnie nadawał się do tej roli. Wokół tego mistycznego drzewa symbolizującego siłę i wytrzymałość krążyły legendy, że słowiański Bóg Perun, który był uosobieniem gromowładcy, boga grzmotów i piorunów wybrał sobie jako święte drzewo dąb. Wabik ruszył w poszukiwaniu gałęzi lub kija, który będzie spełniać jego wymagania. Coraz bardziej mu się ta podróż podobała. Najchętniej zostałby w tym gaju na zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:45 pm

Chłopak poczuł świeży zapach liści i traw, zupełnie jak po deszczu, lub jak po koszeniu. Można było w tym miejscu odpłynąć, pogrążonym w błogostanie, wiedzionym swymi zmysłami: wzrokiem, dotykiem i zapachem. Ale początkujący Szaman nie zamierzał tu próżnować. Jego emocje były doskonale wyrównane, potrafił więc, cieszyć się okolicznościami, jak i ciągle pamiętał, po co tu przybył. Rozejrzał się dookoła. Jego oczy o barwie palonej kawy, wyraźnie czegoś szukały. Wkrótce nogi powiodły za wzrokiem, a dłonie za swe cele obierały żołędzie. Dzieci dębów były zbierane, ostrożnie sprawdzane, aby nie naruszyć ich stanu i nie zaprzepaścić szansy życia, po czy te, które nie były mu przydatne, pozostawały odłożone pod rodzicielskimi korzeniami. Duchy lasu szumiały, z ciekawością przyglądając się poczynaniom młodzieńca. Wszystko jednak ucichło, gdy znalazł ten owoc drzewa, który według niego nadawał się doskonale, aby wcielić pomysł w życie.
Uklęknął, zanurzając dłonie w ziemi. Odgarniając ją miarowymi ruchami, wykopał dołek, dla wybranego przez siebie żołędzia. Złożył ręce, a następnie rozdzielił wznosząc do góry, modląc się do duchów. Ostrożnie umieścił tam brązowego dziatka i zasypał. Ładnie uklepał kopie, tak, że powierzchnia wyrównała się. Na takiej podstawie ponownie umoczył palec w ziemi, tym razem zapisując runy: Fehu - runę dobrobytu, sfery ognistej; Jera - związaną z czasem, zamieszkującą kręg wody; Inguz - ostatni symbol, połączony z płodnością i poświęcony Ziemi. Po wyrysowaniu znaków, powstał.
Nie wiedział czy zrobił dobrze. Na początku był szum, a teraz zupełna cisza. Mógł poczuć drobną, ludzką wątpliwość, która jest tu oczywiście zrozumiała, ale po chwili otrzymał drobny znak... Niebo pokryło się ciemnymi chmurzyskami, z których lunął deszcz. Była to krótka, ale intensywna ulewa, która dostarczała odpowiednią ilość wody sadzonce i pozostałym drzewom. Na koniec, kłębowisko ostentacyjnie rozeszło się, ukazując złociste promienie słońca. Wiosenne, ale tak intensywne, jak gdyby już było to Letnie. Widocznie dar został przyjęty.
Można by uznać, że nigdy nie należy wątpić w swą intuicję, zwłaszcza Szamańską. To, czego pragnie dusza i zatwierdza serce, oraz zgadza się z logiką umysłu - Nie może być złe. Odetchnął więc, przemoczony do suchej nitki. Wyjął suchy notes, zabezpieczony przez torbę.
Kostur wędrowca... Idealny byłby, gdyby został wykonany z tak potężnego drzewa, jakim jest dąb! Zasadził nasionko, z którego wykiełkuje nowy, więc jedną z licznych gałęzi poświęcić może z czystym sumieniem. Ponownie trwały poszukiwania, ale promienie słońca oświetliły gałęzie największego okazu. Nadawały się - U góry były zdecydowanie cienkie i młode, wystarczyłoby dobrać długość, ewentualnie przyciąć owe "pędy" (w porównaniu z resztą gałęzi, te wyglądały jak młodziutkie kiełki). Trzeba tylko wspiąć się do góry...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:46 pm

Do nozdrzy chłopaka cały czas dochodził jego ulubiony zapach skoszonej trawy lub lasu po deszczu. Powietrze było wtedy takie świeże i czyste. Żadnymi słowami nie można było tego opisać, to musiało się przeżyć. Wabik na chwilę zamknął oczy i nabrał aromatyczną woń do swych płuc, by lepiej i intensywniej przeżyć doznania zapachowe. Ubolewał nad tym, że dłużej nie może tu zostać i cieszyć się pięknymi chwilami, ale wiedział, że w przyszłości jeszcze nieraz będzie miał okazję przeżyć podobne chwilę, które czynią ten świat pięknym. W celu wykonania swojego zadania krążył po lesie przeszukując żołędzie i odpowiednie miejsce. Cały ten czas czuł na sobie wzrok innych i wydawało mu się, że szum drzew, to ciche szepty duchów, które wymieniały między sobą spostrzeżenia co Szaman robi dobrze, a co źle. Po zakopaniu odpowiedniego nasiona, odprawieniu modłów i narysowaniu runów pewnie stanął na nogach i w spokoju oczekiwał na znak. Nagle cały las się wyciszył, nawet liście drzew nie wydawały charakterystycznego szumu. To zasiało w sercu chłopaka ziarno niepewności, może duchy się pogniewały, że ośmielił się zasadzić własne drzewo i tym samym ingerować w krajobraz, który stworzyła piękna natura. Radość w sercu Szamana przywrócił widok ciemnych chmur z których po chwili na ziemię spłynął przyjazny deszcz, który zmoczył świeżą ziemię, która kryła w sobie zaczyn potężnego drzewa, który będzie świadkiem dokonań ludzkości na przestrzeni kolejnych tysiącleci. Wszystko trwało mniej niż pięć minut. Po deszczy chmury się rozpłynęły, a ich miejsce zajęło przyjazne słoneczko, które było niezbędne rośliną do życia. Wabik spokojnie odgarnął mokry kosmyk włosów z twarzy i podziękował raz jeszcze hojnym duszką za przyjęty dar, którym była roślinka. Notes, który zawierał wszystkie jego notatki i plany na szczęście nie uległ zniszczeniu przez obfity deszcz. Kostur wędrowca idealnie współgrał z jego szamańskimi planami. W głowie miał już wiele pomysłów jak stworzy swój kij, który będzie mu towarzyszyć do końca życia, a na jego powierzchni będzie się zapisywać jego historia. Z delikatnym uśmiechem spojrzał na potężne drzewo. Szybko zrzucił z siebie bluzę i wytarł w nią mokre dłonie. Nie chciał przez przypadek ześlizgnąć się i upaść na twardą ziemię. Wiedział, że duchy się nim opiekują, ale wolał nie nadużywać ich dobroci. Zbliżył się do pnia drzewa. Musiał się chwilę oswoić z myślą, że za chwilę będzie się piąć w górę. Spojrzał na piękną korę, na której nie było żadnych skaz.
- Przepraszam jeśli skrzywdzę Twe piękne oblicze. Dam z siebie wszystko, by nie zniszczyć Twojego życia. Zabiorę tylko jedną gałąź, która będzie mi towarzyszyć do końca moich dni. Nie okryję hańbą Twojej historii. - wyszeptał. Dopiero po tych słowach zaczął się wspinać. Musiał być pewien swoich racji. Jego mięśnie musiały dać z siebie wszystko, by podciągnąć się. Pomagał sobie nogami. Odetchnął z ulgą, gdy dosięgnął pierwszej gałęzi. Mógł na niej spokojnie odetchnąć i zapewnić mięśniom odpoczynek mając pewność, że ze względu na grubość się nie złamie. Po chwili kontynuował z uporem swoją podróż. Za każdym razem bacznie się rozglądał i planował swe ruchy z wyprzedzeniem. Dodatkowo uważał, by nie złamać gałęzi lub przez przypadek nie spłoszyć ptaków, które założyły swe gniazda wśród liści i złożyły w nich jaja. Szaman nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby przez niego rodzice porzucili swe dzieci lub co gorsza jajko rozbiło by się na ziemi. Chłopak czuł za te stworzenia odpowiedzialność. Im wyżej był, tym panorama była piękniejsza i zapierała dech w piersiach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:47 pm

Wabik podszedł do drzewa. Jego pień był olbrzymi, sam nie ująłby go ramionami. Nie wiadomo nawet, czy grupka pięciu osób zdołałaby to zrobić. Ile mógł mieć lat ten pomnik przyrody? Nie wiadomo. Nie on jedyny był tak wyrośnięty, gdyby tak było, odznaczałby się bardziej w parku, ale dębów zbliżonych do tego było sporo, żaden nie przybliżał się jedynie wiekiem. Pomarszczona, twarda kora, przypominała ściankę wspinaczkową. Zdawała się bez problemu dźwignąć ciężar młodego mężczyzny, nie odnosząc przy tym uszczerbku.
Brązowooki przyjrzał się swojemu wyzwaniu, które wywoływało mieszane uczucia. Z jednej strony struktura wydawała się być sprzyjająca, a wytrwać miał tylko do gałęzi, a z drugiej padało, mogło być ślisko i niebezpiecznie. Pozory również mogły go zmylić.
Otarł swe ręce o wilgotne spodnie. Niewiele to pomogło, ale było lepiej. Kilka machnięć w powietrzu, aby dodatkowo osuszyć skórę i Wabik mógł zaczynać swoją wędrówkę do niesamowitego labiryntu…

Wbił palce w większą wypustkę w korze, ułożył swą stopę tak, że ciężar wspinaczki spoczywał na palcach. Cóż… Inaczej się nie dało. Podciągnął się szybko i chwycił drugą ręką pnia. Pierwsze kroki wykonane. Nie mógł długo pozostać w jednym miejscu. Musiał wzrokiem szybko wypatrywać kolejną możliwość wspinaczki. Niekiedy trzeba było się cofnąć, postąpić na bok, aby wspiąć się wyżej. Przez to, droga wydawała się niezwykle realistyczna i życiowa, bo przecież cofamy się nie raz, aby dojść dalej. Też nie obyło się drobnej ofiary, jaką przyszło ponieść młodemu Szamanowi. Choć kora go utrzymywała, miejsca idealne do chwytania, były często ostro zakończone. Czynność, więc wywoływała nie tylko ból, ale i rany. Nie raz zaciął swe dłonie, z których wolno sączyła się krew. Przeważnie, były to rany od wewnętrznej strony dłoni, powierzchowne lub kłute, nie zrobiły więc na Wabiku większego wrażenia i nie zakłóciły jego drogę do najniższej gałęzi.

Zmagał się z drzewem całe pół godziny, chociaż było to zaledwie kilka metrów. Chwycił się gałęzi, ciężko sapiąc ze zmęczenia. Podciągnął się na drżących ramionach i usiadł zmęczony. Opierał się plecami o pień, dając sobie chwilę wytchnienia. Ziemia wcale nie wydawała tak daleko. Uśmiechnął się szczęśliwy. Teraz powinno być już łatwiej, gdy doszedł do tego punktu. Spojrzał do góry i uśmiech nieco zbladł, aczkolwiek wyczuwał dobrą nowinę w malującym się przed nim widoku. Korona drzewa była z zewnątrz gęsto obrośnięta liśćmi, przy czym rzadziej obrośnięte były wewnętrzne szczeble rośliny. Ujmowało mu to oczekiwanych widoków, ale tworzyło też ciekawą, wyodrębnioną sferę pełną mistycyzmu. Ten mur pomiędzy światem zewnętrznym, a wnętrzem korony powodował wytworzenie się całkiem odrębnego świata. Słońce ledwo przedzierało się przez gęstwinę, łatwiej miał oczywiście deszcz, co można było wywnioskować po kroplach spoczywających na liściach i pełznących po korze. A co się tyczyło gałęzi… Można by rzecz, że sprzyjały w swym chaosie. Przypominały ogromną plątaninę pełną mniejszych i większych otworów. Wiedział już, że będzie musiał się przeciskać, lub wspinać, aby obejść te kołtuny. Także oczywistym był dla niego fakt, że konieczne będzie dojście na szczyt, aby uzyskać odpowiednie drewno na kostur. Na dole wszystko było ciężkie i grube, a wraz ze wzrostem stawało się cieńsze. Oby u celu, gałęzie były mniej pokręcone. Musiał znaleźć odpowiednio prosty materiał, aby go wyciąć. To nie będzie łatwe.

Na razie Wabik ma chwilę dla siebie, przed rozpoczęciem dalszej części wędrówki, przez labirynt Dębu.

A przodkowie i istoty zamieszkujące ten teren, w milczeniu przyglądają się Szamanowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:47 pm

Wabik zanim zaczął się wspinać raz jeszcze spojrzał na pokaźnych rozmiarów pień drzewa, a następnie okrążył go kilka razy dookoła, by znaleźć miejsce, które zapewni mu w miarę dobry początek tej wspinaczki. Na szczęście stara kora sprzyjała młodemu szamanowi, ze względu na swój wiek na jej powierzchni w różnych miejscach uformowały się liczne bruzdy gdzie spokojnie mogła zmieścić się stopa lub dłoń tego śmiałka. To w znaczącym stopniu ułatwiło sprawę, ponieważ chłopak za młodu nie mógł usiedzieć w miejscu i chętnie uczęszczał na różne atrakcje, na przykład na ścianki wspinaczkowe. Pierwsze kroki były najgorsze, ponieważ dłonie Wabika ślizgały się po mokrej powierzchni. Na szczęście spadł tylko raz i to z małej wysokości, a to przysporzyło tylko chwilowy ból, który nie zniechęcił rządnego przygód i adrenaliny. Ten incydent jednak go nie zniechęcił, wręcz przeciwnie błyskawicznie wstał, otrzepał piasek z różnych części garderoby i z nową porcją zapału kontynuował ponownie tą bardzo ważną podróż, a za każdym razem, gdy chłopak się podciągał w duchu modlił się, by kora wytrzymała jego ciężar. Niektóre miejsca sprawiały chłopakowi ból, ponieważ ostro zakończone krawędzie z łatwością rozcinały skórą chłopaka, on jednak przyjmował to z pokorą i piął się dalej. Wiedział, że to jest ból podobny do bólu, który zada tej biednej roślinie w chwili odcinania gałęzi. Cała wspinaczka przypominała mu kolejną próbę, którą przodkowie zesłali mu w czasie tej wędrówki. Był to test charakteru i wytrwałości, niejedna osoba już by się dawno poddała i zaczęła szukać zdobyczy na ziemi lub na innym drzewie. Wabik jednak taki nie był. Jak coś postanowił, to trzymał się uporczywie swoich racji i dążył do celu, nawet gdyby los rzucał mu kłody pod nogi i tworzył coraz to nowe przeciwności losu. Liczba raz rosła proporcjonalnie z czasem wspinaczki, jednak każdą przyjmował z pokorą, a kiedy sprawiały mu ból zaciskał swoje zęby mocniej i zostawiał swój ślad na tym drzewie. Przez te zmagania między nimi wywiązywała się specyficzna więź. U ludzi nazwano by to więzami krwi. Chociaż czy są jakieś granice między szamanem a innymi istotami żywymi w tym roślinami? Czas płynął nie ubłagalnie, a on dalej cierpliwie i z uporem piął się w górę. Wszystkie jego mięśnie działały w harmonii. Nie mógł pozwolić sobie nawet na najmniejszy błąd, ponieważ mógłby go przypłacić życiem. W końcu jednak dał radę. Dotarł do pierwszej gałęzi, na której mógł chwilę odetchnąć. Ostatni wysiłek, który włożył w wgramolenie się na gałąź przyniósł chwilę ulgi. Jego dłonie drżały, ale pocieszał się, że najgorsze ma już za sobą, teraz będzie tylko z górki. Teraz miał chwilę, by dać umysłowi odpocząć, już nie musiał planować kilkudziesięciu kroków z wyprzedzeniem. Jednak nie próżnował. Przemył krwawiące dłonie wodą, która zebrała się na liściach tego pokaźnego dębu. Woda była czysta, zimna i przynosiła ulgę piekącym ranom. Po kilku minutach przerwy wstał i ruszył w dalszą podróż. Z zamyśleniem spojrzał na słońce i jego położenie na niebie próbując określić przybliżony czas. W swoją szamańską podróż nie zabrał żadnych wynalazków technologii współczesnego świata, bo miał wrażenie, że to zepsuje ten niepowtarzalny klimat i zmniejszy w znaczący sposób jego możliwość obcowania z prawdziwą naturą, dzikimi pokemonami i duchami przodków. Miał nadzieję, że da radę spełnić swój zamiar, którym było zrobienie amuletu w czasie pełni księżyca i przed wschodem słońca. Te drobne rzeczy miały dla niego wielkie znaczenie, czyniły bowiem tą wędrówkę ciekawszą i niepowtarzalną. Z zadumy wyrwała go zimna kropla wody, która spadła mu na kark. Może to był znak od duchów, które znudzone były obserwowaniem jak szaman leniwie odpoczywa na gałęzi i daje odpocząć swoim zmęczonym kończynom. Chłopak z delikatnym uśmiechem spojrzał w górę i mina mu zrzedła, a krew z twarzy odpłynęła. Plątanina gałęzi, która mogła się bez wstydu równać z labiryntem zasiała chwilowy niepokój w sercu chłopaka, lecz on nie mógł pozwolić sobie na postój, bowiem czas go nie ubłagalnie gonił i popędzał, więc szybko odpędził wszelkie negatywne emocje i ruszył dalej. W czasie wspinaczki Szaman nie zapominał o otaczających go widokach. Przez gałęzie mógł dostrzec piękne u równać z prawdziwym labiryntem wyglądała pięknie lecz drzemało w niej ukryte niebezpieczeństwo, szczególnie, że chwile temu ziemię i rośliny zmoczył obfity deszcz. To jednak nie zniechęciło śmiałka, który z nową porcją sił i zapału piął się wyżej po tym majestatycznym i potężnym dębie. Spokojnie, bez pośpiechu Wabik zaczął przeciskać się między poskręcanymi gałęziami. Było o tyle łatwiej, że w tej plątaninie nie musiał cały czas się śpieszyć, mógł zwolnić. Przez gałęzie dostrzec mógł przepiękne pejzaże, które z chęcią by namalował, jednak przodkowie nie obdarzyli go talentem artysty, lecz nie miał im tego za złe. Był ostrożny, bo nie chciał złamać gałęzi lub co gorsze naruszyć spokój pokemonów, które tutaj żyły. Chłopak sądził, że to drzewo było godne, by utrzymać w swych objęciach majestatyczne gniazdo legendy. To by było największe wyróżnienie dla rośliny zdaniem początkującego, pełnego wrażeń szamana. Swoją drogą Wabik zazdrościł tutejszym dzikim pokemonom, że mogą tutaj mieszkać i cieszyć się widokami oraz spokojem, który jest osiągalny tylko w tej okolicy. Jedyne co przerywało ciszę, to cichy i kojący szum liści poruszanych siłą wiatru, który dodatkowo delikatnie pieścił twarz przynosząc ulgę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:49 pm

Słońce chyliło się ku zachodowi coraz szybciej. Złoto paliło się na piękny karmazyn, powoli gasnąc w błękicie, przechodzącym w chłodny granat. Kobalt nieba uzyskiwał na swej głębi, przechodząc niemalże do czerni, której nie dało się podziwiać w terenie zabudowanym. Wabik już myślał, że będzie miał problem z widocznością, ale w górze coś jaśniało. Było to światło, niczym blask latarni morskiej nad brzegiem wzburzonej wody z tym, że ten blask malował się w odmiennym zbiorniku - pośród niezliczonych gałęzi drzewa. Dostrzegł jedynie z obecnego miejsca, że pień na górze, zamiast się zwężać, powiększa się, tworząc bulbę, mającą bardziej charakter narośli. Miała ona nieznaczne prześwity, coś, jakby pory, które powoli się powiększały, a przez nie wydostawało się przyjemne, złote światło. Im bliżej go, tym zarazem cieplej było, i to nie tylko na zewnątrz, ale również i w sercu szamana, który musiał na chwilę przystanąć wśród plątaniny. Fala przyjemnego uczucia, rozlewało się po organizmie mężczyzny, dając dodatkowy, głębszy spokój. Chodź potrafił zapanować nad emocjami i zachowywać stoicką równowagę, to uczucie było mu obce, ponieważ głębsze, ciężkie do opisania słowami. Wywoływało ono przejęcie jak i błogi stan spokoju. Choć była to rzecz niezbadana, nie dało się odczuwać strachu, nawet jego ziarna. Miał również wrażenie, że przez to, wszystko wokół ucichło. Nie czuł szumu wiatru, cykania pokemonowych cykad, czy też szelestów, powarkiwań i śpiewu nocnych stworzeń, których musiało tu być pełno. Żaden dźwięk nie przedostawał się do jego uszu, nie słyszał nawet własnego płytkiego oddechu. Rozejrzał się… Obraz przed jego oczyma zwolnił, jakby oglądał film w zwolnionym tempie. Było to raczej zabawne, niż przerażające uczucie, ale jedno jest pewne, nie mógł się przecież niczym odurzyć, ponieważ nie miał z niczym takim kontaktu, a przecież stan ten, wszystko by tłumaczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:49 pm

Wabik z cierpliwością i uporem piął się w górę po pniu dostojnego drzewa. Pomagał sobie jak tylko mógł, a otaczającą go plątaninę gałęzi wykorzystywał jako podporę. Widział, że słońce lada moment skryje się za horyzontem i sprawi, że Szaman będzie musiał robić wszystko po ciemku, co stwarza pewne zagrożenie dla jego życia i zdrowia. Chłopak w między czasie cieszył swe oczy pięknymi odcieniami, których nie można było dostrzec w terenie zabudowanym ze względu na dym z kominów licznych fabryk i domów oraz wielu lamp, które oświetlały ulice sztucznym światłem. Jednak po kilku minutach, gdy niebo przechodziło w coraz to ciemniejsze barwy zmierzając do czerni, kąt jego oka zauważył delikatne źródło światła, które przedzierało się przez gałęzie. Pierwszą myślą, która wpadła mu do głowy, to majestatyczny pokemon, mieszkający na tej wysokości, jednak im bardziej się zbliżał, tym bardziej te myśli odchodziły w niepamięć. Po kilku metrach zdał sobie sprawę, że drzewo się nie zwęża, wręcz przeciwnie. A dziwne narośle formują się w bulwę. Dodatkowo Wabik zaczął czuć przyjemne ciepło, które przedzierało się do serca i miało wpływ na emocje mężczyzny. Z wrażenia musiał przystanąć, ponieważ jego ciało zaczęło dziwnie reagować. Dziwny spokój przepełniał jego działo przedzierając się do jego głębin. Chłopak, zawsze opanowany i spokojny, nigdy nie wkroczył na taki stan odprężenia, było to dziwne, jednak on nie czuł lęku. Po prostu przyjął to, jak każde inne doświadczenie i dar od losu. Możliwe, że dostępuje teraz czegoś wyjątkowego, czego nikt inny nie miał zaszczytu przeżyć. Dodatkowo do jego uszy nie dochodziły żadne dźwięki. Oprócz tego, gdy tylko spróbował przenieść swój wzrok w inne miejsce, wszystko poruszało się w zwolnionym tempie. Wabik nie miał kontaktu z narkotykami, które mogłyby tłumaczyć ten stan. Postanowił dalej piąć się w górę. Musiał znaleźć przyczynę dziwnego zachowania jego organizmu. Oczywiście uprzednio sprawdził, czy jest w stanie się podciągnąć. Możliwe, że taka byłą wola duchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:50 pm

Wabik odczekał trochę i powoli zaczął się wspinać do góry, co w jego oczach wyglądało dziwnie, nie płynnie i klatkowało, niczym źle zrobiony film, do czas… Gdy znalazł się już bezpośrednio przy olbrzymiej narośli, obraz unormował się i tyle było w tym dobrego. Otwory powiększały się i widać było przez nie dosłownie złote płomienie, w których nie widać było czerwieni typowej dla języczków ognia. Były w jednym, błyszczącym kolorze i jego odcieniami. Czuć było niesłychany gorąc w miarę upływającego czasu. Wywołał on nawet pot na czole chłopaka, który wolno spływał, chłodnymi kroplami. Wiadomo było, że żywioł sparzy go, ale jednak, bardzo chciał go dotknąć, bo był hipnotyzujący, dziwny, mistyczny… Nie mógł się oprzeć, to było silniejsze od niego, choć jego podświadomość walczyła z ciałem. Wyciągnął rękę… Myśli mogły mówić, co chciały, ale fizyczna powłoka wiedziała lepiej. Dłoń zanurzyła się w ogniu. Czuł ból, ale nie krzyczał, nie zmieniał się też wyraz jego twarzy. Ale czuł to, aż za bardzo, krzyczał więc wewnętrznie, bo tylko to mógł. Mógł też patrzeć jak cały świat znika mu w ogniu, a potem zostaje tylko ciemność.

Obudził się wśród popiołów. Było ciemno, chłodno. Nie widział nic, do czasu, aż nie rozpaliła się nad nim latarnia. Pył poruszany wiatrem odleciał. Podłoże było szare i to jedyne, co wiedział. Wiedział też, że jest cały, ale ciężko było stwierdzić, czy żyje. Rozejrzał się. Pustka. Jeżeli chciałby coś rzecz, jego głos poniósłby się echem. Ostatecznie w oddali zapaliła się kolejna latarnia…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:50 pm

Chłopak w czasie wspinaczki strasznie się męczył, ponieważ miał problemy z odpowiednią koordynacją kończyn i obrazu. Wszystko wyglądało nieciekawie, cały czas obraz mu się rozmazywał, a jego wzrok nie analizował obrazu płynnie, co bardzo utrudniało sprawę, jednak dał sobie radę, bo dla chcącego nic trudnego. Wabik zatrzymał się przy olbrzymiej narośli. Nagle wszystkie efekty otumanienia zniknęły, jak ręką odjął. Odetchnął z ulgą, lecz nagle zamarł, ponieważ otwory w narośli zaczęły się powiększać, a jego oczom ukazały się złote języki ognia, wyglądały one inaczej niż zwykle. Zazwyczaj ogień mienił się czerwienią, żółcią i pomarańczem, a teraz widoczne były tylko odcienie złota. Szaman obserwował to zjawisko jak zahipnotyzowany, a na jego czole zaczęły się pojawiać kropelki potu, które spływając zostawiały po sobie chłodny ślad. W umyśle chłopaka wiele myśli walczyło ze sobą. Od najmłodszych lat był uczony, że ogień jest niebezpieczny, potrafi zostawić po sobie zgliszcza, a na skórze bolesne oparzenia. Mimo wszystko, wyciągnął dłoń przed siebie. Próbował się powstrzymać, jednak cały trud był na nic. Jego ciało wiedziało lepiej i już po chwili poczuł straszliwy ból, ogień trawił jego dłoń. Czuł okropny ból, a mimo wszystko z jego gardła nie wydobywał się żaden dźwięk. Dodatkowo normalnym warunkiem jest, że dłoń powinna się cofnąć. W młodości wolał wodę, ale ogień tak jak reszta żywiołów budził w nim ciekawość. Gdy szybko się przemieści dłonią nad ogniem, to poczuje się tylko przyjemne ciepło, lecz jeśli dłużej to trwa, to zdrowy rozum sprawia, że automatycznie cofamy dłoń. W tym wypadku było inaczej. Ogień całkowicie przysłonił jego widok. Obejmował szamana powoli, a ten nie mógł nic zrobić, był bezsilny. Jego ciało nie reagowało, natomiast wewnątrz krzyczał. Potem widział już tylko ciemność. Po jakimś czasie obudził się. Chwilę leżał, a następnie zaczął się zastanawiać i analizować co mogło się wydarzyć. Próbował wstać i po krótkim czasie z oporami mu się udało. Wszędzie był popiół i ciemność. Jego skórę pieścił chłód. Wabik spojrzał na swoją dłoń, by sprawdzić, czy ta jest poparzona, lub widnieją na niej inne oznaki kontaktu z ogniem. Szaman ukucnął, a następnie zabrał w dłoń garść pyły, któremu się dokładnie przyjrzał, a następnie pozwolił mu się sypać między palcami. Chłopak nie miał pojęcia co się z nim stało i czy żyje. Czuł się dobrze, jednak nikt nigdy nie spisał, jak się czuje ktoś, kto umarł. Wabik nagle ujrzał światło, którego źródłem była latarnia, która zapaliła się nad nim, następnie kilka metrów przed nim pojawiło się kolejne światło. Wabik zaufał szamańskiemu instynktowi i ruszył w kierunku, który wskazywał blask
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:51 pm

Tak, Wabik był cały i zdrowy. Naprawdę wszystko było z nim w porządku, dziwne było tylko otoczenie i to gdzie jest. Tak szybko się to zmieniło. To nawet trochę straszne, mieć w ostatniej myśli trawienie przez ogień, a teraz znaleźć się w tak odosobnionym i tajemniczym środowisku. Jeżeli umarł, to raczej nic gorszego się nie stanie.
Poszedł w kierunku światła. Droga zeszła mu szybko, być może dlatego, że oprócz ciemności, nie było na czym oko zawiesić. W kręgu światła leżało brązowe, przemoczone pióro, spoczywało nawet w drobnej, ledwo widocznej kałuży. Dość nietypowy symbol zaświatów, albo i tak nietypowe znalezisko w tej… Krainie? Ciężko to nazwać.
A w oddali zapaliła się kolejna lampa. Wyraźnie go prowadziły przez ten świat, a zarazem coś… Opowiadały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:52 pm

Chłopak odetchnął z ulgą, gdy ujrzał, że jest cały i zdrowy. Wabik zabrał kilka głębokich wdechów, a następnie ruszył przed siebie. Widział tylko szarość i popiół. W czasie wędrówki nic nie rozpraszało jego spokojnych myśli, które krążyły wokół jednego pytania, a mianowicie gdzie on jest i co się z nim stało. Nagle ujrzał coś innego, co wyrwało go z zadumy. Na ziemi leżało przemoczone piórko, które leżało w małej kałuży. Chłopak kucnął przy nim, a następnie się rozejrzał. Wabik spokojnie, bez pośpiechu wyciągnął znalezisko z cieczy i przyjrzał mu się dokładnie. Miał tylko nadzieję, że nie robi teraz nic złego. Dodatkowo włożył w kałuże dwa palce, a następnie powąchał je i dokładnie im się przyjrzał w celu zidentyfikowania cieczy. Przypomniało mu się o łusce, która była prezentem od jego przyjaciół z stawku, który był krystalicznie czysty. Następnie cały czas obracając znaleziskiem w placach kroczył przed siebie drogą, którą wskazywały mu lampy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:52 pm

Popiół kłębił się przy jego nogach, unosił w powietrze lekko i pomykał przed siebie. Znikąd odpowiedzi, na pytania dotyczące miejsca, za to znalazł coś… interesującego. Podszedł pod blask niewidocznej latarni, o której świadczyło jedynie sztuczne, żółtawe światło. Pod stopami Wabika znalazło się pióro zmoczone jakąś cieczą. Przykucnął. Najpierw w swe palce chwycił część organizmu. Było ono w stanie idealnym. Brązowe, zdrowo błyszczące, zadbane, bez żadnych uszkodzeń, jednakże – bez właściciela. Zachował pióro w dłoni. Umoczył następnie palce w cieczy. Była bez wonna. Bez koloru, bez smaku – Woda.
Po obejrzeniu, myśląc o ów sprawie, ruszył dalej.
Doszedł pod kolejną latarnię. Widniała tam twarda, dość duża, albowiem wielkości dziecięcej dłoni, biała łuska. Wokół niej widoczny był spalony ślad, ale ona była nie naruszona… Czy Szaman domyślał się już, o co chodzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:52 pm

Chłopak po dokładnym sprawdził stan znalezionego piórka. Było zadbane, błyszczące i nienaruszone, jednak nigdzie nie było śladu po właścicielu i jeszcze ta tajemnicza woda w miejscu, gdzie był tylko szary popiół. Jednak nie mógł sobie pozwolić na postój. W czasie drogi miał sporo czasu na liczne przemyślenia, to był jedyny sposób, by poradzić sobie z spokojną, trochę nudną wędrówką w czasie której Wabik nie mógł koić oczu pięknymi widokami. Jednak to może miało inny cel, by skupić myśli szamana, by ten nie mógł się rozpraszać. Pod kolejnym źródłem światła znalazł białą łuskę. Chłopak chwycił ją w dłoń, a następnie dokładnie jej się przyjrzał. Tym razem obok niej były ślady ognia. Chłopak spojrzał na ślad, oraz dotknął go ręką, by sprawdzić czy jest ciepły. I tym razem nie było śladu po właścicielu. Szaman zaczął myśleć o co może chodzić. Być może nie umarł, tylko jest w świecie przodków, by odbyć wędrówkę wewnątrz siebie, by lepiej się poznać. Co mogły znaczyć piórko i łuska. Oba mogły symbolizować inne pokemon reprezentujące inne wartości i żywioły. Piórko powietrze, a łuska wodę. Dodatkowo leżały w przeciwnych żywiołach, ale co mogło to oznaczać konkretnie. Być może dane pokemony są duchowo związane z Wabikiem, który odbywa tą podróż. Możliwości jest wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   Pią Sty 02, 2015 11:52 pm

Wabik i tu przykucnął. Cały czas w dłoni miał piórko, po łuskę nie sięgnął, ale dotknął miejsca spalonego. Było ciepłe, mnie więcej letnie, ale jednak odczuwalne. Piórko było w wodzie, całe. Łuska w ogniu, cała. Co to mogło oznaczać? Gdy Wabik tak myślał, poczuł delikatny, wilgotny wiatr na swej twarzy. Popiół zaczynał znikać, a ubita, szara ziemia ustępowała złocistemu, rozgrzanemu piaskowi… Latarnia zgasła. Zrobiło się ciemno, ale w oddali wstawało słońce. Robiło się coraz jaśniej… Ujawniając szczegóły otoczenia. Między innymi ów podłoże, ale też wzburzoną morską wodę, oraz czerwieniejące, a z czasem różowiące się, słońce wschodu. Ogień i woda. W Harmonijnym środowisku… Gdzie parzona woda nie usycha, a zmoczony piasek, staje niewzruszony. Co on tu nagle robi? Może to projekcja? Tak jak tamto miejsce? Ale wyraźnie ma to odniesienie do jego duszy i do drogi, którą wybrał, może i do jego duchowego strażnika? W tym świetle, łuska, która spoczywała na piasku, przybrała bardziej złotawy odcień, wyraźnie światło miało na nią wpływ. Ale pióro wciąż było brązowe, choć o bardziej kasztanowym, głębokim odcieniu.
Często strażnikami zostawali ci, który byli najbliżej Szamanów. Czasem mówi się o legendach, a czasem o ukochanych stworkach. Niektórzy doświadczają obu. Co znaleziska mówią Wabikowi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec   

Powrót do góry Go down
 

[Przygoda Wabika] Księga Szamana: wędrowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Rozrywka :: Przygody Indywidualne-