IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Miejsce treningowe Phoenixa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Phoenix Yami

avatar

Male Liczba postów : 92

PisanieTemat: Miejsce treningowe Phoenixa   Pią Kwi 03, 2015 8:19 pm

Droga była męcząca, ale w końcu dotarł na miejsce. Była to całkiem przyjemna dla oka polana polana z niewielkim oczkiem wodnym pośrodku. Co jakiś czas mogły natrafić się jakieś drzewka. Oczywiście Phoenixa najbardziej interesowała właśnie niebieska kropka na tym zielonym tle. Po dłuższej inspekcji można zauważyć tam lilie wodne, a także to, iż woda jest nieco zielonkawa. Żeby się dostać do zbiornika trzeba było jednak najpierw przedostać się przed otaczającą go trzcinę. Miejsce wprost idealne do trenowania pokemona-żaby. Po przedostaniu się przez gąszcze była najwyższa pora na pierwszy trening. Pomyślał, ze dobrym pomysłem byłoby wypuszczenie stworka na lilii wodnej. Tak więc lekko podrzucił czerwono białą kulę, z której wyleciało czerwone światło. Wyłonił się z niego stworek i wylądował idealnie na lilii, która utrzymała jego wagę. Był strasznie uroczy. Patrzyli sobie przez chwilę w oczy. To była dziwna sytuacja dla nich obydwu, choć stworek uśmiechał się i to wcale nie nerwowo. Był to dość przyjacielski uśmiech, którym nieco zachęcił młodego trenera.
-H-hej. Jestem twoim trenerem i…-powiedział cichutko, acz słyszalnie-...zamierzam cię trenować, aż staniesz się silny-dodał, nieco głośniej po chwili. Stworek odpowiedział tylko jeszcze bardziej przyjaznym uśmiechem. Po chwili zadumy trener sięgnął ręką, aby dotknąć pokemona. Nie spodziewał się jednak, iż stworek skoczy na nią. To było dziwne uczucie. Jego stópki były wilgotne i zrobił to tak nagle, że Yami prawie zrzucił go z ręki ze strachu. Kieszonkowy potworek natychmiast zeskoczył z powrotem na lilię widząc jego wystraszoną minę.
-Zachowuj się jak mężczyna. To pokemon powinien szanować ciebie, a nie ty jego. Pokaż, że jesteś twardy-powiedział sobie w myślach. Uspokoił się więc szybko i skrzyżował ręce na piersi.
-Pora wziąć się za trening…-powiedział zapadając w nagłą zadumę. Nigdy wcześniej nie trenował pokemona i nie wiedział jak to robić. Może to jak u ludzi? Skoro tak to trzeba zacząć od rozgrzewki. Machnął ręką do pokemona, aby pokazać, żeby ten za nim szedł, a może raczej skakał. Wyszli na zewnętrzną stronę trzciny.
-Zaczniemy od parudziesięciu kółek-rzekł trener do stworka-zrobię je z tobą
Phoenix zostawił plecak na ziemi, aby zaznaczyć start, a zarazem metę. Zaczęli biec. Yami nie musiał się nawet starać, gdyż najwyraźniej z powodu małych rozmiarów nie mógł go dogonić. Po chwili trener się znudził i chciał pokazać pokemonowi, że trzeba popychać swoje limity, więc przyśpieszył. Nagle, ku jego zdumieniu pokemon go dogonił. Wiec to wcale nie on zwalniał dla pokemona, lecz pokemon dla niego. Zaczerwienił się nieco na twarzy z powodu złości i wstydu, które poczuł gdy to sobie uświadomił. Stanął potem przy plecaku i powiedział do zdziwionego froakiego:
-Resztę robisz beze mnie. Pełna prędkość
Pokemon wykonał grzecznie kilka kółeczek. Potem Yami pozwolił mu przestać i dał chwilę odpoczynku w przyjemnej wodzie. Phoenix ustawił się przed nim.
-Dobra, właź na lilię, pora na prawdziwy trening-powiedział. Kiedy pokemon już grzecznie stał na zielonej platformie trener mógł kontynuować swój wywód.
-Nauczę cię ruchu o nazwie bańki. Zasadniczo, to polega na wystrzeleniu baniek w przeciwnika. Ostatnio sprawdzałem to coś-mówiąc to machnął pokedexem- Zgodnie z moimi informacjami masz bańki na plecach i klatce piersiowej
Po tej wypowiedzi nastała jednak chwila ciszy. Obydwaj musieli myśleć jak bardzo oczywiste to było.
-Taa… Zgaduję, że ich produkcja to bardziej instynkt, niż czynność nad którą panujesz, więc spróbujemy nad tym zapanować, żebyś był w stanie zawsze wyprowadzać ten atak. Spróbuj ścisnąć odpowiednie mięśnie i wypuścić jeszcze więcej bąbelków-rzekł po chwili. Froakie przytaknął. Na jego twarzy pojawił się grymas, a sam się naprężył. Na początku niewiele się działo. Jednakże po chwili pokemon niezwykle napuszył swoje bąbelki. Wyglądał jak mały grubasek, choć bąbelki niewiele zmieniały w jego wadze. Szło mu nieźle więc można zacząć powoli z fazą drugą.
-Świetnie!-pochwalił go trener- Pora na fazę drugą. Spróbuj odczepić kilka z nich od swojego ciała i idziemy-dodał po chwili. Teraz pokemon musiał wykonać to nieco szybciej. Ponownie na jego twarzy zaistniała determinacja. Szło mu to dość średnio. Tak właściwie to słabo. Może potrzebuje pomocy?
-Dalej! Pokaż na co cię stać! Rób to samo, ale szybciej-krzyczał. Pokemon spróbował jeszcze raz. Początek znów nie był zbyt obiecujący, lecz po jakichś dziesięciu minutach stekania. oderwał się jeden bąbelek. Potem dołączył do niego drugi. Po tym jednak pokemon wywalił jęzor, co znaczyło, że ma chyba dość.
-Przed nami sporo pracy-powiedział chłodno. Następnie wysunął przed siebie balla i stworek wrócił do domku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Miejsce treningowe Phoenixa   Pią Kwi 03, 2015 8:39 pm

Jak na początek całkiem nieźle. Wytłumaczyłeś pokemonowi jak wygląda atak oraz przeprowadziłeś z nim rozgrzewkę, póki co nie mam żadnych zastrzeżeń, więc możesz spokojnie trenować dalej.

Froakie - Bąbelki 20%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Phoenix Yami

avatar

Male Liczba postów : 92

PisanieTemat: Re: Miejsce treningowe Phoenixa   Sob Kwi 04, 2015 6:27 pm

Pora na kolejny trening. Odbędzie on w nieco nietypowych warunkach, ale w tym szaleństwie jest metoda. Otóż Yami zaszedł do pokemon center. Okazał pokeballa, na znak, że jest trenerem i od razu skierował się do łazienki. Podrzucił lekko balla, a zniego zgodnie z oczekiwaniami wyleciała słodka żabka. Była nieco przerażona nowym otoczenie, ale uspokoiła się kiedy zauważyła trenera.
-Hej. Nie mamy za dużo czasu. Muszę ci coś pokazać-powiedział cicho, aby nikt nie usłyszał. Wziął nieco mydła na ręce. Złączył je na chwilę a potem rozchylił tak, że powstał otwór. Wypełniały go mydliny. Dmuchnął, a spomiędzy jego rąk wyłoniła się bańka mydlana. Froakie patrzył na to z zaciekawieniem. Widać było, że interesował się tym atakiem i sporo nad nim myślał od czasu treningu. Bańka zaś leciała przez całą łazienkę. Pokemon dokładnie śledził tor jej lotu, aż tu nagle pękła. Usłyszał potem słowa trenera:
-Widzisz? Ja to potrafię, więc i ty tego się nauczysz i na pewno pójdzie ci lepiej, niż mi
Stworek się uśmiechnął. Najpewniej motywacja zadziałała. Nie mogą tak cały dzień siedzieć w toalecie, więc stworek grzecznie wrócił do balla i opuścili centrum. Podszedł do kamienia, który znajdował się nieopodal. Podrzucił lekko balla, a z czerwonego światła wyłonił się Froakie. Fenek nakazał mu wskoczyć na kamień.
-Pora na kolejny trening. Zaczniemy od rozgrzewki. Nie powinienem powtarzać tej samej cały czas, więc tym razem spróbujemy czegoś innego. Staniesz na tej skale i zaczniesz skakać najwyżej jak tylko możesz. Na co czekasz? Jazda!-poinstruował swojego podopiecznego. Ten zaś ochoczo wskoczył na skałę. Najpierw nieśmiale podskakiwał na jakieś 10, czy 20 centymetrów, lecz po paru chwilach i uwagach od trenera zaczął się starać bardziej. W pewnym momencie podskoczył na jakiś metr, albo więcej! Skakał tak około pięć minut. Po tym czasie Phoenix nakazał mu przestać. Froakie zrobił to co zwykle kiedy był zmęczony. Wywalił jęzor i dyszał dość ciężko.
-Odpocznij sobie, przed tobą trening-rzekł piętnastoletni trener. Usiadł koło kamienia, a żaba usadowiła się na jego głowie. Wyszedłby z tego całkiem ładny obrazek. Przez ten czas Phoenix myślał o wielu rzeczach. Po chwili odezwał się do zmarnowanego pokemona:
-Wiesz co? Słyszałem, że pokemony reagują lepiej na imię, niż na nazwę ich gatunku, a na dodatek przez to jakimś cudem może im iść lepiej na treningach-w tym momencie pokemon przerwał mu cichym rechotnięciem, którym chciał okazać zainteresowanie-Więc postanowiłem nadać ci ksywkę. Jedynym warunkiem będzie to, iż na tym treningu będziesz się starać dwa razy bardziej, niż zwykle, pasuje?-dodał po chwili. Pokemon radośnie podskoczył na jego głowie i zaczął wydawać charakterystyczne dla jego gatunku odgłosy. Trener po ostatniej chwily zadumy powiedział:
-Dobrze, jesteś Ryu, podoba się?
Żaba podskoczyła ponownie. Imię chyba jej się spodobało. Tak więc Ryu siedział na głowie Phoenixa jeszcze przez dłuższą chwilę. Nagle chłopak wstał, co było sygnałem dla żaby, aby zeskoczyć mu z głowy. Dosłownie pietnaście metrów dalej znajdowała się rzeka. Płynęła dość powoli i ślamazarnie. Pokemon zaczął wsłuchiwać się w szum wody i chłonąć przyjemną bryzę. Trener nie miał takiego zamiłowania do wody, więc odchrząknął dając swojemu podopiecznemu, że najwyższa pora trenować. Kieszonkowy stworek, który był jakby nagle wyrwany z transu obrócił się w stronę trenera.
-Na dzisiaj dokończymy fazę drugą i zaczniemy trzecią, a może nawet dojdziemy do czwartej-powiedział trener-Spróbuj wypychać bąbelki jak najszybciej. Rozgrzewka nie była przypadkowa. Chciałem nieco dopracować mięśnie twoich nóg, co powinno nieco pomóc przy ściskaniu mięśni klatki piersiowej-dodał, gdy pokemon wydawał się być gotowy. Ponownie na twarzy pokemona pojawił się grymas. Tym razem nie był aż tak okropny. Zaczął od pojedynczych baniek. Po chwili praktyki od jego piersi i pleców odlatywało coraz więcej bąbelków. Ryu chyba nawet się przyzwyczaił do tego, gdyż utrzymywał pokerową twarz.
- Tą fazę mamy za sobą. Pora na kolejną. Teraz popracujemy nad siłą wystrzału-rzekł trener. Stworek jak zwykle spróbował sam, lecz w pewnym sensie wykonywał cały czas to samo ćwiczenie. Ktoś musiał wskazać mu drogę. Nie muszę chyba mówić na kogo padło to zadanie? Phoenix poprawił plecak i powiedział:
-Nie zauważyłem wcześniej, że to ćwiczenie jest podobne do poprzedniego. Spróbujmy jednak inaczej. Wtedy wykonywałeś je cały czas, lecz powoli, teraz spróbuj to zrobić bardziej impulsywnie, nagle, rozumiesz?
Pokemon przytaknął. Dał sobie chwilę na skumulowanie bąbelków po czym się naprężył. Momentalnie spróbował wypuścić z siebie bąbelki. Wyleciało ich tylko parę i dystans ich lotu nie różnił się zbytnio od tego z poprzedniej metody. Trener jednak zachęcił Froakiego, aby próbował cały czas. Tamten powtórnie zebrał się w sobie i spróbował ponownie. Bąbelki chyba poleciały nieco dalej. Nie było jednak pewności. Pokemon powtarzał to ciągle i ciągle, za każdym razem zwiększając dystans jaki pokonywały bańki. W końcu jednak okazało się, że żabce skończyły się siły. Wywaliła język i zaczęła sapać. Phoenixowi jednak trening na razie wystarczył. Spełnił główne cele. Wymagał chyba trochę za dużo od swojego pokemona. Wyciągnął przed siebie pokeball i kazał wrócić Ryu do domku. Wiedział, że miał jeszcze jednego pokemona, lecz na razie bał się nieco go trenować. To pierwszy pokemon, którego spotkał w dziczy, a do tego był tam dość agresywny. Postanowił zaczekać z jego treningami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Miejsce treningowe Phoenixa   Sob Kwi 04, 2015 7:12 pm

Froakiemu idzie już nieźle chociaż mógłby przy impulsywnym wystrzale jeszcze poprawić ilość wystrzelonych, bo to mogło mu sprawić problem. Pozostaje też kwestia poprawy celności na najbliższym treningu. To mu się przyda. Wybierz mu na razie jakiś nieruchomy cel na trudniejszy przyjdzie czas później.

Froakie 45%

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Miejsce treningowe Phoenixa   

Powrót do góry Go down
 

Miejsce treningowe Phoenixa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Miejsce treningowe Fether
» Miejsce treningowe Castiela
» Miejsce Treningowe Kamola

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Region :: Centrum Treningowe-