IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mattowe odludzie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Mattowe odludzie   Sro Kwi 01, 2015 8:40 pm

Było dość wcześnie rano. Słońce powoli podnosiło się znad horyzontu. Matt nigdy nie miał szczególnych problemów ze wstawaniem. Był takim trochę rannym ptaszkiem. Dzieciaki w szkole zawsze zazdrościły mu tego, że był wyspany, wypoczęty i gotowy do nauki już na pierwszej lekcji. Rozumiecie?! O 8:00 rano! Tak czy inaczej – może i był rannym ptaszkiem, ale za to ogromnie nie lubił siedzieć do późna w nocy. Wolał kłaść się wcześnie spać, by rano obudzić się rześkim i gotowym do działania o godzinie, o której normalni ludzie nie wychodzą z domu. Wtedy miał spokój i najlepiej trenowało mu się z pokemonami. Może i powiecie, że to nieludzkie budzić pokemony o tak wczesnej porze. Matt jednak wiedział, że umysł jest bardziej wypoczęty właśnie wcześnie rano – w ten sposób pokemony najłatwiej zaabsorbują wiedzę. Najlepiej uczy mu się rano, gdy umysł jest jeszcze świeży. Ale mniejsza o to. Przecież to ma być trening a nie życiorys młodego Kane'a. Chłopak kilka lat temu znalazł miejsce, do którego raczej nikt nie przychodzi. Było one dość oddalone od cywilizacji, ale tak naprawdę było tutaj wszystko, czego potrzebowały pokemony, z którymi ma zamiar dzisiaj trenować. Chłopak znajdował się na polance w głębi lasu. Rosły tutaj kwiaty, kilka krzaczków, wokół drzewa, które sprawiały wrażenie, jakby nigdy się nie kończyły. Gdzieś po boku płynął sobie strumyczek. To było absolutnie wspaniałe miejsce. Można było pooddychać tam powietrzem, którego człowiek nie zdążył zatruć. Umiłowanie natury Matta było tak olbrzymie, że było to dla niego jak chwila spędzona w drogim SPA.
Chłopak wypuścił z pokeballi pokemony – Turtwiga oraz Stantlera. Jego celem było rozpoczęcie trenowania u nich nowych ataków, a ponadto – chciał spróbować zrobić coś z charakterkiem, który siedział u Turtwiga. Był z niego mały leniuszek, więc Matt chciał wszczepić w niego odrobinę zaangażowania w treningi. Chciał mu pokazać, że męczenie się może być przyjemne. Ponadto – odrobina rywalizacji na pewno byłaby czymś bardzo dobrym, co wpłynie na Turtwiga. No bo co może być lepszym wspomagaczem niż świadomość, że na końcu czeka wygrana? No ale do rzeczy. -Witam panowie! Jak się czujecie? Myślę, że dzisiaj zaczniemy kolejny trening. Przygotowałem dla was nowiusieńkie ataki, które na pewno szybko opanujecie. Jesteście zdolni i wierzę w was! – powiedział w ramach pokazania swojego wsparcia.
-Myślę, że zaczniemy od odrobiny teorii. Turtwig, zaczniemy od ciebie – powiedział, pokazując pokemonowi atak w pokedexie:


-Poradzisz sobie z tym Turtwig! Masz proste zadanie. Znasz już Absorbcję – teraz twoim zadaniem jest wytworzenie nasionka, które będzie posiadało właściwości właśnie tego ataku. Strzelasz nasionkiem, ono pęka i pędy obwiązują przeciwnika. Następnie odbiera mu energię. Jest to atak typu trawiastego, więc już pewnie wiesz o co chodzi, więc może mała powtórka – tego typu ataki są dobre na pokemony typu ziemnego, wodnego oraz kamiennego. Nie zrobią jednak wiele robakom, smokom, pokemonom ognistym, latającym, trującym i trawiastym – wyjaśnił – to nic trudnego. Na pewno sobie poradzisz. A! Zapomniałbym – atak ten nazywa się Nasionko Mocy. - dodał po chwili.
Po chwili Matt zwrócił oczy w kierunku Stantlera.
-Teraz twoja kolej Stantler. Atak, którego ty będziesz się uczył to Straszenie – rzekł i również pokazał atak z pokedexu. Dodatkowo dał poke-reniferowi marchewkę.


-To nic trudnego. Straszenie – jak sama nazwa wskazuje – to ruch, w którym musisz być jak najstraszniejszy. Będziemy pracować nad twoją mimiką, po to, byś przestraszył przeciwnika i zniechęcił go w ten sposób do atakowania. Proste prawda? Na pewno sobie z tym poradzisz. – rzekł chłopak.
Po chwili Matt usiadł na ziemi – Ciekawe który z was szybciej opanuje atak? – powiedział z uśmiechem. Chciał w ten sposób troszeczkę zachęcić Turtwiga do treningu. Wiadomo – każdy chce pokazać, że jest najlepszy. Matt chciał podejść trawiastego pokemona trochę psychologicznie. - To może zrobimy mały wyścig, co? Zobaczymy kto bardziej się postara i komu bardziej zależy na treningach i na zostaniu najlepszym pokemonem na świecie – zaśmiał się.
-Jeśli chodzi o trening to może na razie tyle. Chciałbym zacząć od samej teorii.
Po tej pogadance przyszedł czas na chwilę zabawy. Pokemony musiały się zrelaksować. Niezdrowe jest nadmierne myślenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aureliusz



Male Liczba postów : 217
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Czw Kwi 02, 2015 9:23 pm

Szkoda, że nie kułeś żelaza póki gorące i nie kazałeś pokemonom trochę poćwiczyć, wtedy dostałyby na pewno więcej doświadczenia. Samo pokazanie teorii jest okej, właściwie wyczerpałeś temat, a także dostosowałeś ataki do ich poziomu. Teraz zależy od Ciebie jak szybko Twoi podopieczni poznają nowe techniki.

Turtwig - Nasionko Mocy - 7%
Stantler - Straszenie - 10%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Pią Kwi 03, 2015 8:43 pm

-No dobra panowie. Dzisiaj zaczynamy praktycznie, co wy na to? – zaśmiał się Matt, ponownie przychodząc na polankę oddaloną od cywilizacji. W sumie - „Polanka oddalona od cywilizacji” to całkiem fajna nazwa. Może więc tak się przyjmie? Bo w sumie, czemu nie? Trzeba było jakoś nazwać to miejsce. Dzisiaj co prawda odległość dzieląca cywilizację od polanki była trochę mniejsza. Matt bowiem zabrał ze sobą laptopa w celach treningowych, ale o tym za chwilę.
-Na początku rozgrzejmy się trochę! – rzekł. Rozgrzewka nie była specjalnie trudna, ale zrobiona w taki sposób, by pokemony były gotowe do treningu i nie naciągnęły sobie żadnego mięśnia w jego trakcie. Reasumując – było to kilka prostych ćwiczeń, które wykonuje się na każdej normalnej rozgrzewce, a dodatkowo razem troszeczkę pobiegali. Oczywiście Turtwig miał lekkie opory, ale zaczął biec, gdy zobaczył, że Matt ze Stantlerem świetnie się razem bawią. On po prostu też chciał. Stantler przed tym wszystkim dostał oczywiście marchewkę. Bez niej na pewno nie chciałby trenować. Taki już urok tego pokemona.
-No dobra, na początku Turtwig. Dzisiaj postaramy się popracować nad wytwarzanym przez ciebie nasionkiem. To jest absolutna podstawa tego ataku, więc musisz się bardzo postarać. Ten ruch może być bardzo przydatny, więc jeżeli chcemy zostać mistrzami, musisz dać z siebie naprawdę wszystko. – taka próba przekonania pokemona do treningu – Dobra. Nasionko musi być małe, ale jednocześnie musisz wsadzić w nie bardzo dużo energii. Musi ono zaczął momentalnie kiełkować, by obwiązać przeciwnika. Nie może też być za miękkie. Przecież nie możemy pozwolić, żeby rozpaćkało się przy uderzeniu. Więc spróbuj! Nasionko Mocy! – zakomenderował. I tak razem trenowali. Celem dzisiejszego treningu była nauka wytwarzania nasionka. Na pewno nie było to łatwe.
Kiedy Turtwig próbował stworzyć nasionko, Matt przybył do Stantlera.
-Przed tobą też niełatwe zadanie. Ale żebyś wczuł się w to wszystko – może najpierw coś obejrzymy – powiedział. Zaczął się krótki maraton horrorów. Właściwie nie tyle horrorów, co jakichś krótkich filmików o duchach, wampirach, potworach itp.
-Boisz się? – zapytał – To wspaniale. Teraz wyobraź sobie, że to ty jesteś tym potworem. Musisz być straszny. Zrób taką minę, że wszyscy zlękną się ciebie i nie będą chcieli nawet podejść. – mówił.
I tak Matt nadzorował trening Turtwiga i Stantlera. Żółw próbował wytworzyć idealne nasionko, natomiast Stantler wyginał mięśnie twarzy i próbował stworzyć z niej coś przerażającego. Czego chcieć więcej?!
Po treningu oczywiście chwila odpoczynku i nagroda. Razem zjedli trochę przysmaków, pobawili się. Trzeba po chwalić ich za takie wspaniałe zaangażowanie na treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Sob Kwi 04, 2015 10:20 am

Rozgrzewka przed trtrening to dobry pomysł tak samo jak pokazanie pokemonowi, który uczy się Straszenia jak powinno się straszyć. Co do reszty nie widzę póki co niczego czego mogę się uczepić, więc trenuj dalej.

Turtwig - Nasionko Mocy - 15%
Stantler - Straszenie - 20%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Sob Kwi 04, 2015 12:30 pm

Chłopak po przyjściu na polankę wypuścił z pokeballi pokemony. Tym razem nie dwa, a trzy. Stantler, Turtwig i Surskit stanęli z uśmiechem przed Mattem.
-Witam was! – powiedział z uśmiechem – Dzisiaj dalej trenujemy. Turtwig – dalej Nasionko Mocy, Stantler – straszenie – powiedział – Jest z nami też jednak pewna nowa towarzyszka – uśmiechnął się, patrząc na wodno-robaczego pokemona – Witam cię Surskit. Dzisiaj przed tobą twój pierwszy trening – rzekł – Przy okazji chciałbym przedstawić cię moim pozostałym pokemonom. Turtwiga już znasz, a obok niego stoi Stantler. Na pewno się polubicie – uśmiechnął się – Sprawdziłem jakie ataki już znasz. Widziałem, że znasz Bąbelki, więc na początek wybrałem coś łatwego. Chciałbym, abyś opanowała Bąbelkowy Promień. Ponieważ znasz już Bąbelki, będziesz musiała po prostu nauczyć się nadawać im odpowiednie właściwości i przemienić je w Bąbelkowy Promień. Na pewno sobie poradzisz. – rzekł – Na początku naszej przygody chciałbym, abyś nauczyła się wodnych ataków, ponieważ po ewolucji możesz mieć z tym mały problem. Stracisz przecież swój wodny typ. Chciałbym wyciągnąć z ciebie maksimum twoich zdolności. Wierzę w ciebie – uśmiechnął się.
-No dobra, ale wystarczy już tej pogaduchy. Przyszedł czas na rozgrzewkę! – powiedział. Pokemony miały porządnie się rozgrzać, bo dzisiaj Matt chciał naprawdę ostro trenować. Poza tym w trakcie rozgrzewki chciał, aby poćwiczyły też znane już przez siebie ataki.
-Dobra. Zaczniemy od Turtwiga. Dzisiaj dalej próbujesz wytworzyć nasionko, ale poza tym, że wytwarzasz je, musisz wytworzyć w sobie odpowiednie ciśnienie i spróbować je wystrzelić. To tak jakbyś strzelał Ostrym Liściem. Przez jakiś czas nasionko leci. W związku z tym będziesz celował w tamto drzew – wskazał – z tej linii – narysował na ziemi kreskę. Była ona dość daleko od drzewa, jednak pokemon musi trenować. Trzeba stawiać konkretne wyzwania i wyznaczać jasne cele. Wtedy pokemon najlepiej rozumie o co chodzi i wynosi z treningu najlepsze owoce. Matt co prawda nie liczył na to, że Turtwig już dzisiaj opanuje strzelanie nasionkiem do takiego stopnia, że każde kolejne będzie uderzać w drzewo. Chłopak dał jednak Turtwigowi jasny rozkaz, by ten w trakcie treningu dawał z siebie absolutnie wszystko. Wtedy jego umiejętności nie będą rosnąć o jakieś pojedyncze procenty, a naprawdę skakały na wysoki poziom. Trening, trening, bardzo wymagający trening. To jest najlepsze, by szybko opanować atak. Ale mniejsza o to.
-Surskit, teraz twoja kolej. Na początku chciałbym, abyś zobaczyła jak wygląda atak Bąbelkowym Promieniem. – rzekł, pokazując pokemonowi zdjęcia ataku w pokedexie:


-Teraz tak krótko o Bąbelkowym Promieniu. Jest to atak typu wodnego, jest zatem efektywny na pokemony ogniste, ziemne oraz kamienne. Może jednak nie zrobić zbyt wiele pokemonom smoczym, trawiastym i wodny. – powiedział – Jak już mówiłem – Bąbelkowy Promień to atak, który polega na tym, ze wytworzone przez ciebie bąbelki lecą w jedno miejsce, które ty wyznaczasz. Mają nadaną odpowiednią szybkość... no i oczywiście są mocniejsze niż zwykłe Bąbelki – wyjaśnił – A skoro wiesz już o co chodzi, chciałbym, abyś poćwiczyła. – dodał i wskazał na drzewo – Dzisiaj postaramy się zwiększyć twoją kontrolę nad wytwarzanymi przez ciebie bąbelkami. Postaraj się zwiększyć szybkość ich wystrzału i skup się na tym, by wszystkie trafiły w tamto drzewo – uśmiechnął się. Turtwig Trenuje, Surskit trenuje. Przyszła pora na Stantlera.
-Teraz ty. Chciałbym abyś poćwiczył trochę mięśnie twojej twarzy. – rzekł, dając pokemonowi marchewkę. – Pewnie zastanawiasz się jak to zrobić? Nic trudnego! Wyginaj twoją twarz najmocniej jak się da! – rzekł. Stantler razem z Mattem robili dziwne miny, uśmiechali się szeroko, mrużyli oczy, otwierali je najszerzej jak się dało. Proste. - Świetnie. Teraz postaraj się sprawić, by twoja mina była jak najbardziej przerażająca. Skup się! – rzekł.
Matt nadzorował pracę wszystkich trzech pokemonów. Turtwig strzelał już coraz dalej, Surskit powoli zaczynała kontrolować swoje bańki, a Stantler powoli stawał się straszny. Idzie dobrze. Nie ma co narzekać.
-Świetnie sobie poradziliście! Czas na odpoczynek – chłopak uśmiechnął się radośnie. Po tak mocnym treningu, pokemony mogły usiąść, razem się pobawić, zjeść jakieś smakołyki. Żyć nie umierać. Surskit chyba naprawdę polubił pokemony z drużyny Matta. Krótko mówiąc – fantastycznie. Bo co jest ważniejsze niż zgoda w drużynie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Sob Kwi 04, 2015 4:05 pm

Wszystko przejrzyście i prosto wyjaśnione. Zachęcanie pokemonów na pewno pomoże, a trenowanie razem z nimi polepszy panujące między wami więzi.

Turtwig - Nasionko Mocy - 24%
Stantler - Straszenie - 30%
Surskit - Bąbelkowy Promień - 16 %
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Sob Kwi 04, 2015 6:12 pm

Matt ponownie pojawił się na polance oddalonej od cywilizacji. Wypuścił on z pokeballi swoich małych podopiecznych, którym szło coraz lepiej. Turtwig powoli umiał już wytwarzać nasionko, ale to tak naprawdę dopiero początek przygody. Główna część była, ale teraz przed nimi jeszcze mnóstwo szczegółów – nadawanie wystrzelonemu nasionku odpowiedniego tempa, praca nad pnączami wytwarzanymi przez ów nasionko. Ale nie wybiegajmy aż tak bardzo w przyszłość. Jeśli chodzi o Stantlera – zadanie było tak naprawdę proste. Miał nauczyć się straszyć. Wbrew pozorom ten ruch również może być męczący i nauka go okazać się trudna. Stantler zaczął powoli panować nad swoją twarzą, największym problemem jest jednak nadanie jej takiej właściwości, by przeraziła przeciwnika. Jeśli chodzi o Surskit – pokemon na razie wiedział jak strzelać bąbelkami, powoli zaczynała nad nimi panować, jednak przed nimi jeszcze sporo pracy.
-No to na początku krótka rozgrzewka – powiedział. Zaczęli więc od wspólnego biegania, powtórzyli sobie znane pokemonom ataki. Niby potrafili je już wykonać, jednak praktyka czyni mistrza – powtórka na pewno nikomu nie zaszkodzi, a może nawet pomóc w treningu nowych umiejętności.
-Turtwig... robisz to co ostatnio. Musisz wystrzelić nasionko. Postaraj się przed wystrzeleniem skumulować w sobie jak najwięcej energii. To ona pomoże ci nadać nasionku odpowiedni pęd. Wypychasz nasionko właśnie za pomocą tej energii. Wiem, że to nie łatwe, ale dasz sobie radę. Strzelaj w tamto drzewo – rzekł – Z tej linii – dodał, rysując na ziemi kreskę, która była dość oddalona od rośliny. Mimo że Turtwig pewnie będzie miał problemy z trafieniem w tak oddalone drzewo, to Matt chciał, by pokemon dawał z siebie wszystko. Ponownie wyznaczył mu jasny cel, który ma w przeciągu najbliższych treningów osiągnąć. Proste i zdecydowane komendy są najlepsze. Po co owijać w bawełnę i robić przed pokemonem rozprawkę na temat tego co za chwilę będzie musiał zrobić?
-Surskit – teraz przyszła pora na ciebie – rzekł, zostawiając trenującego Turtwiga – Masz dość proste zadanie – powiedział – Staraj się celować w tamto drzewo – rzekł – Strzelaj bąbelkami i staraj się, by wszystkie trafiły. Jak pewnie pamiętasz głównie tym różnią się Bąbelki od Bąbelkowego Promienia. Pierwszy atak jest dość ogólny, drugi zdecydowanie bardziej punktowy. Musisz nauczyć się kontrolować Bąbelki. To na pewno dla ciebie łatwizna. Przecież to tylko silniejsza wersja Bąbelków – zaśmiał się. Powiedział tak, by zwiększyć wiarę Surskit w samą siebie.
-Stantler – rzekł – Teraz twoja kolej. Chciałbym na własnej skórze poczuć jak idą ci treningi Straszenia- powiedział, dając pokemonowi marchewkę – Kiedy ja będę nadzorował treningi Turtwiga i Surskit, ty postaraj się zajść mnie od tyłu i potraktować Straszeniem. Jeśli zacznę się drzeć jak głupi to znaczy, że robisz to dobrze – zaśmiał się.
I tak zaczął się trening. Matt w pewnym momencie wziął kamyczki i zaczął rzucać w drzewa razem z Turtwigiem i Surskit. Razem na pewno będzie raźniej. Turtwigowi szło już coraz lepiej i jego nasionka latały już naprawdę daleko. Nic dodać, nic ująć. Surskit miała jeszcze małe problemy z wycelowaniem w drzewo. Przyzwyczajenie z Bąbelków trochę utrudniały nadanie bańką w Bąbelkowym Promieniu odpowiednich właściwości. Kto by pomyślał? Ruchy tak podobne, a jednak tak bardzo różne. Stantler od czasu do czasu zachodził Matta od tyłu i próbował wystraszyć. Większość tych prób była raczej śmieszna, a niżeli straszna, ale jednak szło mu coraz lepiej. Matt powoli zaczynał się go bać.
Po takim treningu przyszedł czas na odpoczynek, chwilę zabawy. Pokemony mogły najeść się smakołyków, które najbardziej lubiły. Po takim treningu, jakie pokemony odbyły, trzeba było pokazać, że Matt jest z nich dumny. Absolutnie zasłużyły na nagrode.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Sob Kwi 04, 2015 7:10 pm

Wjebało mi łądne opisy więc powiem tak. Turtwig niech popracuje nad celnością teraz, to samo Surskit, ale ogółem idzie im samo tworzenie i sposób wystrzału ok.

Turtwig 40%
Surskit 32%

A Stantler mógłby potrenować przed samym lustrem żeby ewentualnie sam mógł porównać czy to jest odpowiednio straszne i by ewentualnie móc poprawić wygląd ruchu itp. To pomaga przy nauce takich ruchów.

Stantler 50%

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Nie Kwi 05, 2015 6:16 pm

Matt powolnym krokiem pojawił się na polance. Było wcześnie rano, ale chłopak był rześki, pełen energii i gotowy do treningu.
Słońce ładnie świeciło, było dość ciepło, mimo godziny. Niebo było czyste, nie zapowiadało się na deszcz. Ani jednej chmurki. Aż chciało się żyć. Matt wypuścił więc dwa ze swoich trzech pokemonów. Dzisiaj postanowił troszeczkę podzielić trening. Surskit i Turtwig wyskoczyli z pokeballi.
-Cześć! Trenujemy dalej. Chciałbym popracować nad waszą celnością, więc dzisiaj będziemy rzucać do celu – rzekł. Miał przy sobie karton z narysowaną tarczą do rzucania. Chłopak bardzo lubił rywalizację i uważał ją za najlepszy sposób treningów. Postanowił więc zorganizować mały „turniej” strzelania do celu.
-Ale najpierw trochę się rozgrzejmy – rzekł. Trochę biegania, kilka ćwiczeń rozciągających. Bez tego ani rusz.
-No dobra, więc zaczynamy – rzekł, zawieszając tarczę na drzewie. Była to zwykła, najprostsza tarcza. Kilka okręgów, im bliżej środka tym więcej punktów do zdobycia.
-Jeśli chodzi o zasady – na pewno wszystko jest jasne. Staracie się celować jak najbliżej środka. Celujemy z tej linii – rzekł, rysując na ziemi kreskę.
I zaczęli trenować. Matt też włączył się do zabawy i rzucał kamieniami. Pokemonom na początku szło dość średnio, jednak z czasem zdobywały coraz więcej punktów. Matt też nabierał wprawy w rzucaniu i walka stawała się bardzo zacięta. Turtwig strzelał swoimi Nasionkami, Surskit bąbelkami. Po zaciętej walce turniej wygrała Surskit, na drugim miejscu skończył Turtwig. Matt nie miał szans, nigdy nie miał zbyt celnego oka. Ale wmawiajmy jednak wszystkim, że dał im szansę. Celowo nie trafiał w tarczę.
Następnie nadszedł czas na trening ze Stantlerem. Chłopak wypuścił poke-renifera z balla i uśmiechnął się do niego, dając marchewkę.
-Cześć Stantler! Dzisiaj mam dla ciebie specjalne zadanie. Ja wiem jak wygląda twoje próby Straszenia. Warto jednak, byś ty sam się ocenił, dlatego... – rzekł, wyciągając z torby małe lusterko, które zawiesił na drzewie. Było na takiej wysokości, że Stantler mógł patrzeć w nim na siebie – Będziesz wykonywał Straszenie na tym lusterku. Myślę, że ty sam najlepiej ocenisz to, czy Straszenie wychodzi ci, czy nie. Będziesz też wiedział nad czym powinieneś pracować. – rzekł z uśmiechem. Po krótkiej rozgrzewce przeszli do ów treningu. Stantler na początku był straszny, ale nie tak, by wywołać panikę i krzyk. Pokemon nie był do końca chętny na trening, bo bał się, mimo to dalej ćwiczył. Chłopak był zadowolony. To że Stantler czuł lęk oznaczało tyle, że pokemon naprawdę zaczyna rozumieć o co chodzi w ataku i jest coraz bliżej opanowania ruchu.
-Całkiem nieźle sobie radzisz Stantler. Jeszcze trochę i opanujesz ten atak. – mówił radośnie.
Po treningach był bardzo dumny ze swoich pokemonów, radziły sobie coraz lepiej. Po treningu przyszedł czas na odpoczynek, relaks. W końcu Matt wycofał swoje pokemony do balla i odszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Nie Kwi 05, 2015 11:15 pm

Oba pokemony coraz bardziej doszlifowują swoją celności i idzie im to powolutku coraz lepiej.

Turtwig 56%
Surskit 48%

Mimika twarzy Standlera staję się coraz straszniejsza, ale nie tak straszna, aby zmrozić krew w żyłach.

Stantler 68%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Pon Kwi 06, 2015 7:47 pm

Czarnowłosy chłopa usiadł na polance w głębi lasu. Chwila relaksu na łonie natury zbawiennie wpływa na człowieka. W końcu kiedyś był jej częścią. Teraz niestety wybił się z dala od wszystkiego co tworem matki ziemi. No cóż... nic nie trwa wiecznie. Ale mniejsza o to.
Matt wypuścił z pokeballa swoich trzech podopiecznych – Surskita, Stantlera oraz Turtwiga.
-Witam was! – rzekł – Gotowi na kolejny trening? – zapytał, a pokemony (no... może z wyjątkiem Turtwiga) entuzjastycznie uśmiechnęły się i podskoczyły.
-Będzie fajnie, ale najpierw trochę się rozgrzejemy – rzekł. Zaczęli od krótkiej przebieżki, kilku ćwiczeń rozciągających – to co robi się na każdej rozgrzewce. Macie WF w szkołach? To mniej więcej tak to wyglądało.
-Dobra, więc dzisiaj dalej ćwiczymy to co ostatnio. Turtwig i Surskit popracują nad celnością, natomiast Stantler przed lustrem będzie pracował nad swoją twarzą i spróbuje stać się bardzo przerażający. – rzekł – Chciałbym, aby Turtwig i Surskit poćwiczyli też na ruchomych celach, dlatego dzisiaj będzie to wszystko wyglądało trochę inaczej – uśmiechnął się.
Matt rozstawił przed Stantlerem lustro – Dzisiaj musisz dać z siebie absolutnie wszystko. Jeżeli dobrze ci dzisiaj pójdzie, to możliwe, że na następnym treningu powoli będziemy kończyć naukę Straszenia – uśmiechnął się, dając pokemonowi marchewkę – Straszenie jest bardzo przydatnym ruchem. Daj z siebie wszystko – na pewno świetnie sobie poradzisz – powiedział. Stantler bardzo ostro trenował. Matt był zaskoczony, że pokemon ma w sobie tyle energii do treningów i tak chętnie go podejmuje. W sumie... dostał marchewkę, po tym pokemon zawsze daje z siebie wszystko. Mały żarłoczek, ale przynajmniej je coś zdrowego, a nie na przykład hamburgery.
Matt później udał się do Surskita i Turtwiga.
-To co? Trenujemy? – zapytał. - Macie proste zadanie. Mam tutaj kilka frisbee. Dzisiaj to właśnie w nie będziecie celować Bąbelkowym Promieniem oraz Nasionkiem Mocy – rzekł. I bez przedłużania – zaczęli trenować. Matt rzucał frisbee, a pokemony próbowały zestrzelić je w locie. Turtwig strzelał Nasionkami i radził sobie całkiem nieźle. Surskit szło trochę gorzej, ale też nie było źle. Matt trenował do momentu, gdy zobaczył, że wszystkie rzucone frisbee zostają zestrzelone. Wtedy chłopak mógł być pewien, że pokemony opanowały celowanie atakami.
No cóż – dzisiaj pokemony radziły sobie całkiem nieźle. Matt mógł być pewien, że naprawdę są już coraz bliżej opanowania tych ruchów. Chłopak powoli już zastanawiał się jakie ruchy będą trenowały pokemony na następnych treningach. Ale może nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość – na razie Matt musiał skupić się na tym, by jego pokemony opanowały Straszenie, Nasionko Mocy oraz Bąbelkowy Promień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Wto Kwi 07, 2015 11:51 am

Pokemony poprawiły swoją celność i wychodziło im to coraz lepiej. Jednak do perfekcyjnego wykonywania ataków jeszcze im brakuje.

Turtwig- 68%
Surskit 60%

Pokemon staje się coraz bardziej straszny za pewne przestraszyłby już jedne z mniejszych pokemonpokemonów ,ale do wystrszenia tych większych i opanowania ataku jeszcze mu brakuje.

Stantler 80%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Sob Kwi 11, 2015 5:14 pm

Matt pojawił się na polance, na której ostatnio cały czas trenował. Przyszedł czas na kolejny trening. Chłopak był już naprawdę blisko, jeszcze kilka treningów i jego pokemony opanują atak. Czuł to w kościach.

Turtwig
Pokemonowi już powoli wychodziło celowanie, więc Matt postanowił popracować razem z pokemonem nad pnączami, które mają związać przeciwnika. Nad nim Turtwig również musiał popracować – była to bardzo ważna część tego ruchu. No bo co da sam strzał nasionkiem?
-Dobra Turtwig – dzisiaj będziesz celował w tamten kamień – rzekł, wskazując na skałę oddaloną od Turtwiga.
-Musisz wycelować w nią nasionkiem. Musi ono się otworzyć i obwiązać skałę pnączami. Doskonale wiesz o co mi chodzi, więc próbuj! – rzekł. Pokemon strzelił nasionkiem. Nie trafiło ono w skałę, ale otworzyło się i wyrosły z niego krótkie pędy. Nie o to chodziło, ale jednak pokemon był świadomy tego, co ma osiągnąć. Wykonali razem całkiem sporo powtórzeń. Pokemon ciągle próbował, jednak pnącza nie obwiązywały skały w całości, o ile w ogóle je obwiązywały. Poza tym... nasionko nie zawsze trafiało. Mimo wszystko było już bliżej niż dalej do opanowania Nasionka Mocy, zatem Matt był naprawdę zadowolony.

Surskit
Na dzisiejszym treningu Matt chciał popracować z Surskitem nad siłą wykonywanego ataku. W związku z tym Matt postawił przed Surskitem manekina.
-Jak się domyślasz... dzisiaj będziemy pracować nad siłą, no i dodatkowo dokończymy trening celności. Będziesz strzelała z tamtego miejsca – wskazał – Musisz strzelać najmocniej jak się da. Bąbelki muszą być szybkie, silne – rzekł. I zaczęli trenować. Surskit cały czas próbowała Uderzać Bąbelkowym Promieniem. Po wielu próbach celność była już na bardzo wysokim poziomie, pokemon radził sobie coraz lepiej. Jeśli chodzi o siłę... Surskit nie była jeszcze tak silna, by np. zniszczyć manekina. Starała się włożyć w atak całą siebie, jednak nie wychodziło jej to tak jak chciała. No ale przed nimi jeszcze trochę treningów, więc Matt cieszył się z otrzymanego efektu.

Stantler
Chłopak postawił przed Stantlere lustro.
-Widzę, że ten sposób treningu jest najlepszy, więc dalej będziemy się go trzymać. Staraj się wystraszyć sam siebie. W ten sposób będziesz w 100% wiedział czego możesz się spodziewać po tym ataku. Staniesz się specjalistą w jego dziedzinie – uśmiechnął się. Stantler zaczął trenować. Poziom, który osiągnął Stantler był już całkiem wysoki. Pokemon momentami odsuwał się od lustra, bo bał się sam siebie. Takiego efektu Matt oczekiwał. Stantler bał się siebie – zatem pokemony jego wielkości powoli też będą się go bały. Czy większe pokemon? Matt nie miał jak tego sprawdzić, dlatego po prostu trenował, trenował i trenował. Ten sposób na pewno będzie odpowiedni.
-Może spróbuj troszeczkę bardziej wygiąć twarz, wyobraź sobie, że jesteś jednym z eksponatów w domu strachów. Musi aż promieniować od ciebie przerażająca aura! – mówił, a Stantler dalej trenował.

Po wszystkim chłopak nagrodził pokemony chwilą zabawy, odpoczynkiem. Po wszystkim wycofał je do balla i odszedł. Był naprawdę zadowolony z dzisiejszego treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Nie Kwi 12, 2015 2:36 pm

Stantler musi już teraz tylko ostatni raz powtórzyć wszystko w odpowiedniej kolejności, by zapamiętać jak to wykorzystać i będzie git.

Stantler 95%

Zarówno Turtwig i Surskit teraz jeszcze bardziej powinni skupić się na celności, ale ruch powinien przed nimi spierdzielać. W szczególności Turtwig.

Turtwig 84%
Surskit 85%

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Nie Kwi 12, 2015 4:26 pm

Czarnowłosy chłopak powolnym krokiem przyszedł na polankę w środku lasu. Surskit, Turtwig i Stantler już niedługo opanują swoje ataki, już naprawdę blisko. Chłopak nie mógł więc teraz tak po prostu odpuścić. W związku z tym – gdy tylko pojawiała się okazja, ochota i chwila wolnego czasu – chłopak ruszał trenować.

Turtwig
Matt na dzisiejszy trening przyniósł swój wynalazek z czasów młodości, kiedy to chętnie pomagał tacie przy trenowaniu. Stworzył wtedy coś tak prostego, a tak użytecznego, że głowa mała. Samochodzik na pilota z zamontowaną na nim lalką. Chłopak wypuścił z pokeballa swojego pokemona.
-Cześć Turtwig. Dzisiaj będziesz trenował na ruchomym celu. Musisz złapać swoim nasionkiem tamtą lalkę – powiedział. Wtedy samochodzik zaczął jeździć, sterowany przez Matta.
I zaczęli trenować. Turtwig starał się złapać lalkę za pomocą Nasionka Mocy, było to trudne, jednak pokemon powoli łapał o co chodzi. Nasionka z czasem zaczęły lądować coraz bliżej, aż w końcu zaczęły uderzać w samochodzik i związywały go pędami. Matt uśmiechnął się zadowolony. Turtwig naprawdę radził sobie całkiem nieźle.

Surskit
Dzisiaj podobnie tak, jak z Turtwigiem, Surskit miała za zadanie celować w ruchomy cel. Matt wypuścił więc robaczego pokemona z pokeballa.
-Cześć! Przed tobą jeszcze trochę pracy. Dzisiaj chciałbym, abyś popracowała nad ruchomymi celami. Dlatego przygotowałem dla ciebie to małe cacko – zaśmiał się i zza drzewa wyjechał samochodzik, który okrążył Surskit kilka razy.
Zaczęli trenować. Pokemon miał za zadanie celować Bąbelkowym Promieniem w uciekający przed nim samochodzik. Surskit starała się przewidzieć ruchy Matta i kierować Bąbelki tak, aby wszystkie trafiły w lalkę. Nie było idealne, ale po dłuższym treningu Bąbelki powoli w coraz większej ilości zaczynały uderzać w lalkę. O to Mattowi właśnie chodziło.

Stantler
-Stantler, radzisz sobie doskonale. Myślę, że dzisiaj jeszcze kilka razy powtórzymy atak i ostatecznie będziemy mogli powiedzieć, że opanowałeś ten atak – uśmiechnął się do pokemona, dając mu marchewkę.
Stantler stanął przed lustrem i jeszcze kilkukrotnie miał przeanalizować Straszenie. Dlatego pokemon skupił się na każdej wykonywanej czynności. Zajmował się każdym swoim ruchem, aby wyłapać ewentualne błędy i zniszczyć je w zarodku. Pokemon radził sobie doskonale i Matt nie miał się za bardzo do czego przyczepić.

Po wszystkim chłopak nagrodził pokemony chwilą zabawy, odpoczynkiem. Po wszystkim wycofał je do balla i odszedł. Coraz bliżej – jeszcze trochę i stworki będą mogły cieszyć się nowym atakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Pon Kwi 13, 2015 6:27 pm

No to co. Stantlerowi się udało opanować już teraz.

Turtwig i Surskit są w dobrej sytuacji bowiem... i jeden i drugi może już kończyć naukę. Przypominamy wszystko od początku do końca, by poki utrwaliły sobie. Ale się postaraj nie tak krótko. XD

Turtwig 99%
Surskit 99%

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Pon Kwi 13, 2015 7:21 pm

Chłopak z uśmiechem przybył na Leśną Polankę. Stantlerowi oficjalnie udało się opanować atak, zatem dzisiaj miał już wolne. Matt chciał jednak jeszcze przećwiczyć Nasionko Mocy i Bąbelkowy Promień z Turtwigiem i Surskit. W związku z tym chłopak przyszedł dalej trenować. Czy to pierwszy trening, czy ostatni... chłopak chciał dać pokemonom wycisk. W końcu już niedługo zaczną poznawać nowe ataki.
-Witam was – rzekł, wypuszczając z pokeballa Surskit oraz Turtwiga. Trawiasty pokemon położył się od razu na miękką trawę, jednak Matt szybko przewrócił go na skorupę, aby troszeczkę utrzeć mu nosa i pokazać kto tu rządzi. Po chwili jednak ponownie przewrócił go na brzuszek, śmiejąc się.
-Nie ma lenienia się. Już niedługo opanujecie nowe ataki, więc chciałbym je dzisiaj po raz ostatni przećwiczyć. Chciałbym, abyście dali dzisiaj z siebie absolutnie wszystko. Ja powoli przyszykuję się do trenowania kolejnych ataków. Przygotuję wam opisy... wiecie o co chodzi. Na dzisiaj jednak nie pędźmy tak w przyszłość i zajmijmy się Nasionkiem Mocy oraz Bąbelkowym Promieniem. – uśmiechnął się. Zaczęli powoli trening. Na początku krótka rozgrzewka – troszeczkę pobiegali, przypomnieli sobie dotychczas opanowane ataki itp. Żeby sobie przypadkiem czegoś nie nadwyrężyć lepiej rozgrzać się porządnie przed treningiem. W końcu nadszedł moment na konkretny trening.
-Turtwig. Ty pierwszy. Jeszcze raz – musisz wystrzelić nasionko w tamtą skałę – rzekł, wskazując na kamień – Nasionko musi wylądować, otworzyć się i obwiązać skałę pnączami – dla pewności wyjaśnił jeszcze raz – Nic trudnego – dodał.
-Surskit – ty będziesz musiała strzelać Bąbelkowym Promieniem w tamto drzewo – powiedział, wskazując na dość sporej wielkości roślinę – Musisz stworzyć Bąbelki, nadać im odpowiednie właściwości i z całej siły uderzyć nimi w drzewo. Dasz sobie radę – wyjaśnił robaczkowi i pokemony zaczęły trening. Turtwig radził sobie bardzo dobrze. Tak naprawdę nie miał już żadnych problemów za atakiem. Strzelił nasionkiem, ono otworzyło się, skała została obwiązana dość twardymi i wytrzymałymi pnączami. Całość powtórzyli kilkukrotnie, by Turtwig nabrał już 100% wprawy.
Surskit też radziła sobie świetnie. Wytwarzała odrobinę wody, którą układała w kształt bąbelków, następnie skupiała się i z całej siły strzelała serią bąbelków w drzewo. Te uderzały w drzewo i aż doprowadzały je do wstrząsów.
-Świetnie sobie radzicie! A teraz – żebyście nabrali całkowitej pewności w trakcie wykonywania tego ataku, chciałbym, abyście stoczyli bitwę. Myślę, że będzie to całkiem ciekawe przeżycie. Nie będę wam mówił co macie robić. Będę po prostu sędzią. Walczcie, starajcie się jak najczęściej używać Nasionka Mocy oraz Bąbelkowego Promienia – powiedział Matt.
Walka zaczęła się. Po zaciętym boju zwycięzcą okazał się Turtwig. Surskit mimo wszystko dała z siebie naprawdę wszystko i nieźle osłabiła żółwia.
Po wszystkim chłopak pozwolił pokemonom pobawić się i odpocząć. W końcu Matt wycofał swoich podopiecznych do pokeballa i z dumą odszedł do domu. Cóż – tak właśnie się trenuje. Matt był pewny swoich umiejętności i wierzył, że w ten sposób zostanie właśnie mistrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Pon Kwi 13, 2015 7:30 pm

No i fajnie. Opanowały.

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Nie Kwi 19, 2015 2:48 pm

Matt przybył na kolejny trening ze swoimi podopiecznymi. Ostatnio Turtwig, Stantler i Surskit opanowali nowe ataki, więc Matt przygotował dla niech kolejne do nauki. Gdy chłopak przyszedł na miejsce na początku jeszcze porozmyślał trochę nad sposobem trenowania, a następnie wszystko się zaczęło.

Turtwig
Matt wypuścił z pokeballa swojego startera – Turtwiga. Trawiasty stworek ziewnął i położył się na brzuszku.
-Wstawaj Turtwgi, wiesz, że ci nie odpuszczę – zaśmiał się, mówiąc do Turtwiga.
-Atak, którego będziesz się teraz uczył nazywa się Mega Odpływ. – rzekł i pokazał pokemonowi jak wygląda atak w pokedexie:


-Jest to atak typu trawiastego. Dobrze znasz ten typ, więc nie będę mówił ci już nic na jego temat. Jesteś już specjalistą – zaśmiał się – Jeśli chodzi o sam atak – jest to trochę silniejsza wersja Absorpcji, którą już znasz. Musisz wytworzyć charakterystyczną zieloną rurę, która sprawi, że część pobranej energii zostanie zużyta do uleczenia cię. Zacznijmy więc trening – rzekł. Po krótkiej rozgrzewce Turtwig miał spróbować zacząć tworzyć „rurę” W związku z tym chłopak znalazł kępkę trawy i Turtwig miał spróbować połączyć się z nią chociaż krótką i cienką wiązką energii.

Surskit
-Cześć Surskit – rzekł Matt, wypuszczając z pokeballa robaczka – Mam nadzieję, ze jesteś gotowa na kolejny ciężki trening. Jak ci wspominałem – chciałbym, abyś na razie poznała wszystkie ataki, z którymi możesz mieć problem po ewolucji. Dlatego teraz przyszedł czas na Strumień Wody. – uśmiechnął się i pokazał pokemonowi atak w pokedexie:


-Znasz już typ wodny, więc już nie będę mówił nic na jego temat. Wspomnę jednak o samym ataku. Jak widzisz chodzi więc o to, abyś otoczyła się warstwą wody i jak rakieta wystrzeliła w przeciwnika. W wodzie musisz poruszać się bardzo szybko. Lot tak naprawdę ma być jak najkrótszy i bardzo szybko musisz uderzyć w przeciwnika – rzekł. Zaczęli więc od praktyki. Matt chciał, aby Surskit na początku nauczyła się wytwarzać wystarczającą ilość wody. Nie ukrywając było to dość trudne zadanie. Surskit miała postarać się, aby wokół jej zebrało się jak najwięcej wody.

Stantler
-Witam cię Stantler. Znasz już kilka ruchów, ale teraz chciałbym, abyś poznał coś co służy w pełni do ataku. Przygotowałem więc dla ciebie atak, który nazywa się Stąpanie – powiedział Matt z uśmiechem i pokazał pokemonowi atak w pokedexie, dał mu też marchewkę na zachęcenie do treningu.


-Stąpanie jest atakie typu normalnego, więc nie będę nic mówił na temat typu, który znasz. Atak polega na wykonaniu w przeciwnika uderzenia dolną częścią twojego kopyta. Chciałbym, abyś nauczył się wykonywać go po skoku. Rozumiesz – prosty schemat – skok, uderzenie. – powiedział. Matt więc chciał, aby Stantler poćwiczył siłę swoich nóg. Na dzisiejszym treningu było dużo biegania, ćwiczeń nóg i zaczęli też ćwiczyć skakanie. Matt chciał, aby Stantler skakał jak najwyżej.

Po treningu Matt nagrodził pokemony chwilą zabawy, odpoczynkiem. W końcu chłopak wycofał pokemony do balla i odszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamol

avatar

Male Liczba postów : 303

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Nie Kwi 19, 2015 9:00 pm

Twój trawiasty starter miał nieco łatwiej bo znał już atak podobny do Absorpcji. Mimo wszystko ma problemy z wielkością i zarazem siłą, promienia, a pobieranie energii trwa dość długo.
Turtwig 10%

Surskit nie ma łatwo. Fakt utrudnia to, że ten, atak wymaga otoczenia się wodą co tym bardziej nie jest proste. Stworek nie za bardzo wie, jak otoczyć się wodą dlatego też przydałoby się co nieco o tym powiedzieć i dać przydatnych wskazówek.
Surskit 6%

Stantler trenował dziś siłę swoich kończyn co na pewno pomoże mu w dalszych treningach. Dziś na treningu nie było nic ciekawego, ale warto skupić się jeszcze na skokach bo te wychodzą dość miernie. Stworek bowiem ma problemy z wysokim wyskokiem, co na pewno uniemożliwi użycie tego ciosu z większymi przeciwnikami. Ale to dopiero początek.
Stantler 6%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Wto Kwi 21, 2015 6:01 pm

Uśmiechnięty czarnowłosy chłopak przybył na Polankę wewnątrz lasu. Matt przysiadł na początku na chwilę i ponownie przemyślał jak powinny wyglądać treningi z jego pokemonami – Stantlerem, Turtwigiem oraz Surskit. Chłopak po przemyśleniach wypuścił pokemony z balli.

Turtwig
Matt postanowił zacząć od treningu ze swoim starterem. Trawiasty pokemon nie palił się do trenowania, ale Matt nie miał zamiaru mu odpuścić.
-Wstawaj Turtwig, nawet nie próbuj się kłaść! – rzekł, a pokemon trochę go zignorował. I tak się położył – No dobra. Jak chcesz leżeć i zostać cały czas takim małym i bezbronnym Turtwigiem to twoja sprawa. Ja sobie potrenuję ze Stantlerem i Surskit, a ty popatrz. Na pewno będziemy się świetnie bawić – rzekł chłopak. Turtwig oczywiście nie mógł dalej się lenić. Argumentacja Matta była wystarczająca, by pokemon wstał i zaczął trenować. Chłopak już powoli przyzwyczajał się do leniuszkowatego charakterku Turtwiga. Po prostu Matt musiał nauczyć się wykorzystywać zalety jego charakteru, a takie niewątpliwie były.
-Dobra, zacznijmy od rozgrzewki – powiedział z uśmiechem chłopak. Pokemon miał za zadanie powtórzyć sobie wszystkie znane mu ataki. Trening w końcu czyni mistrza.
-Dzisiaj chciałbym, abyś powiększył wiązkę promienia, którym pobierasz energię – powiedział, wskazując na roślinkę obok – To będzie twój cel. Postaraj się, aby „rura” była jak największa – w ten sposób będziesz pobierał energię szybciej i wszystko przez to pójdzie łatwiej. No i oczywiście całość będzie o wiele silniejsza – powiedział z uśmiechem – na pewno dasz sobie z tym radę – dodał, by zaangażować pokemona w trening.
Turtwig zaczął trenować. Z roślinką łączyła go naprawdę cienka rura i pobieranie energii było bardzo oporne. Chłopak nie miał jednak zamiaru się poddawać.
-Wiesz o co chodzi, ale postaraj się przyłożyć w to wszystko więcej siły. Przecież jesteś silnym stworkiem, nie mów mi, że nie dasz rady pokonać jakiegoś krzaczka – troszeczkę sprowokował pokemona. Turwig przyłożył się o wiele bardziej, jednak zbyt wiele to nie dawało. Jeszcze długa droga przed nimi. To był dopiero drugi trening, więc kokosów i tak nie można było się spodziewać. Powtórzyli całość jeszcze wiele razy. Promień nie wyglądał jeszcze tak jak powinien, jednak ogólnie było lepiej.


Surskit
Po treningu z Turwigiem Matt wypuścił z pokeballa robaczego pokemona. Surskit zakręciła się kilka razy radośnie. Z nią nie było problemów – bardzo chętnie trenowała i to bardzo cieszyło Matta.
-Witam cię, Surskit. Gotowa na ciężki trening? – zapytał, przed treningiem rozgrzali się jednak krótko, bo trening bez rozgrzewki to nie trening.
- Chciałbym, abyś dzisiaj nauczyła się wytwarzać chociaż minimalną ilość wody potrzebnej do wykonywania tego ataku. Wiesz już jak wytwarzać wodę – w końcu używasz jej do wytwarzania bąbelków, na przykład przy Bąbelkowym Promieniu. – mówił – Zadanie nie jest proste, ale na pewno podołasz. Spróbuj więc otoczyć się wodą. Możesz spróbować wycisnąć z siebie wodę przez twoją skórę. To tak jakbyś starała się rozerwać samą siebie od środka. Skup się na tym, aby wycisnąć z siebie jak najwięcej wody. Masz wewnątrz siebie ogromne jej źródło, musisz po prostu nauczyć się go wykorzystywać – rzekł. Zaczęli trening. Surskit dalej miała trenować wyciskania z siebie wody. Miała poczuć się jak bomba, która za chwilę eksploduje. Powoli na jej skórze pojawiła się odrobina wody, co bardzo zadowoliło Matta.
-Bardzo dobrze. Ale doskonale wiem, że potrafisz więcej. Daj z siebie wszystko. – zagrzewał pokemona do treningu. Surskit dalej próbowała, wszystko wyglądało dość marnie, ale czego można spodziewać się po zaledwie dwóch treningach? Dlatego trenowali do momentu, gdy Matt zobaczył, że Surskit i tak już nic więcej z siebie nie wyciśnie. Robaczy pokemon dawał z siebie wszystko, co Matt bardzo doceniał i był dumny z zaangażowania stworka.

Stantler
Przyszedł w końcu czas na Stantlera, który również miał dość trudne zadanie. Chłopak wypuścił renifera z pokeballa i uśmiechnął się do niego radośnie. Widział, że Stantler chętnie trenuje. A zwłaszcza chętnie, jeżeli dostał odpowiednią zachętę.
-Witam cię. Mam nadzieję, że dzisiaj dasz z siebie wszystko – powiedział z uśmiechem chłopak, podając reniferowi pod nos marchewkę. Ten od razu spałaszował ją ze smakiem i był gotowy do treningu. W sumie – to dobrze, że je marchewki, a nie na przykład hamburgery. Przynajmniej chłopak nie musiał martwić się, że Stantler będzie miał za mało witamin. Tak więc – na pewno będzie zdrowy jak ryba.
-Dobra, rozgrzejmy się na początku – powiedział Matt. Razem trochę pobiegali, wykonali kilka ćwiczeń rozciągających – skupili się głównie na nogach pokemona. One odgrywały bowiem główną rolę w szkoleniu tego ataku.
-Świetnie Stantler. Teraz przejdźmy do konkretnego treningu, gotowy? – zapytał, a renifer odpowiedział, wesoło machając głową twierdząco.
-Chciałbym, abyś dzisiaj popracował nad skokami, które wychodzą ci dosyć słabo. Masz silne nogi – postaraj się więc wyskoczyć jak najwyżej – powiedział i przywiązał do dwóch rosnących obok siebie drzew sznurek. Na razie był on dość nisko, jednak po każdym skoku Stantlera chłopak delikatnie podnosił poprzeczkę. Pokemon skakał, na początku szło mu dość słabo, powoli jednak unosił się coraz wyżej.
-Jest dobrze. Postaraj się jednak skakać jeszcze wyżej. Wierzę w ciebie – mówił. Stantler skakał dalej. W końcu potknął się o sznurek.
-Nie poddawaj się. Skacz dalej. Musisz wybić się jeszcze mocniej- mówił. Stantler wykonał całą masę skoków, które nieźle zmęczyły pokemona. Kto by się spodziewał, że skoki mogą być aż tak męczące?

Po treningu pokemony miały czas na odpoczynek, chwilę zabawy. Po wszystkim Matt wycofał stworki do pokeballi i poszedł w jedynie sobie znanym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamol

avatar

Male Liczba postów : 303

PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   Wto Kwi 21, 2015 6:17 pm

Turtwig powiększył już wielkość, absorpcji, ale jeszcze zostało trochę pracy. Poza tym już widać, że pokemon będzie miał niemałe problemy z celnością, ale to później można dopracować.
Turtwig 21%

Surskit trenowała wypuszczanie wody. Przez skórę nie było to łatwe, ale powoli wychodziło. Mimo wszystko trzeba popracować nad ilością wody, aby wypuszczała jej więcej i pod większym ciśnieniem.
Surskit 18%

Stantler miał dziś nie mało pracy. Mimo wszystko skoki, które trenował wychodziły coraz lepiej. Stworek już wyskakuje na dość dużą wysokość i pora chyba potrenować uderzanie w ziemie.
Stantler 17%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mattowe odludzie   

Powrót do góry Go down
 

Mattowe odludzie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Region :: Centrum Treningowe-