IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Polowanie #2 - Raport

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 23

PisanieTemat: Polowanie #2 - Raport   Nie Gru 21, 2014 10:29 am

Polowanie #2

Miejsce: Wysypisko Śmieci
Pokemon: Trubbish
Trenerzy: Roxie, Emequaza, Castiel, Ishimaru Yoshitoki

Polowanie na istotę, która z Wysypiska Śmieci uczyniła swoje sanktuarium. Nikt nie wątpił, że chodzi tu o pewnego Pokemona, dlatego też trenerzy postanowili przybyć, aby pozyskać stworka do swojej drużyny. Jako pierwsza na miejscu stawiła się Roxie, następnie Emequaza, Castiel i jako ostatni z trenerów - Ishimaru. Ta ostatnia dwójka wyraźnie zauważyła, iż zapach wydzielany przez to miejsce nie jest zadowalający, aczkolwiek będą musieli to znieść, jeśli chcą pozyskać nowego Pokemona.
Dodatkowo, jakby zapach to stanowczo za mało, miejsce nie wyglądało zbyt przychylnie. Grunt pod stopami trenerów był grząski, dookoła piętrzyły się góry utworzone ze śmieci, które zasłaniały wszelki widok. Także warunki atmosferyczne nie były im przychylne; słońce powoli zanikało, panował coraz większy mrok, a poza tym w okolicy panował zimny wiatr, przyprawiając trenerów o gęsią skórkę.
Idąc wciąż przed siebie, czwórka poszukiwaczy przygód dotarła do skrzyżowania. Spotkali tam młodego mężczyznę odzianego w garnitur, który chodził w tę i we wtę, spoglądając raz po raz na zegarek na ręce. Był wyraźnie zdenerwowany.

- Gdzie oni są, gdzie oni są? - Pytał cicho samego siebie.

- Przepraszam, czy wie Pan gdzie jest Pokemon dzisiejszego ogłoszenia? Jesteśmy trenerami i próbujemy go znaleźć. - Spytał pierwszy z trenerów, Emequza, który, nie zważając na rozterki samotnego młodzika, za wszelką cenę chciał odnaleźć szwędającego się po wysypisku stworka.

- Dzień dobry. Widzę, że jest pan odrobinkę zdenerwowany. Co się stało? - Spytał następnie Ishimaru, który jako drugi podszedł do mężczyzny, nie chcąc być gorszym od Emequazy.

- Co pan tutaj robi i kogo szuka? - Dołączyła się do Emequazy i Ishimaru także jedyna trenerka, również zadając pytanie mężczyźnie.

W tym samym czasie Castiel postanowił skorzystać ze swojej latarki, aby oświetlić sobie drogę, jako że zaczynało się ściemniać.

- Nareszcie. Myślałem, że nigdy nie przyjdziecie. Przepraszam za ubiór, ale za chwilę lecę na spotkanie kierowników wysypisk. Tak czy inaczej. Lucas O'Brian moje nazwisko. Jestem kierownikiem tego wysypiska. Od zawsze jedna część tego miejsca była przeznaczona do składowania odpadów chemicznych. Wiecie - pozostałości po lekcjach chemii w szkołach i tym podobne. - Tłumaczył czworgu trenerom, nie przerywając ani na chwilę. - Ostatnio jednak pojawił się tutaj jakiś dziwny Pokemon, który zaczął roznosić te chemikalia po całym wysypisku. Nie wiem czy są bezpieczne. Dlatego mam dla was dwa zadania. Pierwsze - postarajcie się znaleźć jakieś chemikalia i przynieść mi je. Zaniosę je do badań. Po drugie - pozbądźcie się tego szkodnika. Nie mogę ryzykować życia ludzi, którzy przychodzą tu trenować ze swoimi Pokemonami. Tylko bądźcie ostrożni. Jak wspominałem, niej estem pewien co to za chemikalia, nie wiem jak działają na człowieka.

Po wyjaśnieniu wziął wszystkiego, co było do wyjaśnienia, wziął głęboki oddech. Trenerzy mieli teraz wybór - pójść prosto, w prawo albo w lewo. I tak oto doszło do pierwszego rozdzielenia się zebranych na wysypisku ludzi. Emequaza wyruszył w lewo, Roxie postanowiła ruszyć w prawo, a Castiel na wprost.

- Tak, tak. Pozostałości z lekcji chemii, a potem się okazuje, że to beczki z jakimiś toksycznymi odpadami i żółwie mutują. Nie ze mną te gierki panie O'Brian. Ale cóż. Dla dobra ogółu się poświęcę i przyniosę panu próbki. I tego pokemona. Może. - Rzekł ze spokojem Ishimaru, po czym wyruszył na wprost, razem z Castiel'em. - Chodź Totodile. Ale uważaj na nogi. Bo jeszcze w coś wleziesz i ci trzecia urośnie. - Rzucił na odchodne do swojego Pokemona.

Emequaza, który ruszył na lewo, szedł cały czas przed siebie. Towarzyszył mu odór przypominający ten, który spotkać można na basenach - silny odór chloru. Jednakże ten z chwili na chwilę stawał się coraz wyraźny, tak jakby chłopak zbliżał się do czegoś. W końcu dotarł do miejsca, w którym droga odbijała w prawo. Jednakże było jedno "ale". Przed dalszą drogą znajdowała się tabliczka, na której widniał piktogram informujący o radioaktywności oraz krótki napis "Nieupoważnionym wstęp wzbroniony". Zdecydował się na wypuszczenie swojego towarzysza, Mudkipa, z Poke Ball'a. Postanowił on poszukać alternatywnej drogi i takową też znalazł. Tutaj pojawiło się jednak kolejne "ale" w postaci przeszkody. Na drodze stanęła mu żółta beczka, która uniemożliwiała normalne przejście dalej. Drugim haczykiem był fakt, że Emequaza został postawiony w sytuacji bez wyjścia alternatywnego, bowiem za jego plecami zawaliła się ściana śmieci, uniemożliwiając mu wycofanie się. Rozkazał Mudkipowi wykonanie ataku "Rzut Błotem", aby można było przejść nad beczką. Ten ruch okazał się jednak fatalnym w skutkach, bowiem beczka zachwiała się i przewróciłą, wylewając całą swą zawartość na Emequazę... To oraz towarzyszące cieczy pieczenie było ostatnim, co pamiętał z tej wyprawy.
W tym samym czasie po przeciwnej stronie? Roxie szła, aczkolwiek w pewnym momencie od lewej strony usłyszała charakterystyczny dźwięk bulgotania. Nie było silne, aczkolwiek mogła jednoznacznie stwierdzić, iż było to bulgot. Postanowiła odszukać coś, czym mogłaby odgarnąć śmieci i zobaczyć, co to. Odnalazła stary kij, którym powoli i delikatnie, aby ściana śmieci nie runęła przypadkiem na nią, odgarniała wartswę po warstwie. W końcu, pod jedną z warstw, dostrzegła małego Trubbisha, który przyglądał się probówce, w której zaś znajdowała się jakaś bulgocząca substancja. Jednakże, kiedy tylko spostrzegł on trenerkę, zanurkował pomiędzy kolejne warstwy śmieci i tyle było go widać. Przy tej akcji rozlał on przypadkiem probówkę, aczkolwiek Roxie przy tym nie ucierpiała. Dziewczyna wzięła probówkę i schowała ją do woreczka, któy akurat miała przy sobie. Następnie wypuściła swojego towarzysza, Fennekin'a, i poleciła mu wytropienie Trubbisha. Kiedy tylko Pokemon trafił na trop śmieciowego stworka, oboje ruszyli w tamtym kierunku, jednakże w pewnej chwili w okół dziewczyny zaczął roznosić się okropny zapach, który był charakterystyczny dla zapachu zgniłych jaj. Roxie obawiała się najgorszego - zapach zmyli jej Pokemona i sprawi, że zgubią oni trop TRubbisha. Tak też się stało. Idąc tropem tego zapachu Fennekin i jego trenerka dotarli do małej beczki, w której znajdowała się jakaś substancja. To właśnie z niej wydobywał się ten okropny odór. W tym właśnie momencie dziewczyna uznała, że jest odpowiedni moment na wykorzystanie wcześniej znalezionej probówki. Użyła jej do pobrania próbki substancji śmierdzącej zgniłymi jajami, a następnie ruszyła dalej tropem Trubbisha. Niestety, nie odnalazła go i po pewnym czasie poddała się, zanosząc probówkę właścicielowi Wysypiska Śmieci, za co otrzymała trochę pieniędzy.
Co natomiast działo się w tym czasie z Castielem i Ishimaru? Początkowo nic szczególnego, nie licząc zielonego dymku unoszącego się na poziomie ich stóp. Ishimaru zareagował jako pierwszy, wydając z siebie krzyk, aczkolwiek tylko chwilowy.

- Mówiłem, żebyś uważał Totodile. Czemu nic mi nie mówisz? Masz bliżej do ziemi, widzisz więcej. - Powiedział do swojego towarzysza, po czym wziął go na ręce i wraz z nim pobiegł do przodu.

Castiel zachował jednak trzeźwy tok rozumowania. Przypomniał on sobie o chemikaliach rozrzuconych gdzieś na terenie wysypisk i uznał, że to one muszą być sprawcą tego dziwnego zjawiska. Postanowił to zbadać, tak więc ruszył w kierunku, z którego wydzielał się dym. Ten jednak z chwili na chwilę stawał się coraz gęstszy, mgła rosła, a po pewnym czasie oboje odczuli pozytywną dawkę energii. Oboje czuli się nazbyt wesoło. Powoli znikali w gęstej mgle i przestawali widzieć siebie nawzajem. Jedyną rzeczą, którą mogli w tej chwili zaobserwować, były zielone opary oraz światełko z oddali. Ishimaru najwidoczniej nie zwracał uwagi na działanie dymu tak bardzo, jak drugi trener jemu towarzyszący. Yoshitoki zasłonił pyszczek swojego Totodile'a, a następnie pobiegł w kierunku źródła światła. A Castiel? Castiel natomiast momentalnie odpłynął. Zaczął on obracać się wokół własnej osi, nie kontrolując swojego zachowania.

- Tajeminczy stworku! Juhu! Jestem Ivan i chętnie się pobawię! - Wydobywał z siebie te wesołe dźwięki, co jakiś czas dodając jeszcze jedno "Juhu!". Czuł się bardzo wesoło za sprawką zielonkawego dymu. Kiedy tylko dostrzegł on światełko na końcu tunela, w podskokach ruszył w tamtym kierunku, krzycząc przy tym. - Juhu!

Źródłem światła okazałą się być latarka należąca do bladej dziewczynki. Podobnie jak Castiel i Ishimaru, ona także się uśmiechała.

- Cześć. - Zachichotała - Przepuszczę was, jeśli coś dla mnie zrobicie. - Tym razem chichot przekształcił się w głośny śmiech.

- Czeeeść. - Odezwał się Ishimaru, na którego opary najwidoczniej zaczęły w końcu działać. - Oooo! Co mogę dla ciebie zrobić? Mów! Zrobię wszystko! - Zaśmiał się.

Castiel natomiast całkiem postradał zmysły. Podbiegł czym prędzej do młodej dziewczynki, ujął jej dłonie w swoje, pociągnął ją do siebie i spojrzał jej głęboko w oczy. Chciał dostrzec ich dokładną barwę. Także zachichotał, ponieważ chciał się jej przypodobać. W końcu również miał latarkę!

- Dla ciebie zrobię wszystko. Mogę wskoczyć do jeziora wypełnionego najbardziej żrącym kwasem! Nawet trzymać najbardziej radioaktywny element na tym wysypisku bez żadnej ochrony. - Powiedział, zatracając się coraz bardziej w gazie rozweselającym.

- Jeden zje to, a drugi to! - Rzekła, dalej chichocząc. Podała im dwie miseczki. Charakteryzowały się tym, iż były one ponumerowane. W obydwu jednak znajdowało się to samo - biały proszek. Na proszku dostrzegli także jakieś literki, jednak byli zbyt szczęśliwi, aby je w tej chwili rozczytać.

- To ja chcę drugą! - Krzyknął Ishimaru i w mgnieniu oka pochłonął zawartość drugiej miseczki.

- Skoro kolega przechwycił swoją miskę, zostaje mi prosty wybór. - Rzekł Castiel, biorąc miseczkę z numerem pierwszym. Chciał zachować choć odrobinę ostrożności, bowiem jego mózg dał mu impuls, iż może grozić mu niebezpieczeństwo. Postanowił, żę w pierwszej chwili powącha proszek, a jeśli ten nie odrzuci go w pierwszej chwili - spożyje go powoli i poczeka na rezultat tego wyboru.

Dwójka trenerów nie czuła smaku ani zapachu tego, co przed chwilą spożyli. Po chwili obaj zamrugali i zdali sobie sprawę, że gaz przestał już na nich działać. Dopiero po chwili dostrzegli, co tak naprawdę zjedli. Castiel trzymał miseczkę, na której widniał napis "KCN", co oznaczało cyjanek potasu. Ishimaru natomiast trzymał miseczkę z sodą oczyszczoną. Jedyne co pamięta Castiel, to potworny ból żóładka i przełyku, a także dźwięk nadjeżdżającej karetki, nim stracił przytomność.
Ishimaru natomiast spostrzegł, że dziewczynka była tylko i wyłącznie halucynacją wywołaną przez tajemniczy gaz. Przed trenerem stała pusta droga na przód, na której natomiast znajdował się Trubbish, bawiący się dwiema probówkami. Był widocznie szczęśliwy, gdyż na jego twarzy widniał uśmiech.

- O boże... - Westchnął, gdy tylko się otrząsnął. Był to ciężki dzień, jednakże pod koniec polowania dostrzegł cel swojej tułaczki po Wysypisku Śmieci. - Toto, potrzebuję cię. - Dyskretnie zwrócił się do swojego towarzysza. - Będziesz teraz walczył. I wiem, że dasz radę wygrać, bo jesteś zwycięzcą. Jesteś najlepszy. Jesteś jak Rocky w Rockym i Rockym 2, bo pozostałe części już takie dobre nie były. Jesteś od nich lepszy. Dlatego teraz pobiegniesz do niego i to wygrasz! - Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że szept zmienił się w donośny krzyk pełen entuzjazmu. - Eeee, sorry... Dobra Totodile, użyj na nim Akcji!

Walka, długo oczekiwana, była jednak szybsza niż zapewne sam Yoshitoki się spodziewał. Trubbish, wyraźnie rozzłoszczony tym, że ktoś przerwał mu jego zabawę, odpowiedział "Plaskaniem" na "Akcję" Totodile'a, jednakże okazał się słabszy i przegrał to starcie. Upadł na ziemię, zwalony przez atak wodnego stworka, a następnie rzucił trenerowi błagalne spojrzenie.

- Oooo... Ok, już, już! Nie płacz. - Podbiegł do biednego Trubbisha i zaczął go głaskać. - Zrobimy tak. Ty pójdziesz ze mną. Bo wiesz, jest taki pan O'Brian i on coś tam mówił, że zalęgły się tutaj jakieś Pokemony czy coś i że mam je mu przyprowadzić. No i mówił coś jeszcze o jakichś probówkach, ale w sumie go nie słuchałem. Więc ty pójdziesz ze mną, on się nie dowie o twoim istnieniu i będzie wszystko dobrze. Oddamy mu tylko te probówki, niech ma. - Uśmiechnął się do Pokemona, chcąc, aby ten mu zaufał. - No to jak? Wejdziesz do mojego pokeballa?

Po tym pytaniu Ishimaru wyjął jednego ze swoich pustych Poke Ball'i i posłał go w kierunku trującego stworka. Ten, bez jakichkolwiek oporów, wszedł do środka i stał się częścią drużyny Yoshitoki'ego.

Nagrody:
Ishimaru Yoshitoki - +2 zł, stracił Poke Ball, zyskał nowego Pokemona (Trubbish)
Roxie - +9 zł
Castiel - +5 zł
Emequaza - +4 zł

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Castiel

avatar

Male Liczba postów : 715
Wiek : 26

PisanieTemat: Re: Polowanie #2 - Raport   Nie Gru 21, 2014 11:31 am

Można się nieźle ubawić, co człowiek wyprawiał dawniej. Ja się do tego nie przyznaję. Zachowałem w stu procentach świeżość umysłu.

Bardzo dobry pomysł.

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morfina

avatar

Female Liczba postów : 470
Wiek : 24
Skąd : Wolne Miasto - Gdańsk

PisanieTemat: Re: Polowanie #2 - Raport   Nie Sty 04, 2015 1:23 pm

Super, i miło znów czytać takie "raporty" Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polowanie #2 - Raport   

Powrót do góry Go down
 

Polowanie #2 - Raport

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Polowanie Tchomera nr. 1
» Polowanie Patryka [3]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Dodatki :: Gazetka :: Wydane Numery :: Numer 3 - Świąteczne Wydanie-