IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gijinka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pią Sie 01, 2014 9:18 am

Matt chciał walczyć. Niestety los mu nie sprzyjał. Stanął naprzeciw Houndooma, zaczął atakować, ale efekt był marny. Houndoom szybko wystrzelił w jego kierunku Żar. Chłopak... pokemon... no półchłopak-półpokemon wrzasnął z bólu. Nie ma co ukrywać - takie poparzenie boli. Już człowiek jest na nie podatny, nie wspominając o pokemonach robakach, które są jednak podatne na ciosy typu ognistego.
Matt wziął głęboki oddech. - Uspokój się, wszystko będzie dobrze. Gdzieś w tej cholernej bazie musi być apteczka - powiedział do siebie w duchu.
Zaczął biec korytarzem. Sekundy dłużyły mu się jak godziny. Poparzone ręce bolały coraz bardziej.
Spojrzał za siebie i zobaczył, że jeden z mutantów został złapany przez te wypłosze z Zespołu R. Nie było czasu, żeby się po niego wrócić i go ratować. Jest wojna, są ofiary. Jeżeli to wszystko można w ogóle nazwać wojną. Może raczej krótką potyczką o wolność. Coś w rodzaju powstania. O! Właśnie! Powstanie! Więc... jest powstanie, są ofiary - nic na to się nie poradzi.
Po chwili usłyszał tupot biegnących R-pacanów. Nadbiegali z sąsiedniego korytarza. Matt musiał coś szybko wymyślić. Wleciał więc jak poparzony (w sumie... był) do gabinetu lekarskiego. To było pierwsze, co przyszło mu do głowy. Może akurat uda mu się ogarnąć jakąś apteczkę? Byłoby to przydatne.
Mutant rozejrzał się po pomieszczeniu. Typowy gabinet - nic specjalnego. Zaczął przeszukiwać ów miejsce z nadzieją znalezienia jakiejś apteczki, jednocześnie szukał sposobu na ukrycie się.
Jeżeli znalazł apteczkę, szybko opatruje swoje rany. Chłopak znał się na tym trochę. Pierwsza pomoc to buuuuuułka z masełkiem (oby bez nutelli).
Matt szukał dalej kryjówki. Metr pięćdziesiąt to wzrost na tyle duży, żeby utrudniał próby schowania się. Chłopak patrzył z lekką dozą niepewności na gościa, który wszedł do gabinetu z nim. Owszem - ubranie fartucha byłoby dobrym pomysłem, gdyby nie fakt, że z głowy wystawała mu pierdzielona narośl Inkaya.
Teraz pomyślał - w każdym porządnym gabinecie lekarskim musi znajdować się łóżko i zasłona. W głowie chłopaka pojawił się pewien plan. Może jednak opcja z fartuchem nie była taka głupia?
Chłopak założył na siebie kitel. Był na tyle długi, żeby zasłonić jego stopy. Następie zasłonił łóżko zasłoną i udawał, że wykonuje jakiś zabieg.
Matt od dzieciństwa marzył o tym, żeby zostać lekarzem. Nie do końca myślał o czymś takim, ale jednak - to fajna sprawa. Kto by się spodziewał, że uda mu się to tak młodo. A teraz ma jeszcze przed sobą ważny zabieg! Nie może się poddać!
Chłopak skinął ręką do kogoś, kto wszedł za nim (o ile ktoś wszedł). Chciał, żeby było bardziej realistycznie - musi mieć też jakiegoś pacjenta. Nie może wykonywać operacji na pustym łóżku.
Chłopak był jednak przygotowany na najgorsze. Nie mógł zbytnio manipulować rękoma, ale jednak cały czas miał róg. Mógł więc atakować Akcją, Powietrznym Asem czy Atakiem Rogiem.
Mimo to chłopak chciał użyć ataków tylko w ostateczności. Jeżeli jest szansa na nabranie członków Zespołu R, warto ją wykorzystać. Jeżeli cała zabawa się nie powiedzie, Matt używa Ataku Rogiem oraz Powietrznego Asa.
Chłopak był lekko zestresowany. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - kto z mutantów nie był. - Idźcie sobie, oby się udało - powtarzał sobie w myśli, udając ruchy lekarza w trakcie wykonywania jakiegoś zabiegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pią Sie 01, 2014 10:05 am

Uśmiechnąłem się do gościa, który złapał mnie za nogę i posłałem mu Ciemny puls w ramię ręki, którą mnie trzymał. Jeśli nie puści, to poprawiam nocnym cieniem i spierdzielam za stadkiem pokeludzi.

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pią Sie 01, 2014 2:04 pm

Roxie zaatakowała razem z resztą zmutowanych trenerów i dzięki temu wszyscy zrobili sobie przejście. Dziewczyna nie zastanawiała się długo i od razu pobiegła wzdłuż korytarza. Po kilku sekundach biegu Roxie musiała wybrać jedne z drzwi. Wybór dziewczyny był natychmiastowy, ponieważ nie miała za dużo czasu, bo już było słychać kroki innych agentów, tak, więc szybko wybrała drzwi do Gabinetu Lekarskiego. Gabinet wyglądała jak każdy inny biurko z komputerem oraz krzesłem, kilka różnych szaf, niektóre szklane, w których znajdywały się lekki, a inne z drewniana w nich zapewne znajdywały się dokumenty, było tam też łóżko lekarskie oraz kotara. Roxie przymknęła za sobą delikatnie drzwi, tak, aby z zewnątrz wyglądała na zamknięte,ale z wewnątrz można było zobaczyć czy ktoś idzie. Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu było tam również dwóch innych trenerów, których widziała wcześniej. Wydawali się jej znajomi, ale przez tą mutację nie mogła do końca stwierdzić kto jest kim. Obaj mieli na sobie lekarskie kitle co według dziewczyny było dobrym pomysłem, i jeżeli znajdzie takie to sama, go założy. Jeden z mutantów był za zasłoną i bawił się w lekarza, a drugi sprawdzał co przy komputerze, Roxie postanowiła, żadnemu nie przeszkadzać. Rozejrzała się jeszcze raz po pomieszczeniu i wtedy ją olśniło, skoro był to pokój lekarski to może był to pokój lekarski i był tak blisko pomieszczenia, w którym przeprowadzane były mutację to mogło tu być coś na ich temat. Dziewczyna otworzyła pierwszą z drewnianych szafek, znajdywało się tak całkiem sporo kitli lekarski, wzięła jeden z nich i ubrała tak, aby zakrył on ogon dziewczyny oraz tak, aby płomienie z ogona go nie spaliły, jeżeli było to możliwe, jeżeli nie to zostawia kitel. Otwiera każda szafkę jaką się dało i szukała różnych informacji robiła to bardzo cicho i spokojnie, gdy już skończy to podeszła do drzwi, aby posłuchać czy ktoś tam jest. Jeżeli nikogo nie ma to wychodzi i szuka drogi ucieczki, a jeżeli dochodzą z stamtąd jakieś dźwięki to spokojnie oddala się od drzwi i czeka, aż ucichną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael

avatar

Male Liczba postów : 1512
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pią Sie 01, 2014 3:46 pm

Zaiste trudny wybór na skryjówkę, ale jako że chory na wory nie jestem to udałem się do szatni. Na miejscu szukałem jakiegoś wdzianka w swoim rozmiarze. Jak by się nie trafiło pierwsze lepsze to szukam dalej, tak aby skrupulatnie zakryć swoje wynaturzenia i koniecznie wyczaić okularki przeciwsłoneczne. W wypadku szafek zamkniętych rozwalam ich zabezpieczenia drapaniem, przy okazji testując ten ruch w praktyce. Po nałożeniu kamuflażu staram sie wtopić w otoczenie przy pierwszej lepszej nadarzającej się okazji, wtedy też staram się wywiedzieć tego i owego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emequaza

avatar

Male Liczba postów : 290
Wiek : 18
Skąd : Z komety

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pią Sie 01, 2014 6:33 pm

Po pokonaniu agentów zespołu R byłem szczęśliwy, ale nie trwało to długo, ponieważ miały przyjść posiłki. Nie pomogłem jednemu z mutantów, który został złapany przez jednego z agentów, bo wiedziałem, że sobie poradzi. Postanowiłem znaleźć kryjówkę bo nie mam szans samemu pokonać ich wszystkich. Pobiegłem korytarzem za innymi mutantami. Po kilku sekundach znalazłem się przed dwoma pomieszczeniami-gabinetem lekarskim i szatnią z ubraniami zespołu R. Słyszałem jak zespół R biegnie po mnie, więc moja decyzja musiała być szybka. Wszedłem do szatni zamykając za sobą drzwi. Następnie przez chwilę zastanawiałem się, gdzie się tutaj ukryć. Moją uwagę przykuł szyb wentylacyjny. Wspiąłem się na szafkę, nad którą było miejsce, gdzie mógłbym wejść do szybu wentylacyjnego. Nie miałem z tym problemu, ponieważ musiałem codziennie wspinać się na drzewach w Fortree city. Następnie otworzyłem klapę i wszedłem do szybu wentylacyjnego zamykając klapę. Nasłuchiwałem co dzieje się wokoło i gdy głosy ucichną na dłuższy czas wychodzę z mojej kryjówki i idę dalej eksplorować laboratorium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pią Sie 01, 2014 8:42 pm

Dziomek będąc chwyconym za nogę przez jednego z agentów Zespołu R. Postanowił go zaatakować Ciemnym Pulsem, agent oberwał dość go zabolało, ale to jeszcze za mało. Potem Dziomek dołożył jeszcze Nocny Cień i dopiero wtedy jego noga została uwolniona. Dzioemk zaczął biec w kierunku w którym udali się jego towarzysze, ale nie dobiegł, bo przed drzwiami lekarskimi dorwał go jeden z agentów, który wypuścił Honchkrowa:
-Leć Honchkrow zaatakuj to coś Ciemnym Pulsem! A wy rozejrzyjcie się po tych pokojach po bokach gdzieś oni tutaj muszą być. - krzyknął do kilku innych agentów, którzy zdołali go dogonić. Dwójka wbiła do pomieszczenia gdzie znajdowała się szatnia. Tam zastali Samaela, który zdołał wdziać płaszcz i przykrył kolor skóry przez co Ci go nie poznali, bo był odwrócony plecami do nich. Nie zdołał jeszcze znaleźć żadnych okularów. emequaza w tym czasie siedział już w szybie wentylacyjnym w którym z cudem się zmieścił, ale nie był w stanie się w nim poruszać. Agenci rzekli do Samaela:
-Ej ty a co się opierdzielasz. Co tutaj w ogóle robisz. Sprawdź lepiej w tym szybie czy nikogo tam nie ma. - po tych słowach sami przeszukiwać zaczęli pozostałe zakamarki tego miejsca i obserwowali bacznie poczynania przebranego Sama. W tym czasie do gabinetu wpadła dwójka innych agentów. Ci zauważyli akurat całą trójkę mutantów w kitlach. Na szczęście nie grzeszyli inteligencją, a Wabik właśnie opatrywał oparzenie Matta za zasłonką. Roxie w tym czasie niemal był cała ukryta w jednej z szaf, bo czegoś szukała i przez to nie zauważono jej ogona. W tym momencie pierwszy z nich rzekł:
-Kim jesteście i co tutaj robicie? - drugi dłubał w nosie. Cały czas z głośników nadawany był sygnał "Alarm!"

Gin siedzi przy kapsule z której wyszedł z początku. :<

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pią Sie 01, 2014 9:15 pm

Roxie cały czas poszukiwała czegoś w szafach, jakiś informacji na temat mutacji i jak odwrócić ten proces. Nagle do pokoju weszło dwóch Agentów Zespołu R dziewczyna miała szczęście, że akurat była schowana w szafie i, że nie zauważono jej ogona. Wychyliła tylko lekko głowę, tak, aby nie był widać jej kłów, a żeby zobaczyć tę osoby. Na całe szczęście agenci nie wyglądali na zbyt kumatych, więc nie powinno sprawić problemu pozbycie się ich. Roxie była zauważona, tak więc postanowiła coś zrobić, aby spławić agentów. Dziewczyna ponownie wychyliła lekko głowę za szafy, cały czas uważała , żeby nie było widać jej kłów oraz tak aby jej ogon był cały czas ukryty, a potem powiedziała:
-Co to za głupie pytania. Chyba widać, że jesteśmy lekarzami i właśnie zajmujemy się chorym pacjentem, a wy nam przeszkadzacie, zamiast szukać tych niebezpiecznych mutantów.
Dziewczyna posłała im groźne spojrzenie, tak, aby dać im znak, że przeszkadzają im w pracy. Miała nadzieje, że to zadziała, a potem dalej zaczęła przeszukiwać tą samą szafę, tak, aby dopóki nie wyjdą nie ruszać się z miejsca, a wyglądać na bardzo zajętą. Cały czas uważała, aby nie było widać jej ogona oraz kłów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pią Sie 01, 2014 10:11 pm

Chłopak na szczęście znalazł odpowiednie rzeczy, które mogą pozwolić mu opatrzyć poparzonego mutanta. Wabik z spokojem krok po kroku wykonywał sprawne ruchy, które miały uśmierzyć ból. Nagle, kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi jego serce zaczęło bić mocniej. Miał nadzieję, że agenci połkną haczyk i nie będą specjalnie węszyć i dopytywać się. Kilka sekund później jeden z przybyłych zabrał głos. Zadał im pytanie. Szaman miał więc tylko kilka sekund, by wymyślić wiarygodną odpowiedź i nie zdradzić się niepewnym głosem. Spojrzał na obolałego mutanta, zbliżył się do niego i wyszeptał do jego ucha.
- Jęcz... - po tym spojrzał na jego twarz i bardzo się zdziwił, bowiem był to jego kuzyn. Widocznie obaj oprócz zamiłowania do pokemonów mieli również niesamowity talent do pakowania się w kłopoty.
- Nie widać? Jesteśmy lekarzami, a wy właśnie przeszkadzacie nam w wykonywaniu naszych zadań. Ten tu, który siedzi przede mną ucierpiał w czasie walki z tymi mutantami, którzy zbiegli. Ma szczęście, że żyje. Słyszałem, że są bardzo agresywni i nie cofną się przed niczym. Więc teraz proszę o danie nam spokoju, opuszczenie gabinetu i pozwolenie nam robić to, do czego nas tu ściągnęli. - powiedział pewnie. Jego głos w czasie przemowy do agentów ani razu nie zadrżał. Następnie spojrzał na towarzysza. Teraz czekał, aż agenci opuszczą gabinet w poszukiwaniu pozostałych zbiegów. Sekundy płynęły niczym godziny. Mutanci oczekiwali na reakcję. Wabik był gotowy zaatakować, jeśli zajdzie taka potrzeba, jednak był dobrej myśli. Jeśli agenci opuszczą gabinet, to Wabik szybko kończy udzielać pierwszej pomocy Mattowi, a następnie rusza znaleźć coś co pomoże mu zakryć narośl na głowie. Miał nadzieję, że znajdzie maskę, która zakrywa usta i nos oraz czepek medyczny. Dopiero po tym zabiegu rusza w kierunku drzwi, by przez szparę sprawdzić co się dzieje na korytarzu, jeśli jest cicho i nikt nie chodzi, to Wabik lekarz opuszcza gabinet w celu dalszej ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael

avatar

Male Liczba postów : 1512
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sob Sie 02, 2014 10:20 am

Ja tu taki nie gotowy a oni już mnie podrywają. No nic, trza tych głąbów się jakoś pozbyć. Zajrzałem więc do tego szybu i zobaczyłem brzydkie coś mając nadzieję że to na mnie nie piernie. No nic stanąłem przed dylematem moralnym, ale jako że owej moralności nie miałem to po jednej sekundzie skończyłem swoją wewnętrzną dysputę.
- Ej chłopaki, coś tutaj jest, chodźcie zobaczyć ! - Po wydaniu towarzysza cofnąłem się aby ustąpić miejsca napastnikom, dyskretnie się wycofując. Kiedy oni byli zajęci nałożyłem jakąś czapkę na łeb zakrywając jak najwięcej ciała i do tego poszukałem jakiegoś szala na usta. Będąc gotowym wymknąłem się cichaczem z pomieszczenia i poszedłem zwierzać dalej. Gdyby głąby mnie odkryły to robię bum nocnym cieniem a potem kończę dzieła taranem zen i faulem, po czym kontynuuję oryginalny plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sob Sie 02, 2014 11:12 am

Matt usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Siedział z Wabikiem za zasłoną, a jego serce zabiło szybciej. - Oby się nie domyślili, oby się nie domyślili... - powtarzał sobie w myślach. Po chwili dotarło do niego, że mieli szczęście. R-pacany okazały się dodatkowo R-niedorozwojami.
Chłopak spojrzał w twarz gościa, który opatrywał mu rany. Dopiero wtedy ogarnął, że to jest Wabik. Zdecydowanie mają ze sobą wiele wspólnego. Który to już raz pchają się razem w takie tarapaty.
W końcu usłyszał propozycję chłopaka. Owszem - to mądre. Trzeba tylko zwrócić uwagę na to, żeby nie przesadzić. Nawet jeżeli ludzie z Zespołu R nie grzeszyli inteligencją.
-Auuu - syknął z bólu. Przynajmniej on nie musiał udawać. Faktycznie go bolało. Wabik go opatrywał zawodowo. Matt wiedział, że jego kuzyn miał odpowiednie umiejętności, więc nie bał się szczególnie o swoje dłonie. Miał tylko nadzieję, że będzie potrafił opatrzyć i dwupalczastą rączkę.
-A wy lepiej się ruszcie. Bo jak szef się dowie, że stoicie tutaj z dupy to będziecie mieli przesrane - powiedział przez ból.
Chłopak słuchem cały czas próbował określić miejsce, w którym stoją te debile. (Dlaczego używam tutaj tak wielu obraźliwych słów? Mniejsza...) Nasłuchiwał jednocześnie tego, co dzieje się za drzwiami.
Kiedy w końcu Matt miał opatrzone dłonie, szybko przeszukał jeszcze szafki w pobliżu. Chciałby znaleźć coś, co zakryłoby jego róg, ale jednocześnie nie wzbudzałoby zainteresowań innych ludzi. Czy jest szansa na znalezienie takiej rzeczy? Raczej mało prawdopodobne. Ale mimo to - fartuch lekarski zachowa. Może znajdzie jakieś krzesło, stanie na nim, fartuch powiesi na rogu i będzie robił za wieszak na ubrania. To jest plan!
Później upewnił się, że jest bezpiecznie i ruszył w dalsze poszukiwania. Chciał wydostać się z tego miejsca.
Jeżeli się nie udało i R-głuptasy odkryły spisek, to Matt atakuje. Chłopak zadaje ciosy Atakiem Rogiem, a następnie dodaje Powietrzny As. Później szybko ucieka.
Mimo to - miał jednak wielką nadzieję, że ten plan się powiedzie. Fajfusy z Zespołu R nie mogli być przecież inteligentni. Na pewno nie zauważyliby podstępu. Byli zbyt głupi, więc zapewne atakować nikt nie musiał. Oby...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sob Sie 02, 2014 5:31 pm

Byłem w dosyć nieciekawym położeniu i musiałem jakoś się obronić. Zacząłem od zatrzymania ataku przeciwnika ciemnym pulsem, a później posłałem swój długi język by liznąć Honchkrowa, oraz owinąć go nim i jak to żaby robią, przyciągnąć do siebie. Wtedy rzucam ptaka na ziemię i zasadzam mu silnego kopniaka w pierzaste dupsko. Następnie przeleciałem nad gościem od ptaka, a tuż pod sufitem, by gość mnie nie ucapił za nogę. Zamierzam polecieć do miejsca, z którego przyszło stado z Zespołu R.

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emequaza

avatar

Male Liczba postów : 290
Wiek : 18
Skąd : Z komety

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sob Sie 02, 2014 6:56 pm

Nagle, gdy byłem w szybie wentylacyjnym usłyszałem głos mutanta, z którym wszedłem do pokoju. Powiedział, że tutaj jestem. Przez to, że zdradził moje położenie byłem bardzo zdenerwowany. Po jednej sekundzie wyszedłem z szybu.
-Agent, który mnie zdemaskował jest mutantem. Teraz próbuje uciec.-powiedziałem zdenerwowany do agentów zespołu R.
Następnie użyłem paraliżu na zdezorientowanych agentach zespołu R. Gdy przeciwnicy zostali sparaliżowani, użyłem na nich grzmotu. Jeśli jeszcze stoją na nogach wykańczam ich elektro szokiem. Jeśli wypuszczą jakieś pokemony, to atakuję najpierw ich pokemony, a następnie ich przy pomocy tych ataków. Gdy ich wykończę przebieram się za członka zespołu R i przeszukuję agentów. Jeśli jedne z agentów się ocknie używam na nim grzmotu. Następnie nasłuchuję co dzieję się na zewnątrz. Jeśli nic nie słychać wychodzę z szatni i idę dalej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pon Sie 04, 2014 8:28 pm

Ekipa znajdująca się wewnątrz gabinetu była obecnie pod obstrzałem "inteligentnych" pytań Zespołu R. Ci jednak w końcu po usłyszeniu każdego ochrzanu stali nieco skołowani. Niby widzieli was w kitlach, ale coś było nie tak czuli to, ale byli to no po prostu głupi, by cokolwiek zrozumieć. Wreszcie rzekli:
-No to spokojnie panowie i panie. Leczcie się tutaj, a my ruszymy dalej, by znaleźć uciekinierów. Możecie być spokojni i ruszyć tam dalej tym korytarzem, a na pewno nic się wam nie stanie, bo my znajdziemy tych mutantów i ich obijemy. - po tych słowach ruszyli w miejsce skąd wyście tutaj przybyli mieliście drogę wolną, ale na jak długo i czy warto zwlekać?
Dzioemk tymczasem musiał stawić czoła Honchkrowowi, który nie dawał się tak łatwo. Mimo, że Ciemne Pulsy się zlikwidowały to jednak Honchkrow skutecznie unikał Lizania. Wreszcie jednak zaniemógł i został sparaliżowany. Biedny Dzioemk wykorzystał moment i ruszył dalej przed nim gdzieś kawałek słychać było odgłos biegu jakiejś grupki osób.
Tymczasem Sam jak to Sam by ratować swój tyłek wydał kolegę znajdującego się wewnątrz wentylacji. Sam znalazł jakiś szal, zasłonił twarz i czmychnął. emequaza nie dał jednak mu tak łatwo. Wydał go i jeden z tych, którzy szukali zbiegów w szatni. eme jednak sprytnie pozbył się swoich oprawców za pomocą elektrycznych ataków. Wybiegł z szatni i dobiegł do miejsca gdzie... Samael został schwytany lassem za nogę przez tego, który za nim poleciał po tym jak emequaza zdradził tajemnicę Sama. I co teraz?

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Sie 05, 2014 11:48 am

Pod ostrzałem pytań emocje rosły. Chłopak zaczął denerwować się coraz bardziej. Na szczęście nie byli oni zbyt inteligentni. Łatwo dali się nabrać na całość. Kto by pomyślał, że Zespół R zatrudnia takich debili? Skoro byli w stanie połączyć DNA człowieka i pokemona, to teoretycznie powinni być tu inteligentni ludzie. Na szczęście, jak widać, w praktyce wypada to inaczej.
To co powiedziały te pacany wydawało się Mattowi lekko podejrzane. Tak jakby celowo chcieli, żeby oni tam pobiegli. A może się domyślili? I chcą ich załatwić za rogiem? Kto nie ryzykuje, nie wygrywa. Nie ma więc co stać w miejscu.
Gdy R-idioci wyszli, chłopak wyłonił się zza zasłony i rozejrzał jeszcze po pomieszczeniu. Nie ma jednak co zwlekać. Czas ich goni, R-imbecyle ich gonią... wszystko ich goni. Jeno uciekać.
Chłopak ostrożnie otworzył drzwi, cały czas miał na sobie kitel. Po prostu zapomniał go ściągnąć. Ale może będzie miał tyle szczęścia, że te niedorozwoje nie zauważą rogu na jego nosie. No niestety tego nie da się zakryć. Chociaż... gdyby udało się znaleźć jakąś perukę... W tym świecie ludzie chodzą na co dzień z ciekawymi fryzurami. Gdyby w jakiś sensowny sposób owinąć ten róg, można by udawać, że to prawdziwe włosy ułożone w wyjebiaszczy sposób.
Tak czy inaczej, chłopak zaczął biec korytarzem. Rozglądał się na wszelkie możliwe strony. Ze względu na swoje podejrzenia, chłopak był gotowy zaatakować. Czekał tylko na moment, w którym okazałoby się, że musi atakować. Był gotowy zadać cios Atakiem Rogiem oraz Powietrznym Asem. Był czujny i nasłuchiwał tego co dzieje się wokół.

Odpis Wabika:
Wabik, po skończeniu opatrywania Matta i wyjściu członków Zespołu R, ruszył za drzwi. Zaczął biec. W razie problemów był gotowy zaatakować Psycho Falą i Nocnym Cięciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael

avatar

Male Liczba postów : 1512
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Sie 05, 2014 3:47 pm

Asz to glizda mała, zjem go później na surowo. Tymczasem używając drapania przecinam lasso i spierdzielam dalej. Jak mam okazje to biję zdrajcę po głowie, ciul z tym że pierwszy go wydałem. No nic, większość planu wykonana, co dalej ? Błąkam się po kompleksie w poszukiwaniu wyjścia lub czegoś innego co mogło by mnie zainteresować. Powoli zaczyna mi się tutaj nudzić, Zespół R jest mało gościnnym gospodarzem. Mało że ganiają mnie po całym budynku to jeszcze nic nie polali o poczęstunku nie wspominając. Ten cały Giovani to skąpa bestia, niech go szlak jasny trafi hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Sie 05, 2014 4:38 pm

Umiem lewitować więc podlewitowałem pod sam sufit tuż za drzwiami i się do niego przytuliłem plecami,tak by widzieć nadchodzących ludzi. Trochę marna kryjówka, ale lepsza taka niż żadna.

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emequaza

avatar

Male Liczba postów : 290
Wiek : 18
Skąd : Z komety

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Sie 05, 2014 6:03 pm

Użyłem paraliżu na mutancie z fioletowymi bokserkami i na agencie zespołu R. Biegnę dalej używając szybkiego ataku. Rozglądam się za czymś, co przywróciło by mój dawny wygląd. Jeśli ktoś mnie zaatakuje, używam na nim paraliżu i grzmotu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Sie 05, 2014 7:42 pm

Po tym jak głupi agenci Zespołu R opuścili gabinet Roxie odetchnęła z ulgą, a potem jeszcze raz przejrzała ostatnią szafkę z nadzieją, że znajdzie tam coś. Po przeszukaniu szafki dziewczyna wychyla lekko głowę za drzwi, aby zobaczyć czy nikogo nie ma, a potem jeżeli nikogo nie będzie to wychodzi w poszukiwaniu drogi ucieczki, nadal ma na sobie kitel,tak więc uważa żeby nikt nie zobaczył jej ogona oraz kłów. W razie gdyby spotkała wroga to atakuje wirem ognia albo żarem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Sie 06, 2014 8:50 pm

Dziomek postanowił podlewitować w górę, a to wszystko, by się schować, gdyż z naprzeciwka słyszał dreptanie. Znalazł się więc pod sufitem, ale... nic nie nadbiegało. Kroki za to jakby cichły. Wyraźnie oddalały się od Dziomka, który zwisał sobie spod sufitu jak żyrandol.
Trójka w kitlach czyli Matt, Wabik i Roxie biegli przed siebie korytarzem, by odkryć jakieś wyjście w końcu jednak dobiegli... dobiegli do windy. Korytarz nie ciągnął się już dalej. Przed wami była tylko winda i nic więcej. To musiało wszystkim starczyć, ale co teraz zrobić?
Samael tymczasem postanowił Drapaniem uciec przed lassem. Może i by się udało gdyby nie jednak spryt emequazy, który oddał za swoje krzywdy. Użył paraliży i na członkach Zespołu R i samym Samaelu. Wszyscy teraz tak stali, a emequaza dobiegł do grupki w kitlach, która już stała przy windzie. Do Sama dobiegli jednak jeszcze inni członkowie Zespołu i już na jedną rękę założyli mu kajdanki. Jego Paraliż ustał i co teraz będzie chciał zrobić?

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Sie 07, 2014 7:28 am

Pod sufitem robiło się nudno, więc poleciałem w kierunku z którego dobiegał zgiełk. Zobaczyłem PokeSama otoczonego przez Zespół R. Z góry zacząłem posyłać w grupkę Mylące promienie. Oczywiście celowałem w wszystkich poza Samem.

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Sie 07, 2014 4:42 pm

Tupot rozbrzmiewał pod stopami Matta. Chłopak zaczął oddychać ciężej. Róg na twarzy mu ciążył... fajnie jest być pokemonem, ale jednak ma już dość. Muszą znaleźć jakieś wyjście.
Nareszcie, na końcu korytarza, chłopak zobaczył szansę na ucieczkę. Winda. Podbiegł do niej i zaczął nerwowo naciskać przycisk. Miał wielką nadzieję, że nie gonią ich te R-buce.
Po chwili usłyszał biegnięcie za sobą, zaczął się jeszcze bardziej denerwować. Miał wrażenie, że za chwilę ich złapią. Na szczęście, kiedy Matt się odwrócił, zobaczył, iż to jeden z tych mutantów. Odetchnął z ulgą. Wygląda na to, że póki co nic im nie grozi.
Kiedy w końcu drzwi się otworzyły, chłopak wskoczył do środka windy. Zaczął naciskać przycisk, aby z niej skorzystać.
Nerwy buzowały w chłopaku. Popatrzył na opatrzone dłonie, w trakcie ruchu windy. Odetchnął głęboko z ulgą. Miał nadzieję, że niedługo cały ten koszmar się skończy. Zastanawiał go tylko fakt, gdzie podziali się pozostali mutanci. Jest ich tutaj czterech, zniknęło kilku. Miał nadzieję, że nie zostali złapani przez R-fajfusów. Ale tak bywa. Nie ma co rozpaczać. Teraz muszą skupić się na własnym bezpieczeństwie. Muszą przywrócić się do normalności i wydostać się z tego miejsca.

Odpis Wabika:
Chłopak biegł korytarzem, aż w końcu zobaczył windę. Stwierdził, że nie mają drogi ucieczki, zatem skorzysta z niej. Wszedł więc do środka i pojechał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Sie 07, 2014 4:46 pm

Dziewczyna biegła przed siebie w poszukiwaniu wyjście z budynku. Biegła korytarzem, który nie oczekiwanie się skończył, a na jego końcu znajdowała się winda. Roxie wbiegła do windy i zobaczyła gdzie dzięki niej może się dostać. Jeśli jest przycisk parter, dziewczyna naciska go, jeżeli nie t naciska na byle jaki guzik. Nieważne gdzie wyjdzie przed wyjściem z windy wychyla głowę, aby zobaczyć czy ktoś tam jest, jeżeli jest dużo wrogów to Roxie szybko wraca do windy i naciska inny przycisk. Jeżeli nikogo nie ma to wychodzi i szuka dalszej drogi ucieczki, oczywiście cały czas uważa, aby nikt nie zobaczył jej kłów oraz ogona
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emequaza

avatar

Male Liczba postów : 290
Wiek : 18
Skąd : Z komety

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Sie 07, 2014 6:18 pm

Gdy biegłem przez korytarz, zauwarzyłem windę. Chciałem dokładniej zeksplorować to piętro, ale okazało się, że tamte trzy pokoje były jedyne na tym piętrze. Wszedłem do windy. Zauwarzyłem, że były tu inne mutanty, które klikały w wszystkie guziki, jakie były na windzie. Przywitałem się z nimi.
-Po co oni budują piętro tylko dla trzech pokoi?-Powiedziałem.
Zastanawiałem się co robi teraz mutant, który mnie wydał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Sie 07, 2014 9:10 pm

Grupka stojąca przed windą stała teraz i nerwowo czekała na windę. Każdy wciskał guzik, bo myślał, że to spowoduje iż urządzenie zjedzie o wiele szybciej na ich piętro. Nic to jednak nie dało. Nerwowe ruchy dawno zwabiłyby kogoś, ale jak na razie nikt ich nie dorwał. Wreszcie winda zjechała i otworzyła się a w niej stał... jakiś człowiek, który przecierał łzawiące oczy. Widocznie nic nie widział, ale słuch miał dobry. Gdy winda otworzyła się wydała specyficzny dźwięk. Koleś mając na sobie kurtkę Zespołu R tylko:
-Co się dzieje? Kto tutaj jest? - i po tych słowach próbując wzrokiem zbadać co się dzieje czekał na odpowiedź. Nic jednak nie mógł zobaczyć inaczej dawno by was wydał.

Dziomek za to zlitował się nad Samaelem, który już leżał skuty za jedną rękę na ziemi. Mimo, że Dziomek-Gastly trafił ich Mylącym Promieniem to ten nic nie zrobił. Ocknął się, ale leżał i leżał. Dzioemk zaś zauważył jakieś połyskujące coś co wypadło z kieszeni jednego z agentów, którego wcześniej trafił promieniem.

Gin został złapany i na tym skończył. :<



----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael

avatar

Male Liczba postów : 1512
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Sie 07, 2014 9:32 pm

O matko musiałem się ostro spić i nie czaję o co kaman. Leżę na suficie . . . nie czekaj to podłoga, to ok. Ktoś mi niezłego psikusa zmalował, ale ciul tam, później się odegram. Ktoś tu stoi, swój bo mnie poratował, niech mu diabeł w lotto wynagrodzi. Ale koniec [Samciu ma znowu problemy gastralne po ciastkach Axela]ół, trza coś tutaj odjebać i to na całego. Postanowiłem odszukać pomieszczenie zasilające cały ten kompleks, w końcu nie wierzę aby tak pokaźne laboratorium czerpało prąd z miasta, coś tu wyczesanego muszą mieć. Póki co podziękowałem Dziomalowi i poszedłem wdrążyć swój perfidny plan w życie, rozpierdzielę to wszystko z powrotem do piekła hehehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gijinka   

Powrót do góry Go down
 

Gijinka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Archiwum :: Archiwum :: Eternal vol 1.0 :: Przygody-