IndeksCalendarFAQUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gijinka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 24

PisanieTemat: Gijinka   Pon Lip 28, 2014 8:18 pm

emequaza
Wygląd:
Emequaza po mutacji jest nieco niższym człowiekiem. Na głowie w miejscach gdzie powinny być uszy wyrosły mu antenki znane te z głowy Elekida i wystają dość mocno ponad sam czubek głowy. Jego przedramiona są bardzo pogrubione, mają jednak pięć biały pazurków zamiast normalnych palców. Nogi bardzo krótkie Ubrany w czarno-białą kurtkę, oraz spodnie o tej samej barwie.
Ataki:
Szybki Atak
Elektro Szok
Niskie Kopnięcie
Paraliż
Grzmot
Elektro Cios

Matt
Wygląd:
Matt po mutacji jest normalnej wielkości pokemonem. Zamiast nosa posiada jednak róg, który wystaje i to bardzo ponad jego głowę sprawiając wrażenie wyższego niż Matt jest w rzeczywistości. Ponadto posiada dwie mniejsze antenki wyrastające przy rogu. Nie posiada przy tym żadnych włosów na głowie. Na przedramieniach posiada małe wyrostki i tylko dwa palce, tyle że normalne ludzkie. Na udach posiada pojedyncze wyrostki. Ubrany jest w lateksowy strój składający się z góry o długich rękawach i spodni. Wszystko barwy ciemnoniebieskiej. Jego buty zaopatrzone są w jeden pazur.
Ataki:
Akcja
Atak Rogiem
Powietrzny As
Ramię Oporowe
Łamacz Murów

Wabik
Wygląd:
Wabik po mutacji jest bardzo niskim człowiekiem. Tam gdzie powinien mieć włosy posiada narośl identyczną jak tą od Inkaya. Zamiast ust posiada mały dziób. Posiada również tors i nawet normalne ręce, ale poniżej pasa tylko... krótkie macki, które są identyczne jak te Inkaya. Tors zakrywa mu jedynie koszula o jasnoniebieskiej barwie.
Ataki:
Dziobanie
Akcja
Psycho Fala
Skubanie
Nocne Cięcie
Psychopromień

Dziomek
Wygląd:
Dziomek mutując zmienił się w lewitującą postać. Jest nieco niższy niż normalnie. Jego twarz jest niemal identyczna jak ta Hauntera posiada jednak różnicę, bo posiada nos. Po ewolucji posiadł małe lewitujące przy ciele dłonie - trójpalczaste. Posiada normalne nogi, a tors i nogi ubrane są w czarny kombinezon. Z twarzy wyrastają fioletowe włosy podobne jak te u Einsteina.
Ataki:
Lizanie
Ciemny Puls
Mylący Promień
Nocny Cień
Hipnoza
Cios Cienia

Samael
Wygląd:
Mutacja Samaela nie wpłynęła na jego wzrost. Jest normalnej wielkości. Za to jego skóra zmieniła barwę na fioletową. Zamiast oczu posiada diamenty, a jego uszy zmieniły się na te Sableya. Ma normalne ludzkie palce u stóp i dłoni. Ubrany jest jednak tylko w fioletowe bokserki!
Ataki:
Taran Zen
Drapanie
Nocny Cień
Straszenie
Samael

Gin
Wygląd:
Gin po mutacji jest w stanie poruszać się tylko na czterech łapach. Jego kończyny zmieniły się w te, które posiada Houndour. Ma co prawda normalną ludzką twarz, z jego ust wystają kły, a na głowie posiada kościaną narośl. Taką samą zresztą ma na plecach. U tej mutacji brak wprawdzie ogona, ale całe jego ciało jest owłosione na czarno!
Ataki:
Żar
Gryzienie
Smog
Ognisty Kieł

Kilpack
Wygląd:
Mutacja Kilpacka sprawiła, że jest on o wiele niższy od normalnej ludzkiej formy. Jego głowa jest zrośnięta z tułowiem, szyja więc nie występuje. Krótkie kończyny i kilka krótkich łapek o dziwo z ludzkimi palcami pozwala mu się poruszać tylko ruchem Venipeda. Na plecach ma zaś pancerz. Normalna twarz tylko, że z głowy wyrastają czułki i posiada jeszcze do tego ogon. Brak ubrania, wszystko co ma zasłonić, zasłania pancerz.
Ataki:
Walec
Trujące Żądło
Skrzek
Pogoń

Roxie
Wygląd:
Roxie jest nieco niższa. ma normalną twarz, jest jednak łysa, a z jej ust wystają kły. Jej ręce są znacznie krótsze, palce normalne, ale zakończone pazurami. Posiada ogon z płomieniem. Nie nosi jednak butów, bo jej stopy są znacznie większe i posiadają pazury. Ubrana jest w pomarańczową sukienkę na ramiączkach.
Ataki:
Drapanie
Żar
Zasłona Dymna
Wir Ognia
Piekło

Maverixx
Wygląd:
Maverixx po ewolucji jest strasznie niski. Nie posiada szyi, gdyż jego głowa zrosnęła się z resztą ciała. Posiada niebywale wielkie usta zajmujące większość ciała. Co prawda posiada ludzki nos, oczy, brwi, a nawet rzęsy. Posiada też zwykłe włosy, ale pośród nich wystaje wielki wyrostek przypominający ten u Gibla. Ma krótkie kończyny, bardzo krótkie z tym, że są on ludzkie. Jedyną cechą różniąc się od nich jest to, że zamiast paznokci mają pazury. Ubrany w czerwoną koszulkę i w jakiś tam odcień niebieskiego spodnie.
Ataki:
Akcja
Atak Piaskiem
Siekanie
Smoczy Pazur



Miejsce: Tajne Laboratorium Zespołu R
Opis: Wszyscy jesteście pozamykani w jakiś dziwnych komorach. Unosicie się w jakimś dziwnym płynie. Laboratorium to obszerny pokój z mnóstwem urządzeń. Komputery i dziwne sprzęty są tutaj na każdym kroku. Elektronika go opanowała. Nawet wyjście zabezpieczone jest specjalnym zamkiem. Pokój jest zamknięty. Wewnątrz znajduje się tylko jeden starszy naukowiec. Posiada okulary, siwą, ale bujną czupryną na głowie, a pod nosem spore wąsisko. Ubrany jak każdy w biały kitel krząta się przy jakimś urządzeniu. Nagle jednak... wasze komory się otwierają! Naukowiec bardzo przestraszony mówi do swojego zegarka:
-Alarm w sektorze 13A! Powtarzam alarm!
Słowa te sprawiły, że w pokoju jakiś robotyczny głos powtarzał tylko słowo "Alarm!". Pomieszczenie jest wciąż zamknięte. Wy wydostaliście się z komór jesteście jednak cali mokrzy, naukowiec wykorzystał ten moment i skrył się gdzie pod biurkiem... musicie coś zrobić? Ale co?

----------------------------------------------------



Ostatnio zmieniony przez Sin Rollins dnia Pią Paź 10, 2014 8:11 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael

avatar

Male Liczba postów : 1512
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pon Lip 28, 2014 8:31 pm

Spokojnie wychodzę ze swojej komory po czym otrzepuję się lekko z pozostałości płynu. Kolejnym moim zachowaniem jest skrupulatne rozejrzenie się po pomieszczeniu i ocena sytuacji. Mój nowy kolorek jakoś mnie nie zaszokował, fiolet jest w modzie :3 Spaceruję sobie po pomieszczeniu szukając tego dziada co tu był, kiedy go znajdę używam na nim straszenia po czym wyciągam za kudły i grzecznie pytam o co kaman. Kiedy nie przejawia skłonności do współpracy prezentuję mu swoje pazurki gotowe do przemodelowania mu facjaty i nie tylko. W razie interwencji osób trzecich zasłaniam się dziadem i celuję w intruzów nocnym cieniem, innymi słowy staram się przejąć inicjatywę, chociaż istnieje obawa iż cieć nie jest nic warty :/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Pon Lip 28, 2014 8:49 pm

Matt czuł się okropnie. Jak zresztą może czuć się ktoś, kto właśnie wyszedł z jakiejś komory. Wewnątrz niej czuł się jak płód, na którym robiono eksperymenty. Kiedy otworzono mu drogę do wolności, rozejrzał się niepewnie. Nie mógł uwierzyć, że tak po prostu go wypuszczono. Na początku kompletnie nie zajarzył, lecz po chwili dotarło do niego, iż całość nie idzie po myśli Zespołu R. Wszyscy mieli zostać w komorach, nikt nie miał się wydostawać. A jednak - nie udało się. Trzeba było wykorzystać więc szansę do powrotu na wolność. Sam fakt tego, że Matt ubrany był w erotyczny, lateksowy strój, nie pomagał. Popatrzył na swoje dłonie niepewnie.
-Co tu się do cholery dzieję - zapytał sam siebie. Jednak nie zawsze widzi się na swojej własnej dłoni jedynie dwa palce. Zatem poza tym, iż musieli ogarnąć wszystko co się tu dzieje i uciec, dodatkowo wypadałoby przywrócić siebie do normalnego wyglądu. Róg zamiast nosa strasznie mu ciążył. Nieprzyjemne uczucie. Zupełnie, jakby ktoś przywiązał cegłę do twarzy. Dopiero po chwili dotarł do niego dźwięk. Rozpoczął się alarm. Skoro Samael rzucił się już na psychola - doktora, to Matt zajmie się obroną. Chwila... jeżeli jest pokemonem, zna jakieś ataki? Potrafi zrobić innym krzywdę. Chłopak był robakiem... był Heracrossem. Ten pokemon jest potężny. Matt wiedział, że on ma tę potęgę w sobie. W związku z tym, w razie pojawienia się niebezpieczeństwa, rzuca się na przeciwników, uderzając rogiem. Stara się całą swoją energię skupić na właśnie tej części ciała. Nazywają to Atakiem Rogiem... tak. Użył Ataku Rogiem. Następnie próbował zadać jakiś cios ręką (o ile tak można w ogóle nazwać to coś). Wyszło z tego zapewne Ramię Oporowe. Chłopakowi zaczęło podobać się bycie pokemonem. Co będzie ukrywał. Każdy chciałby mieć taką potęgę wewnątrz siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gin

avatar

Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Lip 29, 2014 9:20 am

Wychodząc spokojnie z komory, Gin co prawda wpierw zastanawiał się o co chodzi. Starając się stanąć na dwóch łapach, jedynie co mu się udało to upaść na cztery. - Ojej mam fajny sen, jestem wilkołakiem. Z uśmiechem na twarzy powędrował do przodu, szukając czegokolwiek.... Kogokolwiek. Po chwili zauważył innego osobnika [Matt], postanowił więc z nim się skonsultować. Po powolnym podejściu, żeby przyzwyczaić się do chodzenia. Chłopak mutant wypowiedział swoje słowa. - Dzień dobry~~~, widzę że ten sen jest porąbany..... Chociaż może to nie sen~~?. Zadając to pytanie sobie, postanowił przywalić głową w ziemię.. - Ahaha jednak to nie sen, jestem wilkołakiem.. Dodał uśmiechając się, po czym dokładnie przyjrzał się osobnikowi na przeciw. - Wyglądasz dość fajnie, może mi wytłumaczysz co to za miejsce =3 Robiąc swoją typową minkę =3, dodał jeszcze. -Plosię
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emequaza

avatar

Male Liczba postów : 290
Wiek : 18
Skąd : Z komety

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Lip 29, 2014 10:03 am

Po wyjściu z komory czułem się całkiem dobrze. Przepływała przeze mnie energia elektryczna. Na początku byłem zaskoczony, ponieważ chyba nie mieli powodu, by jeszcze nas wypuszczać. Zauważyłem, że nie jestem normalnym człowiekiem tylko jestem zmutowany z pokemonem o nazwie Elekid. Miałem antenki Elekida zamiast uszu, ale mi to nie przeszkadzało.
-Jak ja mam się poruszać z takimi małymi nogami i tak pogrubionymi przedramionami?-Pomyślałem.
Postanowiłem sprawdzić jakie mam ataki. Skupiłem swoją energię w nogach, a następnie próbowałem się przebiec. Wyszedł mi z tego szybki atak. Następnie próbowałem zobaczyć co jeszcze potrafią moje nogi kopiąc w jedno z biurek. Wyszedł mi z tego niski kopniak. Następnie postanowiłem pobawić się w elektryka wypuszczając z moich rogów energię elektryczną. Wyszedł mi elektro szok i paraliż.  Rozejrzałem się po laboratorium. Po wielkiej literze R na ścianie mogłem być pewien, że to laboratorium należy do Zespołu R. Znalazłem też doktorka, który robił na nas eksperymenty. Użyłem na nim paraliżu by nie mógł uciec. Postanowiłem, że spróbuje otworzyć zamknięte drzwi. Zacząłem obracać rękami tak jak robią to elekidy, żeby się naładować, a następnie zaatakowałem drzwi dodatkowo doładowanym elektro szokiem. Jeśli przyjdzie tu jakiś członek zespołu R to unikam ataków jego pokemona przy pomocy szybkiego ataku i jeśli to nie jest pokemon ziemny, elektryczny lub trawiasty używam na jego pokemonach paraliżu i elektro szoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Lip 29, 2014 12:49 pm

Wyszedłem z swojej klatki. Trochę dziwnie wyszedłem, bo niby poruszałem nogami ale nie tknąłem nawet podłoża. Unosiłem się w powietrzu. Kiedyś marzyłem o tym by móc latać, ale teraz się przeraziłem. Jeszcze dookoła mnie unosiła się fioletowa mgła. Gdy chciałem przetrzeć oczy, przeraziłem się jeszcze bardziej. Gdzie są moje ręce?! Nie mogłem nawet odgarnąć sobie włosów. Zaraz. Jakich włosów. Włosów też nie miałem! Spojrzałem na laboratorium i moje przerażenie osiągnęło kolejny poziom. Po laboratorium kręciły sie różne dziwadła i prawie wszystkie otoczyły człowieka, który skrył się pod biurkiem. W niektórych postaciach rozpoznałem znajomych trenerów. Podszedłem do biurka, schyliłem sie, by móc facetowi spojrzeć w oczy i zapytałem.
-Ej gościu, co nam zrobiłeś? Gadaj, ale to już, bo ci tak dupsko skopię że jeszcze twoi wnukowie będą się rodzić z sinikami na dupie!

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Lip 29, 2014 1:47 pm

Chłopak był zdezorientowany. Nie miał pojęcia co działo się kilka godzin wcześniej, zupełnie jakby film mu się urwał. Nagle ich kapsuły się otworzyły, a on wraz z tajemniczą cieczą wyleciał na podłogę. Próbował wstać, lecz po chwili stracił równowagę i ponownie upadł na ziemię. Spojrzał na miejsce, gdzie powinny być nogi, ale zauważył tam tylko macki. Następnie spojrzał na resztę. Widocznie nie tylko jego zmutowali z pokemonem. Wabik po kilku próbach wstał i zaczął rozumieć działanie macek, więc szło mu coraz lepiej. Szybko przejechał dłońmi po swoim ciele, by sprawdzić co się zmieniło. Jednak głos z głośników szybko zadziałał niczym wiadro lodowatej wody wylane na jego głowę. Musiał działać szybko. Większość zmutowanych trenerów zaczęło działać, jednak niektórzy stali bezczynnie. Mieli bardzo mało czasu. Wabik ruszył w stronę komputera. Musiał sprawdzić informacje na temat eksperymentu, który na nich przeprowadzili, na szczęście ręce były na swoim miejscu. Jego oczy szybko analizowały tekst, który wyświetlał się na monitorze. Szukał głównie informacji, które pomogą mu cofnąć cały proces. Bał się, że im dłużej zwleka, tym trudniej będzie mu wrócić do normalnego wyglądu. Dodatkowo w komputerze szukał planów budynku w którym się znajdowali. Chciał zapamiętać ile się dało, ale jeśli w pomieszczeniu znajduje się drukarka, to drukuje sobie potrzebne dokumenty. Następnie Wabik ruszył w stronę tajemniczych urządzeń, być może niektóre mogły im pomóc w odparciu zbliżających się agentów. Jeśli nic nie znalazł godnego uwagi musiał zaufać własnym umiejętnościom. Niektórzy skupili się na staruszku, jednak on nie miał ochoty marnować na jego czasu, wolał działać. Już raz był pokemonem i potrafił korzystać z jego umiejętności. Może i teraz było podobnie. Skoro otrzymał dziób, to pewnie mógł nim też atakować. Postarał się skupić w nim energię. Po chwili ów element jego twarzy zaczął się świecić. Wabik za pomocą macek mocno się wybił i uderzył w komputer. Wynik był bardzo zadowalający. Mógł już walczyć. Póki miał czas zaczął szukać drugiego wyjścia z pomieszczenia, jednak jeśli go nie znalazł, a usłyszał kroki, to próbuje się skupić, by uderzyć w drzwi Psycho Falą. Łatwo się nie podda, będzie walczyć do ostatniej kropli zmutowanej krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Lip 29, 2014 2:47 pm

Dziewczyna otworzyła oczy i zaczęła rozglądać się po pomieszczenie, nie wiedziała co tu robi. Cała była w jakim dziwacznym czymś. Nie za bardzo wiedziała co to jest. A miejscem, w którym się znajdowała było jakieś laboratorium. Rozejrzała się jeszcze raz i postrzegła dziwnie wyglądających ludzi byli zmutowanie oni z pokemonami. Rozie czuła się dziwnie, i po paru sekundach zorientowała się, że z nią też jest coś nie tak. Miała jakieś takie mniejsze rączki i ogromne nogi, a gdy złapała się za głowę. Oczy jej się powiększyły i powiedziała sama do siebie:
-Jestem łysa, to chyba jakieś żart.
Chwilę potem dziewczyna zorientowała się również, że ma ogona, ale to jej akurat nie przeszkadzało, po za tym miałam pazury oraz kły. Jedyną nie zmutowaną osobą w pomieszczeniu był jakiś dziwny profesor, który gdy tylko się uwolniliśmy włączył jakiś alarm. Byłą wkurzona na tego dziwnego typa, ale inne zmutowane osoby się nim zajmowały, tak więc Roxie postanowiła pomóc osobą, które próbowały otworzyć drzwi, a skoro jest pokemon to zna ataki, dziewczyna nie wiedziała z kąd, ale byłą pewna, że zna Wir Ognia, tak więc to właśnie go użyła, aby pomóc w otworzeniu drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Lip 29, 2014 8:09 pm

Z głośników cały czas wydobywał się dźwięk "Alarm, Alarm!" pierwszą czynnością, którą wykonał każdy z was było zaznajomienie się ze swoim własnym ciałem. Jednym szło lepiej, innym nieco gorzej, ale ostatecznie każdemu się jako tako udało. Każdy dodatkowo gdy już oswoił się ze swoim obecnym stałem zaznajomił się z własnymi atakami. Dziomek i Samael najbardziej zainteresowani byli starym profesorem, który był skryty pod biurkiem. Ten drugi złapał go nawet za czerep, a drugi mu groził. Profesor zaśmiał się tylko szyderczo i odparł:
-Dobrze wiecie, że nic wam nie powiem. Mogę wam tylko powiedzieć, że lepiej dla was będzie jeżeli wrócicie do swoich komór. A może wtedy pomyślimy, by pozostawić was przy życiu. Niestety, ale nauka wymaga poświęceń.
Wabik w tym czasie przeszukiwał całe pomieszczenie. Nie znalazł jednak nic godnego uwagi. Gdy sprawdzał komputery na każdym z nich ujrzał tylko czerwony migający napis: "Alarm!". Nie był w stanie otworzyć żadnego pliku, gdyż każdy monitor odtwarzał to samo. Nie znalazł też innych drzwi były tylko te jedne. Jeśli chodzi o drzwi to nimi postanowili zająć się emequaza oraz Roxie. Nic ich ataki jednak nie wskórały. Nawet ryska nie pokazała się na ich lśniącej powłoce. Odkryli jednak małe urządzonko znajdujące się przy nich. Był to skaner tęczówki oka. W tym czasie Matt i Gin... postanowili zapoznać się nieco bliżej. Dodatkowo ten drugi nie zdając sobie w pełni świadomości z tego co tu się dzieje udawal słodkiego szczeniaczka.

Kilpack i MAverixx tak sobie stali gdzieś w koncie.

Odpiszcie do jutra do 21. Wink

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Lip 29, 2014 9:01 pm

No jasne. To dość logiczne. Jakiś... wilkołak? Chyba tak... coś podszedł do niego i zadawał jakieś głupie pytania. Przecież tak robi każdy normalny uciekinier. Ktoś chce się wydostać z więzienia? Wcześniej pogada z innym więźniem. A może szuka wyjścia z psychiatryka? Myślę, że sąsiad z kaftanem bezpieczeństwa, chętnie pomoże. Na sto pierdzielonych procent.
-Sam chciałbym wiedzieć. A teraz nie zadawaj głupich pytań i spróbuj ogarnąć stąd jakieś wyjście, bo nie mam zamiaru kisić się tutaj z tym psycholem. - rzekł, wskazując na doktorka.
A propos psycholi. Tak właśnie czuł się Matt. Może to wszystko mu się tylko wydaje? Może nic nie dzieje się na poważnie? Może to wszystko tylko jakieś zwidy, halucynacje czy inne takie? Chłopak... pokemon... No, wiecie - Matt miał okropną nadzieję, że to wszystko to nie prawda. Że nie są w połowie pokemonami.
Nie chciał być wyrzutkiem społeczeństwa. Już nim jest. Wiadomo jak ludzie traktują medium. Uważa się ich za debili, którzy tylko udają, że widzą duchy. Gdyby to tylko tak działało. Chciałby. Właśnie - przecież jest medium. Może uda mu się poszperać wśród zmarłych. Chłopak zamknął oczy i skupił się. Szukał podpowiedzi wśród ludzi i stworzeń, które zginęły w tym miejscu.
Jeżeli i w ten sposób nie znalazł nic, dalej rozgląda się po okolicy. Może jakiś szyb wentylacyjny lub coś w tym stylu? Przecież muszą w jakiś sposób dostarczać do tego miejsca świeże powietrze. Doktorek udusiłby się na śmierć. Chociaż... nie byłoby go szkoda. Takich ludzi powinno się tępić jako pierwszych. Pewnie to on do tego wszystkiego doprowadził i pewnie to on sprawił, że wyglądają tak, jak wyglądają.
W chłopaku narastała chęć zemsty i zabicia tego małego, parówkowego pacana. Wolałby jednak, żeby nie nawiedzał go do końca istnienia Matta na tym świecie. Znał tego typu ludzi i wiedział, że po śmierci bardzo lubią się mścić na oprawcach, zatem nie atakował go.
Skupił się raczej na drzwiach. Musi być jakiś sposób na zniszczenie ich. Nie mogą przecież być niezniszczalne. Zdążył zauważyć jednak, że nikt z obecnych tutaj nie posiada szczególnie potężnych ataków. Mogą więc zrobić niewiele.
Chłopak powinien się teraz załamać, ale tak nie było. Mógłby usiąść gdzieś w kącie, myśląc o sensie egzystencjalnym królików oraz nad istnieniem kamyczków. Jego determinacja, wola walki i chęć zwycięstwa nie pozwalały mu na to.
Zaczął po prostu rozglądać się za alternatywnym sposobem wyjścia. Może któryś z nich będzie na tyle mały, aby przecisnąć się przez jakiś pierdzielony szyb i uwolnić ich od zewnątrz?
Czy to dobry pomysł? Na zewnątrz na pewno czai się na nich gigantyczna grupa pachołów z Zespołu R. Muszą jednak próbować. Nie mogą dać się tak po prostu związać. Są ludźmi, mają prawo do wolności. Jakieś tam pierwsze lepsze pacany nie mogą ich więzić w jakiejś galaretowatej substancji.
Koniec! Matt chciał ich zniszczyć. Wziął rozbieg i próbował uderzyć drzwi za pomocą Ataku Rogiem oraz Ramienia Oporowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emequaza

avatar

Male Liczba postów : 290
Wiek : 18
Skąd : Z komety

PisanieTemat: Re: Gijinka   Wto Lip 29, 2014 9:24 pm

Byłem zdziwiony, gdy zobaczyłem, że drzwi nie miały nawet rysy. Przecież elektro szok i wir ognia powinien roztopić te drzwi. Znalazłem skaner tęczówki oka. Przez chwilę zastanowiłem się co można zrobić.
-Nie otworzę tych drzwi siłą. Doktorek musiał jakoś wychodzić i przychodzić do tego laboratorium, bo jeśli by tego nie robił umarłby z głodu, pragnienia i braku higieny osobistej. Bardzo możliwe, że przychodził tu przy pomocy skanera tęczówki oka.-Pomyślałem, bo gdybym powiedział głośno naukowiec zacząłby uciekać.
Podbiegłem do doktora i użyłem na nim paraliżu, gdy miał otwarte oczy. Zrobiłem to w tej chwili, by było widać tęczówki jego oczów. Następnie staram się go przenieść koło skanera i przyłożyć jego oko do skanera. Gdyby paraliż ustępował paraliżuje go po raz kolejny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gin

avatar

Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Lip 30, 2014 9:22 am

Przestępczy mózg Gin'a postanowił zadziałać. Spoglądając na panel do drzwi, który widać był na skaner tęczówki. W końcu wpadł na pomysł, w końcu dla niego obojętnie było. Czy się wydostanie, czy też nie. No chociaż wolał teraz poszaleć i pokombinować, możliwe że nawet dało by się zwiększyć siłę jego ciała. Nooo albo ewolucja, w końcu jest pokemonem. Na dodatek dobrze mu znanym, ognisty piesek Houndour. Widać raczej nie jest to drugi poziom, raczej pierwszy. Podchodząc sobie spokojnie do profesorka, spojrzał na mutantów obok. - Skaner tęczówki, niezbyt zaawansowana technologia. Jeżeli chcecie wyjść, możecie mu wydłubać oko.. No chyba że profesorek sam się pofatyguje to skanera , kto wie.... Dodał z uśmiechem na ustach, następnie rozglądając się zaczął poszukiwać jakiejś wentylacji. W końcu rurami wentylacyjnymi też można uciec.
Obeznawszy się w podstawowych atakach, Gin już wiedział o co chodzi.. No lecz bardziej zastanawiał się nad badaniami, w końcu może zwiększyć swoją siłę. O ile jest to możliwe, nawet jeżeli to reszta mutantów będzie sprawiać problemy. Mogą nawet wejść w drogę, co będzie złe...
- Wentylacjo gdzie jesteś, hum hum hum. Rozglądając się po suficie i po ścianach, chłopak skakał po jakiś skrzyniach i urządzeniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Lip 30, 2014 10:10 am

Zostawiłem doktorka w spokoju i wtedy zobaczyłem w lustrze swoją twarz. O kurna, przeszczepili mi głowę od Gastlyego. Polewitowałem naprzeciwko lustra jak wryty, aż minęło mi zaskoczenie. Skoro wyglądam jak duch to może jestem w stanie przełazić przez ściany, to byłoby super. Zanim ruszyłem w kierunku drzwi, posłałem mylący promień w doktorka. Od razu mi ulżyło. Teraz mogłem swobodnie przetestować przełażenie przez ściany. NA próbę wybrałem miejsce tuż przy drzwiach.

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Lip 30, 2014 10:19 am

Chłopak po przeszukaniu wszystkiego stanął na środku pomieszczenia, by ponownie ze spokojem ocenić sytuację. Szalony naukowiec musiał stąd w jakiś sposób wychodzić. Dwóch mutantów zmagało się z mężczyzną, lecz on nie miał zamiaru im nic powiedzieć. Wabik się tego spodziewał, że naukowiec nie pomoże im po dobroci. Włączenie alarmu tylko utrudniało im działanie, ponieważ komputery teraz wyświetlały informację, która blokowała dostęp do jakiegokolwiek pliku. Wabik zbliżył się do drzwi, chwilę temu widział, jak dwoje mutantów atakuje. Szukał jakiegokolwiek zniszczenia, lecz nie mógł go odnaleźć, co świadczyło o tym, że są wykonane z bardzo solidnego materiału i zespół R mógł przewidywać sytuację w której dojdzie do wypadku. Wabik zauważył, że trener zmutowany z elektrycznym pokemonem coś zauważył i pewnie idzie w stronę naukowca, nagle atakuje go paraliżem. Potem próbuje go nieść w stronę drzwi. Szaman ruszył w ich kierunku by mu pomóc. Złapał go za szmaty i razem niosą go w kierunku drzwi. Teraz dopiero Wabik dostrzegł małe urządzenie na ścianie, które było prawdopodobnie skanerem tęczówki. Naukowiec musiał opuszczać pomieszczenie, więc to jego oko mogło być kluczem. Gdy znaleźli się już na miejscu Wabik uderzył naukowca w brzuch za zmutowanie ich, a następnie przystawił mu głowę do skanera. Jedną ręką trzymał go za włosy, a drugą trzymał powieki, by ten nie mógł ich zamknąć. Jak dobrze, że oprócz umiejętności, które płynęły z jego pokemonowej strony znał jeszcze ludzkie zagrania i potrafił myśleć logicznie, jednak nie miał pewności czy to z czasem nie zacznie się zmieniać. Szaman był zły, że naukowcy postanowili zakłócić działanie natury tworząc mutantów. Nauka była dobra, jeśli chodziło o lekarstwa na choroby, jednak interweniowanie w coś co było już idealne denerwowało Wabika, który był związany z naturą. Chłopak spodziewał się, że za drzwiami już na nich mogą czekać specjalnie wyszkoleni do takich sytuacji agenci zespołu R, więc już szukał w sobie pokładów gniewu, które mógłby wyładować na przeciwnikach. Spodziewał się zmasowanego ataku wymierzonego w ich kierunku, więc jeśli pod wpływem zeskanowanego oka doktorka zamek ustąpi, Wabik otwiera je, a następnie błyskawicznie skacze w bok, by ukryć się. Następnie czeka na dogodny moment i posyła w stronę korytarze Psycho Falę, by oczyścić sobie i innym drogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Lip 30, 2014 10:35 am

Atak Roxie nawet nie drasnął drzwi. Dziewczyna była wściekła i zła, ale nie miała zamiaru wybuchać przyglądała się uważnie co planuje resztą mutantów w związku z znalezieniem skanera tęczówki. Dwa mutanty, które parę chwil temu zajmowały się profesorem odstąpiły, aby inny mutant, który chwilę temu atakował z dziewczyną drzwi mógł użyć Paraliżu, potem razem z kolejną zmienianą osobą przyniósł go pod skaner tęczówki, aby następnie przyłożyć jego twarz wraz z okiem pod ów skaner. Cóż jeżeli to nie zadziała to zawsze można wydłubać mu oko- myślała dziewczyna patrząc na swoje pazury, ale póki co nic nie robiła patrzyła tylko czy plan innych się powiedzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael

avatar

Male Liczba postów : 1512
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Lip 30, 2014 3:30 pm

Spojrzałem bez wyrazu twarzy na profesorka po czym dalej go trzymając jak śmiecia zwróciłem się do kolegi obok.
- My to doskonale rozumiemy, prawda kolego. - Po czym znów zwróciłem wzrok na psorka. - Głosuję za poświęceniem ciebie. - Po tych słowach uderzyłem głową dziada o biurko, pod którym tak skrycie się chował, a potem o ścianę. Kiedy stracił już przytomność zaciągnąłem go za kudły do drzwi. Zauważyłem tam amerykańskie ustrojstwo zwane skanerem siatkówki. Nie miałem innego wyjścia jak otworzyć powieki dziadka mroza i przystawić do skanera. Kiedy drzwi się otworzą wyrzucam go przez nie, a kiedy nic nie wybuchnie idę za nim i w długą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Lip 30, 2014 7:59 pm

Czas mijał, alarm trwał... wszyscy chcieli uciec z tego pomieszczenie i wreszcie udało im się znaleźć coś co mogło im to umożliwić. Znaleziskiem tym był skaner tęczówki oka. Każdy był wściekły na doktorka, a niektórzy dawali sobie na nim ulżyć. Tak było między innymi z Wabikiem, który poczęstował go ciosem w brzuch. Przeciwnik wciąż trzymany przez Samaela zgiął się w pół i upadł. Potem nieco nad samym profesorkiem i to dość brutalnie poznęcał się sam Samael W tym momencie do Wabika i Samaela dołączył emequaza, który... wykorzystał Paraliż na doktorku. Ten nie był nic w stanie zrobić i elektryczny ruch sparaliżował go. Wtedy próbował go podnieść nie był jednak samotnie w stanie więc na pomoc przybiegł mu Wabik. We dwóch zaczęli taszczyć profesorka w kierunku drzwi. W tym samym czasie Matt i Gin... penetrowali przestrzeń pomieszczenie. Wciąż szukali innego wyjścia mimo, że każdy już próbował. Nic innego nie było. Dodatkowo Gin postanowił poskakać sobie po komputerach. Niestety do waszej ucieczki za wiele to nie wniosło. Rozmyślania Roxie zresztą też wiele nie wniosły dalsze próby otworzenia tajemniczych drzwi. Dziomek w tym czasie dosłownie postanowił popróbować swoje moce. Chciał przeniknąć przez ściany, ale jak się okazało potrafi to tylko jego twarz. Gdyż ciało ludzkie nie było w stanie tego zrobić. Dodatkowo nic nie zobaczył, a wszystko przez niezwykle grube mury tego pomieszczenia. W końcu emequaza i Wabik zataszczyli profesorka do skanera. Przystawili jego twarz i puścili ciało. Z jego kieszenie wypadły trzy monety* jednak dla Wabika druga dla emequazy, a trzecia dla Samaela. Proces otwierania drzwi się rozpoczął, był jednak dość długi. Wreszcie otworzyły się i tuż za nimi stała grupka trzech agentów Zespołu R, a przed nimi warczące Houndoomy!

Maverixx i Kilpack wciąż stoją nie wiedząc co się dzieje.

*- podczas przygody możecie znaleźć monety, które możecie wykorzystać na sobie dodając sobie wybrany przez was atak, który może poznać wasz pokemon przez lvl up

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael

avatar

Male Liczba postów : 1512
Wiek : 27

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Lip 30, 2014 8:30 pm

Wykorzystuję monetę na zakup Faulu po czym wykopuję psorka prosto w szczęki piesków. Po rozejrzeniu się wśród swoich biorę za szmaty Maverixa i Klipka po czym robię z nimi to samo co z psorkiem, czyli rzucam jako mięso armatnie. Czekam aż wytworzy się zamieszanie i wtrącą się kolejne mięsa, po czym rzucam w bandziorów nocny cień i przebijam się taranem zen na korytarz. Tam wybieram losowy kierunek i oddalam się od pomieszczenia wywołującego alarm i szukam kryjówki lub innego ciekawszego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emequaza

avatar

Male Liczba postów : 290
Wiek : 18
Skąd : Z komety

PisanieTemat: Re: Gijinka   Sro Lip 30, 2014 9:18 pm

Przez krótką chwilę chwilę zastanawiałem co mógłbym zrobić z tymi monetami. Głos z nieba powiedział mi, że są one do uczenia się nowych ataków. Użyłem mojej monety by nauczyć się jednego z najpotężniejszych ruchów typu elektrycznego,czyli grzmotu. Jeden z mutantów zrobił ogromne zamieszanie w szeregach wroga. Używam paraliżu na wszystkich houndoomach, a następnie kilkakrotnie używam grzmotu na tych samych wilkach. Jeśli jakiś houndoom stara się mnie trafić atakiem dystansowym, używam szybkiego ataku by zrobić unik. Jeśli jeden z tych pokemonów będzie chciał mnie trafić z bliska to uderzam go niskim kopniakiem by go od siebie odbić, a następnie używam na tym samym wilku grzmotu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Lip 31, 2014 6:01 am

Chłopakowi ulżyło, kiedy uderzył bezbronnego doktorka, ale należało mu się. Po przeciągnięciu go po pomieszczeniu wraz z innym mutantem zaczęli skanować jego oko, proces ten wydawał mu się ciągnąć w nieskończoność. Chwile mu się dłużyły niemiłosiernie. Cieszyło go, że kilku trenerów stara się opuścić to okropne miejsce i znaleźć rozwiązanie, natomiast dobijające było to, że niektórzy stali bezczynnie w miejscu i przyglądali się bezkarnie poczynaniom innych. Kiedy Wabik usłyszał, że zamek w drzwiach się otwiera trochę mu ulżyło, jednak teraz spodziewał się ataku. Agenci mogli tam już na nich czekać. Upuścili doktorka na ziemię, a z jego kieszeni wypadły trzy monety. Wabik złapał jedną, a następnie przeturlał się po ziemi, by znaleźć spokojne miejsce do zapoznania się z okrągłym bilonem. Oparty o ścianę obracał przedmiot w dłoniach. Chwilę się zastanawiał, jednak pozwolił zaufać intuicji i woli przodków. Zacisnął pięść na monecie, a następnie dłoń przyłożył sobie do klatki piersiowej, pomyślał dodatkowo o Nocnym Cięciu. Poczuł delikatne mrowienie w dłoni i rozchodzącą się energię od klatki piersiowej w kierunku kończyn. Czuł, że jest silniejszy. Wychylił głowę za futrynę drzwi, by ocenić sytuację. Spojrzał uważnie na pokemony i agentów, nie wyglądali oni przyjaźnie, ale był teraz pokemonem. Te stworzenia były wykorzystywane do walki na arenie, przez takich jak on. Postanowił działać. W pierwszej kolejności ich stronę posłał Psycho Falę. Następnie obrał sobie za cel jednego z piesków i zaczął męczyć go Skubaniem. Następnie zaatakował jednego z agentów Nocnym Cięciem. Czuł się fenomenalnie w wirze walki, widocznie tak działało na niego DNA pokemona. A złą energię łatwo było skupić na przeciwnikach, nie musiał się wysilać nad tym. Był na nich wkurzona za zmutowanie niewinnych trenerów, chociaż jemu coraz bardziej się to podobało, z wyjątkiem macek i niskiego wzrostu. Szaman walczy ramię w ramię z agentami, dopóki wszyscy nie padną. Jeśli im się uda i przeciwnicy stracą przytomność, to Wabik przeszukuje kieszenie agentów, mając nadzieję, że może mają jakieś karty dostępu lub informacje, które pomogą mu przejść przez kolejne zabezpieczenia. Następnie się rozgląda szukając dalszej drogi ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matt



Male Liczba postów : 983
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Lip 31, 2014 11:47 am

Udało się. Drzwi się otworzyły. Widać przydany był do tego ten głupi doktorek. Chociaż do czegoś był użyteczny. Teraz można go w spokoju zabić, ale póki co Matt nie brał się za to. Jeżeli przydał się raz, może przyda się do czegoś jeszcze. Jako naukowiec ma na pewno dostęp do wielu miejsc. Został sparaliżowany i nie zapowiadało się, aby sam z siebie miał siłę się gdzieś ruszyć.
Musiał być jakiś sposób na cofnięcie tego wszystkiego. Matt był świadomy tego, co się dzieje. Zastanawiało go co stało się z duszą pokemona, z którym został złączony.
Z zastanowienie wyrwały go warczące Houndoomy. Chłopak postanowił wypróbować swoje umiejętności. Najpierw spróbował zaatakować Powietrznym Asem, następnie chciał wykonać Ramie Oporowe.
Drugi z ruchów, który wykonał Matt, był typu walczącego. Powinien być superefektywny na mroczne pokemony. Pojawiło się jednak małe zastanowienie - czy jeżeli chłopak był pokemonem tylko w połowie, to też pojawią się takie rzeczy jak efektywność? Raczej tak, ale najlepiej przekonać się w praktyce.
Kiedy pierwszy Houndom dostał, Matt wziął się za kolejne. Ponownie Ramię Oporowe, dodał do tego Atak Rogiem.
Teraz mógł poczuć się tak, jak czują się pokemony. Walcząc, czuł się... dziwnie. Z jednej strony cieszył się, że mógł poczuć się jak stwór, które obserwuje, trenuje, zajmuje się. Z drugiej strony miał wrażenie, że to wszystko jest mu obce. To wszystko, co jest mu takie bliskie, jest jednocześnie czymś, z czym nigdy nie miał do czynienia.
Nie było jednak czasu na rozmyślanie. Chłopak spojrzał na agentów. Żeby mieć ich z głowy, zaatakował również ich. Najpierw zadał cios Powietrznym Asem, później Ramię Oporowe.
Walka sprawiała mu pewnego rodzaju przyjemność. Na ogół stał z tyłu i po prostu komenderował. Teraz wyglądało to zupełnie inaczej. Musiał słuchać sam siebie, myśleć szybko, logicznie. Podobał mu się napływ adrenaliny.
Chłopak walczył do końca. Chciał pokonać przeciwników, dać z siebie wszystko. Do upadłego. Jeżeli wszystko się udało, Matt wziął się za przeszukiwanie agentów. Miał nadzieję, że znajdzie u nich jakieś klucze itp. Chciał znaleźć cokolwiek, byle tylko im pomogło wydostać się z tego miejsca i powrócić do normalności.
Podobało mu się bycie pokemonem... ale jednak jest człowiekiem, myśli jak człowiek i chciałby tym człowiekiem pozostać.
Po wszystkim Matt zaczął rozglądać się w poszukiwaniu drogi ucieczki. To jednak dość istotna sprawa.


Ostatnio zmieniony przez Matt dnia Czw Lip 31, 2014 12:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roxie

avatar

Female Liczba postów : 1293
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Lip 31, 2014 12:09 pm

Plan z paraliżem wypalił. Drzwi zaczęły otwierać się wprost przed dziewczyną i resztą zmutowanych osób. A tuż za nim już czekało trzech agentów Zespołu R oraz trzy wściekłe Houndoomy. Roxie tak jak wszyscy chciała z tą uciec i z powrotem wrócić do swojego normalnego wglądu. Tak więc postanawia, że nie będzie się bez czynni przyglądać i również zacznie atakować tak jak niektórzy mutanci. Roxie postanowił zaatakować Wirem Ognia, a potem Żarem, miała nadzieje, że atakiem te trafią nie tylko pokemony, ale również i agentów Zespołu R, jeżeli jakiemuś z pokemonów uda się do niej zbliżyć to atakuje Drapniem. Jak już będzie po wszystkim to dziewczyna rozgląda się, aby poszukać najlepszej drogi ucieczki , ponieważ niewidomo ilu jeszcze agentów Zesołu R się zjawi, a Roxie nie ma ochoty spotkać kolejnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dziomek

avatar

Male Liczba postów : 1850
Wiek : 96

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Lip 31, 2014 4:31 pm

Gdy głową przechodziłem przez ścianę już zaczynałem cieszyć się, że mogę przechodzić przez przedmioty, ale barki zatrzymały się na ścianie i zakończyłem próbowanie swych możliwości. W tym czasie pozostałe dziwolągi obezwładniły profesorka i otworzyły drzwi. Przy drzwiach powstało zamieszanie. Gdy zobaczyłem jaki był jego powód, stanąłem za fioletowym Samem i posłałem mylący promień w pieski oraz rozpocząłem ostrzeliwanie ich za pomocą Ciemnego pulsu. Nie podchodziłem do ludzików z psiakami, dopóki cała gromada za drzwiami nie została obezwładniona. Wtedy postanowiłem ich przeszukać, ale przypomniałem sobie ze nie mam rąk, więc musiałem pobieżnie przeszukać ich manewrując prawą stopą.

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin Cara
Admin
avatar

Male Liczba postów : 1389
Wiek : 24

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Lip 31, 2014 8:54 pm

Jak łatwo się było domyśleć całą trójka znalazców monet chciała je wykorzystać jak najszybciej i tak też zrobiła. Każdy jednak przez moment zastanawiał się nad tym co może z niej dostać. No może wyjątkiem był Sam ten się w zasadzie mało kiedy zastanawia i był już niemal pewny od samego początku co chce wybrać. Jego celem był Faul i też ten ruch poznał po tym jak moneta zabłysnęła i jej energia przeniknęła przez ciało mutanta. To samo się stało z monetami Wabika i emequazy. Pierwszy z nich poznał Nocne Cięcie, a drugi postanowił wykorzystać prezent od losu na poznanie Grzmotu. Tak też i zrobili. Potem nie było jednak czasu drzwi były już otworzone, a tam stała dwójka agentów i dwa Houndoomy. Pierwszy z nich wystrzelił Żar, który mocno zranił półMatta-półHeracrossa i poparzył mu jego dłonie. Nie był przez to w stanie wziąć udziału w bitwie z dwoma pieskami. Potem jednak pozostali już sobie jakoś radzili. emequaza wystrzelił Paraliż na psy, Dziomek Mylący Promień, a dodatkowo Samael w kierunku dwóch psów rzucił doktorka, Maverixxa i Kilpacka. Cała trójka znalazł się przy agentach, których postanowiła atakować Roxie. Udało jej się poparzyć jednego, a drugi przypadkiem oberwał Psycho Falą od Wabika. Na koniec jeszcze jego Nocne Cięcie trafiło w psy. Przejście było wolne i jak zwykle pierwszy z tego skorzystał Samael, który wzmocnił szybkość ucieczki Taranem Zen. Jako pierwszy znalazł mały korytarz, a tam wybór schować się gdzieś w gabinecie lekarskim czy szatni z ubraniami zespołu R? Za nim pobiegli pozostali Roxie, Wabik, emequaza i oparzony Matt. Ten ostatni musiał to szybko jakoś wyleczyć. Już po chwili stanęli przed tym samym wyborem co Samael. Opiszcie jakoś waszą kryjówkę w danym miejscu, bo z sąsiedniego korytarza słychać nabiegające postacie. W dodatku z głośników na korytarzu dalej dobiega odgłos: "Alarm!". Dziomek w tym czasie... lewitował nad obolałymi członkami Zepsołu R i nogami macał ich po kieszeniach. W końcu jeden złapał go za nogę! Dziomek był w pułapce! Gin tymczasem stał i jak to pies ma w zwyczajach lizał się po... nie ważne.

Maverixx i Kilpack wyeliminowani po braku 3 odpisów. -.-

----------------------------------------------------

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wabik

avatar

Male Liczba postów : 695
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Gijinka   Czw Lip 31, 2014 11:13 pm

Chłopak spojrzał z tryumfalnym uśmiechem na pokonanych agentów zespołu R, którzy teraz leżeli na ziemi. Wabik nie miał czasu, musiał działać błyskawicznie, ponieważ za chwilę mogły zjawić się tutaj posiłki, lub pokonani mogli przyzwać nowego pokemona do walki. Wabik ruszył biegiem korytarzem, nagle się zatrzymał, przez co omal nie wpadł na innego mutanta. Rozejrzał się. Musiał dokonać pierwszego wyboru. Spojrzał na drzwi. Na drzwiach było nazwisko doktorka, co świadczyło, że to może być gabinet lekarski. Drugie drzwi były nieoznakowane, ale lekko uchylone. Szaman dostrzegł za nimi pełno rzeczy, głównie strojów agentów R. Wabik zdecydował, że wejdzie do gabinetu. Spojrzał na poparzonego mutanta, który zdobył już pierwsze rany w pojedynku. Szaman czuł z nim specyficzną więź, jednak nie miał czasu by ją dokładnie sprecyzować i określić. Zawołał go więc delikatnym gwizdnięciem, które nie miało zwracać szczególnej uwagi innych, a następnie Wabik zachęcił go dłonią, by poszedł razem z nim. Po przekroczeniu progu złapał za drzwi, a następnie spojrzał, czy nikt nie idzie z jego sojuszników. dopiero gdy ostatni przekroczył granice pomieszczenia chłopak przymknął wrota, tak by mieć wgląd przez szparę na korytarz, oraz by po raz drugi nie mieć problemów z zamkiem. Pomieszczenie wyglądało inaczej niż poprzedni pokój z którego właśnie uciekali. W tym nie było żadnych klatek i kapsuł z substancją niewiadomego pochodzenia. Ściany były białe, a na największej widniało wielkie R. Na biurku leżało trochę dokumentów i pustych, lub zapisanych kartek papieru. Wabik złapał jedną, a następnie zgiął kilka razy. Ów kartkę położył między drzwiami a futrynę, tak dla pewności, by zrządzenie losu ich nie uwięziło. W pomieszczeniu znajdowały się komputery, jeden stał na biurku i pewnie należał do właściciela tego gabinetu. Chłopak zbliżył się do jednego, a następnie sprawdził czy te tutaj również wyświetlają tylko napis ,,ALARM'', jednak jeśli jest przeciwnie, to wykorzystuje okazję by wydobyć z systemu trochę przydatnych informacji. Następnie spogląda na szafki i klozetkę. Udał się w stronę tego pierwszego szukając maści na poparzenia oraz bandaży. Musiał pomóc trenerowi, którego zmutowali z robakiem. Po udzieleniu pierwszej pomocy ponownie ruszył w poszukiwaniu wskazówek. Oprócz komputera na biurku był jeszcze mikroskop oraz kilka preparatów, które można było spokojnie pod nim obejrzeć. Stało tam jeszcze zdjęcie uśmiechniętej rodziny otoczonej pokemonami, Wabik nie mógł przyjąć do wiadomości, że to jest rodzina kogoś, kto pracuje dla tej okropnej organizacji, która krzywdzi biedne pokemony i kradnie pokeballe młodym trenerom. Wabik zbliżył się do drzwi, by ocenić sytuację co się dzieje na korytarzu. Jeśli nadal nie ma ciszy spokoju, to ponownie przegląda każdą szafkę po kolei. Z wieszaka zabrał biały kitel lekarski, który ktoś po sobie zostawił. Wiedział, że wygląda w tym dziwnie, ponieważ jego ciało po mutacji est niskie, jednak każda sytuacja, która może przechylić szale na jego korzyść jest warta złoto. W białym stroju wychylił się, a następnie ruszył w dalszą wędrówkę po bazie w poszukiwaniu odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gijinka   

Powrót do góry Go down
 

Gijinka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
PokemonEternal :: Archiwum :: Archiwum :: Eternal vol 1.0 :: Przygody-